Pirat z hondy odzyskał prawo jazdy, mimo że wcześniej został skazany. Sąd o tym nie wiedział

1. Kamil G. śmiertelnie potrącił na przejściu dla pieszych 14-letnią dziewczynę
2. Już wcześniej odebrano mu prawo jazdy, ale nie stosował się do zakazu
3. Recydywiście nie zaostrzono kary. Sąd nie wiedział, że jeździł bez prawa jazdy

Na skrzyżowaniu Targowej z Kijowską na warszawskiej Pradze kierowca hondy śmiertelnie potrącił potrącił na pasach 14-latkę. Do wypadku doszło w piątek wieczorem. Czytaj więcej>>>

O całej sytuacji pisaliśmy w niedzielę. Wtedy też wiadomo było, że w lutym 2015 r. mężczyźnie cofnięto uprawnienia do kierowania samochodem. Kary nie przedłużono ani nie zaostrzono, mimo że Kamil G. nie stosował się do zakazu.

 

"Ubolewamy, ale..."

Za jazdę bez uprawnień po warszawskiej Pradze mężczyzna otrzymał jedynie karę grzywny. Czemu? Bo sąd nie wiedział, że to nie pierwszy raz, kiedy kierowcę złapano za jazdę bez "prawka".

Jak informują dziennikarze radia RMF FM, "sąd potraktował 26-letniego Kamila G. jak każdego innego uczestnika ruchu, bo w systemie była jedynie informacja, że stracił uprawnienia za punkty karne". 

Sąd nie wiedział o dwóch innych zatrzymaniach - na warszawskim Żoliborzu i w Pilawie. I właśnie dlatego nie brano pod uwagę, że Kamil G. może być za kierownicą szczególnie niebezpieczny. Zwłaszcza że orzeczenia w tych sprawach były jeszcze nieprawomocne.

- Ubolewamy, ale nie wiemy o wszystkich zatrzymaniach drogowych. Sąd nie wiedział, że to jest osoba tak bardzo nieprzestrzegająca przepisów - powiedziała w rozmowie z rozgłośnią Joanna Zaremba, rzeczniczka sądu Warszawa-Praga.

Więcej o:
Komentarze (221)
Pirat z hondy odzyskał prawo jazdy, mimo że wcześniej został skazany. Sąd o tym nie wiedział
Zaloguj się
  • trans.sib

    Oceniono 62 razy 56

    "Państwo polskie istnieje teoretycznie. Praktycznie nie istnieje – dlatego, że działa poszczególnymi swoimi fragmentami, nie rozumiejąc, że państwo jest całością."
    -- Bartłomiej Sienkiewicz, minister spraw wewnętrznych w rządzie PO-PSL.

  • ekiwok

    Oceniono 45 razy 43

    To jest niesamowite, że jak się robi zakupy w ikei to bank wysyła spersonalizowanego smsa sekundę po płatności kartą "remontujesz weź kredyt", a sąd nie wie czegoś co powinno być w centralnym systemie i to jeszcze mówimy o informacjach, które powinny być wymieniane ze wszystkimi krajami CO NAJMNIEJ w UE.

  • tom_39

    Oceniono 36 razy 32

    Nie "pirat z Hondy" tylko "morderca z Hondy" - czas nazywać rzeczy po imieniu a nie delikatnie i kulturalnie. Pirat to jest w bajkach dla dzieci.

  • rysio_lodowka

    Oceniono 32 razy 28

    Gdyby to był batonik skradziony w sklepie, albo wypalony na imprezie skręt to z pewnością by wiedzieli i surowo ukarali...

  • pierrecruise

    Oceniono 28 razy 26

    Musiał dziecko zabić, aby zdjąć go z ulicy... idźcie już na tego grilla.

  • mocz-nick

    Oceniono 24 razy 22

    Dokładnie ten sam zestaw (biała i czerwona honda) widziałem ostatnio odwiedzając Warszawę kilka tygodni temu, w biały dzień. Totalne pojeby, mijanki, zygzaki. Zastanawiałem się kiedy ktoś przez idiotów zginie. No i mamy, co mamy. Wystarczy przejrzeć monitoring z głównych ulic, idioci nie przejmowali się absolutnie niczym.
    PS. Czy ja doczekam się kiedyś normalnego prawa, gdzie mordy zwykłych łobuzów złapanych na gorącym uczynku będą pokazywane publicznie?

  • his_dudeness

    Oceniono 24 razy 20

    Ubolewanie córki rodzicom nie zwróci.
    Tak, podobno na czerwonym świetle wbiegła na jezdnię, ale i reszta samochodów miała czerwone i się zatrzymywali. Jednak typ z hondy nie tylko nie rozpoczął manewru hamowania, lecz jeszcze przyspieszył. I przyspieszał, gdy zobaczył dziewczynę. Bo wolał próbować ją ominąć i ryzykować jej śmiercią niż zwolnić na chwilę.
    Polecam zobaczyć zdjęcia samochodu po wypadku, dach i przednia szyba całe zniszczone.
    Mówią, że "10 mniej ratuje życie", ale tutaj to 10 mniej nic by nie dało, bo musiałby z 60-70 mniej jechać, żeby dziewczyna miała szansę.
    Zapłaciła ogromną cenę za swój błąd, więcej stracić się nie da. Także i on powinien zapłacić cenę za swój idiotyzm. Jeśli był karany, maksymalny wyrok. Jeśli biegli ocenią, że jechał ile ludzie mówią, że wydawało się im, że jechał.
    Generalnie w Polsce ciągle jak w lesie. Nie, w Polsce ciągle jak w chlewie ufajdanym. Ciągle na drogach dominuje prawo siły. Kto ma większy samochód, ten ma pierwszeństwo. I ludzie o mentalności niewolników cementują takie zachowania, często deprecjonując skalę zagrożenia i usprawiedliwiając takie zachowania.
    I oczywiście zawsze jakiś kretyn (tak, kretyn) wyskakuje z argumentem:
    "Cmentarze są pełne tych, którzy mieli pierwszeństwo"
    Inteligentny człowiek najpierw by się zastanowił nad tym sloganem, a nie powtarzał go bezrefleksyjnie. Tak, ludzie mający pierwszeństwo umierali na drogach. Leżą na cmentarzach.
    I Ci, którzy nie mieli pierwszeństwa też tam są. I jeszcze miliardy innych osób, które umarły z jeszcze innych powodów.
    Są jeszcze takie miejsca, które są pełne tych, którzy pierwszeństwa nie mieli i którzy stosowali się do prawa siły - więzienia. Wygląda na to, że takie miejsce zamieszkania jest wielce nobilitujące dla większości polskiej tłuszczy, w końcu zdecydowana większość ludzi tam mieszkających hołdowała prawu siły.
    I tak, w cywilizacji też zauważyli, że cmentarze są pełne tych, co mieli pierwszeństwo. Wiecie, co zrobili?
    Walczyli z tymi, co to pierwszeństwo wymuszali. Niesamowite, co? Do tego jeszcze wygrali.
    Ale nie, w Polsce proponuje się w zamian prawe obostrzenia dla pieszych i rowerzystów.
    Ale najdziwniejsze w tym wszystkim jest jedno - zdecydowania większość tych polskich mistrzów kierownicy nagle pokornieje w takich Niemczech, Austrii, Szwajcarii, Francji itd.
    Nagle wiedzą, że w mieście się nie zapie..., nagle wiedzą, że się zatrzymuje przed przejściami, gdy pieszy stoi i jest niepewny.
    Ciekawe czemu?

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX