Zamordowano wtedy 40 osób. A wszystko zaczęło się od tego, że 8-latek uciekł z domu...

4 lipca 1946 roku w Kielcach zamordowano 40 osób - głównie Żydów. Według jednej z wersji iskrą, która rozpętała rzeź było oskarżenie małego chłopca. Chciał uniknąć kary za ucieczkę z domu. On sam przekonuje, że tę wersję o porwaniu przez Żydów wymyślili za niego dorośli.

8-letni Henryk zaginął 1 lipca. Jego ojciec, Walenty Błaszczyk, tego samego dnia zgłosił to Milicji Obywatelskiej. Chłopiec wrócił kilka dni później. Według niektórych relacji tłumaczył, że został porwany przez Żydów, którzy przetrzymywali go w piwnicy - miały tam być również inne dzieci.

Mieszkańcy uwierzyli w opowieść, że Żydzi porwali chłopca do celów rytualnych. Niektórzy twierdzili, że ich żydowscy sąsiedzi potrzebowali krwi, by dodać ją do macy. Inni przekonywali, że miała być przeznaczona na transfuzje dla Żydów wycieńczonych pobytem w obozach - opowiadał o tym jeden ze świadków wydarzeń kieleckich, Andrzej Jankowski.

W rzeczywistości chłopiec, bez zgody rodziców, pojechał do wsi oddalonej o 20 km od Kielc - mieszkał tam w czasie wojny. Opowieść o porwaniu i przetrzymywaniu go przez Żydów zmyślił - prawdopodobnie, by uniknąć kary.

Z Henrykiem Błaszczykiem po 50 latach od "pogromu kieleckiego" udało się porozmawiać TVP Historia. On sam utrzymywał, że wersję o Żydach wymyślili za niego dorośli. Podobnego zdania jest cześć badaczy.

 

Mordowało wojsko, milicja i cywile

Rano 4 lipca 1946 roku do budynku przy ulicy Planty, gdzie Żydzi mieli przetrzymywać dzieci, weszło wojsko - tam padły pierwsze strzały. Żołnierze wyprowadzali mieszkańców na zewnątrz - tłum, który czekał na nich przed budynkiem bił Żydów i rzucał w nich kamieniami - oprócz agresywnych cywilów byli tam też żołnierze i milicja.

Żydzi ginęli od kul, bagnetów i uderzeń tępymi narzędziami. Mordowano ich również na pośrednich stacjach linii kolejowej Kielce-Częstochowa

Tego dnia zginęło 37 Żydów. W pogromie straciło życie również 3 Polaków.

IPN: pogrom miał charakter spontaniczny

Instytut Pamięci Narodowej prowadził śledztwo w sprawie pogromu kieleckiego. Ostatecznie uznał jednak, że nie można wytłumaczyć, co było bezpośrednią przyczyną tragicznych wydarzeń w Kielcach

W obszernej pracy IPN "Wokół pogromu kieleckiego", podsumowującej wyniki śledztwa, napisano, że najbardziej prawdopodobną wersją jest ta, według której „pogrom kielecki miał charakter spontaniczny, a wynikł ze splotu różnych okoliczności historycznych i bieżących".

Prawica: to była prowokacja

Z ustaleniami IPN-u nie zgadza się prawica, która forsuje tezę, iż pogrom kielecki był prowokacją zaplanowaną przez NKWD, a przeprowadzoną przez wojsko, UB i miejscowy margines. Zgadzają się z nią również niektórzy historycy.

Twierdzą oni, że mord w Kielcach miał zniszczyć podziemie niepodległościowe - komuniści mieli bowiem obarczyć je winą za tragiczne wydarzenia z lipca '46 roku. Inni przekonują, że "pogrom kielecki" miał odwrócić uwagę innych państw od debaty nad Katyniem podczas procesu w Norymberdze.

Śledztwo IPN nie potwierdziło jednak, że wydarzenia kieleckie były zainicjowane przez ZSRR.

Źródła: IPN, ŻIH, TVP Historia

 

 

Więcej o: