Śledczy skończyli sprawę katastrofy w Kazaniu. Zginęło 50 osób, kapitan miał podrobione dokumenty

Rosyjscy śledczy podsumowali swoje ustalenia ws. katastrofy na lotnisku w Kazaniu w 2013 roku. Jak się okazało, kapitan Boeinga 737-500 miał podrobione dokumenty. W katastrofie lotniczej zginęło wówczas 50 osób.

Komitet Śledczy Rosji zakończył dochodzenie w sprawie katastrofy lotniczej w Kazaniu z 17 listopada 2013 roku. Na lotnisku rozbił się wówczas Boeing 737-500 linii lotniczych Tatarstan, zginęło 50 osób - 44 pasażerów i 6 członków załogi.

Jak podaje Biełsat, śledczy z Rosji ocenili, że do katastrofy lotniczej doprowadziły błędy kapitana samolotu i drugiego pilota. Rustem Salichow, kapitan, w ich ocenie "nie miał podstawowej wiedzy, wystarczających nawyków i doświadczenia w pilotażu".

Kapitan popełnił wówczas błędy, które mógł naprawić drugi pilot - Wiktor Gucuł - jednak nie przejął sterowania. Samolot w pewnym momencie utracił wysokość i niemal pionowo uderzył w płytę lotniska.

Co więcej, Salichow miał podrobione dokumenty - w rzeczywistości nie posiadał uprawnień pilota lotów komercyjnych.

Wśród ofiar katastrofy z 2013 roku był 23-letni syn prezydenta Tatarstanu Rustama Minnichanowa, Irek. Śmierć poniósł też szef zarządu FSB w Tatarstanie generał Aleksandr Antonow.

Więcej o:
Komentarze (54)
Rosja. Katastrofa lotnicza w Kazaniu w 2013 roku. Śledczy: Kapitan miał podrobione dokumenty
Zaloguj się
  • cracken001

    Oceniono 36 razy 30

    Ulubiony pilot Antoniego Macierewicza
    Załoga smoleńskiego Tu-154 fałszowała dokumenty, żeby uzyskać lewe uprawnienia do wykonywania lotów.
    Kapitan Arkadiusz Protasiuk, dowódca upadłego tupolewa, między 11 września 2008 a 11 lutego 2010 r. dokonał co najmniej 12 niezgodnych z prawdą wpisów do osobistego dziennika lotów. Fałszerstwo polegało na tym, że zapisywał, iż lądował w bardzo złych warunkach atmosferycznych, chociaż rzeczywista pogoda na lotniskach była znacznie lepsza, a niekiedy wręcz idealna. Po co kapitan to robił? Po to, żeby przedłużyć ważność uprawnień do siadania na lotniskach wyposażonych w ILS, czyli system wspomagający lądowania przy złej widzialności.
    W lipcu 2008 r. rozkazem nr Z-137 został dopuszczony do lotów jako dowódca tupolewa przy minimalnych warunkach atmosferycznych: 60 m podstawa chmur i 800 m widzialność pozioma, ale aby zachować ważność nawyków pilotażowych i uprawnień, musiał co najmniej raz na 4 miesiące wykonać lądowanie przy takich parametrach pogodowych.
    Gdyby siły powietrzne pod kierownictwem generała Błasika zapewniały możliwość szkolenia na symulatorze lub odbywania lotów z zakrytą kabiną pozorującą złą widzialność, kapitan nie musiałby uciekać się do fałszerstwa, żeby wymóg ten spełnić. Ale na takie dyrdymały pod dowództwem ulubionego generała wyznawców religii smoleńskiej nie było czasu.

  • cezar85

    Oceniono 26 razy 16

    ale miał, nasi w smoleńsku nawet nie ściemniali, że potrzebują

    bo w wyższej konieczności lecieli... zbliżały się wybory

  • kadykianus

    Oceniono 20 razy 12

    Protasiuk w Smoleńsku też miał sfałszowane papiery, co Rosjanie od razu odkryli. Miał wpisane że odbył w Belgii cykliczny egzamin z ladowania w warunkach złej widoczności. W dniu rzekomego egzaminu widoczność byla doskonała - ponad 10 km.

  • ochujek

    Oceniono 17 razy 11

    Nasi w Smoleńsku też nie mieli uprawnień do kierowania tym samolotem który prowadzili.

  • cmok_wawelski

    Oceniono 10 razy 10

    'Duże' lotnictwo jest najbezpieczniejszą formą przemieszczania się. ZNACZNIE, ZNACZNIE bardziej niż n.p. spędzenie kilku godzin na polskiej autostradzie.
    Jest bezpieczne dzięki.... wcześniejszym wypadkom.
    A raczej, dzięki wprowadzanych sukcesywnie zmianach do procedur, sprzętu, szkoleń i wymagań, które wynikły z PRAWIDŁOWYW WNIOSKÓW z DOBRZE PRZEPROWADZONYCH ŚLEDZTW.
    Tymczasem w Polsce, tamto dobrze, prawnie i poprwawnie przeprowadznie śledztwo smoleńskie zostało schowane do szaf a za sprawę zabrał się HISTORYK I POLITYK z koleżkami od parówek i puszek.
    A który teraz doświadcza kolejnych zaszczytów.
    I niestety tyle w temacie.

  • piramidopolopirynowicz

    Oceniono 16 razy 10

    Jakby pociąć wrak na miliard kawałków i zrobić z tego miliard medalików po 100 zł każdy, to PiS by załatał wszelkie dziury w budżecie jakie sam zrobił - i jeszcze by starczyło po kilka milionów na pisowski rządowy łeb przelane na konto bananowe w San Escobar.

  • az555

    Oceniono 11 razy 7

    Dowódca prywatnej wycieczki (do której nawiązujecie)-Kartofel I ,miał przynajmniej samolot poświęcony.
    PS -Do Domu Pana odszedł Przyjaciel PiS-u i młodych ludzi -Arcykapłan Katolicki Peatz.

  • zigzaur

    Oceniono 13 razy 7

    Wrak oddadzą?

  • az555

    Oceniono 10 razy 6

    Podobno wezwano ekspertów od trotylu -Kaczke, Maciore i Miśka

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX