Korespondent z Syrii: Widzimy wielkie konwoje ludzi wyjeżdżających z miasta. Postrzegają nas jak wrogów

Patryk Strzałkowski
- Wszyscy Kurdowie w Syrii poczuli się zdradzeni decyzją Donalda Trumpa. Aby uniknąć "ludobójstwa", zwrócili się po pomoc do Rosji i rządu Baszara Al-Asada - mówi w rozmowie z Gazeta.pl korespondent wojenny Siarhei Marchyk. Choć wielu zagranicznych dziennikarzy wyjechało z północnej Syrii, Marchyk wraz z ekipą korespondentów wciąż jest na miejscu.

160 tys. uchodźców, dziesiątki ofiar i setki rannych - to bilans trwającej od tygodnia tureckiej operacji przeciwko Kurdom w północnej Syrii. Po wycofaniu się amerykańskich wojsk Kurdowie zwrócili się o pomoc do reżimu Baszara Al-Asada i Rosji. Na mocy zawartego porozumienia wojska rządu w Damaszku weszły do Rożawy - czyli na niektóre tereny, kontrolowane dotychczas przez Kurdów. Turcja dalej prowadzi operację i ostrzeliwuje miasta w Syrii. 

Gazecie.pl udało się porozmawiać z Siarheiem Marchykiem, korespondentem wojennym, który jest teraz na miejscu. Razem z Konradem Zagórskim i Witoldem Repetowiczem pojechali do Syrii, by nakręcić film dokumentalny o etnicznej układance północnej Syrii i relacjach między Kurdami, Arabami i innymi grupami. Na miejscu zastała ich turecka operacja przeciwko Syryjskim Siłom Demokratycznym (SDF). SDF, sojusz głównie kurdyjskich i arabskich milicji, był sojusznikiem Zachodu w walce z Państwem Islamskim i kontroluje północno-wschodnią część Syrii. 

Patryk Strzałkowski, Gazeta.pl: Gdzie dokładnie przebywacie i jak wygląda tam sytuacja?

Siarhei Marchyk: Nasza ekipa jest teraz w mieście Al-Kamiszli, jednym z położonych najbliżej tureckiej granicy. Trzy - cztery kilometry stąd, już po tureckiej stronie, znajduje się miasto Nusaybin. Jest tu relatywnie bezpiecznie. Ostrzał, który zaczął się kilka dni temu, na razie został zatrzymany. Chyba przez jedną noc nie było bombardowań, co napawa optymizmem. 

Al-Kamiszli to dość specyficzne miasto i wydaje mi się, że Turcja w końcu zrezygnuje tu z ostrzału. W mieście znajduje się cywile lotnisko kontrolowane przez wojska Baszara Al-Asada. Są tam też rosyjskie jednostki wojskowe, zatem atak jest dziś dla Turcji zbyt ryzykowny. 

Poza nalotami, w Al-Kamiszli doszło też do zamachu bombowego

Był ostrzał, były ataki, wybuchy, do których przyznaje się Państwo Islamskie. Ale jeśli porównamy to z innymi miastami (na północy Syrii - red.) to jest stosunkowo bezpiecznie. 

Wasza ekipa pojechała do Syrii w związku ze spodziewaną turecką operacją, czy zaskoczył was tam atak Turcji?

To był zbieg okoliczności. Wyjazd planowaliśmy ponad miesiąc temu, uzyskaliśmy wszystkie pozwolenia, dokumenty. W momencie, gdy Donald Trump ogłosił wycofanie wojsk s granicy syryjsko-tureckiej, my byliśmy już w Iraku w drodze na granicę Syrii. Przez jakiś czas nie chciano nas tu wpuścić, długo o to walczyliśmy. I trzy godziny po naszym wjeździe do Syrii zaczęły się pierwsze ostrzały ze strony Turcji. 

Czy Kurdowie czują się zdradzeni przez USA i Donalda Trumpa?

Od kiedy tu jesteśmy to temat numer jeden rozmów między Kurdami. Wszyscy poczuli się zdradzeni. Sytuacja została przedstawiona przez Donalda Trumpa w bardzo dziwny sposób. Powoływał się na to, że Kurdowie nie pomogli Stanom Zjednoczonym w Normandii, że Kurdowie nie odegrali dużej roli w walkach z ISIS - podczas gdy zginęły ich tysiące, bojownicy w Rożawie ginęli dzień w dzień. Do tego wysłanie wojsk do Arabii Saudyjskiej (o czym Biały Dom oznajmił krótko po decyzji o wycofaniu żołnierzy z Syrii - red,), co jest dość kosztowne, mówi o tym, że była to decyzja podyktowana polityką, nie kosztami. Kurdowie odebrali to jako obrazę i zdradę.

Większość dziennikarzy zagranicznych wyjechała już z północnej Syrii. To stało się z dwóch powodów. Pierwszy to perspektywa wejścia syryjskiej armii rządowej, a drugi - zwiększenie się agresji miejscowej ludności. Teraz postrzegają nas jako wrogów, amerykańską propagandę, która w żaden sposób nie pomaga Kurdom.

Tak postrzegani są nie tylko dziennikarze amerykańscy?

Dotyczy to wszystkich zagranicznych dziennikarzy. Dostaliśmy wczoraj wiadomość od brazylijskiego reportera. Opuścił Syrię i przeniósł się do Iraku, ponieważ już nieraz miał problemy w relacjach z ludźmi, był zaczepiany na ulicach. Robi się to coraz mniej przyjemnie. 

A jak sytuacja odbija się na lokalnej ludności? Według ONZ już 160 tys. ludzi musiało opuścić swoje domu 

Nie znam dokładnych liczb, śledzimy wiadomości w internecie tylko w miarę możliwości. Ale mogę opowiedzieć o osobistym wrażeniu. Kiedy przyjechaliśmy tu jeszcze przed ostrzałem, to miasto było pełne ludzi. Następnego dnia ludzi było mniej. Od tego czasu codziennie widzimy wielkie konwoje ludzi wyjeżdżających z miasta. Rodziny wywożą swój dobytek ciężarówkami dalej od tureckiej granicy. 

A dokąd mogą się udać uchodźcy? 

To zależy od tego, gdzie kto ma rodzinę. Dużo większych miast Rożawy znajduje się w tej 30-kilometrowej strefie (którą planuje zająć Turcja - red.). Mogą więc jechać w miejsca mniej zaludnione. Kurdowie nie mają również problemu z tym, żeby wyjechać do Damaszku, gdzie teraz jest bardziej bezpiecznie. W grę wchodzi również iracki Kurdystan. Jest tam bezpiecznie, są tam wielkie kurdyjskie enklawy. 

W ostatnich dniach sytuację diametralnie zmieniło porozumienie SDF z rządem w Damaszku. Co o nim wiadomo? 

To porozumienie jest bolesne dla Kurdów. To, co budowali przez tyle lat*, zostało zniszczone w jednym momencie. Nie są szczęśliwi z tego porozumienia. Natomiast wybierając przeciwko ludobójstwu Turcji na Kurdach, a jakąkolwiek możliwością obrony, to ludzie podejmują proste decyzje. Chcą żyć, dalej mieszkać na tym terenie. Nawet bycie pod protekcją wojsk Asada jest lepsze, niż zniszczenie wszystkiego przez Turcję. 

Czy społeczność kurdyjska i arabska widzą tę sytuację inaczej?

Kilka dni temu udało nam się dotrzeć do grupy Szamarów, którzy są jednym z największych plemion arabskich. W okresie walki z Państwem Islamskim walczyli oni po stronie Kurdów i koalicji. Teraz powiedzieli nam, że walka z Turcją to nie ich wojna i dogadają się z każdą władzą, jaka przejmie ten teren. 

W zachodnich mediach dużo mówi się o zagrożeniu odrodzeniem się Państwa Islamskiego w chaosie walk. Czy na miejscu ludzie też się tego obawiają?

O tym dużo się mówi, i to już się dzieje. Zaczęły się już ucieczki z obozu Al-Haul. To największy osób, w którym przetrzymywani są członkowie ISIS - głównie kobiety i dzieci, ale także część mężczyzn. SDF nie jest w stanie sobie z tym poradzić, bo mają inne problemy. Zatem Kurdowie boją się aktywizacji Państwa Islamskiego. ISIS wzięło na siebie odpowiedzialność za wybuch, do którego doszło w Al-Kamiszli, gdzie przebywamy. Słyszeliśmy też informacje, że bojownicy ISIS przechodzą na stronę syryjskich milicji sponsorowanych przez Turcję. 

Kurdowie są oczywiście przegranymi po decyzji Donalda Trumpa i ataku Turcji - a kto korzysta na tej sytuacji?

Wygrali na tym wszyscy oprócz SDF i Rożawy. Turcja zajmie planowany teren i miasta, których oni już nie oddadzą. Rosja wygrała na tym chyba najmocniej, ponieważ pokazała, że Stany Zjednoczone są kiepskim partnerem, zawsze mogą zdradzić sojusznika i nie są wiarygodni, więc "zapraszamy do współpracy z Rosją". Rząd Baszara Al-Asada też zyskuje na tej operacji. Jego wojska nie miały wystarczającej siły militarnej, by podbić Rożawę. Teraz Kurdowie sami proszą ich o protekcję. Każda strona wygrywa na skreśleniu z mapy Rożawy. 

Jak długo chcecie jeszcze zostać w Syrii? 

To trudne pytanie. Planujemy zostać do końca października, ale cała północna Syria została opuszczona przez zachodnich dziennikarzy. My zagapiliśmy się. Odwiedzaliśmy plemię Szamarów i gdy wróciliśmy do miasta, okazało się, że nasz hotel - który kilka dni temu był pełny europejskich dziennikarzy - jest pusty. Wejście wojsk Asada może oznaczać przejęcie przez nich kontroli nad przejściem granicznym syryjsko-irackim i punktami kontrolnymi na drogach. Wszyscy dziennikarze pracują tu nielegalnie z perspektywy rządu w Damaszku, ponieważ nie mają od niego zgody na wjazd na teren Syrii. My zobaczymy, co się wydarzy. 

* Kurdowie od dekad marzą i walczą o własne państwo lub chociaż autonomię w poszczególnych krajach. W czasie syryjskiej wojny domowej w Rożawie udało się zbudować autonomiczne qusi-państwo, Autonomiczną Administrację Północnej i Wschodniej Syrii. Autonomia nie jest uznawana przez rząd Baszara Al-Asada, jednak w praktyce funkcjonowała niezależnie. 

Polskie organizacje przygotowują się do pomocy cywilom uciekającym przed walkami na północy Syrii i apelują o wpłaty. Możesz wesprzeć Polskie Centrum Pomocy Międzynarodowej, Polską Akcję Humanitarną i Polską Misję Medyczną.

Więcej o:
Komentarze (150)
Korespondent z Syrii: Decyzję Trumpa Kurdowie odebrali jako obrazę i zdradę
Zaloguj się
  • niepisaty_wyksztalciuch

    Oceniono 39 razy 27

    Dzisiaj niemiecka jedynka pokazała w wiadomościach jak Rosjanie przejmują pustą bazę amerykańską. Wyglądało to jakby Jankesi uciekali w popłochu przed obcym wojskiem. Pełne lodówki jedzenia, pozostawiony sprzęt codziennego użytku, funkcjonujące elementy infrastruktury, jednym słowem amerykańska kompromitacja

  • lech40

    Oceniono 28 razy 20

    Donald Trump: Kurdowie nie odegrali dużej roli w walce z ISIS.

    Lepiej jest nie odzywać się wcale i wydać się głupim, niż odezwać się i rozwiać wszelkie wątpliwości.
    Mark Twain

  • c.t.k

    Oceniono 23 razy 17

    Kurdowie nie pomogli Amerykanom w Normandii, tak jak Amerykanie nie pomogli nam pod Grunwaldem, a przecież nie robimy z tego problemu:))

  • iarna

    Oceniono 23 razy 17

    Rechot historii - Ruscy i Asad robią za pomoc humanitarną. Niezłe.
    Ale powodzenia.

  • wujek_dobra_rada6

    Oceniono 24 razy 16

    No ta mata świry kartoflane, bo trampuś sprzeda was putinowi za worek kartofli!

  • naw18

    Oceniono 11 razy 11

    I jakoś żadnego komentarza z Kancelarii Prezydenta? Ni w tą ni w tamtą? Jaki termin wizyty Suwerena?? Zdąży przed wyrzuceniem go ze stołka? A jak tam nasze wieczyste sojusze i wiara w omnippotencję USA, przynajmniej ze strony rządu i tych 43%?

  • o.666

    Oceniono 11 razy 9

    Glupote Trumpa blyskotliwie wykorzystal Putin aranzujac porozumienie moedzy Kurdami a rzadem syryjskim na mocy ktorego armia Assada bez jednego strzalu zajmuje pozycje opuszczone przez Amerykanow.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX