MSZ: Dyplomaci są w kontakcie z polskimi turystami w Malezji. Brak informacji o rannych

Polscy dyplomaci są w stałym kontakcie z grupą Polaków na malezyjskiej wyspie Tioman - informuje ministerstwo spraw zagranicznych. We wtorek wieczorem w jednym z hoteli wybuchł pożar. Wśród ewakuowanych z budynku było 34 Polaków.

Rzecznik polskiego MSZ Ewa Suwara potwierdziła, że nie ma informacji o osobach poszkodowanych.

Służba konsularna monitoruje sytuację na miejscu, nie mamy informacji o osobach poszkodowanych lub rannych. Konsul jest w kontakcie z lokalnymi władzami, również jest w kontakcie z tym ośrodkiem, w którym doszło do wydarzenia późną porą wieczorną

- podkreśliła rzecznik.

Malezja: pożar hotelu. Ewakuowano 34 polskich turystów

Do pożaru w czterogwiazdkowym hotelu Tioman w Malezji doszło w środę nad ranem. O zdarzeniu poinformowali turyści, który przebywali wtedy w budynku. Pożarowi towarzyszył silny wybuch.

Najprawdopodobniej przyczyną pożaru był wybuch butli gazem.

Na zdjęciach zamieszczanych przez malezyjskie media widać było, jak nad budynkiem hotelu unosiły się kłęby dymu. Płonął cały dach oraz wnętrze hotelu.

- Dwa budynki zostały w 100 procentach zniszczone. Hotelowa restauracja spaliła się w 90 procentach - poinformował przedstawiciel malezyjskiej straży pożarnej cytowany przez lokalny portal New Straits Times.

Biuro Rainbow Tours przekazało, że wszystkich turystów udało się bezpiecznie ewakuować. Zostali przetransportowani do innego hotelu, w którym będą przebywać do piątku. Stamtąd wyruszą promem do Singapuru, a następnie wrócą samolotem do Polski.  

Więcej o:
Komentarze (5)
MSZ: Dyplomaci są w kontakcie z polskimi turystami w Malezji. Brak informacji o rannych
Zaloguj się
  • mniklasp

    Oceniono 1 raz -1

    cztery gwiazdki w Malezji to jedna w Europie , wiec o pozar bardzo latwo

  • siwywaldi

    Oceniono 7 razy 7

    Aż serce rośnie jak czyta się o naszych wspaniałych dyplomatach, którzy natychmiast udali się do Malezji zapewne z samego San Escobar :-))

    A prawda jest prosta. wystarczy wejść na Google Street Viev, by zobaczyć, że ów hotel to kilkanaście rozrzuconych drewnianych domków plus infrastruktura. A spaleniu uległ pawilon restauracji i coś tam jeszcze. Zresztą już rano biuro podróży Rainbow Tour podało, że mienie uczestników wycieczki nie ucierpiało, a ich samych przeniesiono do innego hotelu celem DALSZEGO kontynuowania wycieczki zgodnie z ustalonym planem, o co zapewne zadbał pilot lub rezydent biura.

    Więc PO CO ten cały propagandowy cyrk z "uruchamianiem służb dyplomatycznych"?

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX