Protesty w Hongkongu. Organizatorzy: było 1,7 mln osób. Trump ostrzega przed "kolejnym placem Tiananmen"

W niedzielę w protestach w Parku Wiktorii w Hongkongu odbyły się kolejne protesty. Według organizatorów, w manifestacji wzięło udział 1,7 mln osób. Policja szacuje z kolei, że było ich 130 tys.

Podczas niedzielnej antyrządowej demonstracji w Hongkongu po raz pierwszy od wielu tygodni nie doszło do starć protestujących z policją - w ostatnich tygodniach dochodziło do nich regularnie. Po raz pierwszy od dłuższego czasu funkcjonariusze nie również użyli gazów łzawiących. Hongkońska policja podała, że protesty w większości przebiegły spokojnie. Doszło jedynie do kilku incydentów.

Władze Hongkongu w wydanym w niedzielę późnym wieczorem oświadczeniu zaapelowały do mieszkańców o pomoc w przywróceniu porządku. Na najbliższy tydzień zapowiadane są jednak kolejne akcje protestacyjne.

Antyrządowe protesty w Hongkongu. Trump ostrzega Chiny przed "kolejnym placem Tiananmen"

Antyrządowe demonstracje w Hongkongu trwają od ponad 11 tygodni. Demonstranci żądają wycofania z parlamentu kontrowersyjnej ustawy ekstradycyjnej, która zalegalizowałaby ekstradycje z Hongkongu do kontynentalnej części Chin, dymisji władz regionu i zwolnienia z aresztu wszystkich zatrzymanych podczas akcji protestacyjnych. Według hongkońskiej policji do tej pory aresztowano ponad 600 osób.

Do protestów w Hongkongu odniósł się Donald Trump. Prezydent USA ostrzega Chiny przed "kolejnym placem Tiananmen" i zauważą, że protesty mogą powodować utrudnienia w negocjacjach handlowych między USA a Chinami.

Trudno byłoby nam osiągnąć porozumienie, gdyby Chiny zastosowałyby przemoc, gdyby był to kolejny plac Tiananmen

- powiedział w niedzielę Donald Trump, cytowany przez telewizję Fox News.

4 czerwca br. obchodziliśmy 30. rocznicę masakry na placu Tiananmen. 30 lat temu, po siedmiu tygodniach manifestacji, w których uczestniczyli głównie studenci, nocą z 3 na 4 czerwca 1989 roku chińskie wojsko otworzyło ogień do protestujących. Oficjalne statystyki mówią o kilkuset zabitych. Nieoficjalne - o kilku tysiącach.

Więcej o:
Komentarze (51)
Protesty w Hongkongu. Organizatorzy: było 1,7 mln osób. Trump ostrzega przed "kolejnym placem Tiananmen"
Zaloguj się
  • twojeprawda

    Oceniono 8 razy -6

    no to prawie tyle co Białymstoku na marszu LGBQWERTY

  • duath

    Oceniono 8 razy -6

    "..funkcjonariusze nie również użyli gazów łzawiących.."
    Prestytutki.. w dodatku jesteście tk głupi.

  • Daniel Kepinski

    Oceniono 9 razy -5

    Patrzcie do czego doprowadzi socjalizm w unii europejskiej daje sobie rękę uciąć że 90% żyje od 10 do 10 na wycieczkę jeździ na kredyt i połowę tego co zarobi oddaje do banku a z całej pensji ponad połowa w różnych podatkach idzie na państwo czy nie śmierdzi tu wam niewolnictwem?

  • veni.vici

    Oceniono 17 razy -5

    Trump "martwi się" protestami, które sam prowokuje, i negocjacjami, które nie byłyby potrzebne, gdyby nie jego wrogość wobec Chin... ale to Trump jest naszym sojusznikiem, co wyjątkowo klarownie przedstawia intelektualną kondycję polskich polityków

  • onduma

    Oceniono 16 razy -4

    Czasy zmuszania Chin do przyjmowania opium juz minely wiele lat temu. Chinczycy sa cierpliwi pozwalajac zwolennikom zbrodniczych kolonizatorow na demonstracje. Kiedys cesarz Chin napisal do krolowej angielskiej, ze zmuszanie Chin do przyjmowania zabojczej trucizny jest niegodziwe i niezgodne z sumienie. Krolowa odpowiedzial wydsylajac flote i pulki z Iddii aby zmusic Chiny do podprzadkowania sie i do zgodzenia sie na kolonie. Az dziw , ze Chinczycy pokojowo przejeli Hong Kong. Gdyby byla sprawiedliwosc Brytyjczycy w koloniach w Chinach zostaliby wybici co do nogi. Na szczescie czasy mordowania Chinczylow przez Europejczykow i Japonczykow skonczyly sie.

  • ri-pi

    Oceniono 7 razy -1

    Co ma gó..o do gadania rudy z Białego Domu. Hongkong jest terytorium Chin i tylko Chiny mogą stanowić prawo dla swojego terytorium.

  • wqcyzx

    Oceniono 15 razy -1

    Chiny się sypią, mają mnóstwo problemów i każdy nawet najmniejszy bunt jest ostrym zagrożeniem dla reżimu. W razie potrzeby nie będzie żadnego wahania przed wysłaniem do HK wojska i policji.

  • gazalalshaqab

    0

    Wydawało się że kolorowe rewolucje już zdechły, a tu patrz, w ostatnich tygodniach dwie próby: w Moskwie i teraz w HK. Tak jak i inne amerykańskie (CIA, USAID, różne NGO) techniki "zmiany reżimu", czy to militarne czy finansowe, nie są już może w stanie obalić praworządnych władz, ale niestety są jeszcze w stanie pociągnąć za sobą sporo ofiar…

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX