Placido Domingo oskarżany o molestowanie seksualne. Kobiety wzajemnie się przed nim ostrzegały

Placido Domingo, światowej sławy hiszpański śpiewak operowy, w wieku 78 lat jest oskarżany o molestowanie seksualne. Miał się go dopuszczać na przestrzeni lat w czasie trwania jego kariery. Kilkanaście kobiet, które z nim współpracowały, twierdzi, że wykorzystywał swoją pozycję zawodową, aby wymuszać na nich relacje erotyczne.

O oskarżeniach informuje Associated Press. To właśnie ta agencja informacyjna dotarła do kilkunastu kobiet, swego czasu współpracujących z Placido Domingo, które albo stały się ofiarami jego zachowania, albo były jego świadkami.

Placido Domingo miał molestować artystki, z którymi pracował

Molestowanie, którego miał się dopuścić śpiewak operowy, miało być przez lata w świecie opery tajemnicą poliszynela. Dopiero teraz jednak, pod wpływem akcji #MeToo, kobiety zdecydowały się o tym powiedzieć na głos. AP dotarło do ośmiu śpiewaczek i jednej tancerki, które utrzymują, że były przez Placido Domingo molestowane. Część z nich uważa, że odrzucenie go miało wpływ na ich kariery. Kolejne kilka twierdzi, że artysta składał im niestosowne propozycje. Kilkanaście przyznaje, że było świadkami takiego zachowania śpiewaka wobec innych kobiet.

Placido Domingo miał zawsze działać w ten sam sposób. Wydzwaniał do swoich ofiar po nocach na numery domowe, wyrażał zainteresowanie ich planami zawodowymi lub zapraszał na drinki i kolacje pod pozorem doradzenia w kwestiach zawodowych. 

Pocałował mnie i powiedział: Żałuję, że byliśmy na scenie

Jedna z kobiet przyznała, że dwukrotnie uprawiała z artystą seks. Kiedy wychodził z pokoju hotelowego, miał jej położyć na stoliku nocnym 10 dolarów i powiedzieć: "Nie chcę, żebyś poczuła się jak prostytutka, ale nie chcę też, żebyś płaciła za parking".

Inna, która miała 23 lata, kiedy poznała Placido Domingo, wspominała, że miała odegrać z nim scenę pocałunku w spektaklu "Opowieści Hoffmanna". Jak mówi, do tej pory pamięta jak musiała wytrzeć z twarzy jego ślinę. Po odegranej scenie artysta miał jej szepnąć do ucha "Żałuję, że byliśmy na scenie". Następnie zaczął do niej wydzwaniać, choć nie dała mu swojego numeru. Początkowo jego zainteresowanie jej pochlebiało, po jakimś czasie jednak mężczyzna zaczął przekraczać kolejne granice, czego kobieta nie chciała. Przez kolejne trzy lata korzystał z każdej okazji, aby jej dotknąć lub pocałować w okolicach ust. Wchodził również do jej przebieralni, nie pytając wcześniej o pozwolenie.

Wiele kobiet utrzymuje, że były wielokrotnie ostrzegane przed śpiewakiem. Radzono im, aby nie zostawały z nim same w windzie i unikały alkoholu, jedząc z nim posiłki. Niektóre wcieliły w życie stosunkowo radykalne środki zapobiegające, np. rezygnowały z korzystania z damskiej toalety, znajdującej się w pobliżu jego biura. 

Placido Domingo: Zarzuty są niepokojące, ale i niedokładne

Artysta odniósł się do zarzutów w oświadczeniu przekazanych redakcji AP. Uznał w nim, że "zarzuty podniesione przez anonimowe osoby sięgające wydarzeń sprzed 30 lat są niepokojące, ale i - zaprezentowane w ten sposób - niedokładne".

Dodał jednak, że myśl, że mógł kogoś urazić lub sprawić, że osoba ta poczuła się niekomfortowo, pomimo jego najczystszych intencji, jest dla niego bardzo bolesna. "Ludzie, którzy mnie znają lub ze mną pracowali, wiedzą, że nigdy nikogo intencjonalnie bym nie skrzywdził, obraził lub zawstydził" - zapewnił.

Stwierdził jednocześnie, że zasady, według których zachowanie jest oceniane dziś, różnią się od tych sprzed lat.

Więcej o:
Komentarze (222)
Placido Domingo oskarżany o molestowanie seksualne. Kobiety wzajemnie się przed nim ostrzegały
Zaloguj się
  • alberto_srapovoli

    Oceniono 50 razy 34

    Ale one teraz, po latach, zaluja, ze sie zgodzily, czy zaluja, ze sie nie zgodzily?

  • lastm10

    Oceniono 63 razy 33

    Kiedyś były inne czasy, można było molestować jak się chce. Teraz też są inne czasy, władza może kraść ile chce i się z tego śmieje jak pisbolszewia

  • lubat

    Oceniono 30 razy 24

    Niedawno takie same zarzuty postawiono staruszkowi Alain Delon'owi. Ale on się nie kajał, nie usprawiedliwiał, tylko powiedział, by go pocałowali w d**ę. Bo on nikogo nie molestował, ani tym bardziej nie gwałcił, a do jego łóżka ustawiała się kolejka napalonych panienek.

  • 68jacekw

    Oceniono 36 razy 24

    W/g obecnych standardów inż.Gajny z "Czterdziestolatka" faworyzujący panią Karwowską i dający jej do zrozumienia,ze mu sie podoba byłby uznany za winnego molestowania w pracy.

  • zielony_jamnik

    Oceniono 56 razy 18

    Czyli znów to samo. Z tego co rozumiem żadna nie została zgwałcona. Wszystkie godziły się na seks dobrowolnie w zamian za korzyści (lub obietnicę korzyści).
    To się nazywa prostytucja a nie molestowanie.

  • jael53

    Oceniono 25 razy 15

    Przede wszystkim do drzwi takich panów, jak Placido Domingo, stały kolejki chętnych. Jeśli nie na samego śpiewaka, to na karierę. Śpiewacy, całkiem podobnie, jak muzycy rockowi, mieli rzesze groupies - a takie powodzenie sprawia, że można stracić zahamowania.

  • aria.pura

    Oceniono 22 razy 12

    Z meetoo wynika niezbicie, że molestują tylko sławni i bogaci. Parkingowych, kasjerów, listonoszy i klientów opieki społecznej nie trzeba się bać, bo biedota i szara masa od przestępstw na tle seksualnym trzyma się z daleka. Z przestępstwem takim mamy do czynienia, kiedy gasnąca (albo nigdy nie wzeszła) gwiazduchna dochodzi do wniosku, że to zderzenie w drzwiach w 1982 to był gwałt, bo nie dostała potem roli Ofelii/Elizy Doolittle/Carmen/Odetty, tylko dwa epizody, miejsce w trzecim szeregu chóru albo funkcję drugiego łabędzia z lewej strony. Jak w dowcipie o prostytutce i banknotach. A potem wrzask, że prawdziwe ofiary są z założenia traktowane jak szmaty (za co zgwałcone po półwieczu dziewice powinny ostro beknąć, bo społeczne konsekwencje ich radosnej dezynwoltury mogą być dramatyczne).

  • art_102

    Oceniono 15 razy 11

    Nie bronię macaczy, ale ile kobiet świadomie i z premedytacją załatwiało karierę przez łóżko.
    Oczywiście nie powinno tak być, ale było, jest i będzie. Tam gdzie jest władza - a w kontekście różnych oczekiwań, ma ją również ktoś, kto może załatwić - gdzie sa pieniądze, zawsze dochodziło i będzie dochodzić dalej do róznego rodzaju nadużyć, a wykorzystywanie pozycji do molestowania, jest jednym z nich.
    Potwornością jest wykorzystywanie przewagi zawodowej, czy emocjonalnej w stosunku do dzieci, ale ten temat tutaj pominę, bo to inna sprawa.
    Natomiast czym innym jest molestowanie, które dotyka osoby dorosłe, gdzie się szantażuje brak zgody na seks utratą pracy itp.
    Tylko czy zawsze jest to takie dla osoby "molestowane" naganne"?

    Tu są trzy wątki:
    1. Powszechność problemu rozmywa jego niestosowność, ocierajaca się o zarzuty karne. Coś jak z piciem alkoholu w pracy, za kierownicą, itp. Niby sie oburzamy, szczególnie jak coś się stanie, ale dalej panuje ogolne rozgrzeszanie;
    2. Bierność w stosunku do osoby wykorzystującej i brak solidarności między molestowanymi osobami. Wszyscy wiedzą, ostrzegają się, ale nie potrafią się zjednoczyc i wspólnie dziada pogonić.
    3. Świadome wykorzystywanie takich zapędów gościa do osiągnięcia własnych celów.
    Ile znanych osób nie byłoby znanymi, gdyby nie zaliczone łóżko.
    Afera z "bogiem" Hollywood, Harveyem Weinsteinem, uwypukliła to naocznie. Wiekszość kobiet, kasujących po 20 mln dol. za film, z których wiele to też oskarowe gwiazdy, przeszło przez jego łapy. Tylko pytanie, czy gdyby mogły wybierać, wybrałyby inną drogę?
    Gdyby wszystko odbywało się normalną drogą, przez mozolne robienie kariery, to też mielibyśmy gwiazdy, ale czy te same? Na pewno nie, bo to rynek tak humorzasty i niepewny, ze zestaw nazwisk mógłby być zupełnie inny. Czy te dające się molestować wolałyby tego uniknąc i próbować wdrapywać się na Olimp wydeptywaniem ścieżek, czy jednak poszłyby na to samo?
    Teraz, po 30. latach, z wielomilionowym kontem i statusem gwiazdy, łatwo jest rzucać oskarżenia, nawet jesli nie wszystkie sa zasadne. Jedna Jennifer Lawrence wyznała szczerze, ze zaloty Weinsteina miłe nie były, ale godziła się na nie, bo chciał zrobić wielką karierę, i ją ma. Nie jest to aktorka wybitna, a mimo to zaczęła od Oskara, na którego, jak już wiemy, Weinstein ma ogromny wpływ, przekupuje Jurorów, bo nawet nie o aktorkę tu chodzi, ale o wpływy z filmu. Przecież całe środowisko wiedziało jakim człowiekiem jest Weinstein, a mimo tego nikt nie reagowął, bo każdy czekał na to by być przez nniego zauważonym i miec sówj sukces, i z aktora który musi dorabiac jako kelner, stać się aktorem z milionowymi gażami i slawą. Żuławski o nim opowiadał, jeszcze przed całą aferą, nazywając go największym knurem Hollywood, ale to nie wystraszyło Rosati, a wręcz przeciwnie, jak tylko pojawił się w Polsce, pognała do niego w te pęd, i jak wspominał reżyser było to spotkanie do rana. Widocznie jednak w jej przypadku to nie zadziałało, bo mimo starań i poswięcenia, roli nie dostała i teraz też solidaryzuje sie z molestowanymi przez niego kobietom, chociaż w tym akurat przypadku, kto tu kogo molestował:)
    I tak to się kręci, i kręcić nie przestanie...

  • blazejmarchewka

    Oceniono 17 razy 9

    Zgodnie z zasadą domniemania niewinności jest niewinny dopóki mu nic nie udowodniono. No i ciekawe jak się udowadnia takie przestępstwa po 30 latach. Bo gwałt bez obdukcji 3 dni post factum jest już właściwe nie do udowodnienia a tu... 30 lat!?

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX