Nasza cywilizacja upadnie po 2050 roku? "Mobilizacja jak do II wojny światowej" [PIĄTKI DLA KLIMATU]

Upadek naszej cywilizacji po 2050 roku? To nie scenariusz filmu katastroficznego, a teza artykułu, który właśnie opublikował australijski think-tank. Piszą w nim m.in. były dowódca sił zbrojnych i dawny dyrektor gigantów naftowych i węglowych, dziś ekspert od zmian klimatu. Wzywają do mobilizacji porównywalnej z II wojną światową.

Dziś Piątek dla klimatu - jak co tydzień piszemy na temat związany z trwającym kryzysem klimatycznym.

"Zaraz po wojnie nuklearnej, wywołane przez człowieka globalne ocieplenie jest największym zagrożeniem dla życia ludzi na naszej planecie" - pisze admirał Chris Barrie, były dowódca australijskich sił zbrojnych, we wstępie do artykułu na temat zagrożeń wynikających ze zmian klimatu. Tekst opublikował pod koniec maja think-tank Breakthrough - Narodowe Centrum na Rzecz Odnowy Klimatu. Barrie podkreśla, że upadek cywilizacji nie jest nieunikniony, ale zapobiegnięcie mu wymaga "drastycznych działań".

Autorzy raportu - jednym z nich jest Ian Dunlop, dawniej pracujący na dyrektorskich stanowiskach w przemyśle paliw kopalnych - oceniają zmiany klimatu jako "egzystencjalne zagrożenie" dla ludzkości. Spojrzeli oni na kryzys klimatyczny jako zagrożenie dla bezpieczeństwa.

"Zmiany klimatu stanowią obecnie blisko- lub średnioterminowe egzystencjalne zagrożenie dla cywilizacji człowieka. (...) W scenariuszu na 2050 rok wykazano, że przyspieszające efekty zmian klimatu oznaczają negatywne skutki dla ludzkości, których może nie udać się naprawić przez stulecia 

- czytamy w artykule. Autorzy piszą, że do uniknięcia najgorszego scenariusza potrzebna jest globalna mobilizacja zasobów w trybie kryzysowym, "tak, jak mobilizacja czasu II wojny światowej". 

Scenariusz 2050: "Jakoś" przetrwamy jako gatunek, ale cywilizacja upadnie

Raport wyjaśnia, że "egzystencjalne ryzyko" oznacza trwały, negatywny efekt dla cywilizacji, którego naprawa może nigdy nie być możliwa, oraz całkowite wymarcie inteligentnego życia lub drastyczne jego ograniczenie. Zdaniem autorów ryzyko, że dojdzie do tego w wyniku kryzysu klimatycznego, będzie istniało już po 2050 roku.

Obecne cele klimatyczne państw - piszą autorzy - oznaczają ocieplenie o 3 stopnie Celsjusza do 2100 roku, jednak nie biorą pod uwagę tzw. długoterminowych sprzężeń zwrotnych (np. w wyniku ocieplenia topnieje "wieczna zmarzlina", w której uwięzione są gazy cieplarniane). Dlatego ich zdaniem ten scenariusz oznacza ocieplenie o nawet 5 stopni, podczas gdy już 4 stopnie są określane jako "nie do pogodzenia z funkcjonowaniem zorganizowanej społeczności międzynarodowej". Nawet mniejszy wzrost może być katastrofalny dla niektórych regionów i ekosystemów. Autorzy cytują niemieckiego fizyka prof. Hansa Schellnhubera, wg którego przy obecnym trendzie ocieplenia "jest bardzo duże ryzyko, że doprowadzimy do końca naszej cywilizacji. Ludzie jako gatunek jakoś przetrwają, ale zniszczymy prawie wszystko, co zbudowaliśmy przez ostatnie dwa tysiące lat.”

W zarysowanym w artykule scenariuszu społeczność międzynarodowa nie podejmuje dostatecznych działań i nie ogranicza emisji gazów cieplarnianych. Po roku 2030 emisje zaczynają co prawda spadać, jednak ich poziom i tak prowadzi do ocieplenia o 2,4 stopnia, a sprzężenia zwrotne dodają kolejne 0,6. Za 30 lat mamy więc planetę średnio o 3 stopnie Celsjusza cieplejszą.

 

Przekraczane są w ten sposób kolejne "punkty zwrotne", jak stopnienie lodowców Arktyki i Grenlandii. To powoduje kaskadę negatywnych efektów w drugiej połowie wieku. Poziom morza jest wyższy o 50 cm, ale do 2100 roku mogą to być już 2 metry lub więcej. 55 proc. mieszkańców Ziemi - w 2050 roku to blisko 5 mld ludzi - przez średnio 20 dni w roku jest narażonych na zabójcze temperatury. Zmiany we wzorcach pogody wywołują m.in. ekstremalne susze. Dochodzi do upadku ekosystemów Amazonii, Arktyki i raf koralowych. 

"Większość regionów na świecie odnotowuje znaczny spadek produkcji żywności i rosnącą liczbę ekstremalnych zdarzeń pogodowych, w tym fal upałów, powodzi i burz. Produkcja żywności jest niewystarczająca do wyżywienia globalnej populacji i ceny jedzenia gwałtownie rosną. (...) Skala zniszczenia wykracza poza nasze modele i pojawia się możliwość upadku cywilizacji".

Jak przekłada się to na naszą rzeczywistość? W tropikalnych rejonach Zachodniej Afryki, Ameryki Południowej, Bliskiego Wschodu i Azji południowo-wschodniej ponad miliard ludzi jest zmuszonych do porzucenia domów przez ekstremalne upały. Dwa miliardy ludzi zostaje dotkniętych brakiem wody. Nawet optymistyczny scenariusz ocieplenia o 2 stopnie może oznaczać wysiedlenie miliarda ludzi. Gorsze ocieplenie grozi utrzymaniu spójności państw, wybuchem wojen (w tym nuklearnych) i "trwałą zmianą relacji człowieka z naturą". W raporcie Breakthrough z ubiegłego roku opisywano bardziej szczegółowo zagrożenia dla konkretnych regionów, a także przykłady już trwających konfliktów związanych ze zmianami klimatu m.in. w Mali, Nigerii i Iraku. Rejon Azji i Pacyfiku jest określany jako "Aleja katastrof", gdzie cyklony, rosnący poziom morza, topnienie lodowca Zachodniej Antarktyki i brak wody pitnej spowodują gigantyczny kryzys. 

Jeśli chcesz zapobiegać tej apokaliptycznej wizji przyszłości, ale nie wiesz od czego zacząć lub jak to zrobić, możesz wesprzeć Greenpeace, które prowadzi szereg działań na rzecz zapobiegania zmianom klimatu i sukcesywnie walczy z opieszałością polityków w tej kwestii. Nawet niewielka wpłata wzmacnia skuteczność tych działań. Możesz jej dokonać POD TYM LINKIEM >>

Oceny pokazywane politykom mogą być mniej drastyczne niż rzeczywistość

Autorzy raportu oceniają, że wiele z przedstawianych decydentom dokumentów na temat zmian klimatu jest ostrożna i wstrzemięźliwa. Zwracają uwagę, że w ciągu ostatnich dekad rzeczywistość zmian klimatu okazywała się gorsza, niż prognozowali naukowcy. Ponadto badacze obawiają się, że przekroczenie punktów krytycznych (jak stopnienie lodowców) może mieć nieprzewidziane efekty i pogorszyć sytuację bardziej, niż przewidują prognozy. "IPCC (ONZ-towski panel ds. klimatu - red.) niedoszacowuje kluczowego czynnika ryzyka: samonapędzające się sprzężenia zwrotne mogą zepchnąć klimat w stan chaosu. Jeszcze zanim zdołamy ograniczyć nasz system energetyczny i inne źródła zanieczyszczeń" - mówił w rozmowie z "Guardianem" Mario Molina, współlaureat nagrody Nobla.

Autorzy artykułu Breakthrough piszą, że "rzetelne zarządzanie ryzykiem oznacza" patrzenie na szeroki zakres scenariuszy, w tym te najgorsze. Eksperci piszą, że tradycyjnym sposobem kalkulowania ryzyka jest wzięcie pod uwagę prawdopodobieństwa i wielkości strat. "Ale kiedy skala strat jest niepoliczalna, ten model nie działa. (...) Kiedy mamy do czynienia z 'egzystencjalnym ryzykiem', nie ma mowy o możliwości uczenia się na błędach". Dlatego - argumentują - potrzebne jest nowe podejście do oceniania ryzyka, jakie płynie z kryzysu klimatycznego. Trzeba brać pod uwagę bezprecedensowe ewentualności, a nie tylko te z największym prawdopodobieństwem. 

Autorzy podkreślają, że uniknięcie scenariusza, na który nie jesteśmy przygotowani i "końca cywilizacją jaką znamy" wymaga "dramatycznych działań":

"By zmniejszyć to ryzyko i uchronić ludzką cywilizację potrzebna jest ogromna globalna mobilizacja zasobów w najbliższych dekadach w celu budowy bezemisyjnej gospodarki i stworzenie systemu przywracania bezpiecznego klimatu. Podobnie do skali mobilizacji w II wojnie światowej".

Dlaczego trzeba zachować optymizm 

Scenariusz zarysowany w artykule think-tanku - delikatnie mówiąc - nie napawa optymizmem, nawet biorąc pod uwagę, że przedstawia on jedną z najgorszych możliwości rozwoju klimatu i sytuacji na świecie. Trzeba jednak zwrócić uwagę, że nawet w tym artykule podkreślone jest, że najgorsze efekty kryzysu klimatycznego są do uniknięcia. Wymagają wielkiej mobilizacji, a o taką trudno bez dozy optymizmu i wiary, że mamy wpływ na sytuacje i możemy działać. 

Warto pamiętać też o innym aspekcie. Walka ze zmianami klimatu, zanieczyszczaniem i wyniszczaniem różnorodności przyrody to nie tylko walka o przetrwanie. Jej efektem nie ma być jedynie to, że uniknęliśmy katastrofy. To działania, które prowadzą też do budowy lepszego świata dla wszystkich: bez zanieczyszczeń, z czystą i dostępna energią, zdrową dietą, lepszym zrozumieniem natury. 

Reporter Filip Springer pisał w tym tygodniu na swoim Facebooku właśnie o zachowywaniu nadziej w obliczu katastrofy klimatycznej. Cytuje Rebeccę Solnit, autorkę książki "Nadzieja w mroku": "Wojny wybuchną, planeta się ogrzeje, gatunki wymrą, jednak to, jak wiele wojen, o ile stopni i które gatunki uda się ocalić, zależy od tego, czy podejmiemy jakieś działania. Przyszłość pogrążona jest w mroku, mroku zarówno łona, jak i grobu". 

Klimatyczne newsy 

W cyklu Piątki dla klimatu co tydzień poruszamy jeden temat związany z kryzysem klimatycznym. Jednak w każdym tygodniu dzieje się wiele mniejszych i większych wydarzeń mających znaczenie dla walki ze zmianami klimatu. Niektóre z nich wspominamy w sekcji "Klimatyczne newsy".

  • Są oficjalne dane dot. stężenia dwutlenku węgla atmosferze w maju. Wyniosło rekordowe 414,8 cząstek na milion (pp,). Ostatnio tyle CO2 w atmosferze było trzy miliony lat temu. Jeszcze bardziej niepokojące jest tempo wzrostu - 3,5 ppm rok do roku. Jeszcze w latach 50. było to 0,7 ppm przez rok, a w latach 90. 1,5 ppm.
  • Walka ze zmianami klimatu to ratowanie życia. Nowy raport międzynarodowego zespołu badaczy pokazuje, że ograniczenie ocieplenia do poziomu 1,5 stopnia Celsjusza (obecnie jesteśmy w okolicach 1 stopnia) pozwoli na uratowanie tysięcy ludzi przed śmiercią z powodu fal upałów - które nastąpią przy ociepleniu o 2 lub 3 stopnie.
  • Wśród brytyjskiej opinii publicznej zainteresowanie i zmartwienie problemami środowiska jest rekordowo wysokie - podaje "The Guardian".

Chcesz już dziś zrobić coś dla ochrony klimatu? Wystarczy złotówka dziennie, by razem z Greenpeace działać dla lepszej przyszłości - naszej i planety. Organizacja nie przyjmuje pieniędzy od firm i rządów, liczy tylko na wsparcie niezależnych darczyńców. Możesz nim zostać tutaj >>

Masz pytanie, uwagi lub propozycję tematu, którym możemy zająć się w Piątkach dla klimatu? Napisz do autora: patryk.strzalkowski@agora.pl

Więcej o:
Komentarze (368)
Globalne ocieplenie grozi wywołaniem upadku cywilizacji po 2050 roku
Zaloguj się
  • videloca

    Oceniono 48 razy 42

    Piszcie o tym co robić. Na poziomie zwykłych ludzi, biznesu, polityki. A nie z jednej strony katastroficzne artykuły (zgoda, sytuacja jest bardzo poważna) a z drugiej słodkie artykuliki o tym gdzie samolotem wyskoczyć na weekend i jakie kolejne super modne rzeczy kupować. Zdecydujcie się i dogadacie w redakcji wiadomości i poważnych tematów, redakcji spędzania wolnego czasu i działu marketingu, który sprzedaje reklamy itd. Na razie rozdwojenie jaźni.

  • l4vd0

    Oceniono 47 razy 35

    Ależ fantastycznie, tylko nie pod ten adres!
    Powiedzcie to arabskim szejkom, którzy budują na pustyni stoki narciarskie naśnieżane odsalaną wodą, do których dojeżdżają 6litrowymi V8 z klimatyzowanych biurówców!
    Powiedzcie to Chińczykom i Hindusom, opalającym stalownie węglem i Ruskim, którzy na żadnej elektrowni nie mają nawet najprostszego elektrofiltra!
    Powiedzcie to Amerykanom południowym, którzy rżną puszczę amazońską, żeby produkować ekologiczny pelet, którym po przywiezieniu do EU statkiem na ropę, nasi ekofanatycy moga grzać swoje ekodomki.
    Odwrócenie zmian klimatycznych wymaga od rozleniwionej EU i USA zaciśnięcia pośladów i powiedzenia "dobrze to już było i nie wróci więcej". Ale na to żaden polityk nie ma odwagi.

  • kerajm

    Oceniono 29 razy 23

    No cóż, zakazać silników spalinowych i elektrownie atomowe zbudować, przestawić motoryzację na wodór otrzymywany z elektrowni wiatrowych, morskich, atomowych. Zakazać plastykowych opakowań na rzecz szkła. Cola w butelce PET 20 zł w szklanej 5 zł. To na razie skromne propozycje.

  • polsilver100

    Oceniono 28 razy 20

    Dopóki człowiek będzie kierował się zyskiem dopóty niczego się nie zrobi

  • konradwallenrod

    Oceniono 17 razy 17

    Należy ograniczyć przyrost naturalny i to na całym świecie. Ludzi jest po prostu za dużo i jakieś tam programy proekologiczne tylko nieco odwleką w czasie to co jest nieuniknione.

  • jvn

    Oceniono 15 razy 15

    Większość ludzi ma problem z planowaniem własnej przyszłości w nawet kilkuletnim zakresie, a co dopiero gdy mowa o jakiejś niesprecyzowanej i bezprecedensowej globalnej katastrofie w perspektywie kilkudziesięciu lat. Gdy dodamy do tego korporacyjna chęć zysku za wszelką cenę i słabą pozycję regulatorów rynku, to przyszłość naszej planety zdecydowanie nie wygląda optymistycznie.

  • sacc77

    Oceniono 18 razy 12

    Pierwsze co jest najbardziej niezbędne to zastopowanie wzrostu populacji Ziemi.
    NATYCHMIASTOWE!!!
    W drugiej kolejności - stopniowa acz szybka depopulacja.
    Bez tego - żadne nadzwyczajne mobilizacje nie zdadzą się na nic...

  • mmmucha

    Oceniono 11 razy 11

    Ok, energ oszczedne zarowki, segreg smieci, zakrecanie wody itd... Ale od rzadzacych i producentow w wiekszosci zalezy co bedzie dalej z nasza planeta. Jesli oni zmienia polityke wtedy nasze codzienne starania beda mialy sens i osiagniemy efekt. Ale to ONI maja decydujacy wplyw.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX