30. rocznica masakry na placu Tiananmen - USA i UE wzywają Chiny do prodemokratycznych reform

Władze Chin starają się wymazać z pamięci wydarzenia, które miały miejsce 4 czerwca 1989 roku. Chociaż do protestów doszło w ponad 300 miastach, to nie udało się Chińczykom wywalczyć wolności i demokracji, jak to miało miejsce chociażby w Europie Wschodniej.

Koniec lat 80-tych ubiegłego wieku w wielu krajach przebiegał pod znakiem reform, które stopniowo zaczęły doprowadzać do upadku rządów komunistycznych. W tych latach doszło m.in. do upadku muru Berlińskiego, w Polsce przeprowadzono pierwsze, częściowo wolne wybory. Chęć zmian dotarła także do Chin - tutaj jednak protesty nie przyniosły oczekiwanego skutku.

Protest, o którym władze Chin chcą zapomnieć. USA, UE i Tajwan apelują do Chin w 30. rocznicę masakry na placu Tiananmen

Jak podaje "The New York Times" Chińskie władze zwiększyły ochronę na placu Tiananmen, by nie dopuścić do prób upamiętnienia prodemokratycznych protestów, które miały miejsce 30 lat temu. W Pekinie pojawiły się dodatkowe punkty kontrolne, niektóre z ulic są wyłączone dla ruchu, a turyści kierowani w inne miejsce. Zagraniczni dziennikarze nie otrzymali zgody na wejście na plac.  

Chiny za wszelką cenę zapomnieć o protestach na placu Tiananmen. W tym kraju wpisując do wyszukiwarki hasło "Plac Tiananmen" automatycznie otwiera się strona turystyczna lub następuje całkowita blokada strony. Przykładem tej próby zapomnienia może być także zdjęcie, które stało się symbolem protestujących. Widać na nim samotnego mężczyznę, który staje naprzeciw czołgom zmierzającym w kierunku protestujących. W 2006 roku telewizja PBS pokazała to zdjęcie chińskim studentom. Według nich fotografia była fotomontażem lub paradą wojskową. Nie można ich jednak winić za nieznajomość tej sprawy, skoro największy chiński, państwowy dziennik "Global Times" uznał, że protesty z 1989 roku były dla Chin jak szczepionka, która ochroni społeczeństwo przed zamieszaniem politycznym w przyszłości. 

Masakra na placu Tiananmen chce zostać zapomniana przez komunistyczne władze, jednak o historii protestujących nie dają zapomnieć m.in. chińscy dysydednci. Jednym z nich jest poeta Liao Yiwu, który został skazany na cztery lata więzienia, za publikację wierszy po zamieszkach na placu Tiananmen. O tragicznych wydarzeniach nie zapominają także rządy innych państw. Na kilka dni przed 30. rocznicą masakry tajwańska Rada ds. Chin Kontynentalnych zaapelowała do Chin, by jak najszybciej i szczerze przeprosili oraz przyznali się do błędu w sprawie masakry na placu Tiananmen.

Do dzisiejszej rocznicy w ostatnim przemówieniu odniósł się także sekretarz stanu USA Mike Pompeo, który wyznał - Wzywamy Chiny do zwolnienia tych wszystkich, którzy są przetrzymywani za egzekwowanie swoich praw i wolności, powstrzymanie się od stosowania arbitralnych aresztowań i zmianę kontrskutecznej polityki, która łączy terroryzm z wolnością religijną i wolnością poglądów politycznych. (...) Chińskie, jednopartyjne państwo nie toleruje żadnych sprzeciwów i narusza prawa człowieka, kiedykolwiek służy to jego interesom. Wzywamy rząd Chin by publicznie ujawnił liczbę zabitych, zaginionych i rannych osób, które zapisały się w tym ciemnym rozdziale historii.

Apel o uwolnienie pro-demokratycznych aktywistów w ramach pamięci o ofiarach z placu Tiananmen wystosowała do władz Chin także przedstawiciel Unii Europejskiej do spraw zagranicznych i polityki bezpieczeństwa Federica Mogherini - Uznanie tych wydarzeń, zabitych, uwięzionych lub zaginionych w związku z protestami na placu Tiananmen jest ważne dla przyszłych pokoleń i pamięci zbiorowej. Oczekujemy poszanowania gwarancji prawnych dla tych, których ukarano w związku z wydarzeniami z 1989 r. lub z bieżącymi działaniami mającymi je upamiętnić.

Protesty na placu Tiananmen

W latach 80-tych Chiny pogrążały się w kryzysie gospodarczym, korupcji, nepotyzmie, a niezadowolenie zaczęło dominować w społeczeństwie. Zwłaszcza młodzi ludzie zaczęli odczuwać potrzebę zmian. Pierwsze protesty studentów odbyły się na początku kwietnia 1989 roku na placu Tiananmen, po śmierci byłego szefa Chińskiej Partii Komunistycznej, zwolennika liberalizacji Hu Yaobanga. Z czasem do pokojowych demonstracji dołączało coraz więcej miast. W kulminacyjnym momencie protestowali ludzie z aż 300 miejscowości.

Duże poparcie społeczne dla protestujących musiało w końcu wymóc reakcje w partii, która sama zaczęła zmagać się z reformatorami we własnych szeregach. Jednym ze zwolenników rozmów był sekretarz generalny KPCh Zhao Ziyang, jednak reszta polityków chciała siłowego rozwiązania sprawy. Jeden z polityków, Deng Xiaoping, argumentując konieczność wprowadzenia stanu wyjątkowego powołał się na przykład Polski i stwierdził, że "ustępstwa wiodą do dalszych ustępstw".

20 maja w Pekinie wprowadzono stan wyjątkowych. W nocy z 3 na 4 czerwca 1989 roku armia przy użyciu czołgów i broni maszynowej rozpędziła uczestników protestu. Większość z ofiar zginęła podczas walk przy placu Tiananmen. Władze Chin podały, że podczas starcia z wojskiem na placu zginęło 200 osób. Chiński Czerwony Krzyż szacuje liczbę zabitych na 2600 osób. W 2017 roku portal informacyjny z Hong Kongu opublikował depeszę znajdującą się w Brytyjskim Archiwum Narodowym, z której wynikało, że podczas masakry zabitych zostało co najmniej 10 tysięcy osób. Informację taką podał członek chińskiej Rady Państwa.

Więcej o:
Komentarze (8)
30. rocznica masakry na placu Tiananmen - USA i UE wzywają Chiny do prodemokratycznych reform
Zaloguj się
  • wj_2000

    Oceniono 7 razy 5

    O tym co warta jest demokracja swiadczyc moze to co mamy teraz w Polsce. Równiez Rosja Jelcyna to przestroga przed wprowadzaniem formalnej demokracji i lesseferyzmu w gospodarce.
    Chińczycy to madry naród. Ustrzegli się tego za marne parę tysięcy ofiar w roku 1989.
    Europa (mniej liczna niz same Chiny) w roku 1914 wybrala beztroską wojnę co skonczyla się wieloma MILIONAMI niewinnych ofiar, zastapiła feudalizm z pozoru republikami, ale w konczu faszyzmem, nazizmem i komunizmem i PONOWNĄ wojną, juz nie będącą kaprysem wladców, a napięciami zrodzonymi przez tę wczesniejszą wojnę.
    Jaki trzeba miec TUPET, by Chinom, przy ich sukcesie ostatnich 30 lat wypominać to ze nie zrobili Okrąglego Stolu jak "mądrzy" Polacy.

  • jack_flash

    Oceniono 6 razy 4

    Chiny sie zreformuja, kiedy powstrzymaja zmiany klimatu w 2030. Juz sa blisko, coraz blizej, jak pewien polityk, ktory dochodzi w kazdy miesiac, poczynajac od 10-tego.

  • cracken001

    0

    Eeeech...KUR WA MAC !!!Ze tez "waaaadze" PRLu NIE odwazyly sie na takie samo rozwiazanie.ILUZ katastrof uniknelibysmy

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX