Siły postawione w stan wysokiej gotowości. Na miejscu lotniskowiec i bombowce, w planach nawet 120 tysięcy żołnierzy 

Gwałtownie narasta napięcie w Zatoce Perskiej. Amerykanie i Irańczycy wysyłają całą serię wojowniczych sygnałów. Siły USA w regionie są w stanie podwyższonej gotowości. Irańczycy straszą rakietami. Ktoś dokonuje aktów sabotażu. Amerykanie zastanawiają się nad wysłaniem znacznych sił lądowych. Wojna wisi w powietrzu, ale czy ktoś jej chce? 

- Tak naprawdę to nikt nie chce wszczynać otwartej wojny. Jednak sprawy łatwo mogą się wymknąć spod kontroli, tak jak dzieje się to często na granicy Strefy Gazy - mówi w rozmowie z portalem “Breaking Defense” emerytowany izraelski generał Amos Yadin, były szef izraelskiego wywiadu wojskowego.

Rosnące napięcie

Sytuacja osiągnęła stan zapalny po miesiącach wojowniczej retoryki USA i Iranu. Oficjalnie chodzi głównie o irański program jądrowy. Konflikt jest jednak szerszy, bo to element tradycyjnej walki o wpływy na całym Bliskim Wschodzie, który od lat toczy Iran z Arabią Saudyjską, wspieraną przez USA i po cichu Izrael. Irańczycy i Saudowie już od prawie czterech lat prowadzą wojnę zastępczą w Jemenie. Iran wspiera tam rebeliantów z ludu Hutich, którzy skutecznie prowadzą działania partyzanckie przeciw wojsku saudyjskiemu. 

Amerykańska administracja twierdzi, że Iran wykonuje coraz bardziej agresywne gesty i ma szykować ataki na siły USA w regionie przy pomocy różnych zależnych bojówek. Są przy tym zaskakujące sprzeczności. We wtorek brytyjski generał Chris Ghika, będący zastępcą dowódcy przewodzonej przez USA operacji Inherent Resolve (czyli walka z dżihadystami w Iraku i Syrii), stwierdził, że takich przygotowań ze strony Iranu nie widać. Kilka godzin później amerykańskie CENTCOM, czyli dowództwo odpowiadające za siły na Bliskim Wschodzie, wydało komunikat przeczący słowom Brytyjczyka. 

- Mamy wyraźne i wiarygodne informacje na temat zagrożeń ze strony Iranu. W związku z tym siły CENTOCM są w wysokim stanie alarmu. Monitorujemy zagrożenia dla naszych sił w Iraku - stwierdziło dowództwo w komunikacie. 

Temperaturę dodatkowo podniosły doniesienia o tajemniczym ataku na cztery duże tankowce u wybrzeży Zjednoczonych Emiratów Arabskich w niedzielę. Na zdjęciach jednego z nich widać wyraźną dużą dziurę w burcie. Nikt się do owych ataków nie przyznał. We wtorek pojawiły się natomiast informacje o ataku dronów na saudyjski ropociąg. Do tego przyznali się jemeńscy Huti.

Wojsko USA gromadzi siły

Amerykanie systematycznie wzmacniają swoje siły wojskowe w regionie. W minionym tygodniu grupa uderzeniowa lotniskowca USS Abraham Lincoln w trybie alarmowym pospieszyła z Adriatyku na Morze Czerwone, zajmując pozycję do ewentualnego wzięcia udziału w konflikcie w rejonie Zatoki Perskiej. Nie było to planowane. Spowodowało to niecodzienną sytuację, ponieważ Hiszpanie nakazali swojej fregacie Mendez Nunez odłączenie się od amerykańskiego zespołu. Miała ona pływać w jego ramach przez prawie dwa lata, intensywnie trenując współpracę z US Navy. Jednak Madryt twierdzi, że wysyłając zespół na Bliski Wschód, Amerykanie naruszyli wcześniejsze umowy, a Hiszpania nie chce zostać uwikłana w potencjalną wojnę z Iranem. 

Lotnictwo USA wysłało natomiast do Kataru grupę czterech bombowców strategicznych B-52. Otwarcie nazwano ich misję "odstraszaniem" Iranu. Samoloty latają już w rejonie Zatoki Perskiej, prowadząc ćwiczenia. Towarzyszy im grupa myśliwców F-15 przesuniętych z bazy w Wielkiej Brytanii i będące już wcześniej na miejscy maszyny piątej generacji F-35. Wszystkie razem mają być elementem "odstraszania" Iranu.

Dodatkowo nad Zatokę Perską wysłano baterię systemu przeciwlotniczego i przeciwrakietowego Patriot oraz jeden z dużych okrętów desantowych mających na pokładzie oddział Piechoty Morskiej.

Ponad to w Białym Domu mają trwać dyskusje na temat wysłaniu nad Zatokę Perską sił lądowych. Według amerykańskich mediów, jedną z propozycji jest przerzucenie tam 120 tysięcy żołnierzy.  Donald Trump zaprzeczył tym doniesieniom w niecodzienny sposób. Stwierdził, iż nie ma obecnie planów wysyłania amerykańskich żołnierzy do Iranu. - Jak najbardziej mógłbym to zrobić, ale nie planujemy tego. Obyśmy nie musieli tego robić, ale gdybyśmy jednak musieli, to bym wysłał zdecydowanie więcej żołnierzy - powiedział dziennikarzom prezydent.

Iran nie ma wiele możliwości

Ze swojej strony Iran nie pozostaje dłużny. Ajatollah Ali Khamenei nakazał Gwardii Rewolucyjnej "pełne przygotowanie się do walki" a wojsku "przygotowanie się na najgorszy scenariusz" jeśli dojdzie do wojny z USA. Arabskie media twierdzą, że w ostatnich dniach Iran podniósł stan gotowości swoich sił rakietowych i "tysiące" pocisków zostało rozproszonych na stanowiskach startowych w całym kraju. Ma to być sygnał, że Amerykanie i ich sojusznicy nie zdołają zniszczyć ich wszystkich i Iran zawsze będzie w stanie przeprowadzić odwet. Lotniskowiec USS Abraham Lincoln został nazwany "celem". 

Iran ma przy tym bardzo ograniczone możliwości prowadzenia konwencjonalnej wojny z USA i ich sojusznikami. Amerykanie, Izraelczycy i Arabowie mają przytłaczającą przewagę tak na morzu jak i w powietrzu. Jedyne karty atutowe Irańczyków to ich duży arsenał rakiet zdolnych dosięgnąć większości baz amerykańskich w regionie. Do tego cały szereg różnych bojówek, mogących rozpocząć kampanię terroru. Na przykład Hezbollah w Libanie i Syrii oraz Hamas w Strefie Gazy czy liczne organizacje paramilitarne w Iraku a do tego Huti w Jemenie. 

Generał Yadin jest przekonany, że żadnej ze stron tak naprawdę nie zależy na wojnie. Chodzi bardziej o wywieranie presji w kontekście rozmów na temat irańskiego programu jądrowego i pozycji Iranu na Bliskim Wschodzie. Administracja Donalda Trumpa wycofała USA z porozumienia z Irańczykami w sprawie atomu twierdząc, pod rękę z Izraelem, że jest ono niewystarczające. Teraz chciałaby wynegocjować nowe. Irańczycy nie mają na to ochoty i starają się ograniczać skutki nowych amerykańskich sankcji przy pomocy Europejczyków, którym poprzednia umowa odpowiadała. 

Problem w tym, że podczas takiego wzajemnego podnoszenia poziomu napięcia, czasem łatwo o nieplanowaną eskalację. Zwłaszcza, kiedy przywódcy są z kategorii tych mniej przewidywalnych.

Więcej o:
Komentarze (351)
Amerykanie gromadzą wojsko w pobliżu Iranu. Napięcie w Zatoce Perskiej
Zaloguj się
  • pomyslowygajowy

    Oceniono 74 razy 44

    Kto dziś jeszcze pamięta jak Bush i Blair kłamali w żywe oczy o broni chemicznej, żeby uzasadnić napad na Irak?

  • realistas

    Oceniono 44 razy 30

    Ile wojska i sprzętu zakupionego w USA wyśle Polska na wojnę z Iranem? Po to właśnie jedzie Duda do Trumpa.

  • farcry3

    Oceniono 40 razy 24

    Lobby bankstersko-militarystyczne w akcji. Irak - bis się szykuje. Kasa misiu, kasa... dla kasy są gotowi wywalić świat w powietrze.

  • aldo666

    Oceniono 46 razy 20

    "Wojna wisi w powietrzu, ale czy ktoś jej chce? "
    Izrael
    pamiętacie kilka lat temu Nietenjachu z obrazkiem bomby z zapalonym lontem i krzykiem że zostało tylko 5 minut do wybuchu i żeby inne kraje najechały Iran?
    Nietenjachu w koňcu dopiął swego,
    operacja false flag
    "USS LIBERTY"

  • dlugi48

    Oceniono 38 razy 14

    Bandyci. Nie wytrzymają bez wojny, która napędza ich gospodarkę. Bardzo bym chciał, by Iran sprawił bandytom porządne lanie

  • bolek_i_jego_ozorek

    Oceniono 27 razy 13

    Jak to nikt nie chce wojny? Przecież Izrael marzy o zniszczeniu Iranu i to Żydzi dążą do wywołania III wojny światowej.

  • june-of-44

    Oceniono 23 razy 13

    USA = największy terrorysta na świecie.
    Pod płaszczykiem "zaprowadzania demokracji" atakuje i niszczy kraje w których je ropa naftowa i inne cenne bogactwa naturalne. Przykład? Egipt, Libia, Tunezja ("Wiosna Arabska")….teraz czas na Iran (trzecie pod względem wielkości zasoby ropy i gazu na świecie) i Wenezuelę (drugie zasoby ropy na świecie). Ameryka tylko chce "pomóc uciemiężonym narodom obronić się przed niedemokratyczną władzą". I tu wcale nie chodzi o ropę i gaz . Dobre USA i a reszta świata be, źli terroryści.
    Skoro Ameryka tak lubi zaprowadzać demokrację na rakietach - to dlaczego nie ratuje społeczeństwa północnokoreańskiego przed despotą Kimem? A dlatego że Kim nie kuca przed żydami amerykańskimi, ma trzecią co do wielkości armię świata i rakiety którymi może pokryć całe zachodnie wybrzeże USA. Tam Trump nie będzie wprowadzał demokracji - no nie ma tam ropy i gazu.
    A za podjudzaniem do wojny z Iranem na Bliskim Wschodzie stoi Izrael. I w przyszłości to on poniesie konsekwencje tego judzenia. Już ciemiężeni, stoczeni jak zwierzęta w getcie Palestyńczycy ze Strefy Gazy wypróbowali system antyrakietowy żydów wysyłając im ostatnio ponad 100 rakiet z pozdrowieniami.
    USA i Izrael to kraje które dążą do wojny by maksymalizować zyski swoich gospodarek i zdobywać w tym miejscu wpływy dla swojej polityki.

  • knecht200

    Oceniono 27 razy 13

    Proamerykańskie lizusostwo nie tylko polskich polityków, ale i dziennikarzy, jest po prostu przerażające. To naprawdę nie jest tak, że irańskie okręty wojenne zbliżają się do Kalifornii. Nie jestem żadnym sympatykiem ajatollahów, wprost przeciwnie. Ale Iran jawi się jako państwo bez porównania bardziej rozsądne i obliczalne, niż obecne USA. Każdy kraj ma prawo mobilizować się w obliczu obcej agresji, Iran też. Państwo to nie napadło na nikogo przez ostatnie 200 lat, czego o USA powiedzieć żadną miara się nie da. To USA doprowadziły do upadku w drodze puczu demkoratycznie wybrany rząd Mosadeqa, instalując potem reżim szacha Rezy Pahlawiego. I to USA stały za atakiem Saddama Husseina na Iran. Jedyne, do czego Amerykanie zachowują moralne prawo w relacjach z Iranem, to paść na kolana i prosić o przebaczenie, są bowiem winni śmierci setek tysięcy ludzi. Nie licząc pasażerów owego irańskiego samolotu, zestrzelonego w irańskiej przestrzeni potwietrznej przez amerykańską rakietę - dowódca okrętu, który ją wystrzelił, dostał po powrocie do Stanów medal.
    I jeszcze jedno: jak to jest możliwe, że ktokolwiek jeszcze wierzy w amerykańską propagandę po niesławnej prezentacji generała Powella w Radzie Bezpieczeństwa?
    Demokracja nie stanowi żadnego zabezpieczenia przed zakłamaniem i podwójnymi standardami. USA ociekają wręcz jednym i drugim.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX