Hiszpania. Wyniki sekcji zwłok dwuletniego Julena. Żył 50 min po tym, jak wpadł do odwiertu

Są wyniki sekcji zwłok Julena Rosello, który w styczniu wpadł do odwiertu na terenie posesji w Totalán w południowej Hiszpanii. Dziecko zmarło w wyniku poniesionych w upadku obrażeń czaszki, około 50 minut po tym, jak wpadło do dziury.

13 stycznia dwuletni Julen Rosello wpadł do głębokiego, wąskiego odwiertu na terenie posesji swojego krewnego w gminie Totalán w prowincji Malaga w Hiszpanii. Wypadek ten był przyczyną rozpoczęcia 13-dniowej akcji ratunkowej z udziałem 300 osób, w tym strażaków, inżynierów, ekspertów od materiałów wybuchowych i elitarnej jednostki górniczej. Ratownicy pracowali 24 godziny na dobę, używając ciężkich maszyn do kopania równoległego wału obok otworu wiertniczego, do którego wpadło dziecko. Poszukiwania zakończyły się 26 stycznia, kiedy ratownicy zlokalizowali ciało na głębokości około 71 metrów.

Są wyniki sekcji zwłok Julena Rosello. To kluczowy dokument w procesie sądowym

„Podstawową przyczyną śmierci był upadek” - mówi raport sporządzony po przeprowadzeniu ostatniej sekcji zwłok Julena. Źródła sądowe mówią, że mały chłopiec zmarł około godziny 13:50 tego samego dnia, kiedy wpadł do odwiertu - pisze hiszpański dziennik "El País"  Z 25-stronicowego raportu wynika, że dziecko zmarło w wyniku poważnych obrażeń głowy: u podstawy czaszki i po lewej stronie, które były skutkiem uderzenia w wystający element przy wewnętrznej ścianie odwiertu.

Wyniki sekcji zwłok będą kluczowym elementem procesu sądowego prowadzonego z urzędu przeciwko Davidowi Serrano - właścicielowi nieruchomości, na terenie której miał miejsce wypadek. Obrońca Serrano twierdził, że Julen mógł zostać zabity przez przypadkowy cios kilofem, którego używali strażacy na wczesnych etapach akcji ratunkowej. Raport medyczny podkreśla, że na czubku czaszki nie znaleziono żadnych złamań i że urazy głowy, które odnotowano, nie mogły być spowodowane uderzeniem kilofa zrzuconego z wysokości 70 metrów.

Na konferencji prasowej na początku lutego David Serrano powiedział, że przykrył dziurę dwoma betonowymi blokami o godzinie 13:00 13 stycznia, a więc tuż przed tym, jak Julen wpadł do odwiertu. Śledczy ustalili jednak, że otwór, do którego wpadło dziecko, nie był zabezpieczony. Co więcej, odwiert na terenie posesji krewnego Julena w Totalán został wykonany nielegalnie. Gospodarstwo, w okolicach którego doszło do tragedii, nie miało pozwolenia na budowę

Więcej o:
Komentarze (38)
Hiszpania. Wyniki sekcji zwłok dwuletniego Julena. Żył 50 min po tym, jak wpadł do odwiertu
Zaloguj się
  • wj_2000

    Oceniono 27 razy 13

    Bez urazów w takim odwiercie kazdy szybko by się i tak udusił. Wydychany dwutlenek węgla jako cięższy od powietrza zalega na dnie i bardzo szybko zaczyna brakowac tlenu.
    Typowo prawnicze majaczenia, że dziecko nie zginęło z powodu nielegalnego, niezabezpieczonego 70 metrowego wykopu, tylko z powodu kilofa doprowadzaja mnie do szału.
    Sąd decyzję powinien podjąc w ciagu jednego dnia. O czym tu mówic, kiedy nie ma o czym gadać!

  • ps11111ps

    Oceniono 9 razy 9

    A tego to nie słyszałem. Podczas akcji spadł im do tego wykopu kilof z wysokości 70m?? No to faktycznie to był dosyć traumatyczny moment podważający sens dalszej akcji ratunkowej

  • szukacz1983

    Oceniono 9 razy 5

    Nie wiem czy to ma znaczenia teraz ale trochę mnie dziwi podejście Hiszpanów do dzieci. Trochę się je traktuje jak doroslego. Np. W knajpie rodzice piją jedzą tapasy (co jest super) a dzieci bawią się /siedza na podlodze. Niby obok a jednak. Często widuje się niemowlęta wieczorem w barach. Niby fajnie ze rodzice nie traktują rodzicielstwa jak choroby ale trochę mi czasem u nich brakuje naszego polskiego "strachu o dzieci".

  • kroliklesny

    Oceniono 10 razy 4

    Kopali wal? Wal to siedzi w redakcji GW- wstyd!

  • j666

    Oceniono 1 raz 1

    To wielkie nieszczęście. Oni byli tam na wakacjach u znajomych, chłopczyk bawił się ze starszym bratem, nagle wpadł do otworu średnicy poniżej 30 cm. Otwór był wąski jak do wierconej studni i ścianki spowalniały upadek, lecz jednocześnie musiał uderzyć tyłem główki o jakiś wystający fragment skały. To my dorośli zgotowaliśmy niewinnej duszyczce taki los.

  • rikol

    Oceniono 11 razy 1

    w sumie to pozytywna wiadomość. nie męczyl się długo.

  • komentarz

    Oceniono 11 razy 1

    Fajnie, wszystko wiem, oprócz rzeczy najważniejszej: co 2-letnie dziecko robiło na takim terenie?!

  • krzepki.harry

    Oceniono 13 razy -3

    Maluch spadł chyba ze stoperem. Jak po dwóch tygodniach od śmierci mogą co do minuty określić ile minut po wpadnięciu do dziury zmarł? Owszem, są pewne "markery" na podstawie których z dużą dozą prawdopodobieństwa można oszacować moment śmierci, ale na zasadzie: zmarł x godzin lub dni temu. Ale do licha, nie w tym przypadku, nie w przypadku obrażeń fizycznych związanych z upadkiem, i to po tak długim czasie! Ktoś tu robi sobie jaja, nie wiem tylko w jakim celu.

  • martinez027

    Oceniono 8 razy -4

    Mi na tym materiale pojawia sie Kwasniewski--czy to znaczy że dziecko było pijane czy opiekunowie alkoholicy i niedopilnowali ???

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX