Wybory na Ukrainie. O II turę powalczą "król czekolady" i "gazowa księżniczka"

Oboje byli w opozycji i uczestniczyli w rewolucjach, oboje konkurowali już ze sobą w politycznych wyścigach. Petro Poroszenko i Julia Tymoszenko zmierzą się ponownie w ukraińskich wyborach prezydenckich. Na razie walczą jednak nie o zwycięstwo, a o drugą turę - gdyż liderem sondaży jest polityczny outsider.

Wołodymyr Zełenski, producent i komik telewizyjny ma według sondaży największe szanse na zwycięstwo w ukraińskich wyborach prezydenckich. Jednak jeśli potwierdzą się prognozy, to nie wygra w pierwszej turze. W drugiej zmierzy się z nim kandydat z drugą największą liczbą głosów - i sondaże wskazują, że będzie to albo obecny prezydent Petro Poroszenko, albo była premier Julia Tymoszenko. W badaniach idą łeb w łeb i do dnia wyborów nie będzie pewności, które z nich powalczy z Zełenskim. 

Kandydaci walczący o drugą turę różnią się diametralnie od Zełenskiego. To polityczny outsider, zaś oni są w polityce od dawna, a ich kariery są mocno związane z dwiema kolejnymi rewolucjami.

Poroszenko jest prezydentem od pięciu lat, wcześniej pełnił funkcje w rządzie i pracował w ukraińskim Banku Narodowym. Wygrał wybory bezpośrednio po Euromajdanie, nazywanym też "rewolucją godności". Tymoszenko brała udział w Pomarańczowej Rewolucji na przełomie lat 2004/2005, po której została pierwszą kobietą - premierem Ukrainy. Pełniła tę funkcję jeszcze raz, od końca 2007 do 2010 roku. Rok później została skazana na więzienie. 

"Król czekolady"

Poroszenko zaczynał karierę polityczną pod koniec lat 90. jako parlamentarzysta. Blisko współpracował z Wiktorem Juszczenką, w kolejnych latach działał w parlamencie i piastował różne stanowiska w rządzie. 

Ubiegający się o reelekcję prezydent jest określany jako oligarcha. Od lat 90. budował imperium biznesowe, zaczynając od firm zajmujących się produkcją słodyczy. W drugiej połowie lat 90. jego firma przejmowała wiele ukraińskich zakładów cukierniczych. Powstał koncern Roshen, który stał się największym producentem słodyczy na Ukrainie. Od tego czasu Poroszenko jest nazywany "królem czekolady". Z czasem imperium rozrosło się, a w jego skład wchodzi teraz także m.in. ukraiński Kanał 5. Polityk starał się jednak zapewnić, że rozdziela biznes od polityki. Jak opisuje Ośrodek Studiów Wschodnich, Poroszenko "twierdzi, że z chwilą podjęcia działalności politycznej przekazał posiadane pakiety akcji w zarząd funduszowi powierniczemu".

Polityk angażował się w protesty Euromajdanu i sam mówił, że "odegrał w nim ważną rolę". - Od początku byłem jednym z organizatorów Majdanu. Mój kanał telewizyjny odegrał ogromną rolę. Dawaliśmy dziennikarzom możliwość mówienia prawdy - chwalił się w wywiadzie dla "Washington Post". Wspierał też protesty finansowo. Zdobytą popularność wykorzystał w kampanii przed wyborami, które rozpisano po obaleniu Wiktora Janukowycza. Wygrał już w pierwszej turze z poparciem prawie 55 proc. głosujących. Jak doszło do tego, że po pięcioletniej kadencji sondaże dają mu tylko kilkanaście procent poparcia i brak gwarancji nawet na wejście do drugiej tury?

Prezydent Ukrainy Petro PoroszenkoPrezydent Ukrainy Petro Poroszenko Efrem Lukatsky / AP Photo

Przed prezydentem od początku kadencji stał szereg potężnych wyzwań. Oczywistym było zagrożenie ze strony Rosji i konflikt na wschodzie kraju, oraz kwestia bezpośrednio z nim związana - stan armii. Jednak po rewolucji ludzie oczekiwali nie tylko zmiany władzy, ale też realnej walki z jej patologiami, z korupcją na czele, oraz poprawy poziomu życia. Wreszcie ważnym punktem programu Poroszenki było zbliżenie z Zachodem.

Poroszenko zbyt pobłażliwy wobec korupcji?

Wojnę w Donbasie udało się powstrzymać przed rozprzestrzenieniem na kolejne regiony, ale nie wygrać czy jakkolwiek zakończyć. Na froncie wciąż giną żołnierze, a Ukraina nie kontroluje części swojego terytorium. Poroszenko popisał umowę stowarzyszeniową między Ukrainą na Unią Europejską, co określił jako "pierwszy i najbardziej zdecydowany krok w kierunku członkostwa w Unii". W lutym tego roku podpisał poprawkę do konstytucji, która deklaruje dążenie kraju do akcesji do UE i NATO. Przeprowadził symboliczną dekomunizację kraju, w ramach której usunięto pomniki i ulice związane z władzami i systemem komunistycznym ZSRR. Podpisał dekret o powstaniu Narodowego Biura Antykorupcyjnego Ukrainy.

"Foreign Policy" opisuje, że za rządów Poroszenki "Ukraina zmieniła się na lepsze bardziej, niż przez wcześniejsze 25 lat". Pismo chwali prezydenta za odbudowę armii, reformę policji, budowę dobrych relacji z Zachodem na wielu polach; inwestycje w infrastrukturę i energetykę; decentralizację i zwiększenie władzy samorządów. Według "FP" zrobił on wiele dla przeciwdziałania korupcji na poziomie instrukcyjnym, ale nie rozliczał za nią konkretnych osób. Ma on rację sądząc, że bardziej efektywne są zmiany systemowe - ocenia pismo - jednak "przeliczył się w myśleniu, że Ukraina po Euromajdanie będzie tolerować bezkarność skorumpowanych elit". Według "FT" rewolucja obudziła "nierealistyczne oczekiwania" u Ukraińców, a młode pokolenie jest rozczarowane elitami jako takimi. To ma przysparzać popularności liderowi sondaży, komikowi Zełenskiemu.

Dużo bardziej surowa w ocenie prezydentury Poroszenki jest Diane Francis z Atlantic Council. Pisze ona, że nie zasługuje on na drugą kadencję, gdyż zrobił za mało, by "rozmontować system korupcji i oligarchii"; nie usunął skorumpowanych sędziów i urzędników; nie obronił wolnych mediów od "wpływów oligarchów i kryminalistów". 

Zwraca uwagę, że sam prezydent nie uniknął uwikłania w skandal korupcyjny. W lutym, zaledwie miesiąc przed wyborami, bliscy współpracownicy prezydenta zostali oskarżeni o wzbogacanie się na przemycie z Rosji części zamiennych do sprzętu wojskowego. Według doniesień mediów za procederem miał stać syn Ołeha Hladkovskiego - zastępcy dyrektora w Radzie Narodowego Bezpieczeństwa i Obrony, która podlega Poroszence. 

"Gazowa księżniczka"

Tymoszenko także zaczynała swoją karierę w polityce w latach 90., najpierw jako członkini parlamentu, a od 1999 roku - wiceminister ds. paliw i sektora energetycznego. Miała w tej dziedzinie doświadczenie z wcześniejszej pracy w biznesie. Kierowała firmą United Energy Systems of Ukraine, która była przez jakiś czas głównym importerem rosyjskiego gazu na Ukrainie. Wtedy zyskała przydomek "gazowej księżniczki".

W 2001 roku straciła stanowisko w rządzie. Po tym stworzyła opozycyjną koalicję partii o nazwie Blok Julii Tymoszenko. Krótko później została aresztowana pod zarzutem oszustw związanych z biznesem gazowym. Po dwóch miesiącach sąd uznał oskarżenia za bezpodstawne, a sama polityczka oskarżyła władze o sfabrykowanie zarzutów. 

Julia TymoszenkoJulia Tymoszenko Efrem Lukatsky / AP Photo

W 2004 roku brała udział w Pomarańczowej Rewolucji po wyborach prezydenckich. Po zakończeniu głosowania ogłoszono zwycięstwo prorosyjskiego Wiktora Janukowycza. Jednak opozycja na czele z kontrkandydatem Wiktorem Juszczenko zarzuciła manipulacje wyborcze. W efekcie protestów, na których jednym z liderów była Tymoszenko, przeprowadzono ponowne głosowanie. Wygrał Juszczenko. On został prezydentem, a Tymoszenko - premierem. Nie na długo. W obozie Pomarańczowej Rewolucji doszło do sporów, a prezydent zdecydował o dymisji rządu. Po wyborach w 2007 roku Tymoszenko ponownie została premierem, tym razem na dłużej - do 2010 roku. W tym samym roku w wyborach prezydenckich przegrała z Janukowyczem. 

Po tym, jak przestała pełnić urząd premiera, a Janukowycz został prezydentem, Tymoszenko mierzyła się z kolejnymi oskarżeniami i śledztwami prokuratury. Zarzucono jej nadużycie władzy związane z umową na zakup rosyjskiego gazu i skazano na siedem lat więzienia. Wyszła z niego w 2014 roku po tym, jak parlament przegłosował zmiany w prawie. Później Sąd Najwyższy uznał, że była skazana niesłusznie i w sprawie kontraktu gazowego z Rosją nie doszło do złamania prawa. Kandydowała w wyborach parlamentarnych i uzyskała mandat. 

Poroszenko - Tymoszenko: Kolejne starcie

Te wybory to kolejny raz, kiedy Poroszenko i Tymoszenko zmierzą się ze sobą o polityczne stanowisko. W 2005 roku polityk liczył na zostanie premierem, jednak urząd przypadł Tymoszenko. W 2014 roku oboje kandydowali w wyborach prezydenckich. Była premier zajęła drugą pozycję, jednak nie było kolejnej tury - Poroszenko wygrał już w pierwszej z z poparciem prawie 55 proc. głosujących. Była premier zdobyła niecałe 13 proc. 

W czasie wcześniejszych sporów padały poważne wzajemne oskarżenia i nie inaczej był w tej kampanii. W lutym Tymoszenko powiedziała, że chce impeachmentu, czyli pozbawienia stanowisk, Petra Poroszenki. Oskarża go o zdradę stanu po skandalu korupcyjnym związanym z synem Ołeha Hladkovskiego. Tymoszenko zarzuca także prezydentowi przekupywanie wyborców. Mówiła, że według jej informacji "opłaceni agitatorzy" Petra Poroszenki chodzą po domach i części ludzi dają 500-1000 hrywien (70-140 zł) za głos na obecnego prezydenta. 

Biuro prasowe prezydenta w odpowiedzi na zarzuty konkurentki oskarżyło ją o kłamstwa. "Tymoszenko stale prowadzi w rankingach kłamców i w oczywisty sposób wykorzystuje tę sprawę do wzmocnienia swojej pozycji" - napisano w komunikacie cytowanym przez AP. I zarzucono, że to jej kampania próbuje kupować głosy. Wcześniej Służba Bezpieczeństwa Ukrainy ogłosiła, że to współpracownicy Tymoszenko są zamieszani w kupowanie głosów. Organizatorem procederu miał być jeden z deputowanych partii "Batkiwszczyna” Julii Tymoszenko. Była premier zaprzeczała oskarżeniom. 

Opracowano m.in. na podstawie analizy Ośrodka Studiów Wschodnich "Poroszenko prezydentem Ukrainy". 

Więcej o:
Komentarze (218)
Ukraina. O II turę powalczą "król czekolady" i "gazowa księżniczka"
Zaloguj się
  • ar.co

    Oceniono 46 razy 40

    Cóż, u nas też w wyborach prezydenckich wygrał komik. Fakt, że o tym dowiedzieliśmy się dopiero post factum. Ukraiński komik przynajmniej uczciwie mówi, kim jest.

  • pszczolkaprezesa

    Oceniono 20 razy 16

    To teraz Anżej będzie trząsł gaciami jak okaże się, że Sławomir albo Zenek Martyniuk będą startować na urząd Prezydenta RP.

  • mark6

    Oceniono 28 razy 14

    Dobrane towarzystwo.
    Oligarcha i największa złodziejka w dziejach świata ,która okradła własny Naród na setki milionów dolarów.
    Ulubienica elit europejskich. Biedna, cierpiąca kobieta w szpitalu. " Cudownie" uzdrowiona
    w ciągu 2 dni po wyściu z pierdla.
    Ukraina to " państwo" w rozpadzie.

  • justas32

    Oceniono 18 razy 10

    Kogo by Ukraińcy nie wybrali - zrobią bardzo źle. Pod tym względem nasze dwa narody są wybitnie do siebie podobne ...

  • feurig59

    Oceniono 15 razy 9

    Kazdy komik lepszy od kabotynow

  • gnaszyn70

    Oceniono 23 razy 9

    On ma fabryki w kraju wroga ona cudownie ozdrowiała?Złodzieje i oszuści jak w PL!

  • mazzini890

    Oceniono 23 razy 7

    Widzę,że forumowe pisiaki mówią z Rosjanami jednym głosem i żadne minusy tego nie zmienią. Ukraina święta nie jest ale argumenty Rosjan i polskiej tzw."prawicy" przypominają argumenty zaborców przeciw RP. Że w rozpadzie,że warchoły,że tłamszą lud i mordują Rusinów. Dodam tez,że nowożytna Rosja ma takie "prawa" do Kijowa, jak Bukareszt do Lizbony ze względu na rzymskie dziedzictwo.

  • ferryk

    Oceniono 10 razy 6

    Pani się znudziło siedzenie w domu na chorobowym i znowu ciągnie jak narkotyk do wielkiego świata , bo to piszą wywiady, i znowu okazja do podciągnięcia kasy. Brak umiaru to lekko powiedziane.

  • pomysłowy Dobromir

    Oceniono 10 razy 4

    A u mnie na bazarze na stoisku które prowadzą Ukraińcy dzisiaj zagryzali wódkę czekoladą czyli król czekolady prawdopodobnie wygra!!

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX