Rząd Nowej Zelandii: Ograniczymy dostęp do broni palnej. Ludzie sami oddają ją na policję

Premier Jacinda Ardern poinformowała, że po ataku w Christchurch Nowa Zelandia ograniczy dostęp do broni palnej. Dodała, że niektórzy obywatele sami oddają broń na policję. Jacinda Arderna zachęca do tego, ale prosi, by nie przychodzić na posterunki z bronią bez uprzedzenia.

Rząd Nowej Zelandii zgodził się na zaostrzenie przepisów dot. posiadania broni palnej. Poinformowała o tym premier Jacinda Ardern  na konferencji prasowej. Stwierdzała, że rząd zgodził się do do zasady, by ograniczyć dostępu do broni, zaś szczegóły zostaną przedstawione w ciągu 10 dni od daty zamachu. Premier podkreśliła, że członkowie rządu są zgodni w tej sprawie. Ardern zapowiedziała zmiany tuż zamachu.

Premier dopytywana o szczegóły zaznaczyła, że prawa o dostępie do broni nie są proste i rząd potrzebuje czasu, by wypracować dobre rozwiązanie - podaje "The Guardian". Broniła się przed zarzutami o opieszałość rządu w tej sprawie. Podkreśliła, również, że władze Australii po masakrze w Port Arthur - gdzie w 1996 roku mężczyzna zastrzelił 35 osób - zdecydowały o ograniczeniu dostępu do broni po 12 dniach.  

Zaostrzenie przepisów jest skutkiem piątkowego ataku terrorystycznego na dwa meczety w mieście Christchurch. Zginęło w nim 50 osób, a drugie tyle zostało rannych. Premier Ardern zapowiedziała podjęcie dochodzenia mającego wyjaśnić, dlaczego służby specjalnie nie zainteresowały się sprawcą ataków - 28-letnim Australijczykiem Brentonem Tarrantem. Umieścił on w internecie kilkudziesięciostronicowy manifest, wymierzony w imigrantów i muzułmanów.

Policja: Zadzwońcie, jeśli chcecie oddać broń

Jacinda Ardern powiedziała na konferencji, że dotarły do niej informacje o obywatelach, którzy sami oddają swoją broń na policję. Zachęciła innych do tego samego. Zapytana o odwrotny trend - osoby kupujące broń ze względu na zamach lub zapowiedź zmian w prawie - stwierdziła, że to jedynie "anegdotyczne" przypadki. Wezwała, by każdy, kto chce dokonać takiego zakupu, poczekał kilka dni na ustalenie nowych przepisów przez władze. 

Policja poinformowała na Twitterze, że z zadowoleniem przyjmuje decyzję ludzi, by oddać swoją broń. "Prosimy jednak, by takie osoby zadzwoniły na swój lokalny posterunek przedtem w sprawie bezpiecznego transportu i - biorąc pod uwagę obecną sytuację - powiadomiły funkcjonariuszy z uprzedzeniem " - napisano na Twitterze nowozelandzkiej policji.

Dostęp do broni palnej w Nowej Zelandii

W Nowej Zelandii policja uznaniowo podejmuje decyzję o wydaniu pozwolenia na broń. Może je dostać osoba bez historii kryminalnej lub przemocy czy problemów psychicznych. Przesłankami do odmówienia wydania licencji jest też nadużywanie alkoholu i środków odurzających. Osoba ubiegająca się o zezwolenie musi przejść kurs bezpieczeństwa, zdać pisemny egzamin i posiadać bezpieczne miejsce do trzymania broni. Aby posiadać broń, trzeba mieć udowodnioną, zgodną z prawem potrzebę. Obrona własna nie jest przez policję zaliczana jako taka potrzeba.

W Nowej Zelandii ok. 250 tys. z 5 mln mieszkańców ma licencję na broń. Posiadają oni 1,5 mln sztuk broni.

Więcej o:
Komentarze (69)
Rząd Nowej Zelandii: Ograniczymy dostępu do broni palnej
Zaloguj się
  • ptysiek

    Oceniono 20 razy 4

    Ograniczenie dostępu do broni ,to tylko uspokojenie sumienia władzy .Ten co będzie chciał mieć broń ,będzie ją miał,niezależnie ,czy legalnie ,czy nie.

  • mlody_dron

    Oceniono 24 razy 4

    Wyobrażacie sobie powszechny dostęp do ostrej broni palnej w Polsce jak postuluje to Korwin Mikke i Kukiz?

  • ltte

    Oceniono 12 razy 2

    Zdaje się, że żadna z ofiar nie miała broni, więc o co kaman?

  • redtrex555

    Oceniono 10 razy 2

    W Polsce można mieć bez żadnego pozwolenia i rejestracji sześciostrzałowy rewolwer w kalibrze .44 idziesz do sklepu i kupujesz jak buty albo colę, wystarczy mieć skończone 18 lat i około 2 tysiące złotych. Wymiana bębna z wystrzelonymi ładunkami na pełny, w takim rewolwerze zajmuje koło 6 sekund, wiem z doświadczenia i praktyki, bo mam takie dwa, Colta Cattlemana i Remingtona New Army. Czy ktoś słyszał o jakiejś masakrze w Polsce, z wykorzystaniem takiej ogólnodostępnej i nierejestrowanej broni ? Bierzesz takie dwa i masz dwanaście strzałów które urywają głowę (miękki ołowiany pocisk) plus możesz mieć w zapasie kilka-kilkanaście naładowanych bębnów, które wyszkolony strzelec zmienia bardzo szybko. Dokładnie nie wiadomo ile sztuk takiej broni jest w Polsce, mówi się o 500 tysiącach, mówi się też o milionie. Proszę mi podać przykłady masakr albo sąsiedzkich strzelanin z wykorzystaniem takiej broni.

  • hrabia_wronski

    Oceniono 14 razy 2

    No to teraz bedzie krawa jatka .Bandziory wiedzac ,ze nikt nie moze miec legalnie broni tylko sie uciesza .

  • przechrztaimason

    Oceniono 4 razy 2

    A czy nowozelandzka policja i służby dostana w końcu porządny budżet, a nie jakieś ochłapy ledwie umożliwiające działalność?

  • radon13

    Oceniono 1 raz 1

    Dla mnie to totalna kompromitacja służb Nowej Zelandii , bo facet opublikował wcześniej w internecie szczegółowe informacje o swoich celach i zamiarach napadu na meczety i miał szeroką widownię.

  • ja_prostak

    0

    dopiero jak budzą się z ręką w nocniku , rozumieją czym jest ogólny dostęp do broni

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX