Oskary 2019. "Darth Vader" po przeszczepie serca. Jaki naprawdę jest główny bohater "Vice"?

Palił po trzy paczki papierosów dziennie, wyleciał ze studiów, prowadził po pijaku, miał pięć zawałów i w końcu przeszczep serca. Jego zdecydowanie, upór, determinacja i jak chcieliby jego przeciwnicy, bezwzględność, dały mu przezwisko "Darth Vader". Barwna i bardzo kontrowersyjna historia Dicka Cheneya, opowiedziana w filmie "Vice" ma szanse nawet na kilka Oscarów.


Dzieło reżysera Adama McKaya jest nominowane do łącznie ośmiu nagród Akademii Filmowej. W tym za najlepszy film, najlepszego reżysera i najlepszego aktora pierwszoplanowego. Oscary zostaną rozdane w nocy z 24 na 25 lutego, a na bieżąco galę będziemy relacjonować na Gazeta.pl

O ile krytycy nie są jednomyślni co do filmu "Vice", a zwłaszcza jego scenariusza, to właściwie jednogłośnie chwalą Christana Bale'a, który wcielił się w rolę Cheneya. Podkreślają, że świetnie oddał charakter i manierę byłego wiceprezydenta, który - jak chyba żaden - zapisał się w pamięci Amerykanów.

 Wiceprezydent może być wszystkim albo niczym

"Vice" jest reklamowany między innymi jako opowieść o "najpotężniejszym wiceprezydencie w historii USA". Nikt nie kwestionuje takiego określenia. Dick Cheney zdołał osiągnąć coś, czego nie zrobił na tym stanowisku nikt wcześniej, ani na razie nikt później. Za sprawą swojego nieustępliwego charakteru i wyjątkowych umiejętności poruszania się za kulisami w Waszyngtonie, zdołał zgromadzić w swoich rękach wyjątkowo rozległą władzę.

Było to niezwykłe jak na wiceprezydenta. Większość osób na tym stanowisku jest słabo kojarzona nawet kiedy sprawuje urząd a po odejściu z niego zazwyczaj popadają w zapomnienie. Prawdopodobnie większość osób na Ziemi wie, że przed Donaldem Trumpem był Barack Obama. Jednak na pytanie o to, kto był jego wiceprezydentem, odpowiedź może być dla wielu osób wyzwaniem (podpowiadam: Joe Biden).

Problem w tym, że amerykański wiceprezydent może być wszystkim albo niczym. Zazwyczaj jest tym drugim. Wiceprezydent nie ma bowiem zdefiniowanych obowiązków. Ot, jest i zajmuje się tym, co akurat jest potrzebne prezydenckiej administracji. Pojedzie na mniej ważne wyjazdy zagraniczne, będzie jeździł po USA zabiegając o poparcie dla szefa i jego działań czy będzie w Waszyngtonie nadzorował jakieś istotne inicjatywy ustawodawcze. John Adams, pierwszy w ogóle wiceprezydent USA, określił swoje stanowisko jako "najmniej znaczące ze wszystkich, jakie kiedykolwiek wymyśliła ludzkość". Sprawował je przez dwie kadencje, aby w końcu po zakończeniu drugiej sięgnąć po upragnioną prezydenturę.

Wiceprezydent może być jednak też "wszystkim". Jego właściwie jedynym zdefiniowanym zadaniem, jest przejąć obowiązki prezydenta, kiedy ten nie będzie mógł ich sprawować. Czy to z powodu nagłej śmierci czy choroby. I tak w 1963 roku wiceprezydent Lyndon Johnson został pełniącym obowiązki prezydenta, kiedy zamordowano Johna F. Kennedy'ego. Dokończył jego kadencję, po czym wygrał wybory i został już pełnoprawnym prezydentem.

Wiceprezydent może jednak zyskać na znaczeniu w mniej dramatycznych okolicznościach. Wiele zależy bowiem od jego charakteru i umiejętności poruszania się w waszyngtońskim świecie polityki. Ponieważ wiceprezydent nie ma konkretnych zadań, to może sam je sobie narzucić. Formalnie nadal pozostanie kimś w cieniu prezydenta, ale faktycznie może zgromadzić w swoich rękach dużą władzę. Tak też było w przypadku Cheneya.

Oficjalne zdjęcie Chenneya z 1989 roku, kiedy został sekretarzem obronyOficjalne zdjęcie Chenneya z 1989 roku, kiedy został sekretarzem obrony DoD

 Bohater "Vice" miał trudny start

Początkowo nie zapowiadał się na kogoś, kto będzie z tylnego fotela przez osiem lat kierował kluczowymi aspektami amerykańskiej polityki i na trwałe zmieni świat. Pochodził z dobrej rodziny i dobrze się uczył w liceum. Jednak, choć w 1959 roku dostał się na prestiżowy uniwersytet Yale, to już w 1960 roku, jak sam twierdzi, zrezygnował ze studiowania ze względu na "trudności z przystosowaniem się do życia akademickiego". Trudnością mogło być to, że bardzo zasmakował w alkoholu i miał złe oceny.

W 1962 roku został dwa razy aresztowany za prowadzenie pod wpływem alkoholu. Dodatkowo palił po trzy paczki papierosów dziennie. Jak sam twierdzi, pobyty w areszcie wstrząsnęły nim i pomogły wrócić na "właściwą" ścieżkę. Ostatecznie po kilku latach pracy jako elektryk, wrócił na studia na stanowym Uniwersytecie Wyoming i ukończył je z odpowiednikiem polskiego magistra nauk politycznych skończył w 1966 roku.

Pierwsze kroki w polityce zaczął robić rok później, kiedy rozpoczął doktorat na Uniwersytecie Wisconsin. Został stażystą w biurze republikańskiego gubernatora stanu Wisconsin, Warrena Knowlesa. Od tego czasu na stałe związał się z Partią Republikańską. Był to o tyle ironiczne, że jego rodzice byli zatwardziałymi demokratami. Kiedy w 1969 był już stażystą w Kongresie, miał szansę pracować też dla Partii Demokratycznej, ale nie chciał tracić już wyrobionej pozycji wśród republikanów, więc zrezygnował z oferty.

Dick Chenney (z prawej) na spotkaniu z prezydentem Geraldem FordemDick Chenney (z prawej) na spotkaniu z prezydentem Geraldem Fordem Fot. White House

Cheney uniknął dwóch "kul"

W 1969 roku został współpracownikiem kongresmana Donalda Rumsfelda i choć ten z początku go nie polubił, to później się do niego przekonał. U jego boku zaczęła się wielka kariera polityczna Cheneya. Już na jej samym początku uniknął dwóch potencjalnie nokautujących ciosów. Rumsfeld wciągnął go do administracji prezydenta Richarda Nixona, gdzie dał się poznać jako bardzo sprawny organizator i polityk. Zrezygnował jednak z pracy przy drugiej kampanii Nixona i tym samym uniknął zamieszania w skandal Watergate, który zakończył karierę zarówno Nixona, jak i wielu znajomych Cheneya.

Za namową Rumsfelda wszedł w skład administracji następnego prezydenta, Geralda Forda. Tutaj jego karierę prawie przerwało odkrycie, że w przeszłości był dwa razy aresztowany. Jednak Rumsfeld poparł go na tyle skutecznie, że pomimo tego został wiceszefem personelu Białego Domu. W 1975 roku zastąpił Rumsfelda i został szefem personelu, najmłodszym w historii, bo 34-letnim. To pozornie mało ważne stanowisko, które ma jednak kluczowe znaczenie. Przez następne półtora roku Cheney miał wielki wpływ na karierę szeregu osób w Waszyngtonie, zdobywał cenne znajomości i wpływy, kładąc solidne podwaliny pod rozwój swojej kariery.

Kiedy Ford w 1976 roku przegrał wybory, Cheney rozpoczął swoją samodzielną drogę. Wystartował w swoim rodzinnym stanie Wyoming w wyborach do Kongresu. Podczas intensywnej kampanii dały o sobie znać lata palenia i picia - dostał zawału. Nie poddał się jednak i pisemnie zapewnił wszystkich członków Partii Republikańskich w stanie, że rzuci palenie (wspomniane trzy paczki dziennie) i nie wycofa się. Wygrał wybory i został kongresmanem.

Chenney ze swoją córką Liz, podczas jej zaprzysiężenia na członka Izby ReprezentantówChenney ze swoją córką Liz, podczas jej zaprzysiężenia na członka Izby Reprezentantów (domena publiczna)

Czasy, kiedy był lubiany

Pełnił tą funkcję przez niemal całe lata 80. Sześć lat był szefem komitetu politycznego Partii Republikańskiej w Kongresie, co oznacza, że znów odpowiadał między innymi za obsadę różnych stanowisk, co pozwalało mu dalej budować swoją nieformalną pozycję w Waszyngtonie. Jednocześnie przejawiał coraz większe zainteresowanie polityką zagraniczną, wywiadem i siłami zbrojnymi. W 1989 roku zostało to zwieńczone wyznaczeniem na stanowisko sekretarza obrony w administracji George H. W. Busha. Stało się to w momencie, który dał mu dużą szansę się wykazać - nadzorował przeprowadzenie Operacji Pustynna Burza, inwazji na Panamę, interwencji w Somalii i rozpoczęcie znacznych redukcji w wojsku USA po zakończeniu zimnej wojny.

Kiedy w 1992 roku Bush przegrał wybory z Billem Clintonem, Cheney wycofał się z polityki. Miał wówczas zupełnie inny wizerunek niż dzisiaj, był powszechnie pozytywnie odbierany. Jawił się jako jeden z architektów zwycięstwa w wojnie z Irakiem. Lata 90. wykorzystał do istotnego wzbogacenia się, zwłaszcza jako dyrektor i szef rady nadzorczej koncernu paliwowego Halliburton.

W 2000 roku znów wciągnęła go polityka. Został szefem komitetu szukającego kandydatów na współpracowników chcącego wystartować w wyborach prezydenckich George W. Busha. Panowie znali się wcześniej. Cheney był pięć lat starszy i z nieporównywalnie większym doświadczeniem w polityce. Bush zaskoczył obserwatorów proponując mu wiceprezydenturę.

Wydawałoby się, że dla Cheneya takie pozornie nijakie stanowisko nie będzie interesujące, ten jednak przyjął ofertę. Najpewniej wiedział, jakie daje możliwości osobie, która wie, co robi i potrafi poruszać się w waszyngtońskim światku polityki. W ten sposób w 2001 roku rozpoczęła się ostatnia faza kariery Cheneya, która sprawiła, że dla większości Amerykanów stał się synonimem złego człowieka.

Chenney, prezydent Bush Jr. i Rumsfeld (L)Chenney, prezydent Bush Jr. i Rumsfeld (L) White House

Czasy, kiedy stracił poparcie

Przez kolejne lata pełnienia funkcji wiceprezydenta zgromadził w swoich rękach znaczną władzę. Jego słowo miało kluczowe znaczenie w amerykańskiej polityce zagranicznej, gospodarce, energetyce i sprawach bezpieczeństwa. Dzięki swoim kontaktom i wpływom w Waszyngtonie, zza pleców prezydenta pociągał za sznurki na szczytach amerykańskiej władzy. Jak nikt inny wykorzystał możliwości stwarzane przez stanowisko wiceprezydenta.

Osiem lat wiceprezydentury Cheneya zdefiniowały jednak głównie dwa wydarzenia: zamach na wieże WTC w 2001 roku i druga wojna z Irakiem rozpoczęta dwa lata później.

On sam twierdził, że zamach terrorystyczny z 11 września bardzo go zmienił. Zdecydowanie zaostrzyły się jego poglądy na politykę zagraniczną. Choć jeszcze kilka lat wcześniej mówił, że dobrze, iż Amerykanie nie obalili Saddama Husseina po operacji Pustynna Burza, bo nie warto się zbytnio angażować w "bagno" jakim jest Bliski Wschód, tak po zburzeniu WTC wręcz wbrew wszystkiemu parł do wojny z Irakiem. Wielu jego krytyków twierdzi, że robił to w interesie amerykańskich koncernów paliwowych, zwłaszcza Halliburton, które miały znacznie wzbogacić się na irackiej ropie. On sam twierdzi jednak, że chodziło o bezpieczeństwo Amerykanów.

Tym samym argumentem uzasadniał takie decyzje jak wprowadzenie "wzmocnionych technik przesłuchań", czyli tortur w więzieniach CIA, rozpoczęcie programu masowego podsłuchiwania rozmów międzynarodowych czy otwarcie więzienia w Guantanamo. Jego zdaniem były to w interesie bezpieczeństwa USA a reszta się nie liczy. I w jego ocenie, taka postawa była słuszna, bo po 2001 roku nie doszło już do dużych zamachów w Stanach Zjednoczonych.

Jego bardzo jastrzębia postawa w polityce zagranicznej szybko zaczęła się odbijać na tym, jak widzieli go Amerykanie. Bezpośrednio po zamachach w 2001 roku, poparcie dla jego działań sięgało ponad 60 procent. Jednak po inwazji na Irak i globalnej wojnie z terrorem, którą Amerykanie szybko się zmęczyli, tendencja się odwróciła. W 2009 roku ponad 60 procent badanych nie popierało Cheneya. On sam wydawał się być tym zupełnie nie przejęty. Kiedy w 2008 roku został publicznie zapytany o to co sądzi o fakcie, że większość Amerykanów nie wierzy już w sens wojny w Iraku, odparł: "No i?".

Wydarzenie, które miało zmienić go na zawsze. Chenney ogląda zamach na WTCWydarzenie, które miało zmienić go na zawsze. Chenney ogląda zamach na WTC Fot. White House

Nowe serce dało nowe życie

Ostatecznie polityczna kariera "najpotężniejszego wiceprezydenta" skończyła się w styczniu 2009 roku, kiedy urząd objął Barack Obama i jego wiceprezydent Joe Biden. On już nie miał siły przebicia swojego poprzednika.

Na politycznej emeryturze Cheney zajął się działalnością w organizacjach pozarządowych, napisał dwie książki i zaangażował się w karierę polityczną jednej ze swoich córek, Liz Cheney. Druga córka, Mary, od lat nie ukrywa faktu, iż jest lesbijką. Ojciec, choć bardzo konserwatywnych w wielu aspektach swojego światopoglądu, od początku ją wspierał i nie miał najmniejszego problemu z jej orientacją. Był jednym z najbardziej zagorzałych zwolenników legalizacji małżeństw jednopłciowych wśród czołowych polityków republikańskich.

Intensywne zaangażowanie w politykę odbiło się mocno na zdrowiu Cheneya. Przeszedł łącznie pięć zawałów, przy czym ostatni w 2010 roku. Podczas wiceprezydentury regularnie trafiał do szpitala i poddawano go różnym zabiegom oraz operacjom. Głównie związanym z jego nadwyrężonym układem krążenia. W 2012 roku, w wieku 71 lat, przeszedł przeszczep serca. Po operacji gwałtownie odzyskał dobrą formę fizyczną. Wydawałoby się, że odmłodniał o wiele lat.

Więcej o:
Komentarze (48)
Oscary 2019. "Vice". Jaki naprawdę jest Dick Chenney?
Zaloguj się
  • rw1270

    Oceniono 8 razy 8

    "I tak w 1963 roku wiceprezydent Lyndon Johnson został pełniącym obowiązki prezydenta, kiedy zamordowano Johna F. Kennedy'ego. Dokończył jego kadencję, po czym wygrał wybory i został już pełnoprawnym prezydentem."

    Lyndon Johnson zostal byl "pelnoprawnym" prezydentem w momencie zaprzysiezenia na pokladzie samolotu. Potem zostal po prostu wybrany na kolejna kadencje.
    "Pelniacym obowiazki" to byc moze byl George Bush w trakcie operacji po zamachu na Reagana, ale nie wiem czy nawet zostal legalnie zadeklarowany jako taki.

  • ryanmdusa

    Oceniono 10 razy 8

    "Wiceprezydent nie ma bowiem zdefiniowanych obowiązków. Ot, jest i zajmuje się tym, co akurat jest potrzebne prezydenckiej administracji."
    Wiceprezydent ma zdefiniowane obowiązki, jest np. liderem senatu USA.
    Maciej Kucharczyk, wiecej czytaj, mniej myšl.

  • shunpike

    Oceniono 4 razy 4

    "NadwYrężony" to został mój intelekt po przeczytaniu tego tłumaczenia czegoś tam.
    Drogi redaktorze Macieju, zacytuję tu Borchardta: "pisać należy tak, żeby było ładnie". Zwłaszcza jeśli temat jest fajny.

  • niktalboktos

    Oceniono 24 razy 2

    Gość ma wiele na sumieniu, ale przede wszystkim byl jednym z rezyserów bandyckiego napadu na Irak, którego konserkwencje w tym rejonie świata odczuwamy do dzisiaj. Gdyby to samo zrobili Rosjanie, przy okazji fałszując dowody, mówiono by i pisano o tym do dzisiaj (o sankcjach nie wspominając). A amerykanska superdemokracja przeszła nad tym wszystkim do porządku dziennego, sprowadzając wydarzenie do "pomyłki" kilku osób. Amerykanie jak zwykle zrobią jeszcze oo tym film i na swoich łgarstwach zarobią. W takim zakłamanym świecie żyjemy.

  • californian-legit

    Oceniono 9 razy 1

    Dick Cheney to jeden z wiekszych sku...synow w historii US i ten film to znakomicie pokazuje.

  • agnrodis

    Oceniono 9 razy 1

    Firma Haliburton nalezaca do Cheney i jego kumpli wziela wszystkie kontrakty rzadowe na obsluge wojny w Iraku i jego odbudowe.... "wygrali" wszytskei przetargi ... ha ha ha.... to taka sama mafia jak mafia Putina!!!!!!!!!!!!!!

  • agnrodis

    Oceniono 11 razy 1

    Polska jako sojusznik wojny z Irakiem, miala dostac czesc kontraktow na odbudowe Iraku, a dostalismy ZERO, wszystko wzial Cheney i jego kumple.

  • agnrodis

    Oceniono 11 razy 1

    Wojna w Iraku dala Chenyemu i jego kumplom duuuzo szmalu. Ich firmy dostaly kontrakty na odbudowe Iraku. "Wygraly" wszystkie przetargi, a faktur nikt ani nie sprawdzal, ani nie kwestionowal!!!!!!!!!!!!!!!!! Polska jako sojusznik, miala dostac czesc kontraktow, dostalismy ZERO, wszystko wzial Cheney i jego kumple.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX