USA: Dyrektorka studiów prosiła, by na uczelni nie mówić po chińsku. Padły oskarżenia o rasizm

Dyrektorka studiów magisterskich na Duke University ostrzegała chińskojęzycznych studentów przed "niezamierzonymi konsekwencjami", jeśli nie będą przez cały czas mówić po angielsku. Na wykładowczynię spłynęła fala krytyki i oskarżenia o rasizm.

Dr Megan Neely, dyrektorka programu magisterskiego w zakresie biostatystyki na Duke University, została zmuszona do zrezygnowania z kierowania programem po tym jak zaleciła studentom, by nie mówili po chińsku na kampusie uniwersyteckim.

W emailu do studentów opisała dwóch członków wydziału, którzy poprosili ją o zdjęcia jej podopiecznych. Chcieli odnotować imiona studentów, którzy - wedle ich sformułowania - "bardzo głośno" mówili po chińsku na uniwersyteckim kampusie. Imiona potrzebne były im na wypadek, gdyby aplikowali oni na staże lub chcieli współpracować z nimi przy pisaniu prac magisterskich. Jak wyjaśnia dr Neely, "[profesorowie] byli zawiedzeni tym, że studenci nie wykorzystują szansy na poprawienie swojego angielskiego oraz są na tyle nieuprzejmi by rozmawiać w sposób zrozumiały nie dla wszystkich wokół".

W emailu dyrektorka programu tłumaczyła, że choć szanuje studentów międzynarodowych za to, że podejmują studia w języku, który nie jest ich językiem ojczystym, "zachęca do posługiwania się angielskim przez 100 proc. czasu spędzanego na wydziale oraz podczas pozostałych okoliczności zawodowych".  Przestrzegała, że nie mówienie po angielsku może mieć dla nich "niezamierzone konsekwencje".

Zarzuty o dyskryminowanie mniejszości

Email został opublikowany w studenckiej gazecie "The Chronicle" i bardzo szybko rozprzestrzenił się w mediach społecznościowych. Jak podaje BBC hashtag "Duke University bans speaking Chinese" (ang. Duke University zakazuje mówienia po chińsku) został wyświetlony przez miliony użytkowników Weibo a hasztag "Duke University professor who banned speaking Chinese resigns" (ang. wykładowczyni Duke University, która zakazała mówienia po angielsku, rezygnuje) był tej niedzieli dziewiątym pod względem popularności hasztagiem na platformie.

Krytycy zarzucali dr Neely brak wrażliwości, dyskryminowanie mniejszości oraz rasizm. Wiele osób podkreślało, że naganne jest zachowanie członków wydziału dyskryminujących studentów na podstawie języka, którym posługują się podczas rozmów z przyjaciółmi.

Ponad 2000 osób podpisało petycję skierowaną do władz uczelni, w której wyrażano zaniepokojenie tym, że "studenci będący przedstawicielami mniejszości narodowych mogą być dyskryminowani w zakresie akademickich i zawodowych perspektyw z powodu języka, którym posługują się poza zajęciami akademickimi".

Mary Klotman, dziekan wydziału medycyny, w ramach którego funkcjonuje program w zakresie biostatystyki, wydała oświadczenie, w którym zapewnia, że "w żadnym wypadku nie ma jakichkolwiek ograniczeń co do języka, którym studenci posługują się podczas rozmów" oraz podkreślała, że "możliwości rozwoju kariery i rekomendacje (pracowników naukowych) nie będą w żaden sposób ograniczone z powodu języka używanego poza salami zajęciowymi a prywatność studentów będzie chroniona".

Dr Neely rezygnuje z funkcji

Fala krytyki, która spadła na dr Neely przez część jej studentów uznana została za nieuzasadnioną. Jak podaje BBC, twierdzą oni, że dyrektorka programu "jest wspaniałą nauczycielką i w najmniejszym stopniu nie jest rasistką". Według słów jednego z jej chińskich studentów "jest ona zawsze skora do pomocy studentom wszystkich narodowości". W wyniku powstałej sytuacji kobieta zrezygnowała z pełnienia roli dyrektorki programu magisterskiego.

36 z 54 studentów biostatystyki oraz 10 z 50 profesorów na Duke University jest Chińczykami.

Więcej o:
Komentarze (78)
USA: Dyrektorka studiów prosiła, by na uczelni nie mówić po chińsku. Padły oskarżenia o rasizm
Zaloguj się
  • bratjolki

    Oceniono 22 razy 12

    "Proszenie" to nie "zakaz".
    NIGDZIE nie piszecie ze jej "zakaz" zaczyna się od Please,Please,Please.
    Strasznie rasistowskie.
    Dalej tłumaczy ze niewykorzystanie czasu spędzanego na uczelni by doskonalić RÓWNIEŻ i angielski może mieć przykre konsekwencje.
    Jakie?
    Dobry (np) lekarz bałakający w tubylczym pidgin english nie będzie miał szans na prace.
    A wteeeeedy to będzie wrzask o rasizm (i jak zwykle. - łącznie z tym artykułem - będzie całkowicie z doopy)

  • mr.knox

    Oceniono 24 razy 10

    A czy polskie dzieci moga juz w niemieckich szkolach uzywac jezyka polskiego?
    Tak tylko pytam bo to tuz za miedza i dotyczy Polakow.

  • barbarella.net

    Oceniono 12 razy 10

    "Dyrektorka studiów magisterskich na Duke University ostrzegała przez chińskojęzycznych studentów "niezamierzonymi konsekwencjami""

    "Fala krytyki, która spadła na dr Neely przez część jej studentów, uznana została za nieuzasadnioną."

    Automat tłumaczył z chińskiego? Ktoś to sprawdza przed opublikowaniem?

  • kornel-1

    Oceniono 13 razy 7

    Zero odpowiedzialności "dziennikarzy" gazeta.pl za słowo.
    Na głównej: "Zakaz mówienia po chińsku na uczelni."
    W tytule: "Dyrektorka studiów prosiła, by na uczelni nie mówić po chińsku"
    W tekście: "zaleciła studentom, by nie mówili po chińsku".

    Ja pytam: Jaka jest jakość tego dziennikarstwa? Czy to jest dobre dziennikarstwo?

    Zakaz to nie zalecenie; zalecenie to nie prośba.
    Natomiast gazeta.pl to dno. Przynajmniej tu nie ma wątpliwości.

  • stary.gniewny

    Oceniono 6 razy 6

    Dawno temu już nauczycielka w podstawówce mówiła do uczniów: nie mów do mnie po chińsku

  • szafir51

    Oceniono 15 razy 5

    Rasizm. Ja pierd... co to ma wspólnego z rasizmem, ktoś mi wytłumaczy? Zakazali również mówienia w japońsku, wietnamsku itp?

  • hens

    Oceniono 12 razy 4

    A może by tak wykładowcy uczący na tej uczelni na poczatek nauczyli się języka chińskiego !

  • jxman

    Oceniono 12 razy 4

    Jezeli ktos chodzil do szkoly, lub pracowal z grupa Chinczykow to wie, ze totalnie ignoruja fakt, ze sa w angielskim kraju, szkole i miejscu pracy. Ciumkaja po swojemu na caly glos bez uwzglednienia faktu, ze ktos kto siedzi obok ich nie rozumie.
    Inna sprawa jest mlaskanie, bekanie, pierdzenie i to przy jedzeniu. Oczywiscie ci od spraw rownosci i praw czlowieka twierdza, ze to taka ich kultura, a jakakolwiek krytyka jest posadzana o rasizm.
    Ja natomiast twierdze, ze oni sa bez kultury. Nie mozna brac wszystkich pod te sama kreske, jednak ci nowi co przybywaja z 'mainland' wlasnie tak sie reprezentuja.

  • prawdawaszaboli

    Oceniono 16 razy 4

    To tak jak niemieckie Jugendamty zakazują polskim dzieciom mówienia po polsku - pod groźbą odebrania ich rodzicom i przekazania parze gejów...

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX