Zmarł agent CIA, którego zagrał Ben Affleck. Opisał, jak naprawdę wyglądała operacja Argo

W wieku 78 lat zmarł Antonio Mendez, były agent CIA, który przeprowadził akcję ewakuacji sześciu amerykańskich dyplomatów z ogarniętego rewolucją Iranu. Operacja Argo zyskała w ostatnich latach ponownie rozgłos za sprawą filmu Bena Afflecka, który dostał za niego Oscara w 2013 roku. To, co widzowie zobaczyli w kinach, było jednak istotnie zmienione.

Mendez zmarł w sobotę w wyniku komplikacji towarzyszących chorobie Parkinsona, z którą zmagał się od wielu lat. Z CIA odszedł w 1990 roku po 27 latach służby.

Już jako emeryt napisał trzy książki oparte o doświadczenia z pracy dla wywiadu USA. Zdecydowanie największą sławę przyniosła mu operacja z 1980 roku, którą szczegółowo opisał w ostatniej książce i w odtajnionych pod koniec lat 90. dokumentach CIA.

Sytuacja kryzysowa 

Mowa oczywiście o operacji Argo, nazywanej też "Canadian Caper" (ang. kanadyjski przekręt)  która zainspirowała Bena Afflecka do nakręcenia filmu pod tytułem "Operacja Argo". Obraz osiągnął duży sukces. W 2013 roku otrzymał Oscary za najlepszy film, scenariusz i montaż. Film Afflecka na nowo rozsławił historię wyczynu zespołu amerykańskich agentów i kanadyjskich dyplomatów, choć zawierał dużo nieścisłości. Stają się one ewidentne po lekturze wspomnień Mendeza i oficjalnych dokumentów CIA.

Operacja Argo rozegrała się na przełomie lat 1979 i 1980. Iran pogrążył się wówczas w gwałtownej rewolucji islamskiej i w krótkim czasie przeistoczył się z największego sojusznika USA w regionie w największego wroga. Na początku listopada 1979 roku zradykalizowani irańscy studenci wdarli się na teren amerykańskiej ambasady w Teheranie, łamiąc uświęcone reguły dyplomacji i wzięli łącznie 63 zakładników, z których większość była następnie przetrzymywana w niewoli ponad rok.

Szóstka Amerykanów zdołała jednak uciec tylnym wyjściem i przy pomocy dyplomatów innych państw zachodnich dotarła ostatecznie do ambasady Kanady. Kanadyjczycy ukryli uciekinierów (w dwóch grupach) w mieszkaniu w Teheranie oraz w domu na przedmieściach.

Egzotyczny pomysł na przykrywkę 

Po początkowym szoku Amerykanie w grudniu zaczęli planować przetransportowanie ukrywającej się szóstki do Ameryki. Kierownictwem przedsięwzięcia obarczono Mendeza, który był już doświadczonym agentem specjalizującym się w tworzeniu fałszywych tożsamości i przykrywek na potrzeby wydostawania z różnych państw ludzi, na którym zależało CIA.

- Najlepsze przykrywki są takie, kiedy ich szczegóły są jak najbliższe prawdziwego życia i doświadczeń osoby, która ma jej użyć. Jeśli to możliwe, powinna być tak nudna, aby nie wzbudzała zainteresowania. Jednak w tym wypadku uznałem, że trzeba wymyślić tak egzotyczną przykrywkę, żeby nikt nie wyobraził sobie użycia jej do takiej akcji - pisał we wspomnieniach Mendez.

Ową egzotyczną przykrywką był film science-fiction o tytule Argo. W kinach triumfy pod koniec lat 70. święciły "Gwiezdne Wojny" i każdy w Hollywood starał się zarobić na zainteresowaniu tą tematyką. Przy pomocy swoich współpracowników i Kanadyjczyków Mendez stworzył fasadowe studio filmowe, które miało swoje biuro i recepcjonistkę odbierającą telefony. Mieli też autentyczny scenariusz, plakaty, wizytówki, papier firmowy, reklamy w prasie, promocyjne pudełka zapałek i imprezy dla dziennikarzy.

Plan był taki, aby wywieźć szóstkę ukrytych dyplomatów jako członków ekipy filmowej, przeprowadzających akcję poszukiwania dobrego miejsca do nakręcenia zdjęć "pustynnej planety". Nowe władze Iranu były wówczas w trudnej sytuacji gospodarczej i wizerunkowej, więc starały się ściągać do kraju jak najwięcej turystów i zagranicznych biznesmenów. Ekipa filmowa z kilkoma milionami dolarów do wydania była więc bardzo pożądana.

Plakat filmowy przygotowany na potrzeby operacji CIAPlakat filmowy przygotowany na potrzeby operacji CIA Fot. domena publiczna

Nie było paniki, był entuzjazm

Przygotowania odbywały się w bliskiej współpracy z Kanadyjczykami, co film "Operacja Argo" pomija, ogólnie bardzo umniejszając rolę Kanady w całej akcji. To jeden z podstawowych zarzutów wobec oscarowego dzieła. Kanadyjczycy byli tak szczodrzy dla Amerykanów, że bez problemu pomagali im podrabiać swoje paszporty, choć agenci CIA myśleli, że będzie to problemem.

Po trwających ponad miesiąc intensywnych przygotowaniach Medez i wspierający go agent "Julio" dotarli do Teheranu 25 stycznia 1980 roku, spotkali się z ukrywanymi Amerykanami i zaczęli ich przygotowywać do wyjazdu.

Film różni się tutaj mocno od rzeczywistości. Na potrzeby Hollywood wydarzenia zostały mocno udramatyzowane. Filmowi dyplomaci byli bardzo zestresowani, niektórzy na granicy załamania, nie chcieli łatwo zaufać agentom CIA i byli bliscy wykrycia przez irańskie służby.

W rzeczywistości, choć były sygnały świadczące o tym, iż Irańczycy domyślają się, gdzie są ukryci Amerykanie, atmosfera była wręcz urlopowa. Dyplomaci mieszkali w komfortowych warunkach. Jak opisuje Mendez, stali się "mistrzami w Scrabble", dużo czytali i gotowali wymyślne posiłki. Wszystko dla zabicia czasu.

Cała szóstka była w dobrych nastrojach i bez większego namysłu zaufała agentom CIA, zgadzając się na zaproponowaną przez nich drogę ewakuacji. Mendez twierdzi, że był zaskoczony tym, jak szybko nauczyli się swoich nowych tożsamości i jak entuzjastycznie wcieli się w role lekkoduchów z Hollywood.

Tak łatwo, że aż nudno 

Ewakuacja 28 stycznia nad ranem przebiegła bez istotnych problemów. Na lotnisku nikt nie zainteresował się ósemką kanadyjskich filmowców, którzy swobodnie przeszli przez wszystkie kontrole, zrobili zakupy w sklepie bezcłowym i wsiedli na pokład samolotu Swissair do Zurychu. Jedynym nerwowym dla Mendeza momentem była informacja o godzinnym opóźnieniu odlotu maszyny z powodów technicznych. Zaprzyjaźniony przedstawiciel Swissair na lotnisku szybko jednak uspokoił agenta, że usterka jest drobna i na pewno zostanie szybko usunięta.

- W południe już siedziałem z "Juliem" w lotniskowej knajpie w Zurychu, jedząc lunch i czekając na nasz lot do Niemiec (gdzie CIA miała swoją bazę operacyjną - red.) - wspominał Mendez. Szóstkę dyplomatów przejęli zaraz po wyjściu z samolotu przedstawiciele Departamentu Stanu i nie było nawet okazji się pożegnać. Jedna z uratowanych osób miała na sobie kurtkę Meneza, której nie zdążyła oddać. Agent wspominał, że miał potem z tego tytułu problemy ze strony wydziału księgowego CIA, ponieważ ubranie było kupione za pieniądze operacyjne i zostało potraktowane jako zgubione.

Choć Amerykanie chcieli ukryć akcję do zakończenia negocjacji w sprawie zakładników w ambasadzie, aby nie pogarszać ich sytuacji, kanadyjska prasa napisała o niej dzień później. Udana ewakuacja spotkała się z entuzjastyczną reakcją w USA. Powszechne były podziękowania Kanadzie za pomoc.

Mendez w uznaniu swoich zasług spotkał się 12 marca z prezydentem Jimmym Carterem. Po latach odtajniono zdjęcie, na którym panowie ściskają sobie dłonie. Niedługo później przyszedł awans i odznaczenia. W 1997 roku, będąc już od siedmiu lat na emeryturze, Mendez został zaliczony przez CIA do grona wyjątkowo zasłużonych pracowników nazywanych "Trailblazers" (ang. "pionierzy") i odtajniono historię jego operacji z 1980 roku.

Po informacji o udanej ewakuacji dyplomatów Amerykanie entuzjastycznie dziękowali KanadziePo informacji o udanej ewakuacji dyplomatów Amerykanie entuzjastycznie dziękowali Kanadzie fot. domena publiczna

Więcej o:
Komentarze (66)
Operacja Argo. Zmarł agent CIA, który naprawdę ją przeprowadził
Zaloguj się
  • siwywaldi

    Oceniono 58 razy 52

    He, he...
    Za to naszemu agentowi, który kierował "Operacją Samum", Dobra Zmiana w nagrodę odebrała emeryturę.... Agenci CIA poumierali ze śmiechu...

  • ottiz

    Oceniono 25 razy 21

    Pomimo, ze kolega Kucharczyk probuje przyblizyc prawdziwa wersje uratowania amerykanskich dyplomatow to i tak nie do konca jest bliski prawdy i mimo wszystko gloryfikuje amerykanski wklad, ktory tak w rzeczywistosci zamknal sie w otworzeniu fikcyjnego biura w Hollywood, w ktorym mozna bylo potwierdzic, ze taki film jest fakycznie krecony. Malo tego, amerykanskie sluzby w fikcyjne kanadyjskie paszporty wbily zle wizy, ktore byly niezgodne z Iranskim kalendarzem i tylko dzieki kanadyjskiemu attache, ktory dostrzegl blad nie spieprzyli calej roboty. Kto chce poznac prawde niech obejrzy film kanadyjski "Escape from Iran: The Canadian Caper", lub poczyta w internecie poza amerykanskimi portalami. Na amerykanskiej uczciwosci sami sie poznacie, gdy za 20 lat w Hollywood nakreca ich wersje "Samum". Dobrze bedzie jak wspomna o Was jako kelnerach. Affleck ciezko i dosc glupio sie tlumaczyl w Kanadzie, ze nie wiedzial do konca jak to naprawde bylo. Jedynie uczciwi okazali sie zwykli Amerykanie. Po tym wydarzeniu nie mogles jako Kanadyjczyk wejsc do knajpy, by nie wiwatowali na twoja czesc, a barmani polewali na okraglo, nie przyjmujac zadnych pieniedzy.

  • niktalboktos

    Oceniono 16 razy 8

    Wszystko fajnie ale chyba należy pamiętać taki szczegół że to Iranczycy wówczas probowali odzyskać "niezależność" i pozbyc się amerykanskiej supremacji. Nikt nie lubi być marionetkowym krajem, tak dokladnie było wowczas z Iranem. Tam amerykanie nie popierali zadnej "demokracji" tylko dyktaturę Szacha, gdyz to bylo dla nich korzystne (jak Arabia Saudyjska obecnie i wiele innych przykladow). Jak zywkle podwojne standardy i chora etyka zachodniej polityki. Brawo Iranczycy.

  • korkodyl_nilowy

    Oceniono 11 razy 7

    Do dzis mnie nurtuje pytanie,
    jaki kierunek studiowali iranscy studenci.
    I czy na czas akcji byli na urlopie dziekanskim...

  • spyderman2

    Oceniono 6 razy 6

    a TW jarosław Balbina też przeprowadził akcję gdyż ostrzeżony przez sbeka prowadzącego, 13 grudnia spał do południa i nie dał się internować. miszcz

  • etykieta.zastepcza

    Oceniono 12 razy 6

    Szacun!
    Dobrze służył swojemu krajowi.

  • wujek_extrema

    Oceniono 16 razy 4

    operacja wygladala tak ze CIA nie miala zadnego koncepu jak uratowac swoich ludzi z ambasady w Teheranie. Pracownicy ambasady Kanadyjskiej wymyslili i wyegzekwowali cala operacje. Teraz hamery stara sie dodac slawy swoim agentom i przypisac im zaslugi za cos czego nie dokonali. Bardzo amerykanska mentalnosc robienia bohaterow

  • byann

    Oceniono 15 razy 3

    Czekamy na film Operacja Orli Szpon. Będzie to czarna komedia, bo chyba nie można niczego innego nakręcić z tego blamażu.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX