Bartosz Niedzielski nie żyje, był ranny po zamachu w Strasburgu. "Mój brat nas opuścił"

Zmarł Bartosz Niedzielski, 36-letni Polak, ciężko ranny podczas zamachu w Strasburgu. Mężczyzna, postrzelony w głowę, przez kilka dni walczył o życie.

Nie żyje 36-letni Bartosz Niedzielski, który został postrzelony w głowę podczas wtorkowego zamachu w Strasburgu. Mężczyzna przez kilka dni walczył o życie.

"Mój brat właśnie nas opuścił. Dziękuję za Twoją miłość i siłę, którą nam dałeś. Zawsze będziesz czuwał nad nami i nadal przynosił nam radość" - napisał wieczorem na Facebooku brat Bartosza Niedzielskiego, Jakub.

Jak podaje "Gazeta Wyborcza", Bartosz Niedzielski pochodził z Katowic, od lat mieszkał w Strasburgu. Był przewodnikiem, współpracował z Parlamentem Europejskim. Brał aktywny udział w życiu tamtejszej Polonii.

"Nie szukał winnych tam, gdzie fanatycy"

"Był obywatelem świata – tak piszą o Bartku jego znajomi z Francji. Pełen idei, wulkan energii, zawsze uśmiechnięty. Wspierał Palestynę, radia społecznościowe, ponoć marzył o założeniu międzynarodowej knajpki w Strasburgu" - napisał na Facebooku Dariusz Zalega, który był znajomym Bartosza Niedzielskiego.

"Rozmawialiśmy po zamachu terrorystycznym w Paryżu w 2015 r. Nie szukał winnych tam, gdzie szukają ich fanatycy, rasiści, zwolennicy łatwych odpowiedzi czy ci, którzy i tak wiedzą lepiej. Winnych widział wśród tych, którzy wywołują wojny, sprzedają broń, sieją nienawiść" - dodał.

Francja. Zamach w Strasburgu

We wtorek uzbrojony napastnik otworzył ogień do osób odwiedzających bożonarodzeniowy jarmark w stolicy Alzacji. Na miejscu zginęły 2 osoby, a 14 zostało rannych, w tym Polak. W tej chwili lista ofiar śmiertelnych obejmuje już 5 nazwisk.

Zamachowcem okazał się Cherif Chekatt, Francuz pochodzenia marokańskiego, który już wcześniej był obserwowany przez francuskie służby pod kątem ewentualnego zagrożenia terrorystycznego.

Mężczyzna zginął dwa dni później podczas obławy, w której uczestniczyło ponad siedmiuset funkcjonariuszy francuskich służb bezpieczeństwa. Do ataku przyznało się tzw. Państwo Islamskie, ale francuskie władze zaprzeczyły, jakoby to islamiści odpowiadali za tę zbrodnię.

Po ataku zatrzymano w sumie siedem osób. W sobotę z aresztu zwolniono rodziców i dwóch braci napastnika, dziś - kolejne dwie osoby, związane z Chekattem. Śledczy sprawdzają, czy ktoś pomagał mężczyźnie przy przeprowadzeniu ataku i w czasie dwudniowej ucieczki.

Więcej o: