Awaria samolotu Merkel w drodze na G20. "Piloci musieli rozmawiać z kontrolą przez telefon"

Samolot Airbus A340 z kanclerz Niemiec Angelą Merkel na pokładzie musiał wylądować krótko po starcie z lotniska w Berlinie ze względu na problemy techniczne. Maszyna miała lecieć na szczyt G20 w Buenos Aires.

W Buenos Aires rozpoczyna się szczyt G20, grupy 19 najbardziej uprzemysłowionych państw świata i Unii Europejskiej. Wezmą w nim udział m.in. prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump i Rosji Władimir Putin, a także prezydent Chin- Xi Jinping.

Jeden z gości -  kanclerz Niemiec Angeli Merkel - spóźni się na otwarcie szczytu. Przyczyną była awaria jej samolotu, który około godziny po starcie z Berlina przymusowo lądował. Kapitan zdecydował o zawróceniu znad Holandii i lądowaniu awaryjnym na lotnisku Kolonia/Bonn w północno-zachodnich Niemczech ze względu na nieprawidłowe działanie kilku systemów elektronicznych. Zaznaczono, że nie występowało ryzyko naruszenia bezpieczeństwa.

Według "Der Spiegel" problem był poważniejszy, niż początkowo sądzono i miał dotyczyć systemu radiowego. Gazeta opisuje, że maszyna zupełnie straciła kontakt z kontrolą lotów. W celu wylądowania załoga musiała porozumiewać się z kontrolerami przez telefon satelitarny. Do tego podczas lądowania doszło do rozgrzania systemu hamowania. Samolot nie miał jak zrzucić paliwa (a był zatankowany na lot do Argentyny) i podczas lądowania ważył więcej, niż powinien.  Rządowy niemiecki airbus już wcześniej miewał awarie, co utrudniło podróż m.in. prezydenta Franka-Waltera Steinmeiera.

Kilkanaście godzin opóźnienia

Merkel powiedziała w piątek rano mediom, że problem był poważny i chwaliła "doskonałą załogę" rządowego samolotu "Konrad Adenauer". Dla kanclerz to spory kłopot. Nie tylko spóźni się na otwarcie szczytu, ale też będzie musiała zmienić swój kalendarz spotkań z innymi przywódcami. Merkel ma rozmawiać m.in. z liderami USA, Chin Rosji i Indii - podaje "Deutsche Welle".

Opóźnienie wynosi kilkanaście godzin. "Der Spiegel" opisuje, że władze Niemiec chciały pożyczyć samolot od któregoś z państw europejskich. Jednak niewiele krajów posiada maszyny zdolne do tak długiego lotu. Ostatecznie Merkel została na noc w Bonn, a na rano zaplanowano alternatywny lot - najpierw do Madrytu, gdzie przesiądzie się do samolotu do Argentyny. Ma być na miejscu przed godz. 18:00 czasu lokalnego, dwie godziny po oficjalnym rozpoczęciu szczytu.

Więcej o:
Komentarze (61)
Angela Merkel spóźni się na szczyt G20. Jej samolot lądował przymusowo
Zaloguj się
  • jkal

    0

    z kim tera Putek se Pogada?

  • ml2403

    Oceniono 2 razy 2

    Ci Niemcy to jednak straszne pierdoły. Tak po prostu podporządkowali sie poleceniom pilotów., A gdzie fantazja. Dlaczego nikt nie powiedział śmiało zmieścisz się, nikt nie zadzwonił do brata i nie posłał tam jakiegoś generała, bo pewnie jakiś leciał w delegacji. Tak po prostu zawrócili i wylądowali. To zupełny brak fantazji i proponuję by niezłomny "melex" Karski gościnnie wystąpił w Bundestagu zrugał pilotów od tchórzy i kazał im odebrać licencje, a najlepiej zdegradować.

  • borman60

    Oceniono 2 razy 0

    U nich obowiązują procedury ,a nie brak decyzji .

  • ja5569

    Oceniono 2 razy 0

    Trzeba bylo leciec Boeingiem.

  • dziadekjam

    Oceniono 6 razy 2

    Skoro mieli łączność satelitarną to tylko zabrakło "decydenta" żeby kazał lecieć dalej i zdążyć na czas:-)

  • dziadekjam

    Oceniono 5 razy -1

    "Opóźnienie wynosi kilkanaście godzin. "Der Spiegel" opisuje, że władze Niemiec chciały pożyczyć samolot od któregoś z państw europejskich. Jednak niewiele krajów posiada maszyny zdolne do tak długiego lotu."
    ================================
    A tej drugiej Tutki Polska jej nie chciała użyczyć? :-)

  • jolars1

    Oceniono 3 razy -1

    Trzeba tam wysłać Tośka z jego podkomisją. To z pewnością był zamach. I najlepiej niech tam zostaną.

  • vomitorium1

    Oceniono 7 razy 7

    "Jednak niewiele krajów posiada maszyny gotowe do tak długiego lotu."
    żeby było śmieszniej
    to taki samolot stał w kolonii
    (to był drugi samolot (ten sam typ)
    który w berlinie był samolotem zapasowym (jakby coś)
    ale jak samolot z kanclerzycą wystartował
    to druga załoga powiedziała
    wszystko jest ok
    to wracamy do bazy
    która jest w kolonii
    (i wrócili
    tylko żeby lecieć do argentyny
    piloci muszą mieć 18 godzin przerwy między lotami
    a zapasowej załogi nie było)

  • rikol

    Oceniono 5 razy 1

    Nie miała pilota smoleńskiego na pokładzie? Ląduj, zmieścisz się śmiało.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX