Po katastrofie nakaz sprawdzenia wszystkich B737 Max w Indonezji

Indonezyjskie ministerstwo transportu nakazało nadzwyczajne inspekcje wszystkich Boeingów 737 MAX 8, które nadal latają w liniach lotniczych tego kraju. To efekt katastrofy maszyny tego typu, w której zginęło 189 osób.

Jak pisze amerykański dziennik "New York Times", spekulacje na temat przyczyn katastrofy koncentrują się na niewielkiej, ale bardzo ważnej części - rurkach Pitota. W przeszłości problemy z nimi powodowały poważne katastrofy.

O nadzwyczajnych inspekcjach poinformował dzień po katastrofie samolotu Lion Air minister transportu Indonezji Budi Karya Sumadi. - Sprawdzamy maszyny B737 Max 8, żeby dowiedzieć się, czy jest z nimi jakiś problem, czy nie - stwierdził. Nie spekulował na temat możliwych przyczyn katastrofy. Służby nadal szukają czarnych skrzynek maszyny i głównej części wraku. Śledztwo nawet na dobre się nie rozpoczęło.

Z maszyną były problemy 

W mediach indonezyjskich i nie tylko, jest już jednak wiele domysłów. Do sieci wyciekły nawet zdjęcia mające przedstawiać ostatnią stronę książki serwisowej feralnej maszyny, która rozbiła się w poniedziałek. Wynika z niej, że podczas lotu, który odbył się dzień wcześniej były problemy techniczne, skutkujące nieprawidłowymi wskazaniami części przyrządów w kokpicie. W nocy przeprowadzono naprawy i usterka miała zostać usunięta. Sam fakt zaistnienia problemów i przeprowadzenia napraw potwierdziła linia lotnicza. Nie podano jednak szczegółów.

Feralny lot był pierwszym po pracach techników. Niedługo po starcie załoga maszyny poinformowała kontrolę lotów o problemach technicznych i poprosiła o zgodę na powrót na lotnisko. Otrzymała ją, ale nie zawróciła. Samolot rozbił się po 12 minutach lotu.

Portal Flightradar24 opublikował wykres przedstawiający prędkość i wysokość maszyny podczas tego krótkiego czasu. W porównaniu z zapisem identycznego lotu dzień wcześniej, jest on bardzo nieregularny. Maszyna to zwalniała, to przyśpieszała i momentami znacząco zmieniała wysokość. Ostatecznie weszła w gwałtownie nurkowanie i rozbiła się. 

- Nieregularny przebieg lotu pozwala podejrzewać, że mogły być problemy z systemem powiązanym z rurkami Pitota - stwierdził w rozmowie z "New York Times" Gerry Soejatman, indonezyjski ekspert ds. lotnictwa.

Wykresy prędkości (linia żółta) i wysokości (niebieska). U góry feralny lot zakończony katastrofą, na dole lot dzień wcześniejWykresy prędkości (linia żółta) i wysokości (niebieska). U góry feralny lot zakończony katastrofą, na dole lot dzień wcześniej Flightradar24

Bardzo ważna część

Rurki Pitota to niewielkie urządzenia, które dokonują pomiaru ciśnienia powietrza opływającego samolot i są elementem szerszego systemu, pozwalającego określić między innymi prędkość i wysokość lotu. Jeśli jest z nim problem, to załoga może widzieć na wskaźnikach w kokpicie nieprawidłowe informacje na temat tego, jak porusza się maszyna. Utrudnia to pilotowanie, a w skrajnych wypadkach może prowadzić do katastrof.

Jedną z najsłynniejszych jest katastrofa lotu Air France 447 w 2009 roku. Airbus A330 spadł wówczas do Atlantyku zabijając 228 osób. Po bardzo długim i trudnym śledztwie uznano, że musiało dojść do zatkania jednej z rurek Pitota przez lód. Błędne informacje podawane przez system doprowadziły do wyłączenia się autopilota, a załoga nie zdołała na czas zrozumieć i opanować sytuacji. Nie wiedząc z jaką naprawdę prędkością lecą, wykonali takie manewry maszyną, że utracili nad nią kontrolę.

Nieregularny wykres prędkości i wysokości ostatniego lotu Boeinga B737 linii Lion Air, oraz ostateczne gwałtowne wejście w nurkowanie, prowadzi do spekulacji, że teraz doszło do podobnej sytuacji.

Rurka Pitota i dodatkowe czujniki umożliwiające kontrolę między innymi wysokości oraz prędkości na burcie maszyny A380Rurka Pitota i dodatkowe czujniki umożliwiające kontrolę między innymi wysokości oraz prędkości na burcie maszyny A380 Fot. David Monniaux/Wikipedia CC BY-SA 3.0

Nowe samoloty

Nakaz przeprowadzenia nadzwyczajnych kontroli pozostałych B737 Max latających w barwach indonezyjskich linii lotniczych nie obejmuje maszyn w innych krajach. Jeśli Indonezyjczycy rzeczywiście znajdą coś wskazującego na możliwość problemów technicznych tych nowych samolotów, to sprawą mogą zainteresować się Boeing i amerykańskie oraz europejskie służby dbające o bezpieczeństwo lotów.

B737 Max są nowe. To najmłodsza odsłona najpopularniejszego samolotu pasażerskiego Boeinga – B737. Pierwsze dostawy miały miejsce w 2017 roku. Ten, który rozbił się u wybrzeży Indonezji, miał zaledwie kilka miesięcy w służbie.

Więcej o:
Komentarze (70)
Katastrofa w Indonezji doprowadziło do kontroli B737 Max
Zaloguj się
  • eend

    Oceniono 14 razy 8

    cyt: " bardzo nowe" proponuję pójść dalej, czyli: "bardzo nowsze" i "najnowszejsze" ....
    Analfabeci , gimbaza "redaktoruje" .....

  • wojtekbajer

    Oceniono 8 razy 8

    W Dominikanie w 1996 samolot stał trzy tygodnie czekając na lot. W rurkach Pitota zagnieździły się osy zatykając je. Samolot spadł wkrótce po starcie gdyż piloci nie mając punktu odniesienia w nocnym locie nad oceanem nie byli w stanie określić wysokości i prędkości samolotu, a przyrządy wariowały podając błędne odczyty. W tej katastrofie zginął Marek Wielgus, ówczesny właściciel warszawskiej Polonii.

  • bigzaganiacz

    Oceniono 11 razy 3

    ędne informacje podawane przez system doprowadziły do wyłączenia się autopilota, a załoga nie zdołała na czas zrozumieć i opanować sytuacji.

    Nie zaloga tylko pierwszy pilot kompletny imbecyl ktory doprowadzil do przeciagniecia samolotu , kapitan zanim sie polapal bo nie wpadl na to ze ktos moze byc takim imbecylem jak poerwszy nie zdolal wyciagnac samolotu

  • grot191

    Oceniono 11 razy 3

    "Airbus A330 spadł wówczas do Atlantyku zabijając 228 osób."
    Okrutne są one. Te airbusy.

  • anna.pcz

    Oceniono 11 razy 1

    Kurdupel już zadba aby w Locie było "bepiecznie". Stary bezzębny dziadek wie jak zarządzać linią ze swoim sługusem prezesem lotu.

  • student_zebrak

    Oceniono 7 razy 1

    mowi sie o czujnikach szybkosci i wysokosci ORAZ tylnym sterze poziomu, mowi sie o nieprzygotowaniu pilotow do takiej sytuacji. Dobrze wytrenowani piloci wylaczaja autopilota, ustawiaja samolot poziomo kilka stopni do gory i silniki na 80%. Podobno samolot leci, a piloci maja czas na zastanowienie sie. Wspomina sie o nieodpowiednim serwisie rurki Pitota, o "zaklejeniu" czujnikow do mycia samolotu i ich nie usunieciu. Samolot mial przygody dzien wczesniej, nie powinien leciec feralnego dnia. 200 maszyn tego typu juz lata po calym swiecie i nie spadaja jak kaczki ze srutem w dupie.
    Oprocz tych przyrzadow pilot mial GPS, ktory wprawdzie pokazuje szybkosc wzgledem ziemii, ale to juz cos.

  • c47

    Oceniono 15 razy 1

    W Indonezji szewc jest również dentystą, więc taka usterkę mógł naprawiać jakiś piekarz.

  • arturo.k61

    0

    Tzw. "okres wieku dziecięcego" czyli około 2 lat... kiedy wychodzą niedoróbki, błędy i wady nowych konstrukcji i pomysłów...

  • ochujek

    Oceniono 6 razy 0

    Pewnie znowu brzoza a oni rurek szukają. Puszki i parówki im potrzebne. Oraz Antkowe profesory.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX