"Próbowali odwrócić uwagę, żeby inni mogli uciec". Już 20 ofiar ataku w szkole na Krymie

20 ofiar śmiertelnych - to bilans środowego wybuchu i strzelaniny w szkole na Krymie. 60 osób jest rannych, 10 z nich przebywa na oddziałach intensywnej terapii, a trzy są w śpiączce.

Władze regionu poinformowały, że zidentyfikowano wszystkie ofiary środowej tragedii w szkole na Krymie. Większość z 20 ofiar znajdowała się w miejscu eksplozji.

W mediach pojawiają się poruszające doniesienia świadków. - Gdy zaczął strzelać, niektórzy uczniowie zaczęli się poświęcać, by odwrócić uwagę, by inni mogli uciec - powiedział nauczyciel Władysław Mirosznikow, cytowany przez RMF FM. Dodał, że część uczniów wyskakiwała przez okno z drugiego piętra, by uciec przed napastnikiem.

Cytowani przez rosyjskie media uczniowie opisują drastyczne szczegóły.

- Jedna z dziewczyn miała urwaną nogę poniżej kolana... Po prostu nie wiem, jak to wszystko opisać - mówił jeden ze świadków zdarzenia.

Strzelanina w szkole na Krymie. Nie żyje 20 osób

Do zdarzenia doszło w środę w technikum w Kerczu. Wśród ofiar są uczniowie i pracownicy szkoły. 18-letni Władysław Rosliakow, wszedł do budynku szkoły. Najpierw w stołówce zdetonował  bombę - umieszczoną w plecaku i wypchaną metalowymi odłamkami. Potem, wedle relacji świadków, przez kilkanaście minut strzelał z karabinu do uczniów i pracowników szkoły.

Na koniec nastolatek popełnił samobójstwo. Jego ciało znaleziono na drugim piętrze w bibliotece.

Po tragedii pojawiły się pytania, skąd napastnik miał broń. Okazało się, że 18-latek sam kupił karabin i 150 nabojów we wrześniu, gdy otrzymał pozwolenie na broń - informują rosyjskie agencje. Śledczy zbadają teraz, w jaki sposób Rosliakow uzyskał uprawnienia.

Kim był napastnik strzelaniny w szkole na Krymie?

Znajomi napastnika ze szkoły twierdzą, że stronił on od towarzystwa i był typem samotnika. Nie miał problemów z nauką, mimo to miał często powtarzać, że "nienawidzi szkoły i nauczycieli".

Szef rządu Krymu Siergiej Aksjonow na antenie telewizji Rossija 24 powiedział, że wedle jego informacji 18-latek "nie wykazywał oznak agresji". - Był cichym, młodym człowiekiem, który nigdy nie miał żadnych problemów z policją - powiedział.

Z kolei "The Telegraph" podaje, powołując się na kolegów Rosliakowa, że był on zafascynowany seryjnymi mordercami. Pojawiają się także informacje o rodzinie sprawcy. Rodzice 18-latka byli rozwiedzeni, napastnik mieszkał z matką, która jest pielęgniarką w klinice onkologicznej.

W środę wieczorem rosyjskie służby poinformowały, że w rzeczach 18-latka znaleziono kolejny ładunek wybuchowy.

Rosyjski Komitet Śledczy zakwalifikował czyn jako masowe zabójstwo, nie akt terroru. Od dziś na Krymie przez trzy dni będzie obowiązywać żałoba.

Więcej o: