80-letni Koreańczycy zobaczą bliskich pierwszy raz od wojny. Te spotkania mogą być ostatnimi

Nawet 90-letni Koreańczycy przekroczyli granicę z Koreą Północną, by spotkać się z krewnymi. To rodziny rozdzielone przez wojnę w latach 50, które nie widział się od tego czasu. Czas spotkań jest ograniczony, a rozmowy mogą być dla starszych osób ostatnimi.

W ośrodku na Górze Kumgang w Korei Północnej rozpoczęło się spotkanie rodzin rozdzielonych w wyniku wojny koreańskiej. Bierze w nim udział około dwustu osób: 83 Koreańczyków z Północy i 89 z Południa wraz z osobami towarzyszącymi. Większość uczestników spotkania ma ponad 80 lat, a najstarsza osoba - 101. Spotkania są wyjątkowo emocjonalne. Krewni nie widzieli się od prawie 70 lat, czyli wojny koreańskiej w latach 1950-1953. Część sądziła, że ich bracia czy siostry nie żyją.

Spotkania rodzin z Korei Północnej i Korei Południowej

Program spotkań rodzin udało się wznowić po kilkuletniej przerwie dzięki poprawie relacji między oboma krajami. Zainicjowany został w 2000 roku i od tej pory przeprowadzono 20 rund spotkań. Ostatnia z nich odbyła się ponad 3 lata temu. Ze względu na eskalację napięcia między krajami - północnokoreańskie próby jądrowe i rakietowe - program zawieszono. O jego wznowieniu rozmawiali przywódcy obydwu Korei podczas przeprowadzonego pod koniec kwietnia trzeciego szczytu koreańskiego, kiedy Korea Północna zobowiązała się do denuklearyzacji (do czego na razie ma się nie stosować).

Wszystkie spotkania są jednorazowe. Ze względu na niestabilność relacji między oboma państwami, oraz zaawansowany wiek rozdzielonych krewnych, te spotkania mogą być dla nich pierwszymi i ostatnimi - zwraca uwagę "The Guardian". - Będę jednocześnie szczęśliwy smutny, kiedy go zobaczę - tłumaczył w rozmowie z brytyjskim dziennikiem 76-letni Lee Su-nam, który spotka swojego starszego o 10 lat brata. Podkreślił, że nie wie, czy kiedykolwiek zobaczy go ponownie lub czy będzie mógł choćby pisać z nim listy. 

CNN zwraca uwagę, że 89 Koreańczyków z Południa wybrano z aż 57 tysięcy chętnych. Początkowo miały pojechać 93 osoby, ale cztery odwołały wyjazd w ostatniej chwili z powodów zdrowotnych. 

11 godzin po 70 latach

Na spotkanie pojechał też 88-letni Park Hong-seo. Walczył on w wojnie koreańskiej i zastanawiał się, czy w boju spotka po przeciwnej stronie swojego brata, który pozostał z rodziną po stronie północnej. Brat zmarł z latach 80., ale Park spotka swojego bratanka i bratanicę (którzy mają 74 i 69 lat).

Koreańczycy spędzą w ośrodku trzy dni. Z krewnymi będą jednak mogli widzieć się tylko kilka godzin w ciągu dnia. W ciągu całego pobytu spędzą razem 11 godzin. Większość ze spotkań będzie przebiegać pod ścisłą kontrolą urzędników.

W spotkaniach od 2000 roku wzięło udział prawie 20 tys. osób. 3,7 tys mogło skorzystać z trwającego dwa lata programu telekonferencji. Cytowany przez "Guardiana" ekspert ds. stosunków między Koreami zwraca uwagę, że te spotkania to nie tylko gest dobrej woli. Mają one też znaczenie w budowaniu zaufania między oboma państwami. Jednak 20 tys. to tylko niewielka cześć rozdzielonych przez wojnę. Władze w Seulu szacują, że w kraju mieszka 600-700 tys. osób, które mają bliskich krewnych po drugiej stronie ufortyfikowanej granicy. 75 tys. spośród 132 tys. Koreańczyków, którzy złożyli podania o spotkanie od początku programu, zmarło, zanim udało się zrealizować ich prośbę.

Więcej o:
Komentarze (14)
W Korei Płn. spotykają się rodziny rozdzielone wojną od 70 lat
Zaloguj się
  • krynolinka

    Oceniono 20 razy 4

    Aż dreszcze przechodzą. Chore jak diabli. Ideolo to tragedia.

  • wiktor_jerofiejew

    Oceniono 3 razy 3

    Male bo male , ale jakies efekty spotkania Prezydenta USA z satrapa juz sa ...

  • maciacho30

    Oceniono 7 razy 3

    Niedługo tak będzie w Polsce, dzięki PISowi!

  • wiktor_jerofiejew

    Oceniono 4 razy 2

    Korea polnocna NIE jest zagrozeniem , bo jakkolwiek krwawy KIm jest satrapa dla wlasnych ludzi
    to NIGDY sie nie odwazy zaatajowac Japonii czy sasiada z poludnia , wie ze koalicja USA/Japonia/ plus poludnie go zmiecie na pyl ...
    Zagrozeniem w regionie sa Chiny ...i na kremlinie juz to wiedza ,SSyberia sie wyludnila i etniczni juz tam nie mieszkaja a na ich miejsce juz sa chlopi z Chin...
    W koncu zrobi sie lewe referendum jak na Krymie i po sprawie ...moSSkwa nawet nie beknie

  • stachkaz47

    Oceniono 8 razy 0

    IDEOLOGIA I RELIGIA to przekleństwo dla ŚWIATA.
    Dla jednostek to WŁADZA. RAJ NA ZIEMI.

  • supertlumacz

    Oceniono 4 razy -4

    Zatopienie jednego z lotniskowców w Pearl Harbor spowoduje natychmiastowe zjednoczenie Korei pod dyktaturą Kima.

  • libero1963

    Oceniono 11 razy -9

    Tacy amerykanie czy brytole dobrzy szweje. Tyle sprzętu, a strzelić do "grubasa" nie mogą. Podobno google nas szpieguje, a "grubas"neta ma, więc....namiary i buuuuuuum.
    Ale....może jest tam inaczej niż media przekazują?

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX