Polak zaginął na południu Szwecji. Trwają poszukiwania. "To walka z czasem"

W nocy z 3 na 4 lipca na południu Szwecji zaginął 38-letni Dariusz Łebek. Do akcji poszukiwawczej oprócz lokalnych władz włączyła się również organizacja Missing People.
Nie wiemy, gdzie go szukać. Pytamy, sprawdzamy i z całości układamy puzzle. Czekamy na wszelkie informacje od mieszkańców okolicy. Robimy wszystko, by go odnaleźć

– mówi Felix Karlsson, szef oddziału Missing People w Kalmarze.

Trudno dziwić się jego słowom. W sprawie zaginięcia 38-letniego Dariusza Łebka faktycznie wiadomo niewiele, chociaż o jego zaginięciu zdążyła już napisać lokalna gazeta „Dagens Vimmerby”.

Mężczyzna w pełni świadomie po raz ostatni rozmawiał z rodziną późnym popołudniem we wtorek 3 lipca. To wtedy miał powiedzieć bliskim, że nie wie, gdzie się znajduje. Odczytał im jedynie informacje z drogowskazu – cyfrę „40” i nazwę miejscowości „Västervik”. Z relacji rodziny wynika, że znajdował się na drodze E22, ok. 40 km od miejscowości Västervik. Do kolejnego, ostatniego jak dotąd, kontaktu zaginionego z bliskimi doszło nad ranem 4 lipca. 38-latek miał już wówczas omamy – mówił, że będąc w lesie żywił się jagodami i schował swój samochód.

Bliscy powiadomili szwedzką policję oraz organizację Missing People, pomagającą odnajdywać zaginione osoby. W trakcie akcji poszukiwawczej Polaka natrafiono na należące do niego auto. Znajdowało się niedaleko miejscowości Frödinge, leżącej ok. 300 km na południowy-zachód od Sztokholmu.

Cytowany już Felix Karlsson jest zaniepokojony, że w ostatnich dniach na południu Szwecji nie padał deszcz, przez co w tamtejszych lasach trudno o wodę do picia. Bez niej szanse na przeżycie w dziczy mocno spadają.

38-letni Dariusz Łebek ma ok. 180 cm wzrostu, jest szczupłej budowy, ma śniadą cerę, czarne włosy i tatuaż na prawym ramieniu.

Więcej o: