Dziennikarze myśleli, że to dziwny film koreańskiej propagandy. Okazało się, że to dzieło Donalda Trumpa

Kim Dzong Un dostał od Donalda Trumpa film

Kim Dzong Un dostał od Donalda Trumpa film (Biały Dom)

Smutne obrazy wojny przeciwstawione wizji nadchodzącego dobrobytu - tak prezentował się film, który Donald Trump pokazał Kim Dzong Unowi na historycznym szczycie w Singapurze. Dziennikarze byli skonsternowani propagandową produkcją.

We wtorek doszło do spotkania przywódców Korei Północnej i Stanów Zjednoczonych w Singapurze. Już po rozmowach dziennikarzom wyświetlono film, który początkowo wydawał się być produktem północnokoreańskiej propagandy. Wideo zostało najpierw wyświetlone w języku koreańskim. Dziennikarze zobaczyli piękne obrazy, uradowane tłumy i Kim Dzong Una zmontowanego z Donaldem Trumpem wyglądających - jak opisywała reporterka "The Washington Post" - jakby wspólnie kandydowali w wyborach.

Historia szansy. Nowa historia, początek nowego pokoju. Dwóch ludzi, dwóch liderów. Jedno przeznaczenie. Historia wyjątkowego momentu, kiedy człowiek dostaje szansę, która może się nigdy nie powtórzyć. Czy wybierze, by pokazać swoją wizję i przywództwo? Mogą być tylko dwa rezultaty - powrót do przeszłości lub krok do przodu. Nowy świat może rozpocząć się dziś! Świat przyjaźni, szacunku i dobrej woli. Bądź częścią tego świata!

- mówił lektor w angielskojęzycznej wersji klipu, który przypomina zwiastun wysokobudżetowego filmu akcji. Widzowie dowiedzieli się z niego, że otwarcie drzwi nowych możliwości oznacza dla Korei Płn. m.in. inwestycje z całego świata, medyczne odkrycia i obfitość zasobów. Lektor pytał dalej:

Czy ten lider posunie swój kraj naprzód, by został częścią nowego świata? Czy będzie bohaterem swoich ludzi? Czy uściśnie rękę pokoju i zazna dobrobytu, jakiego nigdy nie widział? Wspaniałe życie czy dalsza izolacja? Którą drogą wybierze?

Donald Trump: dobry przekaz dla biznesu

Prezydent chwilę później wyraził nadzieję, że dziennikarzom podobał się film i zapewnił, że Kim Dzong Un był nim zachwycony. Trump tłumaczył, że była to produkcja, którą, jeszcze jako biznesmen, pokazywałby inwestorom. Teraz miał nadzieję, że uda mu się przekonać w ten sposób jeden z najbardziej represyjnych reżimów do rozbrojenia i zakończenia 70-letniej izolacji i wrogości wobec USA.

"Przekaz był jasny: Kim ma do podjęcia decyzję" - zauważyła reporterka "The Washington Post". W filmie przeciwstawiono sobie smutne, czarno-białe obrazy z okresu wojny z kolorowymi paradami i przejrzystym niebem.

Kim Dzong Un. Krwawy dyktator jako bohater

Dziennikarze pytali Donalda Trumpa, czy uważa Kim Dzong Una za równego sobie. Ten zdawał się jednak nie zrozumieć pytania i mówił o rozmowach za zamkniętymi drzwiami i zdjęciach z Kimem, a nie o filmie, który z totalitarnego władcy zrobił bohatera.

Komentatorzy zauważali "nieuzasadnione łagodzenie potwornego reżimu". Pisali też o "polityce nieruchomości". W jednym z ujęć przedstawiono bowiem plażę w Miami, przy której stoi hotel Donalda Trumpa. Prezydent mówił tez Kimowi, że na plażach Korei Północnej mogą powstać "najlepsze hotele na świecie".

Srebro. Quiz wiedzy ogólnej
1/20Miejsce nagradzane srebrnym medalem to:
Zobacz także
  • Donald Trump i Kim Dzong Un podczas spotkania w Singapurze. Trump ujawnia, jak wyglądały negocjacje z Kimem. "Mówię mu: zrób mi przysługę, możesz to zamknąć?"
  • Spotkanie Kim Dzong Una z Donaldem Trumpem Koniec historycznego szczytu. Oto, co powinniście wiedzieć o spotkaniu Trump - Kim [5 PUNKTÓW]
  • Szczyt w Singapurze. Donald Trump i Kim Dzong Un Już wiadomo, co podpisali Trump i Kim. Cztery kluczowe punkty ustaleń z Singapuru
Komentarze (50)
Dziennikarze myśleli, że to film koreańskiej propagandy. Okazało się, że to dzieło Donalda Trumpa
Zaloguj się
  • krynolinka

    Oceniono 22 razy 16

    Prezydent USA, zachowuje się jak zwykły developer. Może sprawdzić czy w walizce Trump nie miał krawatów, wody na porost włosów.. W końcu biznes to biznes..

  • sailor50

    Oceniono 14 razy 12

    Cóż - spotkał się cwaniak z idiotą, więc i efekty nie zaprą tchu w piersiach...

  • Google mnie wkurza

    Oceniono 10 razy 10

    Boże, jakiż to idiota, ogarnięty manią wielkich czynów, a przy tym ze świadomością dziecka z piaskownicy...

  • kimdongun

    Oceniono 6 razy 4

    Jak mogą sprzedajne dzwki, jakimi są dziennikarze i komentatorzy, być skonsternowanymi?
    Jakie ma znaczenie jaki jest Kim w jakimś filmiku.
    Ważne jest tylko aby nie było rozlewu krwi i był dobrobyt.
    Dziennikarze i komentatorzy żyją z rozlewu krwi i nieszczęść.
    Rozmowa między fotoreporterami:
    -O, byłeś ostatnio w Syrii? I jak udały się zdjęcia.
    -Aa tam, strata czasu. Żadnego zabitego dziecka nie sfilmowałem.

  • kimdongun

    Oceniono 4 razy 2

    Obejrzyjcie film Propaganda na jutubie. Jest też z polskimi napisami. Daje baardzo dużo do myślenia i jest na temat.
    Niestety, prawdziwi demokraci nie wytrzymują więcej jak kilkanaście minut prawdy o sobie.

  • antypiss

    Oceniono 4 razy 2

    Można się z tego śmiać ale w tym szaleństwie jest metoda. Albo izolujemy Koreę Pn. i czekamy aż ci ludzie poumierają z głodu albo podczepiamy ich pod krwioobieg światowej gospodarki i trzymamy kciuki.

  • wyjepka

    Oceniono 2 razy 2

    Naprawdę dziennikarze "myśleli" ? Przecież ten film nie był dla nich! Trump powinien zrobić film tylko i wyłącznie dla mediowych manipulantów i wyznawców post-prawdy.

  • mer-llink

    Oceniono 4 razy 2

    To jest dokładnie tak zrobiony filmik, jak zrobione sa filmiki AMWAYA.
    Propagandziści Trumpa zaprojektowali ten film na przypuszczalną mentalnośc widzów z Korei Płn.
    ALe : tego filmiku w żaden sposób nie sa w stanie obejrzeć mieszkancy Korei Płn.
    I: ten przekaz w ogóle by do nich nie trafił, bo dla nich zestawienie: puste półki sklepowe vs. wóxek zakupowy wypełniony bananem nic nie znaczy. Tu nie ma sklepów, marketów, wózków zakupowych (z wyjątkiem kilku magazynów pokazowych).
    Zatem: jest to sztampowo i pompatycznie zrobiony filmik "motywacyjny": ale zupełnie chybiony. Zrobiony na miare motywujących. A nie motywowanych. Motywowani nic by z niego nie zrozumieli.
    Kim sie wcale nie przejął: i tak nie zobaczą.
    Jest to film zrobony dla jednego widza: dla Kima.

    (ALe nawet jeśli film miał motywować tylko Kima, a autorzy filmiku taki mieli cel, aby nim powiedzeić Kimowi:
    - patrzaj Kim, weź sprawy w swe ręce, a Twój kraj zakwitnie, a ty będziesz sławny, znany, fajny, polubimy cię, a moze nawet Nobla Pokojowego dostaniesz?
    - No co, Kim? Bądź tak miły, a Twój kraj będzei kolorowy, zdrowy i każde dziecko zje co dzień banana.
    To sie przeliczyli. Kim ma w nosie karmienie dzieci bananami. On chce tylko zaprezerwować swój rezim. I ogra Trumpa biorąc dużo, a nie dając nic - oprócz reklamowych fotografi pokazujących że się, a jakze, nuklearnie odnuklearyzowaliśmy, oto nasze zdjęcia na dowód!!!)

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najnowsze informacje