Włochy pogrążone w politycznym chaosie. Mogą wciągnąć strefę euro w nowy kryzys

Włoski rząd upadł, zanim jeszcze objął władzę. Prezydent nie zaakceptował gabinetu, który chcieli powołać zwycięzcy w ostatnich wyborach populiści. Teraz kraj jest pogrążony w politycznym chaosie, i zarówno jemu, jak i reszcie strefy euro grozi kryzys.

We Włoszech piętrzą się trudności na drodze tworzenia eksperckiego rządu. Komentatorzy polityczni prognozują, że Carlo Cottarelli, któremu przedwczoraj prezydent Sergio Mattarella powierzył tę misję, jeszcze dziś z niej zrezygnuje.

Cotterelli przybył wczoraj na Kwirynał, gdzie miał przedstawić prezydentowi i dziennikarzom skład gabinetu. Zamiast pojawić się w biurze prasowym opuścił pałac prezydencki bocznymi drzwiami nie podając żadnych przyczyn. Biuro prezydenta poinformowało, że do kolejnego spotkania dojdzie następnego dnia.

Komentatorzy łączą to z faktem, że - jak wynika z wypowiedzi przywódców partyjnych - w parlamencie w głosowaniu nad wotum zaufania tak zwany rząd prezydencki Cottarellego mógłby nie otrzymać ani jednego głosu. Poza tym główne siły polityczne domagają się jak najszybszych wyborów. Mowa jest o końcu lipca lub początku sierpnia. W tej sytuacji powoływanie na dwa miesiące rządu ekspertów nie miałoby sensu.

Chaos na szczycie włoskiej polityki trwa od niedzieli, kiedy prezydent Sergio Mattarella nie powołał rządu Giuseppe Contego. Głowa państwa nie zaakceptowała kandydatury ostrego krytyka Unii Europejskiej, Niemiec i członkostwa w strefie euro prof. Paolo Savony na stanowisko ministra gospodarki i finansów. Tym samym koalicji - choć mają większość w parlamencie po marcowych wyborach - populistycznego Ruchu 5 Gwiazd i Ligi nie udało się powołać rządu, . 

Zarzuty o zagraniczną ingerencję

Liderzy Ruchu 5 Gwiazd i Ligi od razu zarzucili, że za decyzją prezydenta stoją naciski zagranicy. Oskarżali Niemcy, Francję i rynki finansowe o mieszkanie się w sprawy wewnętrzne kraju. Te zarzuty mogą jeszcze podgrzać antyeuropejskiej nastroje.  

Nie pomagają przy tym niektórzy politycy z innych państw. Burza wybuchła po słowach unijnego komisarza do spraw budżetu Guenthera Oettingera. W rozmowie z Deutsche Welle wyraził nadzieję, że negatywna reakcja rynków będzie "sygnałem, by nie głosować na populistów". Inni politycy chwalili decyzję prezydenta Włoch. 

Od tego odcięli się inni przedstawiciele UE. Szef Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker w specjalnym oświadczeniu zapewniał, że przyszłość Włoch "nie leży w rękach rynków finansowych", a państwu należy się szacunek. Zareagował też szef Rady Europejskiej. "Mój apel do wszystkich instytucji Unii: proszę szanować wyborców, jesteśmy po to, by im służyć, a nie pouczać" - napisał Donald Tusk.

Sytuację we Włoszech skomentował lider frakcji liberałów w europarlamencie Guy Verhofstadt. "Włochy zmagają się z problemami nie z powodu euro, ale przez braku reform strukturalnych. Kraj powinien zrobić to, to zaczęła Francja. Reformy, reformy, reformy i Włochy będą uratowane"- napisał.

"Najciemniejsza noc włoskiej demokracji" 

Lider Ruchu 5 Gwiazd Luigi Di Maio wezwał, by nowe wybory odbyły się jak najszybciej. "Business Times" podaje, perspektywa zdobycia jeszcze większej przewagi w nowych wyborach przez populistyczne ugrupowania wystraszyła rynki finansowe i inwestorów. Spadek zaliczyła włoska giełda. 

Nowe wybory mogą nie być jedynym wstrząsem we włoskiej polityce w najbliższym czasie. Populistyczne partie wzywają do odwołania prezydenta i wzywają do zmiany konstytucji, tak, by głowa państwa była wybierana w wyborach powszechnych (obecnie robią to połączone izby parlamentu i przedstawiciele regionów). Liga ma zbierać podpisy pod petycją w tej sprawie. Na sobotę zapowiadana jest też manifestacja w Rzymie. 

Po zablokowaniu rządu przez prezydenta Matteo Salvini, lider Ligi, stwierdził, że "dużym błędem było powiedzenie 'nie' rządowi, który miał większość, program i listę nazwisk ministrów". - Przyszłe wybory postawią przeciwko sobie ludzi i prawdziwe życie i polityczną starą gwardię - stwierdził. Luigi Di Maio nazwał sytuację "najciemniejszą nocą włoskiej demokracji". 

Zagrożenie dla stabilności strefy Euro?

"The Guardian" opisuje, że sytuacja polityczna stwarza ryzyko nowego kryzysu finansowego w kraju. Włoskie instytucje finansowe ostrzegają, że kraj może "utracić zaufanie inwestorów". Na ostatnie wydarzenia zareagowały rynki światowe - m.in. na giełdach w Azji i USA odnotowano spadki. 

Niemiecki "Frankfurter Allgemeine Zeitung" ocenia, że na horyzoncie nie widać rozwiązania włoskiego kryzysu politycznego i że może on rozszerzyć się na inne kraje i samą strefę euro. Szczególnie, jeśli Ruch 5 Gwiazd i Liga zaostrzą swoją retorykę wobec wspólnej waluty, i zamiast "reformy" euro zaczną nawoływać do opuszczenia strefy.

Cytowany przez gazetę ekonomista Marcel Fratzscher ocenia, że Włochy "są na tyle duże i ważne, że ich kryzys staje się problemem Niemiec". Uważa, że ewentualny kryzys ekonomiczny we Włoszech mógłby odbyć się konsekwencjami w Berlinie. Od tego już blisko do kryzysu w strefie euro. 

Włoska dziennikarka Antonella Rampino pisze na łamach "Guardiana", że populistyczne partie zdobyły władzę, stosując retorykę przeciwstawiania "ludu" przeciwko "elitom" i budowania wizji zagrożenia ze strony globalizmu. Przypomina, że podobne siły zdobywają popularność w innych państwach, jedna po raz pierwszy (prawie) doszły do władzy w kraju założycielskim UE. Wspomina o pomysłach populistycznej koalicji, które stoją w sprzeczności z tradycyjna otwartością kraju i zasadami liberalnej demokracji. 

Rampino ocenia, że "cień, który pada na Rzym" będzie "testem dla prawdziwiej demokracji". "Tak, jak w Ameryce Trumpa, do społeczeństwa obywatelskiego będzie należało sprzeciwienie się wizji populistów i nacjonalistów" - pisze dziennikarka.

Więcej o:
Komentarze (109)
Włochy pogrążone w politycznym chaosie. Mogą wciągnąć strefę euro w kryzys
Zaloguj się
  • elenem

    Oceniono 33 razy 7

    Po Polsce przyszła kolej na Włochy. Nieciekawie to wygląda. Kryzys goni kryzys, tylko kompletny dureń cieszy się z tego. Trzeba mieć świadomość, ze to się odbije na ekonomii innych krajów. Ciężkie czasy nadchodzą.

  • cztery0000ziobra

    Oceniono 16 razy 4

    Oho, znów wybiło szambo z kaczym łajnem! Szachermacher rzucił do boju ostatnie odwody i banda płatnych trolli zabrała się do fałszowania ocen. Cóż, 1.50 zł mieć a nie mieć to jednak różnica piwa klasy Ciechan. Pi(e)S z nimi tańcował!

  • kriso135

    Oceniono 24 razy 4

    To teraz Włosi będą głosować dotąd, aż wygrają ci co powinni. To jest właśnie "demokracja" w wydaniu lewackich postępaków.

  • darius112

    Oceniono 40 razy 4

    To jest piękny przykład jak lewactwo rozwala Unię. Nie wygrali ci co trzeba, to powtórzymy głosowanie, albo na złość olejemy partie które wygrały. Myśleli że to im się uda w Polsce, teraz chcą to samo zrobić we Włoszech. Zobaczycie - Włochy to będzie pierwszy kraj który wyjdzie ze strefy EURo. Junkersy, Makrele, Timermansy OUT!

  • Piotr

    Oceniono 3 razy 3

    Przynajmniej Włosi mają odpowiedzialnego, racjonalnie myślącego prezydenta, a nie wiecznie klęczącego aparatczyka partyjnego bez własnego zdania.

  • precz_z_komunia

    Oceniono 11 razy 3

    Pytanie kiedy Włochy nie były pogrążone w politycznym chaosie :-)
    Tam jest tak od zawsze :-)

  • firestorm10

    Oceniono 14 razy 2

    Do tych wszystkich ktorzy bredzą że to "Bruksela miesza sie w demokracje" puknijcie sie w glowy. Mowimy tu o wewnetrznej sprawie Włoch, to działanie prezydenta jest mozliwe wlasnie dlatego że Włochy mają takie prawa, a nie inne. Co ma z tym wspołnego UE?

  • mojamagna

    Oceniono 22 razy 2

    To jest jakiś absurd, że niepochodzący z wyborów bezpośrednich prezydent może zablokować zwycięskie partie parlamentarne przed utworzeniem rządu.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX