''Film jest o brexicie. Ludzie w Polsce, Włoszech, Rosji mieli wrażenie, że oglądają dokument o sobie''

Zapowiedź opuszczenia Unii Europejskiej przez Wielką Brytanię wstrząsnęła światem w czerwcu 2016 r. Żmudny proces brexitu trwa, tymczasem australijski reżyser filmów dokumentalnych dopuścił do głosu tych, których dotknie on najbardziej - mieszkańców Wysp.

W przeprowadzonym 23 czerwca 2016 r. głosowaniu 51,9 proc. głosujących opowiedziało się za wyjściem ze wspólnoty.

Kilka dni po ogłoszeniu wyników referendum ws. Brexitu mieszkający w Londynie australijski reżyser Timothy George Kelly ruszył w teren i zaczął pytać mieszkańców Wielkiej Brytanii o to, co tak naprawdę myślą o Unii i Europie.

Efektem pracy reżysera jest film dokumentalny "Brexitannia", który będzie można oglądać w ramach 15. Festiwalu Filmowego Millennium Docs Against Gravity

"Czarno-biały, jak wizja świata prezentowana przez jego bohaterów, pasjonujący film Kelly’ego nie tylko jest zbiorowym portretem współczesnych Brytyjczyków, ale przede wszystkim kataloguje emocje i lęki, które stoją za decyzją o brexicie" - piszą organizatorzy festiwalu.

Z reżyserem "Brexitannii" Timothym Georgem Kellym rozmawiał Marcin Kozłowski.

Marcin Kozłowski, Gazeta.pl: Pamiętasz moment, w którym dowiedziałeś się, że Brytyjczycy zagłosowali za opuszczeniem Unii Europejskiej?

Timothy George Kelly: To chyba była czwarta rano. Nie mogłem w to uwierzyć. Mój przyjaciel z Francji, który jest totalnie apolityczny, zapytał wtedy, co to wszystko oznacza. Stwierdziłem, że nie mam zielonego pojęcia. Mieszkałem już wówczas od kilku lat w Londynie. 

Brałeś udział w referendum?

- Jestem Australijczykiem, ale zgodnie z prawem mogłem brać udział w głosowaniu. I zrobiłem to. Zagłosowałem za pozostaniem Wielkiej Brytanii w Unii Europejskiej.

A gdy ogłoszono wyniki, postanowiłeś zrobić o tym film.

- Zacząłem zdjęcia pięć dni po referendum. Byłem zwyczajnie ciekawy, co dzieje się z tym krajem. Mieszkałem w bańce, jaką jest Londyn, więc bylem dość zaskoczony decyzją o brexicie. Podążyłem za tą ciekawością. To, że jestem Australijczykiem, pomogło temu projektowi. Gdybym był typowym członkiem klasy średniej z Londynu, rozmowy z mieszkańcami Wielkiej Brytanii byłyby o wiele trudniejsze. 

Dlaczego?

- Z powodów historycznych Australia jest postrzegana w tożsamości Brytyjczyków jako niższa w hierarchii klasowej. Ludzie, którzy pomagali mi w znajdowaniu rozmówców, należeli w większości do klasy pracującej. Dzięki temu łatwiej było zachęcić bohaterów do wypowiedzi.

Z tego samego powodu w filmie brakowało głosów ludzi z wyższych sfer. Nie byli zainteresowani rozmowami z Australijczykiem z kamerą i Brytyjczykami z klasy pracującej. 

W jednym z tekstów o "Brexitannii" przeczytałem, że rozmawiałeś z ponad 200 osobami.

- Było ich mniej, dokładnie 107. Nie byłbym w stanie dotrzeć do nich sam, pomagało mi dziewięć osób, mieszkających w różnych częściach Zjednoczonego Królestwa. Każda z tych osób znajdowała ok. dziesięciu rozmówców. To dość popularne rozwiązanie przy produkcji filmów dokumentalnych.

 

Bohaterowie mówią szczerze o tym, co myślą, co czują. Wygłaszają niepopularne opinie, niektórzy skarżą się na to, że imigranci zabierają im pracę. Trudno było zachęcić ich do otwartości przed kamerą?

- Widzowie często mnie o to pytają. Wydaje im się, że musiałem spędzić z rozmówcami mnóstwo czasu, by zdobyć ich zaufanie, a wcale tak nie było. Jeśli rozmawiałem z kimś godzinę, spędzałem z tą osobą może 10 minut przed i 10 minut po nagraniu. Pozwalałem im na mówienie tego, na co mieli ochotę, słuchałem ich, pytałem, co czują.

Oglądając "Brexitannię" miałem poczucie, że ludźmi, którzy negatywnie wypowiadali się na temat Unii Europejskiej, kierowały głównie emocje. Jedna z osób mówi wprost, że trudniej być zwolennikiem pozostania w UE, bo to wymaga czytania, większej wiedzy.

- Trzeba sobie zadać pytanie, skąd te emocje płyną. To uczucia związane z wyobcowaniem, byciem zapomnianym, brakiem nadziei. Nie pochodzą znikąd. Pamiętajmy, że brexit wydarzył się 10 lat po kryzysie finansowym. Te uczucia i emocje są dla tych ludzi jak najbardziej prawdziwe. Pragmatyczne i analityczne podejście niektórych ludzi, którzy uważają ludzi z emocjami za ignorantów, to część problemu.

Facet, o którym wspomniałeś, stwierdził także: "jeśli to, co mówię, sprawia, że wyjdę na snoba, to w porządku". W Wielkiej Brytanii snobów jest wielu i byli bardzo zaskoczeni, że doszło do brexitu. Jeśli jest się przeciwnikiem konserwatywnych idei i postaw, trzeba wiedzieć, skąd się biorą.

Do brexitu doszło dlatego, że UE stała się kozłem ofiarnym?

- Twórcy kampanii promującej pozostanie w UE przegrali, bo zabrakło rozmowy na temat tego, jakie są zalety wspólnoty. Zabrakło nawiązania do argumentów, które mogłyby przemówić do ludzi.

Kampania przeciwników UE była długa, UKIP [Partia Niepodległości Zjednoczonego Królestwa - red.] i Nigel Farage pojawiali się w mainstreamowych mediach na długo przed referendum. David Cameron i jego partia wykazali się arogancją, bo zaczęli prawdziwą agitację nie wcześniej niż pół roku przed głosowaniem.

Jak na "Brexitannię" reagują widzowie?

- Film widziały tysiące ludzi. Był wyświetlany m.in. w Polsce, Włoszech, Rosji i w wielu tych krajach widzowie mieli wrażenie, że oglądają dokument o sobie samych. To było naprawdę dziwne i zaskakujące, gdy Włoszka w średnim wieku płakała po projekcji filmu.

Zdarzały się jednak również szalone opinie. Niektórzy Brytyjczycy czuli się tym filmem urażeni, bo nie widzieli wcześniej swojego kraju od takiej strony. Byłem nawet oskarżony o bycie zagranicznym agentem. To na szczęście pojedyncze przypadki.

Czy w trakcie kręcenia "Brexitannii" usłyszałeś coś, co zmieniło twój pogląd na brexit?

- Zanim zacząłem produkcję, znałem jedną osobę, która zagłosowała za opuszczeniem Unii Europejskiej. Po tym, jak skończyłem, znałem już ich setki. Dla Londyńczyka zwolennik brexitu to rasista z klasy robotniczej. Tymczasem rozmawiałem z wieloma osobami o poglądach rasistowskich, które głosowały za pozostaniem w UE.

Film nauczył mnie, żeby zostawić za drzwiami swoje założenia. Lepiej rozumiem tych, którzy głosowali inaczej niż ja.

Jakie są twoje dalsze plany?

- Myślę o czymś podobnym do "Brexitannii", ale nie jestem pewien w stu procentach. Byłby to film o Amerykanach i Rosjanach. O tym, jak ludzie widzą swoje miejsce na świecie.

Festiwal Millennium Docs Against Gravity do 20 maja trwa w Warszawie i Wrocławiu. Następnie odbędzie się w Gdyni (16-25 maja), Lublinie (14-21 maja) i Bydgoszczy (19-26 maja).

Wielka Brytania wychodzi z Unii Europejskiej - ogłoszenie przewodniczącej Centralnej Komisji Wyborczej

Więcej o:
Komentarze (69)
Brexit oczami zwykłych ludzi. "Brexitannia" na Millennium Docs Against Gravity
Zaloguj się
  • daavid

    Oceniono 3 razy 3

    To teraz może film pt "Pisiorowcy"?

  • stachkaz47

    Oceniono 4 razy -4

    BREXIT jest obroną przed zadeptaniem przez OBCYCH.
    Polacy też się do tego walnie przyłożyli.

  • jan_sobczak1

    Oceniono 7 razy -5

    EU to trup a przewidujący brytole dobrze zrobili.

  • auruss

    Oceniono 5 razy 3

    Angole z UE precz- co rychlej. Brukselo, nie daj się nabrać na spowalnianie wyjścia przez tą May, trującą własnych szpiegów sprowadzanym z USA noviczokiem, byleby wywołać sensację odwracającą uwagę od spraw ważnych.

  • cezar85

    Oceniono 8 razy 6

    brexit wygrała biedota z zdeprawowanych miejsc

    niestety nie wzięli pod uwagę faktu, że tylko unia inwestuje w ich okolice

    bo londyn oczekuje zwrotów, których z inwestycji w tych miejscach, się nie doczeka

  • mazbip

    Oceniono 6 razy 2

    Czytam: "Zapowiedź opuszczenia Unii Europejskiej przez Wielką Brytanię wstrząsnęła światem w czerwcu 2016 r." Czy to troche nie przesadzone. Ja w kazdym razie zadnego wstrzasu nie odczulem.

  • rikol

    Oceniono 11 razy -7

    Wyborcza zawsze wypisuje, jacy to Polacy są prymitywni, a jacy zachodni europejczycy są oświeceni i tolerancyjni. Wyszło szydło z worka. Ci cudowni tolerancyjni Anglicy okazali się znacznie bardziej antyeuropejscy niż Polacy. A najśmieszniejsze jest, że Anglicy mogą nawet na brexicie zyskać. Juncker już powiedział, że trzeba mocno ograniczyć dopłaty dla rolników właśnie z powodu braku wpłat do UE z Wielkiej Brytanii.

  • stereotyp76

    Oceniono 4 razy 2

    Swietny dokument, godny polecenia.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX