Pies spędził lot na pokładzie United Airlines w schowku na bagaże i bez wody. Nie przeżył

Malutki pies spędził 3-godzinny lot do Nowego Jorku w zamkniętej szafce na bagaże, nie podano mu nawet wody. Po wylądowaniu okazało się, że nie żyje.

Jak informuje portal abcnews.go.com, w poniedziałek zmierzającym do Nowego Jorku samolotem linii United Airlines podróżowała matka z dwiema córkami. Na pokład samolotu wzięła również psa. Sprawę szczegółowo opisała na Facebooku Lara June, jedna z pasażerek, która podróżowała tym samolotem. Według niej obsługa samolotu, gdy zobaczyła kobietę z psem, nakazała umieszczenie zwierzęcia w miejscu na bagaże, znajdującym się nad głową. Mieli przy tym zapewniać, że psu nic się nie stanie. 

Lot trwał ok. 3-4 godzin, pies nie dostał wody i cały czas był zamknięty. Po wylądowaniu, nie dawał znaku życia. Właścicielka była w szoku.

Według ABC News, zwierzę znajdowało się w torbie pasażerki. Władze United Airlines w oświadczeniu biorą na siebie pełną odpowiedzialność za śmierć psa. "To był tragiczny wypadek, który nigdy nie powinien się wydarzyć, ponieważ zwierzęta domowe nigdy nie powinny być umieszczane w takim miejscu. Ponosimy pełną odpowiedzialność za tę tragedię i wyrażamy nasze najszczersze kondolencje rodzinie i zobowiązujemy się do ich wspierania. Dokładnie badamy, co się stało, aby temu zapobiec w przyszłości" - oświadczyło United Airlines.

Według relacji innego pasażera, stewardessa, która po wylądowaniu zobaczyła martwego psa była zszokowana. Miała nie wiedzieć, że w torbie kobiety znajduje się pies, w innym przypadku na pewno nie kazałaby umieścić torby w zamkniętym miejscu na bagaże. 

Dzwonisz na 112 i co dalej? Te rzeczy musisz powiedzieć, żeby szybko i sprawnie wezwać pomoc

Więcej o:
Komentarze (89)
United Airlines. Umieścili psa w miejscu na bagaże. Nie żyje
Zaloguj się
  • krunghtep01

    Oceniono 18 razy 10

    Wina właścicielki a nie linii!! Tak kochała pieska a nawet nie zajrzała do schowka!!!! Nie przyszło durnej babie do głowy ze psu sie chce np.pic?? Po drugie pies mógłbyś chory albo umarł od stresu.

  • Gajoss X

    Oceniono 17 razy 9

    właścicielka była w szoku.
    Cikawe, cóż ją bardziej zszokowało - śmierć pieska przez uduszenie, czy własna głupota. Lecieć 3-4 h i nie zajrzeć do pieska, znajdującego sie nad głową? Typowa amerykanka....ajfona zapewne nie zapomniała naładować przed lotem....

  • siwywaldi

    Oceniono 9 razy 7

    Błąd właścicielki, że leciała samolotem jakiejś tam UA, a nie polskim czarterem.
    Przecież u nas w sekundę po wyłączeniu przez pilota sygnalizacji zapięcia pasów, 3/4 pasażerów NATYCHMIAST wstaje z foteli, otwiera wszystkie schowki bagażowe i rozpoczyna łażenie po pokładzie.

    W takim "klimacie" zestresowany pies pewnie by ugryzł pierwszego otwierającego schowek w nos, ale miał by większą szansę przeżyć :-))

  • pwiejacz

    Oceniono 11 razy 5

    Prawdopodobnie padł ze stresu, i to od razu. Przecież to pies, skomlałby i wył gdyby się dusił lub brakowało mu wody.

  • student_zebrak

    Oceniono 4 razy 4

    w Australii zwierze musi miec zaswiadczenie od wytryniarza, ze nadaje sie do latania.

  • siwywaldi

    Oceniono 12 razy 4

    A cóż to za "moda", by psa wozić w kabinie pasażerskiej?
    Dlatego mam pytanie: czy chcielibyście spędzić czterogodzinny lot w akompaniamencie ujadającego i wyjącego psa? Przecież pies NIE ROZUMIE, że zmiany ciśnienia w kabinie podczas startu i lądowania to standard, a odreagować to jakoś musi.

    Temat dedykuję szczególnie tym, którzy na punkcie swojego "psiunia" maja fest kota...
    A teraz mnie oszołomy minusujcie :-)

  • dziadekjam

    Oceniono 7 razy 3

    Coś tu nie gra. Przez 3-4 godziny prędzej brak popcornu i coli zabije Yankesa niż brak wody psa...

  • wagadudu

    Oceniono 7 razy 3

    Ha ha ha... To pewnie była Polka. Nie powiedziała obsłudze, że ma psa, a obsługa kazała torbę umieścić w schowku, wiec umieściła. Myślała, że pies zapadnie w anabiozę i potem wystarczy mu dmuchnąć w pyszczek, żeby ożył...

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX