Kreml milczał, a wdowy pytały: co z ciałem męża? Rosyjscy najemnicy zabici przez Amerykanów

- Wysłali ich jak świnie na rzeź - mówi żona Stanisława Matwiejewa. Najemnik Grupy Wagnera, rosyjskiej prywatnej armii, miał zginąć w amerykańskim nalocie w Syrii razem z dziesiątkami innych. Kreml długo milczał na temat, bo dla Putina takie upokorzenie to problem przed wyborami.

Na wschodzie Syrii Eufrat stał się nieoficjalną linią demarkacyjną między Syryjskimi Siłami Demokratycznymi (SDF - wspieranymi przez USA), a wojskami reżimu Asada (wspieranymi przez Rosję i Iran). Pierwsi zajmują tereny na wschód od rzeki, drudzy - na zachód (oraz małą enklawę na wschodnim brzegu obok miasta Dajr Az-Zaur).

Na początku lutego siły rządowe zaatakowały pozycje SDF. Celem było prawdopodobnie przejęcie znajdujących się blisko Dajr Az-Zaur pól naftowych. Zdecydowano się na to, choć reakcja ze strony USA była do przewidzenia. Możliwe, iż uznano, że SDF będzie osłabione ze względu na inwazję Turcji w innym regionie Syrii

 Amerykanie odpowiedzieli na atak z całą mocą. W nocy z 7 na 8 lutego nacierające siły prorządowe zaatakowały myśliwce F-15E, bombowce B-52, samolot AC-130 (nazywany "latającą armatą"), śmigłowce Apache i drony Reaper. Atak trwał trzy godziny. Zabito - według różnych szacunków - od 100 do 300 osób. W lokalnych mediach pojawiły się informacje, że szpitale wzywają cywilów do oddawania krwi dla rannych

Układ sił w rejonie Dajr az-ZaurUkład sił w rejonie Dajr az-Zaur Fot. google.com/maps | Gazeta.pl

Rosjanie wśród setek zabitych?

Kilka dni po operacji zaczęły pojawiać się informacje, że w nalotach zginęli Rosjanie - a konkretnie walczący po stronie reżimu najemnicy. Poinformował o tym Rusłan Lewjew, szef grupy Conflict Intelligence Team. CIT monitoruje przypadki śmierci Rosjan na Ukrainie i w Syrii (które są często ukrywane przez rząd). 

M.in. na podstawie informacji z mediów społecznościowych CIT potwierdziło śmierć co najmniej ośmiu rosyjskich najemników. Według rożnych źródeł liczba rosyjskich ofiar to od 4-5 do nawet 200 osób.

Te doniesienia przez wiele dni były dementowane przez Kreml. Lewiew stwierdził, że władze Rosji mogły nawet nie wiedzieć o tym, że zginęli, ze względu na słaby przepływ informacji. Jednym z zabitych ma być Igor Nikołajewicz Kosoturow. 46-latek miał wcześniej walczyć w Donbasie. 

Chcą zobaczyć ciała mężów, którzy zginęli w Syrii

Przez ponad tydzień władze Rosji milczały na temat ofiar w Dajr Az-Zaur. W tym czasie informacje o najemnikach zaczęły pojawiać się nie tylko w grupach monitorujących ich działalność (jak CIT), ale też - co oczywiste - wśród rodzin ofiar.

W mediach wypowiadała się m.in. rodzina Igora Kosoturowa z miasta Asbiest na Uralu - opisuje "The Guardian". - Igor był w wojsku snajperem. Pojechał do Syrii, bo jest patriotą - mówiła jego była żona Nadjeżdża. Według niej mężczyzna chciał walczyć z tzw. Państwem Islamskim. - Powiedział, że jeśli on nie pojedzie, to wyślą tam jakiegoś dzieciaka bez doświadczenia wojskowego - stwierdziła. 

Informacje o śmierci byłego męża zbiera sama w internecie, w tym mediach społecznościowych. Władze się z nią nie kontaktowały.  

W lutym miał zginąć też inny najemnik z Asbiestu, Stanisław Matwiejew. Jego żona Jelena Matwiejewa dowiedziała się o śmierci męża od znajomego, gdy robiła zakupy - podaje Radio Wolna Europa. Według kobiety w Syrii walczyło 9 mężczyzn z Asbiestu i w sumie 30 z regionu. 

Wdowa mówi, że nie liczy na odszkodowanie. Ale chce, by rosyjskie władze potwierdziły, że zginął w Syrii i sprowadziły jego ciało do domu. - To było szaleństwo. Nie mieli tam żadnego wsparcia. Wysyłali ich do bitwy jak świnie na rzeź - powiedziała. Oczekuje też od władz, by te pomściły lub chociaż upamiętniły najemników. - Aby dzieci mogły być dumne - dodaje. Jej mąż miał zostać wcześniej odznaczony za walkę w Donbasie.

Prywatna armia związana z "kucharzem Putina"

Jednak władze na Kremlu z pewnością zdają sobie sprawę z obecności tysięcy najemników, a prawdopodobnie ich działania są koordynowane z rosyjską armią. Wielu Rosjan walczących w Syrii to pracownicy Grupy Wagnera.

Założycielem firmy określanej jako "prywatna armia" jest emerytowany podpułkownik Dmitrij Utkin. Objęto go sankcjami po tym, jak USA uznało, że jego firma rekrutuje byłych żołnierzy do walki w Donbasie.

Przykrywką dla działań Grupy Wagnera w Syrii ma być firma z branży naftowej Jewro Polis. Jej właścicielem jest oligarcha Jewgienij Prigożyn, nazywany "kucharzem Putina" ze względu na jego firmy, zapewniające katering dla Kremla. Prigożyn stoi także za petersburską "fabryką trolli", która miała mieszać się w wybory w USA.

W zeszłym roku agencja AP uzyskała kopię umowy między firmą Prigożyna a syryjskim państwowym przedsiębiorstwom naftowym. Jewro Polis ma otrzymywać 25 proc. dochodu z pól naftowych i gazowych, przejętych od tzw. Państwa Islamskiego.

Według "The Independent" Grupa Wagnera zatrudnia nawet 2 tys. najemników. Przechodzą oni szkolenie na poligonie blisko granicy z Ukrainą. Ich pensje mają wynosić 200 tys. rubli, czyli ok. 11 tys. zł. To kilkukrotność rosyjskiej średniej krajowej.

Niewygodny temat przed wyborami 

Ukrywanie strat wśród Rosjan w Syrii może być dla Władimira Putina szczególnie ważne ze względu na zbliżające się wybory prezydenckie (odbędą się w marcu). Choć nic nie wskazuje, że obecny prezydent mógłby je przegrać, to takie upokorzenie w Syrii z pewnością zaszkodziłoby jego kampanii.

Temat podłapała już opozycja. Grigorij Jawlinski, kandydat na prezydenta z partii Jabłoko, wezwał Putina do wyjaśnień w kwestii śmierci Rosjan w Syrii. Nazwał długie milczenie władz na ten temat "niedopuszczalnym".

- Jeśli wysoka liczba rosyjskich obywateli została zabita, to władze, w tym zwierzchnik sił zbrojnych, muszą powiedzieć o tym ludziom i ustalić odpowiedzialnych za to zdarzenie - stwierdził Jawlinski. 

Według analizy Ośrodka Studiów Wschodnich spora część rosyjskiej opinii publicznej jest niezadowolona z wydarzeń w Syrii oraz milczenia władz na temat ofiar. Doniesienia o rzekomych setkach rosyjskich ofiar burzą oficjalną linię władz na temat po pierwsze wygaszania udziału syryjskim konflikcie, a po drugie - rosyjskiej dominacji politycznej i militarnej.

OSW zwraca uwagę, że "ostrzał pod Dajr az-Zaur został objęty przez Kreml faktyczną blokadą informacyjną". Podobnie ukrywane były rosyjskie ofiary na wschodniej Ukrainie. 

Nowa, niebezpieczna faza konfliktu

Dopiero w ostatni czwartek, tydzień po ataku, Moskwa przyznała, że pod Dajr Az-Zaur zginęli Rosjanie. Według rosyjskiego MSZ amerykanie w nalotach zabili pięciu obywateli Rosji. Zapewniono, że nie byli oni wojskowymi. 

Operacja z 7 lutego jest zatem pierwszym potwierdzonym przypadkiem bezpośredniego starcia między siłami rosyjskimi i amerykańskimi w Syrii. Dotychczas obie strony miały starać się unikać konfrontacji, która może prowadzić do niebezpiecznej eskalacji. 

Konflikt w Syrii już od dawna nazywany jest "wojną zastępczą". Termin ten oznacza konflikt, w którym strony spory walczą ze sobą przez pośredników (inne państwa lub organizacje) i poza swoim terytorium.

Główna oś wojny zastępczej przebiega między siłami rządowymi (za którymi stoi Rosja, Iran i szyickie bojówki), a zbrojną opozycją (której różne frakcje są lub były wspierane przez USA i sunnickie kraje półwyspu Arabskiego). 

Teraz - zwrócił uwagę ekspert ds. Bliskiego Wschodu Hassan Hassan - wojna wchodzi w nową, niebezpieczną fazę. Dochodzi do bezpośrednich konfrontacji zagranicznych aktorów, którzy stoją za frakcjami w Syrii. 

Na początku lutego Turcja rozpoczęła ofensywę przeciwko Kurdom w rejonie Afrin na północy Syrii. Problem w tym, że tamtejsi Kurdowie są częścią SDF, czyli amerykańskiego sojusznika w walce z tzw. Państwem Islamskim. Pojawiła się wówczas obawa, że może dojść do bezpośredniej konfrontacji z małymi grupami amerykańskich żołnierzy, operującymi w pobliżu granicy. Na ostatnim spotkaniu ministrów obrony Turcji i USA nie doszło do porozumienia tej sprawie

Na wschodzie Syrii doszło do konfrontacji rosyjskich najemników z amerykańskim lotnictwem. Tymczasem na zachodzie w bezpośrednim starciu zmierzył się Iran i Izrael. Irański dron naruszył przestrzeń powietrzną. W odpowiedzi Izrael zestrzelił go i zaatakował irańskie i reżimowe cele w Syrii. W czasie ataku strącono izraelski F-16.

Pomiędzy starciami zagranicznych sił w Syrii wciąż giną cywile. Tylko w poniedziałek w nalotach na enklawę zbrojnej opozycji w okolicy Damaszku zginęło 98 osób, w tym 20 dzieci. Był to najgorszy dzień od trzech lat we Wschodniej Ghoucie.

Możesz pomóc cywilom w Syrii i uchodźcom. Wesprzyj pomagające im organizacje:  Czerwony Krzyż, UNICEF, Polskie Centrum Pomocy Międzynarodowej, Polska Misja Medyczna, Polska Akcja Humanitarna.

Bombardowania, gruzy, ranni i zabici. Od 7 lat to dla nich codzienność

Więcej o:
Komentarze (198)
Syria. Rosyjscy najemnicy zabici przez Amerykanów
Zaloguj się
  • popijajac_piwo

    Oceniono 58 razy 42

    "Igor był w wojsku snajperem. Pojechał do Syrii, bo jest patriotą"

    Setnie się ubawiłem...

  • adolfiutin11

    Oceniono 43 razy 29

    Ale jak mężulek morderca przysyłał dolary do żonki bo było ok :) Myślała, że jej mąż będzie tak mordował przez kolejne 20-30 lat ???

  • say69mat

    Oceniono 30 razy 22

    Wygląda na to, że amerykanie w Syrii, na naszych oczach wypunktowali autorską koncepcję wojny profesora Szeremietiewa. Teorię realizowaną w praktyce rządzenia, z pełnym podziwu samozaparciem przez Ministra ON Antoniego Macierewicza. Przy poklasku środowisk młodzieży patriotyczne i klakierów z Klonowej.
    Jaki jest efekt starcia z - lotnictwem - lekkozbrojnej piechoty, wyposażonej w bewupy, i poczciwe teciaki, formacji pozbawionej praktycznie opl??? Masakra 300 ludzi??? Jaki zatem produkt w obszarze polityki obronnej pod postacią formacji WOT zaoferowali naszemu narodowi, profesor Szeremietiew i Minister Macierewicz plus klakierzy z Klonowej??? Bewupy, teciaki i - legendę - wyklętych, jako kolejne narodowe mamidło???

  • qrzysiu

    Oceniono 33 razy 19

    "Aby dzieci mogły być dumne" Nie za bardzo mają z czego. Ojciec był najemnikiem. Zabijał ludzi dla pieniędzy nie w obronie swojego domu czy ojczyzny. Robił to dla polityki putina.

  • sailor2016

    Oceniono 28 razy 14

    Rosjanie to jednak dziwny ludek. Taka kobieta chce aby władze, które de facto wypierają się jakiegokolwiek związku z rosyjskimi najemnikami, którzy wedle tamtejszego prawa są tak w zasadzie przestępcami chce aby ich upamiętnić aby dzieci mogły być dumne z tatusia, który pojechał zabijać nie w obronie ojczyzny tylko za kasę. Bądź tu mądry i pisz wiersze. Kto ich zrozumie?

  • waldemar591

    Oceniono 24 razy 12

    Najemnicy walczą po obu stronach.
    Najemnikami amerykańskimi nikt się nie przejmuje bo dobrze wiedzą, jakie "choroby zawodowe" wiążą się z wykonywaniem ich zawodu, walczą za konkretną kasę, z której zawsze cześć idzie na ubezpieczenie w przypadku "choroby zawodowej".
    Najemnicy rosyjscy najwyraźniej uważają się za nieśmiertelnych i nietykalnych.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX