Samochód z Polką i jej kolegą wpadł do rzeki. Kobieta oskarżona o zabójstwo z premedytacją

Niespełna 30-letnia Polka prowadziła samochód i kłóciła się z nieszczęśliwie zakochanym w niej kolegą z pracy. Straciła panowanie nad kierownicą i samochód wpadł do kanału. Mężczyzna nie przeżył, a sąd skazał Polkę na dożywocie.

Złoty volkswagen przebił barierki i wpadł do kanału portowego, z którego wypłynęła jedna osoba, choć samochodem jechały dwie. Przemarznięta kobieta biegła w stronę miasta, by znaleźć pomóc. Tam trafiła na radiowóz Gardy, irlandzkiej policji. Ciało mężczyzny wypłynęło kilka godzin później na plaży, 3 kilometry od miejsca wypadku.

Sprawa wydawać się może nieszczęśliwym wypadkiem, ale śledczy mieli inne zdanie na ten temat - kobieta odsiaduje w więzieniu wyrok dożywotniego pozbawienia wolności za zabójstwo z premedytacją - relacjonuje "Superwizjer" TVN.

Podejrzenia wzbudziło m.in. otwarte okno od strony kierowcy. Oceniono, że kobieta otworzyła okno, przez które później mogłaby się wydostać, a następnie celowo wjechała do rzeki, bo wiedziała, że jej pasażer nie umie pływać. Prokurator za podejrzane uznał też jej lekkie ubranie, mimo śniegu. Taki strój miałby jej ułatwić wypłynięcie z wody.

Autem kierowała Marta Herda, Polka od lat mieszkająca w Irlandii. Pasażerem był Csaba Orsas, Węgier, kolega z pracy Marty. W toku śledztwa wyszło na jaw, że Orsas był nieszczęśliwie zakochany w Polce, od dłuższego czasu jego zachowanie wyczerpywało znamiona stalkingu - jeździł za nią, groził, że zrobi sobie krzywdę, wystawał pod oknami. Kobieta twierdziła, że sama sobie z nim poradzi i nie chciała informować policji.

Kolejność zdarzeń - od nocy przed wypadkiem do procesu

W noc przed tragedią kobieta odbiera telefon od kolegi Victora, również Węgra, który prosi, by podwiozła jego i znajomych z pubu do domów. Po północy Polka wchodzi do domu Victora i będzie tam do 4:30, przez dłuższy czas przed wejściem stoi samochód Csaby. Nad ranem Victor odwozi Martę jej samochodem. Jest lekko ubrany, więc Polka proponuje, by wrócił do domu jej autem. Ten zgadza się, ale ostatecznie zostawia kluczyki. Kobieta, gdy to zauważa, wsiada do samochodu i jedzie powoli, szukając kolegi.

Po 5:00 rano Marta trzykrotnie dzwoni do Csaby i zatrzymuje się pod jego domem. Mężczyzna wybiega z mieszkania i wsiada do samochodu, chce, by jechali na plażę, twierdzi, że ma jej coś ważnego do powiedzenia. Z zeznań kobiety wynika, że mężczyzna staje się agresywny. W kulminacyjnym momencie Polka traci panowanie nad kierownicą i samochód wpada do kanału.

Od 26 marca wydarza się wiele niejasnych rzeczy. Według rodziny adwokat i tłumaczka nie wypełniają swoich powinności. Ponadto policjanci po przesłuchaniu mówią Marcie, by wysłała im pocztówkę z Polski, co później zostaje odczytane jako kpiny, a dołączony do kartek grosz - jako łapówka. Dopiero w październiku 2014 roku Herdzie postawiony zostaje zarzut morderstwa i Polka trafia do aresztu. Wychodzi za kaucją i od tego czasu ma zakaz opuszczania kraju i musi codziennie zgłaszać się na policję.

W styczniu 2016 roku pielęgniarka, która przyjmowała Polkę w szpitalu tuż po wypadku, zeznaje, że Marta powiedziała "Nie wierzył, że to zrobię". Herda uważa, że została spytana, czy nie bała się, że Orsas ją zgwałci, na co odparła "Nie wierzyłam, że to zrobi". Rodzina uważa, że to dziwne, że pielęgniarka przypomniała sobie te słowa po niemal trzech latach.

Skazana na dożywocie

Proces rozpoczął się latem 2016 roku. W Irlandii zasadniczą rolę w procesach odgrywa ława przysięgłych. Sędzia poinformował ławników, że mogą uniewinnić kobietę, uznać ją za winną nieumyślnego spowodowania śmierci lub winną zabójstwa z premedytacją. 11 z 12 ławników wybrało trzecią możliwość i taki wyrok musiał wydać sędzia.

Na decyzję ławy przysięgłych niewątpliwie wpływ miało to, jak irlandzkie media relacjonowały sprawę. Od początku tabloidy pisały o Polce jako o morderczyni, oceniano, że kobieta nie przeżywa śmierci kolegi, oburzano się, że chodzi do sądu dobrze ubrana. Nie bez wpływu pozostawał też fakt, że Herda w czasie procesu nie składała wyjaśnień.

W październiku 2017 roku sąd odrzucił apelację Marty Herdy. Kobieta będzie mogła się ubiegać o przedterminowe zwolnienie dopiero za kilkanaście lat. Rodzina ma nadzieję, że uda się doprowadzić do powtórzenia procesu i złagodzenia wyroku - złożono apelację do Sądu Najwyższego. Jeśli ten podtrzyma dotychczasowe wyroki, Polka ma w planach założyć sprawę w Europejskim Trybunale Praw Człowieka. 

Więcej o:
Komentarze (260)
Irlandia: Polka Marta Herda oskarżona o zabójstwo
Zaloguj się
  • dorry

    Oceniono 45 razy 31

    Nie no, doskonały pomysł na morderstwo. Mam jeszcze kilka podobnych: wyskoczyć wraz z ofiarą z samolotu bez spadochronu, wspólny zjazd z 300m urwiska na przetartej linie, romantyczna randka na wybiegu z dzikimi tygrysami itp.

    Jeśli to rzeczywiście było morderstwo to babka jest kompletnie niepoczytalna, jeśli nie - niepoczytalna jest ława przysięgłych.

  • sztucznypolak

    Oceniono 36 razy 22

    Ciekawe, jaka jest plywaczka. Zeby zaplanowac takie morderstwo, trzeba naprawde dobrze plywac. Do tego zima, zimna woda. Przebicie barierek, czyli zapewne spora predkosc. Zatem mogla zostac podczas tego ranna. Szanse, ze sama by z tego nie wyszla raczej duze.
    Morderstwo z premedytacja?

  • ja.szela

    Oceniono 31 razy 17

    Aż trudno w to uwierzyć. Nasz wymiar sprawiedliwości przy tym jest niemal idealny. Nawet najbardziej beznadziejny sędzia nie uznałby chyba że on zaplanowała morderstwo poprzez wjechanie samochodem do morza.

  • jerzy.n19

    Oceniono 26 razy 16

    Wg tego, co czytałem na temat sprawy, jedynym rzeczywistym dowodem na rzecz zabójstwa z premedytacją była umiejętność pływania oskarżonej. Jeśli w Irlandii jest to dowód wystarczający do skazania człowieka na dożywocie, to Irlandię będę omijał z daleka.
    Też umiem pływać.

  • yerry46

    Oceniono 22 razy 16

    Jeśli ona to zrobiła, to musi mieć specjalne predyspozycje psychiczne i niebylejakie umiejętności - to wyczyn na miarę dobrze wyszkolonego żołnierza British Special Boat Service !

  • ppo

    Oceniono 23 razy 15

    Musiałaby być wytrawnym nurkiem, który nie raz był w lodowatej wodzie i wie jak jego organizm się zachowa, albo kompletną idiotką/samobójczynią, żeby zrobić to specjalnie. Wyrok na podstawie historyjki jak z filmu. W prawdziwym świecie wypadek to wypadek. Jednak wyroki powinni wydawać chłodni profesjonaliści, a nie motłoch.

  • matylda1001

    Oceniono 26 razy 14

    Zawsze zastanawiało mnie to, dlaczego ławnicy w sądzie mają decydujące słowo od którego zależy los oskarżonego. Uważam, że sąd powinien kierować się dowodami i ekspertyzami a nie odczuciami i emocjami kilkunastoosobowej grupy przypadkowych ludzi, którzy swoją opinię budują na podstawie rewelacji z tabloidów.

  • frogmark

    Oceniono 23 razy 13

    Hipoteza o planowym zabójstwie przez celowe wpadnięcie do rzeki samochodem jest tak karkołomna jak hipoteza o smoleńskich wybuchach. Co do nieomylności wymiaru sprawiedliwości (dowolnego kraju) warto wyrobić sobie pogląd po przeczytaniu niezwykłej książki "Metoda czarnej skrzynki" (angielski tytuł jest chyba lepszy "Black box thinking"). Polityka nie ma tu nic do rzeczy.

  • barbarella.net

    Oceniono 24 razy 12

    "Podejrzenia wzbudziło m.in. otwarte okno od strony kierowcy."

    Co w tym dziwnego?
    Po wpadnięciu do wody przez chwilę można otworzyć okno, jeśli szyby otwierają się elektrycznie. Jeśli na korbkę, to wcale nie ma problemu.

    "Prokurator za podejrzane uznał też jej lekkie ubranie, mimo śniegu."

    Też mi argument. Skoro w samochodzie działa ciepły nadmuch, to po co gnieść się w grubej kurtce? Wygodniej ściągnąć i położyć na tylne siedzenie. Ten prokurator w zimie zawsze jeździ opatulony, w szaliku i czapce na uszach? No litości.

    "W styczniu 2016 roku pielęgniarka, która przyjmowała Polkę w szpitalu tuż po wypadku, zeznaje, że Marta powiedziała "Nie wierzył, że to zrobię"."

    Ta pielęgniarka to jak ksiądz, barman, najlepsza przyjaciółka i psychoanalityczka w jednej osobie.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX