Palestyński dziennikarz o decyzji Trumpa: "To czerwona linia dla Palestyńczyków"

Patryk Strzałkowski
06.12.2017 20:17
- Tylko przez ostatnie 17 lat wybuchły dwa powstania, właśnie z powodu Jerozolimy - mówi nam palestyński dziennikarz Alaa Daraghme. Jego zdaniem decyzja Donalda Trumpa ws. Jerozolimy wywoła masowe protesty na Zachodnim Brzegu.

Prezydent USA Donald Trump uznał Jerozolimę za stolicę Izraela. Zamierza przenieść tam amerykańską ambasadę, która obecnie znajduje się w Tel Awiwie. Jest to złamanie światowego konsensusu ws. statusu miasta, a także przerwanie 20-letniej doktryny samych USA. Zarówno Władze Palestyńskie, jak i sojusznicy Stanów Zjednoczonych na Bliskim Wschodzie i w regionie, ostrzegały przed tym ruchem.

Polityczna sytuacja Jerozolimy jest skomplikowana. Izrael uznaje miasto za swoją "odwieczną i niepodzielną stolicę". Jednak, według prawa międzynarodowego, jego wschodnia część jest okupowanym terytorium, nielegalnie zaanektowanym przez Izrael. Palestyńczycy chcą, by Wschodnia Jerozolima była stolicą ich państwa, gdy uzyskają niepodległość. Na to nakłada się historyczne i religijne znaczenie miasta.

"To jest czerwona linia dla Palestyńczyków"

Dlatego państwa utrzymujące stosunki dyplomatyczne z Izraelem, w tym jego sojusznicy, trzymają się doktryny, wg której miasto nie będzie uznane za stolicę Izraela, dopóki jego status nie zostanie rozstrzygnięty w traktacie pokojowym z Palestyńczykami.

Decyzja Trumpa będzie miała zarówno długofalowy wpływ na cały proces pokojowy, ale też prawdopodobnie wywoła gwałtowną reakcję i niepokój na Terytoriach Palestyńskich i w regionie. Zapytaliśmy o tę sytuację palestyńskiego dziennikarza, Alaa Daraghmego.

Patryk Strzałkowski, Gazeta.pl: - Dlaczego Jerozolima ma tak duże znaczenie dla Palestyńczyków?

Alaa Daraghme: - Palestyńska walka o niepodległość toczy się od ponad 50 lat pod jednym, wspólnym hasłem: "Jerozolima". Jest to święte miasto dla muzułmanów, chrześcijan i Żydów, a wszystko, co go dotyczy, jest bardzo wrażliwą kwestią. Tylko przez ostatnie 17 lat wybuchły dwa powstania właśnie z powodu Jerozolimy. To jest czerwona linia dla Palestyńczyków.

Czy ta symboliczna decyzja przełoży się na życie Palestyńczyków w Jerozolimie?

- Tak. Palestyńczycy we Wschodniej Jerozolimie żyją jedynie na 16 proc. obszaru miasta (choć stanowią 35 proc. populacji - red.). Decyzja Trumpa jest wymierzona właśnie przeciwko tym ludziom. Teraz Palestyńczycy w Jerozolimie będą wiedzieli, że amerykańskie władze nigdy im nie pomogą.

Czy wpłynie to też na sytuację polityczną Palestyńczyków?

- Zdecydowanie tak. To ma znaczenie dla sytuacji politycznej, ponieważ władze Palestyńskie negocjują już od 23 lat to, co otrzymują teraz od Amerykanów. To na pewno wpłynie na proces pokojowy między Palestyńczykami a Izraelem.

Hamas i inne grupy zapowiedziały "dni gniewu" po ogłoszeniu decyzji Trumpa. Co będzie się działo w najbliższych dniach na Terytoriach Palestyńskich? 

- Masowe protesty na całym Zachodnim Brzegu są pewne. Nie spodziewam się wybuchów przemocy, jednak demonstracje będą bardzo duże. Ostatecznie, dopiero czas pokaże, jaki będzie to miało wpływ na Palestyńczyków.

Podobne opinie na temat skutków decyzji Trumpa wyrażają też inni dziennikarze i eksperci, zajmujący się regionem.

"To nie tylko kwestia bezpieczeństwa (w najbliższych dniach - red.). Nie myślmy o tym tylko w kategoriach krótkookresowych. To ostateczny koniec rozwiązania konfliktu, opartego na doktrynie dwóch państw, koniec arabskiej inicjatywy pokojowej i koniec statusu USA, jako niezależnego mediatora"  - pisze aktywista palestyńskiego pochodzenia Iyad el-Baghdadi.

Dziennikarze Izraelskiego "Haaretz'" przewidują, że - wbrew spekulacjom - nie dojdzie do natychmiastowej fali przemocy i zamieszek.

Pojawiają się też pojedyncze głosy, sugerujące, że decyzja Trumpa może - w długiej perspektywie - prowadzić do pokoju, jednak nie w formie doktryny dwóch osobnych państw.

"Patrząc z innej strony, przeniesienie ambasady USA do Jerozolimy przybliża nas o krok do rozwiązania jednopaństwowego, z demokracją i równymi prawami dla wszystkich"  - pisze na Twitterze dziennikarz Ayman Mohyeldin.

Czy zdasz test na amerykańskie obywatelstwo? [QUIZ]
1/15Jakie kolory ma flaga USA?
Zobacz także
Komentarze (69)
Donald Trump ogłosił Jerozolimę stolicą Izraela. Komentarz Palestyńczyka
Zaloguj się
  • obserwator_z_davos

    Oceniono 15 razy 5

    Nie ma kogoś takiego jak "Palestyńczycy". Są jedynie Arabowie żyjący w żydowskiej Judei. Ziemia obiecana zawsze należała do Żydów. Arabów niech sobie zabiorą szejkowie do Arabii.

  • muledet.3

    Oceniono 8 razy 4

    "Palestynczycy chca......gdy uzyskaja niepodleglosc"
    Zlepek Arabow zwanych Palestynczykami nie chca zadnej niepodleglosci."panstwo palestynskie "to lipa dla poprawnych idiotow z Europy,ktorzy laduja grube miliardy do prywatnych kas Abbasa i spolki.Ciekawe ,ze przez wieki Arabowie w Palestynie nigdy nie probowali zdobyc wolnosci bedac pod okupacja turecka ,dopiero jak pojawila sie emigracja zydowska to obudzili sie.
    Jerozolima jest i bedzie zydowska i niepodzielna,a wrogowie moga Izraelowi "skoczyc".

  • szabepio

    Oceniono 10 razy 4

    Dobra decyzja. Wolę bogatych Żydów niz pier****tych i biednych muzulmanów.

  • kali555

    Oceniono 10 razy 4

    Jerozolima ma kilka tysiecy lat a powstanie islamu jesli liczyc zycie Mahometa to VI/VII wiek ne!
    listosci

  • dyktator_bolandy

    Oceniono 10 razy 4

    kto był pierwszy w Jerozolimie? czyje to było miasto? czy aby Arabowie tam nie przybyli do tego zydowskiego miasta jako najeźdźcy?

  • zigzaur

    Oceniono 3 razy 3

    Na tym portalu są quizy. No to i ja ułożę:

    W odpowiedzi na słuszną i suwerenną decyzję USA terroryści postanowili ogłosić:
    - hatakumbę
    - intifadę
    - mamałygę
    - rummenigę

    Zaznacz prawidłową odpowiedź.

  • totmes72

    Oceniono 3 razy 3

    W 632 r Arabowie wkroczyli do Jerozolimy - to żydowskie miasto i stolica Izraela. Brawo Trump.

  • mazzini890

    Oceniono 7 razy 3

    USA to nie pomoże.Trump głosił program odbudowy przemysłu w USA.I to był jeden z nielicznych plusów jego programu.Już teraz widać że nic z tego.Facet kompletnie się nie nadaje.Nie myśli nie przewiduje.Działa pod wpływem chwili.Chiny otwierają szampana.Islamiści też mogą spać spokojnie.Rosja na pewno.To nie Reagan ani nie Roosevelt.Szkoda. Izraelowi to nic to nie pomoże.Co gorsza USA obcina sobie część wpływów w regionie i wzmacnia tam Chiny,Rosję i Iran.A choć sojusz tej pierwszej dwójki nie będzie wieczny, to nie będą oni tak pro izraelscy jak USA.Netaniahu oficjalnie się cieszy ale minę ma jakby połknął żabę.Bo dobrze wie że Izrael nic tu realnie nie zyska.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najczęściej czytane

Najnowsze informacje