Katalonia zawiesza deklarację niepodległości. "Nie jesteśmy szaleńcami ani kryminalistami"

Katalonia ma prawo być suwerennym krajem - ogłosił szef katalońskiego rządu Carles Puigdemont. Jednocześnie zaproponował jednak zawieszenie deklaracji o niepodległości oraz podjęcie dialogu z władzami w Madrycie.

Carles Puigdemont mówił wcześniej podczas swojego wystąpienia na forum katalońskiego parlamentu, że nie ulegnie "ani żadnym groźbom, ani naciskom". Przekonywał: 

Nie jesteśmy szaleni, nie jesteśmy kryminalistami. Nie chcemy obalić rządu w Madrycie. Jesteśmy normalnymi ludźmi, którzy chcą dialogu. 

W czasie przemówienia Puigdemonta na ulicach gromadzili się ludzie w barwach Katalonii. Słuchali go w skupieniu. ZOBACZ ZDJĘCIA >>>

- Powiedzieliśmy "tak" dla niepodległości - przypomniał Puigdemont, prezentując wyniki niedawnego referendum. - To nie jest osobista decyzja, to rezultat głosowania - dodał. - Rozumiemy, że musimy podążać za demokracją, pokojem i szanować tych, którzy myślą inaczej - oświadczył szef katalońskiego rządu. 

Zamieszki z dnia referendum z udziałem policji nazwał "przerażającymi", jednocześnie dziękując każdemu, kto tego dnia poszedł głosować.

Nasza relacja z wydarzeń w Katalonii. Minuta po minucie >>>

Wieczorem władze w Madrycie uznały deklarację o niepodległości Katalonii za "niedopuszczalną". W związku z wydarzeniami w Barcelonie wicepremier Hiszpanii Soraya Sáenz de Santamaría zwołała na środę nadzwyczajne posiedzenie rządu.

Kryzys w Katalonii

Ponad tydzień temu - 1 października - w Katalonii zorganizowano referendum niepodległościowe, nieuznawane przez władze centralne w Madrycie. Według tamtejszego Trybunału Konstytucyjnego głosowanie zarządzono wbrew ustawie zasadniczej.

Hiszpański rząd próbował zablokować październikowe referendum wszelkimi możliwymi sposobami. Konfiskowano urny i karty do głosowania, zamykano lokale referendalne. W niektórych miejscach brutalność policji i Gwardii Obywatelskiej doprowadziła do starć, w ruch poszły policyjne pałki i gumowe kule. Rannych zostało wówczas w sumie ponad 800 osób.

Ostatecznie frekwencja wyniosła 42,34 proc. - ponad 90 proc. głosujących opowiedziała się za secesją regionu. W świetle tych wydarzeń przez ostatnie dni wielu europejskich polityków apelowało do Katalonii o poszanowanie konstytucyjnych reguł Hiszpanii.

Łatwiejszy dostęp do broni palnej? Rozprawiamy się z argumentami zwolenników pomysłu [MAKE POLAND GREAT AGAIN odc.6]

Więcej o: