Zadzwoniła do rodziców z płonącego wieżowca w Londynie. "Mamo, dziękuję za wszystko. Żegnaj"

18.06.2017 19:10
Gloria Trevisan Marco Gottardi zginęli w pożarze w Londynie

Gloria Trevisan Marco Gottardi zginęli w pożarze w Londynie (Fot. facebook.com/sista.pam)

- Mamo, dziękuję ci za wszystko - powiedziała w ostatniej z rozmowie z rodzicami Gloria Trevisan. Kobieta i jej partner są uznawani za zaginionych w pożaru wieżowca Grenfell Tower. Najnowszy bilans tragedii to 58 ofiar - podała londyńska policja.

Z dnia na dzień rośnie bilans ofiar pożaru wieżowca Grenfell Tower w Londynie.

Policja zaznacza, że wiele osób wciąż uważa się za zaginione, choć nie ma już nadziei na znalezienie żywych w wieżowcu. Wśród nich jest dwoje 27-latków z Włoch: Gloria Trevisan i Marco Gottardi.

Para architektów przeprowadziła się do Wielkiej Brytanii kilka miesięcy temu i wynajęła mieszkanie w Grenfell Tower. Jeszcze w kwietniu kobieta zamieściła na swoim profilu na Instagramie zdjęcie z mieszkania na 23. piętrze wieżowca.

W nocy 14 czerwca rodzice Glorii odebrali telefon od córki - opisuje włoski serwis mattinopadova.it. - Byliśmy zaniepokojeni, że córka dzwoni tak późno w nocy. Powiedziała, że wybuchł pożar - mówili włoskim mediom rodzice. 

W pewnym momencie 27-latkowie spróbowali wydostać się z mieszkania, jednak windy były zablokowane, a na klatce schodowej widzieli ogień i dym. Włosi z powrotem zamknęli się w mieszkaniu.

- Gloria denerwowała się coraz bardziej. Mówiła, że dym dostaje się do mieszkania - opowiedzieli rodzice. Starali się pocieszać i uspokajać córkę. W pewnym momencie połączenie zostało przerwane. - Dzwoniliśmy po tym setki razy. Bez odpowiedzi - powiedział ojciec. 

Giannino Gottardi także rozmawiał ze swoim synem, Marco. - Na początku mówił: nie martwcie się, wszystko będzie dobrze. Jednak stawał się coraz bardziej przerażony, mówił, że jest coraz więcej dymu - powiedział pan Gottardi.

Nie ma nadziei

Bliscy Glorii i Marco od razu starali się zdobyć informacje o losie 27-latków. Służby uważają, że nie ma już nadziei na znalezienie nikogo żywego w wieżowcu. Jednak niektórzy, jak kuzynka Marco Pamela, wciąż wierzą, że zdarzy się cud. Zamieściła ona na Facebooku zdjęcie pary i apel o jakiekolwiek informacje o nich.

Jak podaje brytyjski portal "Daily Mail", prawnik rodziny Maria Cristina Sandrin liczy na sprowadzenie ciał  do Włoch, jednak przyznaje, że nawet to może być trudne. 

Prawniczka słyszała nagranie ostatniej rozmowy córki z rodzicami i nie ma wątpliwości, że nie ma już nadziei na odnalezienie Glorii i Marco.

- Mamo, dziękuję ci za wszystko, co dla mnie zrobiłaś. Żegnaj - powiedział Gloria, opisuje "Corriere della Sera".

Znasz język polski? Te pytania to zweryfikują. Jedno zadał wam prof. Jerzy Bralczyk
1/12Czy możesz zamówić 'piwo ze sokiem'?
Zobacz także
Komentarze (69)
Zadzwoniła do rodziców z płonącego wieżowca w Londynie. "Mamo, dziękuję za wszystko. Żegnaj"
Zaloguj się
  • smiki48

    Oceniono 29 razy 19

    a strażacy i policjanci namawiali mieszkańców do pozostania w mieszkaniach. I z pewnością parę osob zginęło, bo posłuchało przedstawicieli władzy.
    Tego rodzaju polecenia dobre są w polskich wieżowcach z wielkiej płyty, które praktycznie się nie palą. Natomiast w Londynie używa się materiałów, które w Polsce nigdy nie zostałyby dopuszczone.

  • kat_ja1

    Oceniono 6 razy 0

    Strasznie żal mi tych ludzi, a także rodziców tej pary, do końca życia będą słyszeli ostatnie słowa ich dzieci, wiedząc, że spalili się żywcem.

  • picanro

    Oceniono 6 razy 0

    Ile naprawde bylo ofiar dowiemy sie dopiero jak sprawa zacznie przycichac.

  • bonenecklace

    Oceniono 36 razy 0

    Kurde, życie jest takie kruche. Jednego dnia się cieszysz, nic nie podejrzewasz, a następnego cię nie ma.

  • elenem

    Oceniono 17 razy -1

    Czasami w życiu jest tak ze człowiek szuka swego miejsca, szuka miłości i... znajduje ją. Jest jednak coś takiego jak Przeznaczenie i ono dopada każdego, czy nam sie to podoba czy nie, Ta para znalazła miłość i Przeznaczenie. Mam nadzieję ze sa szczęśliwi... gdziekolwiek są. Razem.

  • 2muzykolog

    Oceniono 29 razy -1

    Fajna para, szkoda ich. A Polaków, którzy tu się tak chamsko wpisują nienawidzę. Nie mam z nimi nic wspólnego poza językiem, którego używają. Współczuję im, że mają tyle błota w sercach.

  • sselrats

    Oceniono 9 razy -1

    Niestety, palne okladziny byly zgodne z przepisami... Za zle przepisy nikt karnie nie odpowiada...

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najnowsze informacje