Terror na Filipinach. IS szturmuje miasto. Ścięli głowę szefowi policji, porwali księdza

Horror w miasteczku na południowych Filipinach. Już 21 osób zginęło w wyniku ataku terrorystów związanych z IS. Ścięli głowę szefa policji, porwali księdza i kilku wiernych, i wywiesili flagę tzw. Państwa Islamskiego.

We wtorek prezydent Filipin Rodrigo Duterte ogłosił stan wojenny w południowej części kraju. Kilka godzin wcześniej organizacja wojskowa powiązana z tzw. Państwem Islamskim wkroczyła do Marawi. W mieście zamieszkanym przez 200 tys. ludzi rozpoczęły się walki między terrorystami a filipińskim wojskiem. Jednak na celowniku bojowników znaleźli się też cywile - alarmują brytyjski dziennik "Guardian" i amerykańska telewizja CNN.

Terroryści w katedrze

Terroryści wdarli się do lokalnej katedry, skąd porwali katolickiego duchownego - o. Chito, 10 wiernych i trzech pracowników obiektu. - Nie był żołnierzem. Nie miał przy sobie broni. Porwanie go i jego towarzyszy stanowi pogwałcenie zasad cywilizowanego konfliktu - powiedział ostro arcybiskup Socrates Villegas.

Pułkownik Edgard Arevalo podał, że w czasie walki zginęło 5 filipińskich żołnierzy; 31 odniosło poważne rany. Terroryści zaatakowali też lokalną policję. Zabili trzech funkcjonariuszy, w tym jednego, szefa policji, wyjątkowo brutalnie - ścinając mu głowę. Russia Today informuje, że ofiary są też po stronie bojowników. Filipińczycy zabili 13 napastników.

Horror na Filipinach. Wojsko walczy z terrorystami związanymi z IS [ZDJĘCIA]

Stan wojenny w całym kraju

Atak miał miejsce po tym, jak wojsko najechało kryjówkę komandora jednej z bojówek IS - Isnilona Hapilona. Mężczyzna znajduje się na liście najbardziej poszukiwanych terrorystów świata. Waszyngton obiecał nagrodę 5 milionów dolarów za informacje, które pozwolą schwytać przestępcę.

Kiedy zaczął się najazd, prezydent Filipin Rodrigo Duterte przebywał w Moskwie, gdzie spotkał się z prezydentem Władimirem Putinem. Skrócił jednak wyjazd i szybko zdecydował o wprowadzeniu stanu wojennego w południowej części kraju. Po dwóch dniach ciągłych walk z terrorystami rozważa rozszerzenie stanu wyjątkowego na cały kraj. Duterte chce też kupić broń od Rosjan, co - jak zauważa CNN - jest niespotykane wśród sojuszników USA. - Potrzebujemy nowoczesnej broni - podkreślił prezydent Filipin.

Tymczasem kolejni mieszkańcy Marawi w pośpiechu opuszczają miasto.

Więcej o: