Pedofilskie seks-kamerki. Policja na Filipinach zatrzymała mężczyznę, który miał 4000 klientów

Tylko w tym momencie 750 tys. pedofilów z całego świata łączy się z serwerami na Filipinach i ogląda dziecięcą pornografię na żywo. Policja zatrzymała właśnie Amerykanina, który obsługiwał ponad 4000 osób.

20 kwietnia o świcie filipińska policja zaaresztowała Davida Timothyego Deakina. Mieszkający na Filipinach Amerykanin świadczył usługi pedofilom z całego świata. Znajdywał dla nich dzieci, a czasem nawet niemowlęta i zmuszał je do robienia wszystkiego, czego sobie życzyli. Klienci mogli to oglądać na żywo za pośrednictwem kamerki internetowej.

FBI alarmuje - to względnie nowy proceder, ale już niezwykle popularny. W każdej chwili ok. 750 tys. osób na całym świecie korzysta z tego typu usług. Większość dzieci ma poniżej 12 lat. Jednak kilka tygodni temu ocalono zaledwie dwumiesięczne niemowlę. I niemal wszystkie przypadki takiej działalności odnotowano na Filipinach.

"Mamusia i tatuś mnie kochają"

53-letni Deakin został przyłapany na gorącym uczynku. W chwili, w której pod jego dom podjechało siedem policyjnych vanów wraz z ekipą śledczych, prawników i pracowników socjalnych, mężczyzna ukrywał w jednej z sypialni dwie dziewczynki. Młodsza miała 9 lat, starsza - 11.

Zresztą w całym mieszkaniu można było znaleźć dowody zbrodni. Jak czytamy w agencji AP, w pokojach walała się dziecięca bielizna, maleńkie buciki, kamery, kajdanki, sznury do wiązania erotycznego. Na jednej ze ścian jakieś dziecko nabazgrało ołówkiem na ścianie: "Mamusia i tatuś mnie kochają". Obok narysowało złamane serce.

Jednak Deakin udawał zdumionego zainteresowaniem policji. - Dlaczego każdy, kto przychodzi do mojego domu, pyta o dzieci? - dziwił się.

Nikt nic nie mówił

Policja natrafiła na ślad Deakina dzięki interwencji jednego z amerykańskich serwisów pośredniczących w płatnościach przez internet. Zatrzymanie mężczyzny to największy tego typu sukces filipińskiej policji. Również ze względu na jego liczną klientelę. Tylko na jednym tablecie Deakin zapisał ponad 4000 kontaktów - a miał w domu znacznie więcej sprzętów.

Sąsiedzi od dłuższego czasu podejrzewali, że w domu dzieję się coś niedobrego. - Nie narkotyki - mówił mężczyzna, który obserwował nalot. - Komputery. Seks. Dzieci - powiedział. Wiele osób przyznało, że widziało, jak dzieci wchodziły do domu. Ale tylko jedna osoba oficjalnie poskarżyła się na mężczyznę - gosposia, która swego czasu pracowała u Deakina, ale nie była zadowolona ze swojej płacy. Kobieta wspomniała, że coś niepokojącego dzieje się za zamkniętymi drzwiami sypialni. Służby pojawiły się wówczas przed mieszkaniem, nie miały jednak nakazu przeszukania.

Handel ludźmi

- Takich miejsc jest o wiele więcej - mówi funkcjonariusz Mike Wood. Dlatego w Stanach Zjednoczonych i na Filipinach podjęto walkę z tego typu przestępczością. USA przeznaczyły na to trzy miliony dolarów. Filipińczycy skupiają się na podnoszeniu świadomości wśród rodziców oraz wyjaśnianiu dzieciom, że powinny informować odpowiednie służby, kiedy tylko ktoś spróbuje je zmusić do czynności erotycznych.

To przestępstwo wciąż jest nowe i w różnych krajach inaczej się je traktuje. W Stanach Zjednoczonych klienci, którzy sponsorują pedofilskie seks kamerki, mogą usłyszeć zarzut posiadania, dystrybucji i produkcji dziecięcej pornografii. Jednak na Filipinach jest to równoznaczne z handlem ludźmi. Deakin usłyszał zarzuty związane z przestępstwem komputerowym, a także z pornografią dziecięcą, wykorzystywaniem dzieci i handlem dziećmi.

To ulubiona broń amerykańskich zamachowców. Jest legalna i wystrzeliwuje 180 pocisków na minutę

Więcej o:
Komentarze (144)
Pedofilskie seks-kamerki. Policja na Filipinach zatrzymała mężczyznę, który miał 4000 klientów
Zaloguj się
  • prawdziwyklecha

    Oceniono 31 razy 11

    Pewnie sporo z tych 4 tys.to pensjonariusze Watykanu oraz polskich archidiecezji i plebanii.

  • krynolinka

    Oceniono 9 razy 5

    13 lipca wchodzi przepis nakazujący pod groźbą kary trzech lat więzienia informowania prokuratury o przypadkach pedofilii. Dobra sprawa. Będzie pewnie problem gdy ktoś wiedział a nie zgłosił. I jak udowodnić, że wiedział..

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX