Bogacze i prezesi, ale bez doświadczenia w rządzeniu. Takiego gabinetu, jaki wybrał Trump, jeszcze nie było

Więcej milionerów i prezesów, mniej osób z doświadczeniem publicznym - gabinet Donalda Trumpa będę znacznie różnił się od tych u poprzednich prezydentów. Kadencję Trump może zacząć od zmiany decyzji poprzednika m.in. w kwestii imigracji.

W piątek - ponad dwa miesiące od wyborów - Donald Trump oficjalnie zostanie 45. prezydentem USA. Okres przekazywania władzy jest czasem wyciszenia kampanijnych sporów i intensywniej, merytorycznej pracy. Jednak w przypadku Donalda Trumpa było nieco inaczej - "Washington Post" określał ten czas jako "reality show".

Działo się tak w dużej mierze dlatego, że prezydent-elekt... był sobą i nie zmienił swojego zachowania w stosunku do kampanii.

Trump nie przestał np. korzystać z Twittera. Tam wdawał się w utarczki z celebrytami, krytykował podstawy amerykańskiej polityki bezpieczeństwa, a pojedynczymi wpisami przynosił milionowe straty wielkim firmom. Jeszcze przed objęciem urzędu zdążył wywołać kryzys dyplomatyczny z Chinami

Dużo uwagi przyciągały spotkania w jego wieżowcu w Nowym Jorku, gdzie bywali zarówno kandydaci do jego gabinetu, jak i celebryci (np. Kanye West) czy zagraniczni politycy (m.in. Nigel Farage).

Same nominacje do jego administracji i ich potwierdzenia (członków gabinetu zatwierdza Senat po przesłuchaniu kandydatów) trwały dłużej niż zazwyczaj. Dlatego Trump zacznie urzędowanie bez niemal połowy swojego rządu - pisze "Politico". Już teraz wiadomo, że ten gabinet - tak jak okres przejściowy - będzie inny niż poprzednie.

Bogacze i prezesi warci 4,5 mld dolarów

Gabinet Trumpa jest nazywany "najbogatszym w historii". Jego członkowie - poza samym prezydentem - są "warci" w sumie ok. 4,5 miliarda dolarów. To prawie dwa razy więcej, niż w przypadku gabinetu Obamy. Do tego majątek prezydenta-elekta szacuje się na 3,7 mld dolarów. 

Wg "Forbesa" w ekipie będzie jeszcze dwoje miliarderów - sekretarz handlu Wilbur Ross (2,5 mld dolarów, dorobił się m.in. na hipotekach w trakcie kryzysy finansowego) i sekretarz edukacji Betsy DeVos (1,2 mld, należy do rodziny twórców firmy Amway).

Do tego w gabinecie zasiądzie co najmniej 10 milionerów, w tym sekretarz stanu Rex Tillerson (325 mln, były prezes paliwowego giganta ExxonMobil), sekretarz skarbu Steve Mnuchin (300 mln, pracował m.in. w banku Goldman Sachs), sekretarz urbanizacji dr. Ben Carson (29 mln, neurochirurg, który zbił majątek na sprzedaży książek).  

Ogromne majątki nie są jedynym, co wyróżnia drużynę Trumpa od jego poprzedników. Jak wynika z analizy radia NPR, w jego gabinecie zupełnie inaczej rozkłada się doświadczenie.

W ekipach ostatnich czterech prezydentów - Obamy, G. W. Busha, Clintona i Busha seniora - ok. 80-90 proc. pozycji zajmowały osoby z doświadczeniem w administracji. U Trumpa będzie to mniej niż połowa. 

Jest za to dużo wielu nominowanych z doświadczeniem na kierowniczych stanowiskach z biznesie (prawe jedna trzecia). Nowy prezydent będzie miał w gabinecie więcej wojskowych niż Obama, jednak mniej niż jego republikańscy poprzednicy. Będzie to też prawdopodobnie pierwszy gabinet od dekad bez ani jednej osoby z doktoratem.   

Bez większego zaskoczenia będzie to też najmniej zróżnicowany gabinet od czasów Ronalda Regana. Nominowani przez Trumpa to w większości biali mężczyźni.

Trump jedno, jego gabinet - drugie 

To, kogo Trump nominował na ważne stanowiska, w dużej mierze odzwierciedla sposób, w jaki widzi świat (a przynajmniej to, co o jego światopoglądzie wiemy). Prezydent-elekt uważa, że sukces w biznesie gwarantuje sukces w rządzeniu, a doświadczenie wcale nie jest konieczne. Tak zachwalał zresztą swoją własną kandydaturę. 

Choć jednak wielu przyszłych urzędników ma z pewne cechy wspólne z prezydentem-elektem, to wcale nie we wszystkim się z nim zgadzają. Pokazały to m.in. niedawne przesłuchania  przed Senatem.

Rex Tillerson mówi w Senacie m.in. o tym, że uważa zajęcie Krymu przez Rosję za nielegalne. Tymczasem Trump - który wyraźnie wskazuje, że chce ocieplenia stosunków z Rosją - sugerował, że może zaakceptować aneksję Krymu.

Z kolei przyszły szef Pentagonu gen. Mattis podkreślał, że dla bezpieczeństwa USA kluczowi są sojusznicy (Trump krytycznie odnosił się do NATO), oraz że nie należy być pobłażliwym wobec Rosji. 

Pierwsze dni w Białym Domu - imigracja, handel, mur?

Trump chce wziąć się za swoją pracę szybko - jednak nie za szybko. Jak zapowiedział, działania administracyjne zacznie nie w piątek, tuż po inauguracji, ale od poniedziałku. Czym zajmie się na początku?

Jedne z najgłośniejszych obietnic Trumpa z kampanii to zbudowanie muru na granicy z Meksykiem i inne działania przeciwko imigrantom oraz likwidacja obecnego systemu opieki zdrowotnej (tzw. Obamacare).

Prezydent-elekt nie wycofał się w tych obietnic, jednak likwidacja Obamacare i budowa muru prawdopodobnie będą wymagały także zgody parlamentu. Trump może więc zainicjować pewne procesy, jednak nie uda mu się spełnić tych obietnic w ciągu pierwszych dni.

Już od pierwszych momentów urzędowania Trump będzie mógł za to odwołać wiele decyzji swojego poprzednika. Możliwe, że anuluje rozporządzania Obamy, które pod pewnymi warunkami zezwalały nielegalnym imigrantom na pozostawianie w USA. To może być krokiem do zapowiadanych przez niego masowych deportacji. Może też podjąć działania blokujące przyjmowanie uchodźców.

Prezydent-elekt zapowiedział, że zamierza od razu wypowiedzieć umowę o Partnerstwie Transpacyficznym (TPP) i negocjować indywidualne umowy handlowe z jego sygnatariuszami. To ma "przywrócić miliony miejsc pracy". Trump obiecywał też anulowanie dotacji na programy walki ze zmianami klimatu i wsparcie "amerykańskiego węgla".

Uroczystości i koncerty związane z inauguracją prezydenta Trumpa zaczną się ok. godziny 16 czasu polskiego. Po godz. 22 powinno dobyć się przemówienie nowego prezydenta. 

Więcej o:
Komentarze (140)
Bogacze i prezesi, ale bez doświadczenia w rządzeniu. Takiego gabinetu, jaki wybrał Trump, jeszcze nie było
Zaloguj się
  • krynolinka

    Oceniono 44 razy 28

    Już widzę oczami wyobraźni jak najbogatszy rząd świata zacznie realizować obietnice Trumpa .Podzielą się własnym majątkiem z biednymi ,którzy liczą na poprawę sytuacji materialnej .Oj dzieje się .

  • klikkre

    Oceniono 25 razy 21

    powrót do węgla to kompletny debilizm i samobójstwo. rzeczywiście Farage to poziom Trumpa:)

  • siekier35

    Oceniono 22 razy 14

    nie ma się z czego śmiać
    vide poland
    stada kutafonów i idiotów

  • optymus58

    Oceniono 12 razy 8

    Jezeli amerykanski Donald mysli ze w polityce MOZNA stosowac te same sztuczki co w biznesie....niepowodzenie a w to miejsce bankructwo...to sie BARDZO MYLI!!!!

  • chi-neng

    Oceniono 28 razy 8

    Przypuszczm, ze bedzie to wygladalo mniej wiecej, jak polscy cyrkowcy, pozujacy na wladze panstwa:).

  • newpatric

    Oceniono 13 razy 7

    Brawo Trump!

    Trump obchodzi Szabas, ciekawe jak będzie wyglądała jego praca w ten dzień, czy za kazdym razem rabin da mu dyspense :)

    Córka Trumpa poprosiła rabina o zezwolenie na przejazd samochodem wieczorem bo dziś zaczyna Szabas a relligijny Żydzi nie pracują ( ona jest ortodoksyjną Żydówką).

    Pozdrawiam zwolenników Trumpa w Polsce!

  • johnny-kalesony

    Oceniono 10 razy 6

    Trump na stanowisku prezydenta USA zwiastuje nastanie nowej ery. Ery triumfu internetowej ciemnoty. W zamyśle swoich twórców, sieć www miała być wolną, powszechną skarbnicą wiedzy i wymiany informacji. Czym się stała? Śmietniskiem obelg, rynsztokiem prostackich ataków, zbiorem bzdurnych konfabulacji i plugawych teorii spiskowych.
    Trump jest kimś, kto odzwierciedla umysłowość wyborcy, wyhodowanego na tej mieszance.
    USA są pierwsze, teraz kolej na następne społeczeństwa, "wykształcone" na kloacznej sieci.
    Obstawiam Francję ...

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX