Wybory w USA. Kraśko komentuje: "Stanął do debaty zmiażdżony i przemaglowany"

10.10.2016 09:06
- Nie przypominam sobie sytuacji, żeby kandydat w wyborach amerykańskich stawał do debaty będąc tak zmiażdżonym i przemaglowanym jak Donald Trump - komentuje debatę prezydencką w USA Piotr Kraśko. - Trump musiał się zmierzyć z niechęcią ogromnej części swojej partii, a nawet kandydata na wiceprezydenta

- To był zupełnie inny styl debaty, nawiązujący do tradycji demokracji amerykańskiej i pierwszego stanowego parlamentu, który powstał w 1619 r. na terenie ówczesnej kolonii brytyjskiej - komentuje Piotr Kraśko, prowadzący "Fakty z zagranicy" TVN24 BiS. - To był ten sam styl debatowania, z udziałem ludzi, z kandydatami chodzącymi, przerywającymi sobie, wchodzącymi w słowo, z moderatorami dyskusji, którzy dociskają kandydatów, dopytują. To było fantastyczne i wyglądało niemal tak samo jak 400 lat temu - uważa dziennikarz. 

"Ona miała ogromną przewagę psychiczną"

Piotr Kraśko zwraca uwagę, że kandydaci przystępowali do debaty z zupełnie innych pozycji niż poprzednio. - Nie przypominam sobie sytuacji, żeby kandydat w wyborach amerykańskich stawał do debaty będąc tak zmiażdżonym i przemaglowanym jak Donald Trump. I to było widać w debacie - uważa. - Hillary Clinton wiedziała doskonale, że ma ogromną przewagę psychiczną nad przeciwnikiem. Nikt jej nie atakował przez ostatnie dni, cała partia jest po jej stronie, stoją za nią jej doradcy - dodaje. 

Trump musiał się zmierzyć z niechęcią nie tylko przeciwników politycznych, ale też ogromnej części swojej partii, jej kierownictwa, a nawet kandydata na wiceprezydenta Mike'a Pence'a, który był oburzony tym, co wszyscy ostatnio usłyszeliśmy z taśm - co może Trump zrobić z kobietami, bo jest celebrytą. 

Dziennikarz zwraca uwagę, że kilka godzin przed debatą rodzina Donalda Trumpa, usiłowała wywrzeć wpływ na szefa Komitetu Narodowego Republikanów Reince'a Priebusa, żeby w sposób otwarty poparł Donalda Trumpa. Jak podawały amerykańskie media, Priebus dał do zrozumienia, że poczeka na wynik tej debaty. Zdaniem dziennikarza niewykluczone jest, że Republikanie przestaną wspierać Trumpa i skupią się na finansowaniu kampanii do kongresu. 

"Walczy jak samotny szeryf"

- Trump mając to wszystko w głowie, staje do debaty. I było to widać. Trzeba jednak przyznać, że dla zagorzałych fanów Trumpa, on jest fighterem. Sam o sobie mówił, że jest najlepszy, kiedy jest przyparty do muru. Kiedy walczy trochę jak samotny szeryf - mówi dziennikarz. 

- Clinton była uśmiechnięta, zrelaksowana, spokojna. On wyglądał na wściekłego faceta, co dla wielu jego wyborców nie jest złe, bo wielu Amerykanów jest wściekłych na system. na tę samą gadkę, którą słyszą od kilkudziesięciu lat. Cii, którzy mają tego dosyć, mają swojego faceta w tym wyścigu - mówi Kraśko. - Atakowany przez media, własną partię polityczną, kierownictwo partii politycznej, atakowany przez rywali. Jego wyborcy nie zastanawiają się, czy słusznie atakowany. Oni widzą, że sam stoi przeciwko systemowi, których też ich maltretował. Bo oni też stracili pracę, domy, ich firmy przeniosly się do Meksyku, Chin, Pakistanu. Oni też są wściekli - dodaje dziennikarz. 

Czy przekona niechętnych mu Republikanów?

Zdaniem Piotra Kraśki, kluczowe dla Donalda Trumpa na tym etapie kampanii jest pytanie, czy zdoła przekonać do siebie Republikanów, którzy uważają, że ich partia ma tym razem kandydata nie do zaakceptowania.

- Są gazety w Dallas i Houston, które od czasów drugiej wojny światowej nigdy nie poparły kandydata Demokratów w wyborach prezydenckich, a robią to teraz. Największa Gazeta w San Diego, istniejąca od 148 lat, jeszcze nigdy w swojej historii nie poparła demokratycznego kandydata, a teraz popiera Hillary Clinton. I to jest rzeczywistość, z którą musi się zmierzyć Donald Trump - uważa dziennikarz. 

"Rozmowa w stylu męskiej szatni po meczu"

Piotr Kraśko sądzi, że Trump wypadł w tej debacie lepiej niż w poprzedniej. - Nie dał się prowokować Hillary Clinton, nie dał się wyciągać na tematy osobiste. Nie miałem jednak wrażenia, żeby przedstawił konkretny plan, jak zamierza zmienić system podatkowy, co zrobi w sprawie wojny w Syrii, co z ubezpieczeniami medycznymi. Mówi tylko, że jego pomysły są najwspanialsze, najlepsze, a pomysł przeciwników są katastrofalne i najgorsze w historii. Zresztą liczba przymiotników, jakich używa Trump w debacie jest szokująca jak na ten etap kampanii wyborczej - uważa dziennikarz. 

Zdaniem Kraśki najbardziej ryzykownym momentem w debacie były pytania na temat skandalu  "sekstaśmami". - Trump nie mógł powiedzieć, że to było skandaliczne, bo mówił o sobie. Tłumaczył, że to była rozmowa w stylu "męskiej szatni po meczu", że to tylko słowa i nigdy nie posunął się do czynów - mówi dziennikarz. - Umówmy się jednak, że te słowa wypowiadał jako człowiek, który ma 59 lat, a nie 19-latek, który dostał się do Ekstraklasy i myśli, że jest królem życia. Czy mógł lepiej zareagować na ten kryzys? Nie wiem - dodaje Kraśko. 

"Nie opowiadała kosmicznych bzdur"

Hillary Clinton odrobiła pracę domową - uważa dziennikarz. Donald Trump wielokrotnie wytykał jej, że jest w polityce od 30 lat i gdyby chciała przeprowadzić reformy, o których mówi, to zrobiłaby do tej pory. 

- Ona zmierzyła się z tym pytaniem. Przypomniała, co robiła za czasów administracji Billa Clintona. Wtedy odpowiadała za stworzenie pomysłu na system powszechnej opieki zdrowotnej w USA, obejmującej wszystkich. Nie udało się tego do końca zrealizować, ale to za jej sprawą powstało ustawodawstwo, które zapewniło opiekę 8 mln dzieci w USA i ułatwiające adopcję dzieci - zwraca uwagę dziennikarz. 

Była spokojna i wyważona. Nie opowiadała żadnych kosmicznych historii, jak Trump. Mówi, że Rosja walczy z ISIS. Nie wiem, czy on w to naprawdę wierzy, czy to tylko na potrzeby debaty. Dobrze wiemy, że tak nie jest. Assad usiłuje utrzymać siebie samego u władzy, a Rosja mu w tym pomaga

"Udało mu się zminimalizować straty"

Czy ta debata zmieni bieg wydarzeń? Piotr Kraśko uważa, że nie. - Nie przypuszczam, żeby debata zmieniła przekonanie wyborców bardziej niż to, co wydarzyło się w ciągu ostatnich 48 godzin wcześniej. Nawet gubernator New Jersey, Chris Christie, który towarzyszył Trumpowi we wszystkich wyjazdach, niemal pełnił funkcję jego rzecznika, tym razem nie pojechał z nim na debatę. Mike Pence zdystansował się wobec wielu pomysłów Trumpa. Takich wydarzeń w kampanii prezydenckiej nie było wcześniej - uważa Kraśko. 

Jego zdaniem, na wynik wyborów większy wpływ będą miały te wydarzenia niż sama debata kandydatów. - W debacie Trump musiał minimalizować straty i to mu się w miarę udało. Swoich wyborców nie stracił. Stracił wiele wyborców w ciągu ostatnich 2 dni przed debatą, chociażby grupę amerykańskich senatorów republikańskich. która zadeklarowała, że nie zagłosuje na niego po tym, co usłyszała nagraniu - powiedział. 

"Kupuje stal chińską, szyje w Bangladeszu"

Dziennikarz zwraca uwagę, że ważne jest również to, co dzieje się po debacie. - Na pewno Demokraci zrobią reklamę z tego, co odpowiedział Trump na pytanie "Czy korzystał Pan ze zwolnień podatkowych, które wynikały ze straty zadeklarowanej w 1995 r.?". Trump odpowiedział" "Absolutnie tak". Potem tłumaczył, że to samo robili inni, m.in. Warren Buffet. Ale dla wielu ciężko pracujących Amerykanów, którzy zarabiają miliony razy mniej niż Trump i płacą podatki. to będzie wystarczająco szokujące, żeby na niego nie głosować.

Jest duża dysproporcja między tym, co robi Trump, a mówi. I Hillary Clinton udało się zwrócić na to uwagę - twierdzi Piotr Kraśko. - Trump utyskuje na to, że produkcja przenosi się do Chin, a tymczasem - jak się okazuje - kupuje stal chińską do budowy swoich nieruchomości. Jest sprowadzana po zaniżonych cenach, co doprowadza do upadłości fabryk. Krawaty, garnitury w jego hotelach, sygnowane jego nazwiskiem, są szyte w Bangladeszu i Pakistanie, a meble są robione w Turcji. Hillary Clinton po raz pierwszy dobrze to wypunktowała - uważa dziennikarz. 

"Gdzie się wygrywa wybory? Na Facebooku"

- Ciekawostką jest to, że najczęściej cytowanym medium w czasie tej debaty jest Facebook - zauważa Piotr Kraśko. To pokazuje, jakie medium jest kluczowe dla sposobu myślenia ludzi. Facebook buduje narrację tej kampanii. Kandydaci muszą zmierzyć się z tym, co pisze się  na Facebooku. I jeśli zadajemy sobie pytanie, gdzie się wygrywa dzisiaj wybory - ta debata odpowiada, że na Facebooku - konkluduje dziennikarz.

Trump bohaterem skandalu. Kandydat na prezydenta USA wydał oświadczenie: "Nigdy nie twierdziłem, że jestem idealny"

Ziemia obiecana, Pan Tadeusz... Rozpoznaj filmy Andrzeja Wajdy po kadrze [QUIZ]
1/13To jest kadr z filmu:
Zobacz także
Komentarze (217)
Wybory w USA. Kraśko komentuje: "Stanął do debaty zmiażdżony i przemaglowany"
Zaloguj się
  • mietekkowalski

    Oceniono 64 razy 28

    Dajcie sobie spokój z takim dziennikarstwem! "Miażdżenie", "nokautowanie", "niszczenie", "w punkt", "celnie"... A tak na serio jedyne co jest miażdżone to wasze mózgi po kolejnych wyborach:)

  • goralca

    Oceniono 76 razy 22

    Skoro Kraśko mówi, że Hilary zmiażdżyła Trumpa, to było dokładnie odwrotnie :)

  • Jan Kowalski

    Oceniono 21 razy 17

    "To było fantastyczne i wyglądało niemal tak samo jak 400 lat temu". - Kraśko był, widział i pamięta, a teraz może porównywać. Ech, śmieszny, zakompleksiony, lewacki dziennikarzyna.

  • bialyrasizm

    Oceniono 35 razy 17

    Trump został tak bardzo zmiażdżony w debacie, że Clintonowa musiałaby samochodem zmiażdżyć zakonnicę na pasach, aby te wybory przegrać.
    Celny i w punkt komentarz Kraśki !

  • moher.pospolity

    Oceniono 29 razy 17

    Ostatnie lata to popieranie przez naszych rządzących i dziennikarskich klakierów Republikanów i naśmiewanie oraz krytykowania prezydenta Obamy jako demokraty. Co takiego się stało, że w Polsce nagle politycy od lewa do prawa i dziennikarze na Demokratów swe sympatie przenieśli ośmieszając się naciąganymi komentarzami, jak ta Kraśki.

  • lazy_bones

    Oceniono 24 razy 16

    To jest masakra co się dzieje w polskiej prasie z zachodnim kapitałem większościowym. Zeszmacenie dziennikarzy przekracza już granicę absurdu.

    Debatę oglądałem na żywo, Trump zmiótł Clinton z powierzchni ziemi - rozegrał wszystko perfekcyjnie, począwszy od zorganizowania konferencji prasowej z udziałem kobiet molestowanych przez Billa Clintona - dzięki temu szybko skontrował wściekły atak amerykańskiej prasy i odwrócił ciężar tej konfrontacji, w której to Clinton już do końca musiała chować się za przyklejonym uśmiechem. Dość powiedzieć, że to Trump chodził po sali ze stoickim spokojem, kilkukrotnie rozbawiając z resztą audiencję celną ripostą - jak na przykład tą, na ironiczną sugestię Clinton że nie wyobraża sobie Trumpa w roli prokuratora - na co ten odpowiedział: 'bo byłabyś w więzieniu' (w 'polskiej' prasie możemy natomiast przeczytać sensacyjny news, opatrzony wykrzyknikami, że Trump grozi Clinton więzieniem).

    Do absurdalnej sytuacji doszło również, gdy w momencie absolutnej już przewagi Trumpa i Clinton totalnie wybitej z rytmu, dziennikarka współprowadząca deabtę przekroczyła wszelkie granice próbując wdać się w dyskusję z Trumpem i wściekle rzucając pytania, jakby to zupełnie pomyliły jej się role tego wieczoru - ale o tym oczywiście na Gó...e się nie przeczyta. Niemniej sytuacja komiczna. Nie przeczyta się też o wielokrotnych uwagach Trumpa odnośnie ewidentnego faworyzowania kontrkandydatki, skierowanych do prowadzących, po których dopiero gdzieś w połowie debaty, zaskoczeni bezkompromisowym i odważnym podejściem Trumpa wyraźniej starali się o równomierne dopuszczanie kandydatów do głosu (chodzi przede wszystkim o możliwość krótkiego ustosunkowania się do odpowiedzi, po wyczerpaniu limitu czasowego jednego i drugiego, na czym wyraźnie czerpała CLinton za przyzwoleniem prowadzących).

    Zastanawia mnie tylko czy ta jawna prostytucja dziennikarska, nie uwłacza jakiejkolwiek godności tych wszystkich piszących dyplomatycznie o remisie, albo z uporem pomijających wyłanianie zwycięzcy kiedy ten jest do bólu oczywisty.

  • m78k

    Oceniono 24 razy 16

    Trump wygląda jak zwykły burak. Może nawet jest burakiem. Ale ktoś musi w końcu przywrócić Ameryce normalność i prawdziwy sens deklaracjom, jakie składali jej założyciele. I hasłom jakie widnieją chociażby na amerykańskich banknotach. Póki co, Ameryka niesie śmierć, zniszczenie i bezbożne zgorszenie a nie demokrację, dobrobyt i wiarę w Boga. W Wietnamie, Afganistanie, Iraku, Syrii, Libii, Egipcie i paru innych krajach.

  • moratar

    Oceniono 21 razy 11

    Media swoje, ludzie swoje.
    Ciekawe czy wygrają media I ich komentarze czy ludzie.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najczęściej czytane

Najnowsze informacje