Nieudana próba zamachu stanu, a może pucz był sfingowany? Relacja dziennikarza: Erdogan będzie chciał...

• Zamach stanu w Turcji nie powiódł się - mówi nam miejscowy dziennikarz
• Jego zdaniem, obecna sytuacja może działać na korzyść prezydenta Erdogana
• "Będzie teraz chciał nadać sobie uprawnienia władzy wykonawczej" - mówi

W piątek późnym wieczorem część tureckiego wojska próbowała obalić rząd prezydenta Erdogana. W pewnym momencie pojawiły się nawet informacje, że pucz był udany i władzę nad krajem objęły siły zbrojne.

Ulice opustoszały

Niedługo później okazało się jednak, że zamach stanu udało się udaremnić. Nad ranem sytuacja uspokoiła się, ale większość mieszkańców ze strachu przed trwającymi gdzieniegdzie starciami pozostała w domach.

- Na ulicy było cicho, choć sobota to zwykle najbardziej ruchliwy dzień. Ktokolwiek próbował dokonać zamachu stanu, nie powiodło mu się - mówi w rozmowie z Gazeta.pl jeden z dziennikarzy pracujących w Turcji, proszący o anonimowość.

Zamach sfingowany?

Jego zdaniem, teza o tym, że Erdogan mógł sfingować zamach stanu jest "odważna", ale nie ukrywa, że sam pucz "daje tej ekipie szansę na przepchnięcie przeprowadzenia reform w armii".

- Moim zdaniem Erdogan będzie teraz chciał nadać urządowi prezydenta uprawnienia władzy wykonawczej. Demokracja na tym nie zyskała - dodaje.

Jak na wydarzenia zareagowała ulica?

- Ale ostatecznie i jedni i drudzy są w takiej samej sytuacji. A zwolennicy świeckiego państwa przewidzieli, że nastąpi "wielka czystka" - dodaje.

Już znaleziono kozła ofiarnego

- Z tego co widzę w mediach społecznościowych, to zwolennicy Gulena [islamski duchowny Fethullah Gulen, od 15 lat w USA, którego prezydent oskarża o zamach - red.] próbują przekazać, że nie mają nic wspólnego z puczem i go nie popierają, ale oczywiście już są potępiani i będą potępiani - opowiada dziennikarz. 

Co wydarzyło się w Turcji?

W piątek wieczorem tureckie wojsko dokonało próby zamachu stanu i na kilka godzin przejęło władzę w kraju. Na ulicach pojawiły się czołgi, zamknięto wszystkie lotniska, a wojskowi przejęli państwową TV. Armia twierdziła, że działa w obronie demokracji i świeckości państwa i zapowiedziała wprowadzenie nowej konstytucji. Wydaje się jednak, że zamach został udaremniony przez stronę rządową. Sytuacja była bardzo dynamiczna, słychać było strzały i eksplozje. Mówi się obecnie o ok. 250 ofiarach śmiertelnych.

W meczetach w tureckich miastach co godzinę odmawiana jest 15-minutowa modlitwa za ofiary puczu.

Więcej o: