LOT z większymi dreamlinerami we flocie. Prezes pogrzebał nadzieje Modlina, zabrał głos ws. Radomia

Jakub Panek
Prawie 300-miejscowy samolot Boeing 787-9 Dreamliner zasilił pod koniec marca flotę LOT-u. Zakupy maszyn i otwieranie nowych kierunków nie są jednak jedynymi nowościami. Jak zdradził portalowi Gazeta.pl prezes linii Rafał Milczarski - LOT przygotowuje się do dodatkowych kontroli pasażerów na Lotnisku Chopina przed rejsami do USA.

Rozmowa z Rafałem Milczarskim, prezesem Polskich Linii Lotniczych LOT

Jakub Panek: Dla LOT-u to historyczny moment. Do floty dołączyła największa maszyna w prawie 90-letniej działalności linii - Boeing 787-9 Dreamliner. Jakie samoloty widzi pan u was w najbliższych latach? Czy np. zrezygnujecie ze średnio lubianych przez pasażerów turbośmigłowych Bombardierów Dash Q400?

Rafał Milczarski: - Na pewno chciałbym mieć więcej samolotów Boeing 787-9 Dreamliner. Ta maszyna, którą właśnie odebraliśmy z fabryki w Everett pozwala zabrać na pokład 294 pasażerów, czyli o 42 więcej niż mniejsza wersja 787-8. W nowych dreamlinerach do dyspozycji pasażerów są: 24 fotele w klasie biznes, które rozkładają się do płaskiego łóżka (o 6 więcej względem mniejszej wersji), 21 foteli w klasie ekonomicznej premium - ze zwiększonym odstępem między nimi: z 38 do 42 cali oraz 249 foteli w ekonomicznej (o 36 więcej niż w B787-8), z których każdy jest wyposażony w większy niż dotychczas indywidualny monitor rozrywki pokładowej. Ponadto zasięg nowego samolotu 787-9 w wersji dla LOT-u to ponad 13 350 km, czyli o ok. 700 km więcej od dotychczas posiadanej wersji 787-8. I na koniec - nowy dreamliner zabierze nie tylko więcej pasażerów, ale też ładunków cargo. W „dziewiątce” przestrzeń transportowa w luku bagażowym urosła ze 115 do 140 metrów sześciennych.

LOT-owski samolot 787-9 Dreamliner w fabryce Boeinga w Everett w Stanach ZjednoczonychLOT-owski samolot 787-9 Dreamliner w fabryce Boeinga w Everett w Stanach Zjednoczonych Fot. Jakub Panek / Gazeta.pl

Jeżeli chodzi o pozostałe samoloty w naszej flocie - będziemy zwiększać liczbę Boeingów 737 MAX 8, czyli tzw. małych dreamlinerów - ze względu na m.in. wnętrze, czy cichsze silniki. We flocie LOT-u widzę też więcej samolotów Embraer. Ale chcę tutaj od razu podkreślić, że chciałbym w perspektywie ujednolicić flotę tego typu samolotów u nas. Dziś mamy zarówno maszyny 70-, jak i 112-miejscowe. Docelowo powinniśmy mieć jeden typ - nowego większego embraera lub np. maszynę Bombardier CSeries.

Jeżeli zaś chodzi o turbośmigłowe Bombardiery Dash Q400, to po pierwsze - jest to w pewnym sensie spadek po nieistniejącym już Eurolocie, który zakupił je w 2012 roku. Czy się ich pozbędziemy? Na pewno nie do końca 2022 roku. Ale szczerze mówiąc do pewnych rzeczy się nadają, szczególnie jak będziemy się nadal tak rozwijać w Europie. Wierzę, że z ciężaru mogą stać się zasobem, taki jest paradoks.

Zobacz także: Ofensywa LOT-u. Pączkują nowe kierunki w ofercie przewoźnika. Mocny węgierski akcent>>>

Czy po ostatnim zdarzeniu na Lotnisku Chopina, gdy samolot Bombardier Dash Q400 lecący z Krakowa twardo wylądował - bo przypomnę przednia goleń maszyny złożyła się po dotknięciu pasa, pana zdanie na temat tych samolotów jakoś się zmieniło?

- Nie i już wyjaśniam dlaczego. Bo wyniki tzw. dostępności technicznej bombardierów mamy na poziomie embraerów, czy boeingów 737 z naszej floty, a więc - uwaga - na poziomie ok. 99 proc. Co to znaczy "dostępność  techniczna"? Najprościej mówiąc - tylko ok. 1 proc. rejsów realizowanych tą maszyną jest opóźnianych powyżej 15 minut lub odwoływanych ze względu na kwestie techniczne. Te samoloty bardziej "rzucają się w oczy", i więcej się o nich mówi, bo one po prostu dziennie potrafią wykonać kilkanaście rejsów, a cała flota Bombardierów Dash Q400 zapewnia ok. 40 proc. rejsów z naszej siatki. Ale kończąc podkreślę - pod względem niezawodności, nie odbiegają od innych samolotów. Po zdarzeniu na Okęciu - już kilka godzin po nim - wyszła obowiązkowa dyrektywa bezpieczeństwa, a ponadprogramowo wymieniliśmy wszystkie newralgiczne części.

Wróćmy do najnowszego nabytku LOT-u. To naprawdę spora maszyna. Oczywiście na niebie wygląda imponująco, ale na Lotnisku Chopina... jest już trochę ciasno. Czy w związku z tym LOT powziął jakieś ustalenia z dyrekcją portu na Okęciu?

- Dokładnych ustaleń jeszcze nie ma, ale my przedstawiliśmy naszą opinię i nasze oczekiwania. W pierwszej kolejności - czekając oczywiście na realizację Centralnego Portu Komunikacyjnego [ma powstać w Stanisławowie - red.], bez którego nie damy rady, trzeba wyeliminować tzw. wąskie gardła. Cieszę się, że Porty Lotnicze, które zarządzają Lotniskiem Chopina wsłuchują się w sugestie przewoźników, nie tylko nas rzecz jasna. My każdego dnia musimy walczyć o utrzymanie przepustowości. A wciąż dochodzą nam nowe wyzwania. Za chwilę zaczynamy np. dodatkowe kontrole przed rejsami do Stanów Zjednoczonych.

Lotnisko Chopina w WarszawieLotnisko Chopina w Warszawie Materiały Lotniska Chopina

To nowość. Na czym mają polegać i co oznaczają dla pasażerów?

- Pod koniec kwietnia na Lotnisku Chopina zostanie wdrożony system tzw. prekontroli, który jest wymogiem amerykańskiej agencji bezpieczeństwa transportu TSA. Każdy z pasażerów będzie musiał odbyć wywiad z agentem handlingowym na specjalnym stanowisku. Tam pasażer zostanie przepytany i sprofilowany pod kątem bezpieczeństwa. Oznacza to oczywiście dodatkowy obowiązek dla osób lecących do Ameryki, ale wynegocjowaliśmy z właścicielem lotniska takie rozwiązania, które mają zminimalizować niedogodności.

Lotnisko Chopina rośnie - głównie dzięki LOT-owi - jak na drożdżach. Obsługa naziemna często jednak nie nadąża za wami, bo pojawia się wiele głosów krytycznych w związku z m.in. czasem oczekiwania na bagaż. Jak pan prezes to ocenia?

- Poza sezonem obsługę naziemną oceniam bardzo dobrze. W sezonie? Niedobrze. To tak na krótko, ale mówiąc szerzej nie stoimy z boku i nie ignorujemy tych niedogodności. Właśnie po to w tym roku zorganizowaliśmy rekrutację na płatne staże wakacyjne. Szukaliśmy osób, które w szczycie pozwolą naszym pasażerom, w szczególności transferowym bez najmniejszych kłopotów przesiąść się na Lotnisku Chopina np. z samolotu z Rzeszowa do Seulu lub odwrotnie, które pomogą znaleźć zaginiony bagaż lub odnaleźć właściwą bramkę. Zgłosiło się ponad 700 osób w tydzień! I to zgłosili się to nas wspaniali młodzi, wykształceni, sympatyczni ludzie. Oni pomogą nam latem, czyli wtedy, kiedy potrzebujemy dodatkowych rąk. A my oprócz wynagrodzenia damy im jeszcze bilet na dowolny kierunek z naszej siatki. Nie jest to świetna opcja na wakacyjną pracę?

Zobacz także: Rafał Milczarski dla Gazeta.pl: CPK jest nadzieją, by pokonać słabość Polski>>>

Czekając na CPK, w odciążeniu Okęcia ma pomóc tzw. pomocnicze lotnisko. Prawie przesądzone już jest, że rząd postawi na Radom, kosztem Modlina. Słusznie?

- Ja wielokrotnie powtarzałem, że barierą w rozwoju Modlina jest niekorzystna umowa z irlandzkim przewoźnikiem, która zacementowuje rozwój tamtego portu. Przypomnę - jeżeli dziś Ryanair za każdego pasażera na lotnisku w Modlinie płaci kilka złotych, a każdy nowy przewoźnik musi zapłacić 40 zł za pasażera, to o jakiej uczciwej konkurencji my mówimy?

Jeżeli by tę umowę zmieniono, to być może by się pojawili nowi przewoźnicy. Ale LOT z Modlina latać nigdy nie będzie. Ale już np. nie wykluczam pojawienia się naszych maszyn w Radomiu, na zasadzie, na jakiej jesteśmy obecni m.in. w: Rzeszowie, Lublinie, czy Poznaniu, skąd latamy do Izraela, czy na lotnisku w Szymanach, skąd latamy na Ukrainę. Żadne podśmichywanie się z jakiegokolwiek polskiego miasta nie będzie przez nas tolerowane. A dodam jeszcze, że podkreśliłem portom regionalnym, że my chcemy latać z regionów. I będziemy to realizować nawet, jak powstanie Centralny Port Komunikacyjny. Oczywiście zapewne wtedy większość rejsów krajowych straci sens, ale już bezpośrednie połączenia np. z Wrocławia do Izraela, czy na Ukrainę nie. Jesteśmy polską, a nie warszawską linią lotniczą i taki kurs obraliśmy.

ANDRZEJ MICHALIK

A propos latania z regionów, sporo wątpliwości budzi połączenie, które zainaugurujecie 28 kwietnia - mowa o trasie Kraków - Budapeszt - Kraków. To trochę dowożenie pasażerów do węgierskiego hubu. "Domem" LOT-u jest przecież Warszawa.

- W związku z naszym rozwojem na Węgrzech, bo przypomnę, że od maja będziemy z Budapesztu latać naszymi dreamlinerami bezpośrednio do Chicago i Nowego Jorku, stawiamy na duży warszawski i mały budapesztański hub. Loty z Krakowa do Budapesztu mają nam dowozić pasażerów na rejsy ze stolicy Węgier, a te realizowane na trasie do Polski dostarczać ludzi do samolotów do Chicago, które bezpośrednio latają z Krakowa. Przypomnę, że od lipca częstotliwość bezpośrednich rejsów między Krakowem a Chicago wzrośnie do dwóch w tygodniu. Połączenia z Małopolski do stolicy Węgier uzupełniają więc naszą ofertę, tworząc kompletny produkt.

W związku z dynamicznym rozwojem LOT-u pojawia się jeszcze inna kwestia. Wśród pracowników mówi się podobno, że linia rozwija się "zbyt dynamicznie", a zarząd nie koreluje swoich pomysłów z możliwościami załóg.

- Zapewne są tacy, którzy są mniej pracowici i wydaje im się, że latają za dużo. Choć dziwi mnie to bardzo, bo cytując nie "latamy za dużo", nikt nie przekracza dozwolonych godzin. Ludzie lubią pracować w naszej firmie, o czym świadczy niska rotacja personelu pokładowego.

Jeżeli kogoś męczy praca w Locie, to przecież może poszukać mniej wymagającej pracy. Bo u nas trzeba pracować, sukces LOT-u to nie jest efekt PR-owych sztuczek. To efekt ciężkiej pracy. Mimo, że pewnie takiej dynamiki jak w tym roku (40-proc. wzrost rok do roku) nie uda nam się utrzymać w najbliższych latach, to oczywiście, że zamierzamy się mądrze i dobrze rozwijać. I na pewno nie zamierzamy zasypiać gruszek w popiele.

Związki zawodowe zapowiedziały ostatnio organizację referendum strajkowego i straszą, że już podczas majówki może dojść do utrudnień.

- W Locie wszyscy ciężko pracujemy na sukces tej firmy, czego owocem jest chociażby najnowszy Boeing 787-9 Dreamliner, a związki zawodowe mam wrażenie działają na szkodę firmy i pracowników, którym na tej firmie zależy.  Strajk na majówkę uważam za nierealny, bo mamy istotne wątpliwości co do jego legalności. Ale istotna jest też inna rzecz. Referendum obnaża, że związki zawodowe mentalnie istnieją w słusznie minionym systemie. I nie będzie zgody na szkodliwe zarządzanie firmą. Za mojej kadencji LOT będzie wyłącznie merytokracją.

Jakie nowe kierunki pojawią się w związku z pozyskaniem nowych samolotów?

- Nowe dreamlinery będą obsługiwały trasę do Toronto, Chicago, Nowego Jorku i okazjonalnie do Seulu. Ale dzięki wprowadzeniu ich na siatkę, mniejsze maszyny, a więc Boingi 787-8 Dreamliner możemy wykorzystać do otwierania nowych dalekich połączeń. W maju oprócz Newarku z Rzeszowa, Chicago i Nowego Jorku z Budapesztu, 15 maja zainaugurujemy Singapur z Warszawy, a dalej? Trwają intensywne rozmowy, jak tylko dopniemy szczegóły, natychmiast pochwalimy się nowymi kierunkami. Nie ukrywam, że Indie są warte rozważenia i ten kierunek jest wśród naszych analiz.

LOT-owski samolot Boeing 787-9 DreamlinerLOT-owski samolot Boeing 787-9 Dreamliner Fot. Jakub Panek / Gazeta.pl

Trzymając się nowych kierunków dopytam jeszcze o rynek ukraiński. LOT zdecydowanie zwiększył liczbę połączeń do Lwowa, Kijowa, latacie też do Odessy, za chwilę do Zaporoża. Jakie są dalsze plany ekspansji LOT-u na ten rynek, szczególnie, że UIA, Ryanair i Wizz Air też skutecznie zwiększają ofertę z Polski na Ukrainę.

- W Polsce mieszka, uczy się i pracuje ponad 2 miliony Ukraińców. Świetnie się tu mają i bardzo się cieszę, że w mojej ojczyźnie znaleźli swoje miejsce na ziemi. Ale jednocześnie chcą być w kontakcie ze swoimi rodzinami, odwiedzać rodzinne strony. I my jako przewoźnik wykorzystujemy tę szansę, by potencjalnym 2 milionom klientów pomóc w komfortowej podróży. I może nie nazwałbym tego ekspansją, a odpowiedzią na potrzeby rynkowe, co czyni i ma do tego święte prawo także nasza konkurencja. Mamy wolny rynek.

Na koniec chciałem zapytać o udział w obchodach 100. rocznicy niepodległości Polski. LOT zaangażuje się w nie znacząco, o co zresztą przetoczyła się już burza w polskich mediach, bo pojawiła się plotka, że wszystkie samoloty przemalujecie na biało-czerwono.

- Chcemy upamiętnić to bardzo ważne wydarzenie dla wszystkich Polaków specjalnym malowaniem dwóch typów samolotów. Do floty dołączą więc wkrótce dwa biało-czerwone: Boeing 787-9 Dreamliner i Boeing 737 MAX 8. Jak będzie wyglądać to malowanie? Mamy już pewne projekty i przemyślenia, ale myślę, że jeszcze będziemy to konsultować. Gdy już otrzymamy maszyny w narodowych barwach, planujemy zorganizować specjalny piknik w ramach obchodów niepodległości, by się nimi pochwalić. Pragnę podkreślić, że biało-czerwone maszyny zostaną w swoich barwach już na stałe. Stąd musimy dokładnie przygotować projekty i profesjonalne malowanie.

Ponadto na wszystkich naszych samolotach wkrótce pojawią się specjalne symbole "Niepodległa". To upamiętnienie pozostanie z nami do końca obchodów. Cieszę się, że możemy brać udział w promowaniu pozytywnego patriotyzmu, z czym nie mają problemu Amerykanie, Norwegowie, czy Brytyjczycy. U nas wciąż musi się kojarzyć wyłącznie z politycznymi umizgami. Czas to zmienić.

Komentarze (157)
LOT z większymi dreamlinerami we flocie. Prezes pogrzebał nadzieje Modlina, zabrał głos ws. Radomia
Zaloguj się
  • czarnajama

    0

    Czy LOT będzie miał kłopoty z silnikami Rolls Royce Tren 1000? Dzisiaj może być bardzo niekorzystna dla LOTu wypowiedż Amerykańkiej agencji FAA, i Dreamlinery nie będa mogły latać przez ocean.

  • babygoo324

    Oceniono 3 razy 3

    "Pomysł państwowej spółki Porty Lotnicze, by rozbudować port w Radomiu kosztem lotniska w Modlinie, jest absurdalnym szaleństwem ekonomicznym - wynika z raportu brytyjskiej firmy projektowej Arup". Ale co tam. Prezio Milczarski jest "mundrzejszy", on "wi" lepiej. Bo pochodzi z Radomia i to się liczy, a nie jakaś tam angielska firma projektowa. Jak takiego człowieka można określić jednym słowem? Ręce opadają. Do tej pory wp...dolili ciężkie miliony w to, hehe, lotnisko, a teraz znowu od nowa.

  • Lukas L

    Oceniono 1 raz 1

    Panie Rafale, a połączenia bezpośrednie między Warszawą a Dubliniem? Otwieramy nowe loty między Polską a Ukrainą, bo mamy w Polsce dość dużą ilość Ukraińców (i dobrze), ale zapomniał Pan, że mamy w Irlandii ponad 1 million Polaków, a LOT nie ma ani jednego bezpośredniego połączenia. Nie wspominając, że jest na takie połączenie popyt, ponieważ obecnie jedyne połączenie Ryanair do Modlina jest stale obłożone, a jego koszt średnio to prawie 1000 PLN w jedną stronę.

  • drbob20

    Oceniono 3 razy 1

    LOT PKO PZU PKP, pozdrowienia od Lenina

  • sw_michal

    Oceniono 2 razy 2

    A może by napisać Rzeczpospolita Polska? Ktoś zapomniał o znaczeniu pierwszego członu tej nazwy.

  • niemoher

    Oceniono 5 razy 5

    Kilka perełek intelektualnych pana prezesa...
    1. "Ja wielokrotnie powtarzałem, że barierą w rozwoju Modlina jest niekorzystna umowa z irlandzkim przewoźnikiem, która zacementowuje rozwój tamtego portu" - a sprzeciw PPL ( zarządzanego przez... no właśnie - przez kogo ???), który nie zgadza się na zaciągnięcie kredytu w celu rozbudowy Modlina - to pomoc czy bariera w rozwoju ?
    2. "W Locie wszyscy ciężko pracujemy na sukces tej firmy, czego owocem jest chociażby najnowszy Boeing 787-9 Dreamliner" - że co, że sami go w Locie wystrugali ???
    3. "Loty z Krakowa do Budapesztu mają nam dowozić pasażerów na rejsy ze stolicy Węgier" - z którego to Budapesztu pasażerowie rozlatywać się będą po świecie samolotami jakich linii ? Chyba nie LOTU, bo jedynym kierunkiem LOT z BUD będą USA...
    4. Poziom logicznego myslenia pana prezesa - no comments...

  • masz01

    Oceniono 4 razy -2

    "Prezes LOT pogrzebał nadzieję..."
    Same problemy z tym LOT-em, PiS-em, prezesem i itp...
    Wystarczyło pogrzebać LOT i byłoby bez problemów...
    Mówił taki jeden, że: "PO co LOT skoro jest Lufthansa..."

  • ares75

    Oceniono 3 razy 3

    Lecialem ostatnio LOT-em i nie powiem nie bylo zle.Ale co do lotniska,a raczej jego gastronomi to dobrego slowa powiedziec nie moge-gorzej to najgorsze co mnie w zyciu spotkalo.Mialem napiety terminarz i nie zdarzylem w tym dniu nic zjesc,postanowilem,ze zjem na lotnisku i to byl wielki blad to co mi zaserwowano za 70 PLN wygladalo jakby przed chwila ktos to wyrzygal,o smaku tego nawet nie wspomne.Nie jestem wybredny,zamowilem poprostu pierogi (dawno ich nie jadlem) ale podano mi zlepek czegos tam(pewnie z biedronki),z zygnieta podsmazana cebula.Bardzo zaluje teraz,ze nie zrobilem temu zdjecia.W barach U Ziutka itp. to wyglada i smakuje o wiele lepiej.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX