Patryk Jaki może zapomnieć o Warszawie? PiS znalazł nowego kandydata. Czarny koń wyborów?

Jacek Gądek
Michał Dworczyk (w środku) robi w Prawie i Sprawiedliwości  zawrotną karierę. Na zdjęciu z Markiem Suskim i Joanną Kopcińską, rzeczniczką Morawieckiego

Michał Dworczyk (w środku) robi w Prawie i Sprawiedliwości zawrotną karierę. Na zdjęciu z Markiem Suskim i Joanną Kopcińską, rzeczniczką Morawieckiego (SŁAWOMIR KAMIŃSKI)

Po 6 latach studiów na ochotnika poszedł do wojska. Z wyjazdu do Lwowa chciał przywieźć szablę - trafił za to do ukraińskiego aresztu na dwa dni. Posłem został przy trzecim podejściu. I od tego momentu pnie się w górę, choć dopadają go historie z przeszłości. Oto Michał Dworczyk.

Mało który polityk PiS zrobił w ostatnich 3 latach taką karierę jak Michał Dworczyk (rocznik 1975).

Wcale nie baranek

Dziś jest szefem kancelarii premiera - ma zaufanie i Mateusza Morawieckiego, i Nowogrodzkiej. - W latach 2010-15 współpracowałem z prezesem PiS Jarosławem Kaczyńskim wspierając współpracę partii ze środowiskami Polaków na Kresach oraz biorąc udział w pracach programowych dotyczących polityki wschodniej - pisze o sobie Dworczyk.

Dziś jest - obok Patryka Jakiego - najpoważniejszym pretendentem do namaszczenia na kandydata PiS w wyborach... prezydenckich w Warszawie. O ile Patryk Jaki jest krewkim harcownikiem, którego żywiołem są ostre starcia, to Dworczyk wygląda na łagodnego harcerza, który woli politykę w gabinecie (dla wyjaśnienia: harcownik to jeździec wysunięty przed szyk wojska, staczający utarczki z przeciwnikiem lub nękający go najazdami).

Brat łata bez sentymentów

Ale to nie znaczy wcale, że Dworczyk jest barankiem. Jak mówi nam jedna z osób z obozu PiS, jest bardzo lubiany w partii i ma wizerunek brata łaty, ale jednocześnie nie ma sentymentów wobec ludzi w polityce. - Cóż? Dobry polityk. Tak, polityk - słyszymy.

Choć z tym brakiem sentymentów, to nieco przesada. Akurat wobec jednego miał dług wdzięczności, który spłacał w MON - wobec Antoniego Macierewicza. Ale od początku.

Pociski w piwnicy, więc Macierewicz przychodzi z odsieczą

Sam Dworczyk nie krył, że ta historia będzie ciągnąć się za nim przez całe życie. Będąc studentem trzymał w piwnicy bloku na warszawskim Solcu 25 kilogramów bomb i pocisków z II wojny światowej. Bez pozwolenia. Na pociski i bomby przypadkiem natrafił włamywacz. Na miejsce przyjechali saperzy i rząd służb: policja, straż pożarna, pogotowie... Dworczyk został zatrzymany i oskarżony o nielegalne posiadanie broni. Tłumaczył, że jego kolekcja nie jest groźna, bo bez zapalników, a chomikował ją od czasów liceum.

Za Dworczyka ręczyli kolejni ludzie z harcerstwa, którzy chcieli go uchronić przed aresztem. Ale też poseł Antoni Macierewicz, który pisał o nim, że jest "społecznikiem i wychowawcą cieszącym się bardzo dobrą opinią w środowisku nauczycielskim i wychowawczym. Należy podkreślić jego zaangażowanie patriotyczne (…) Podkreślam, że znam go od jak najlepszej strony". W sądzie bronił go mec. Waldemar Puławski - bliski współpracownik Macierewicza. Ostatecznie Dworczyk poprosił o karę, a sąd spełnił jego prośbę: 1,5 roku więzienia w zawieszeniu na 3 lata.

Ten wyrok dawno jest już zatarty. - Choć ciężko to przeżyłem i odpokutowałem, do dziś czuję się nieswojo, kiedy przypominam sobie tamte wydarzenia - mówił we "Wprost".

W ukraińskim areszcie za szabelkę

Michał Dworczyk jest fanem militariów i pamiątek po II wojnie światowej. I właśnie tu zapędził się za daleko także za granicą, bo historia z Solca nie jest jedyna.

Dworczyk sam wspominał w dzienniku "Polska The Times", że gdy w latach 90. był we Lwowie, to kupił szablę i chciał zabrać do Polski, a trafił za to na 2 dni do aresztu. - Według ukraińskiego prawa jest to taka sama broń jak kałasznikow - podkreślał, ale wówczas tego nie wiedział. Ot wyskoki z młodości.

Długa droga do magistra

One tylko utrudniły mu zdobycie wykształcenia. Pracę magisterską Michał Dworczyk obronił po kilkunastu latach. Na archiwalnych stronach Kancelarii Prezydenta wciąż znajduje się informacja, że w latach 1994-2000 studiował na Uniwersytecie Warszawskim (historia). Pracę magisterską obronił jednak dopiero w roku 2013.

- Po kilkunastu latach wznowił studia. Uzupełnił różnice programowe i obronił pracę. Uniwersytet dba o swoje dzieci, nawet jeśli są dojrzałe. Był zdyscyplinowany i pracowity. Miał bardzo silną motywację - wspomina promotor prof. Romuald Turkowski. I dodaje, że na studiach animował akcję poszukiwania prochów polskich żołnierzy zamordowanych po 17 września. - Szlachetne - podkreśla Turkowski.

Temat pracy: "Mniejszość polska na Ukrainie sowieckiej w latach 1921-39 w świetle prasy polskojęzycznej". Brzmi drętwo, ale temat ciekawy, bo m.in. o Marchlewszczyźnie, czyli obwodzie w ramach Związku Sowieckiego, w którym chciano stworzyć polskie społeczeństwo radzieckie. A potem ukończył jeszcze Specjalistyczne Studia Wschodnie na Studium Europy Wschodniej (UW). Krok po kroku uzupełniał wykształcenie.

Doradca premiera i prezydenta

Zarabiał jako współzałożyciel i wiceprezes Zarządu spółki "Pogranicze" - biura podróży edukacyjnych. A potem jako doradca premiera w poprzednich rządach PiS (2005-2007). Był wiceprezesem warszawskiego Związku Harcerstwa Rzeczpospolitej i członkiem władz krajowych stowarzyszenia.

Harcerza ciągnęło jednak do polityki od początku. Po studiach nie tylko na ochotnika  poszedł do wojska, ale też zapisał się do Przymierza Prawicy - kanapowej partii powołanej przez tych polityków SKL, którzy nie chcieli iść na współpracę z Platformą. Rok później automatycznie zasilił szeregi nowo powstałej partii - Prawo i Sprawiedliwość. I jest wierny PiS-owi do dziś.

Od 2008 r. doradzał prezydentowi Lechowi Kaczyńskiemu ws. Polonii i Polaków za granicą. Od dawna patrzy na wschód: zajmował się repatriacją i jest współautorem Karty Polaka.

W Warszawie był tylko radnym

Równolegle był radnym w Warszawie, a przez rok radnym wojewódzkim. Chciał zostać posłem w 2007 i 2011 r., ale bez powodzenia. W czasach rządów PO pracował w banku PKO BP (do 2015 r.). Aż - trochę przypadkiem - dostał mandat posła. Jak? Jego kolega z listy - wówczas poseł - Adam Kwiatkowski odszedł z Sejmu do Pałacu Prezydenckiego, gdzie miał doradzać Andrzejowi Dudzie. Dworczyk tuż przed wyborami parlamentarnymi 2015 r. złożył ślubowanie.

A zaraz potem znów wystartował w wyborach. Ale już nie w Warszawie, gdzie dwa razy przegrał, tylko w Wałbrzychu. Był liderem listy i zanotował sześciokrotnie wyższy wynik niż w stolicy. Wtedy jego kariera nabrała rozpędu.

Wtedy zaczęła wypływać bombowa historia studenta. Zwłaszcza, gdy Macierewicz powołał go (1 marca 2017 r.) na wiceministra obrony.

Miał być następcą Macierewicza

Dworczyk był nawet wymieniany jako faworyt do przejęcia MON po Antonim Macierewiczu. Jednak w MON, jako zastępca Macierewicza, zajmował się wychowaniem, polityką historyczną MON i budową Wojsk Obrony Terytorialnej - a to są rzeczy strategiczne. Był jednak lojalny. Macierewicza bronił nawet w beznadziejnych sprawach i świecił za niego oczami zwłaszcza, gdy bronił szefa i MON-u po kompromitacji dr. Wacława Berczyńskiego.

Swojego wybawiciela od aresztu opuścił jednak na krótko przed dymisją ministra. Gdy Macierewicz szedł już na dno, to Dworczyk otrzymał propozycję przejścia do KPRM - słowem: awans i to do nowego jądra rządu. Nie mógł odmówić.

Bitwa PiS i PO o Warszawę

Dziś w obozie "dobrej zmiany" jego ew. kandydatura na prezydenta Warszawy wzbudziła poruszenie. Portal wpolityce.pl pisze otwarcie, że kandydatem powinien być Patryk Jaki, który - i to prawda - w dotychczasowych sondażach zgarniał największe poparcie wśród kandydatów PiS. Dworczyk z kolei musiałby się najpierw przedstawić warszawiakom, by myśleć o wygranej w wyborach - tak, jak trzy lata temu zrobił Andrzej Duda i liczyć na powtórkę z historii.

O ile Jaki opromieniony chwałą pogromcy mafii reprywatyzacyjnej świetnie mobilizuje elektorat bliższy PiS-owi, to Dworczyk może sprawniej walczyć o elektorat środka. On sam mówił, że "w PiS jest wielu polityków, świetnie przygotowanych do walki o urząd prezydenta Warszawy".

Dziś wciąż jest szefem KPRM, jednym z najbliższych współpracowników Mateusza Morawieckiego. - Jednego dnia zajmuję się pomorem świń, drugiego polityką energetyczną, a trzeciego - sprawami społecznymi. Pod tym względem KPRM jest miejscem niezwykłym, bo tutaj zbiegają się wszystkie nitki polskiej rzeczywistości - mówił "Polsce". Człowiek orkiestra - żeby nie powiedzieć: arsenał.

Cyrk na komisji Jakiego. Kobieta twierdziła, że rzucono na nią klątwę. Minister nie wytrzymał

Zobacz także
  • Prezydent Andrzej Duda przed szpitalem dziecięcym im. Krysiewicza w Poznaniu Duda najpierw chwalił ustawę o IPN, potem ją zaorał we wniosku do Trybunału. A dziś chce zmian
  • Antoni Macierewicz 501 dni - tak długo MON czekało z odpowiedziami nt. Macierewicza. To rekord kadencji
  • Lech Wałęsa na wiecu 'Moc Solidarności' Komornik u Lecha Wałęsy. 400 tys. długu i widmo likwidacji jego Instytutu
Komentarze (200)
Wybory samorządowe 2018. Kogo wystawi PiS?
Zaloguj się
  • mlehc

    Oceniono 1 raz -1

    Nie każdy nadaje się na prezydenta Warszawy; na tym stanowisku szczególnie procentuje żyłka szachraja i złodzieja. Niektórzy prezydenci posiadali szczególne uzdolnienia - Paweł Piskorski bez problemu 150 razy pod rząd rozbijał bank w kasynie, a Hajka wahszawianka wspierała czyścicieli kamienic i kuratorów 130-latków, przy okazji wyszarpując kamienicę dla siebie.

  • quosoo

    Oceniono 1 raz 1

    Artykuł pisany był zanim pan Dworczyk okazał się być szafarzem premii i nagród w rządzie premiera, który apelował o ich nie wypłacanie i nie pobieranie.

  • kazek1948

    Oceniono 1 raz 1

    Czy normalny człowiek trzyma bomby w domu ???

  • Lech Pawluk

    Oceniono 2 razy 2

    To ten osobnik co tak sprawnie liczył głosy posłów pis w sali kolumnowej nad ustawami przeglosowanymi bez posłów opozycji? /Którzy nie zostali wpuszczeni a jeden z posłów pis z agresją powiedział WYPADAJ /

  • senior2244

    Oceniono 4 razy 4

    A już myślałem że to będzie kretyn Suski.

  • piotr17j

    Oceniono 2 razy 2

    Warszawiacy to bardzo mądrzy, sympatyczni i pomocni ludzie. Wiem, bo ja nie jestem z Warszawy, a ilekroć potrzebowałem w Stolicy pomocy, to bezinteresownie i z uśmiechem pomagali mi właśnie rodowici (tacy od pokoleń mieszkający w tym mieście) mieszkańcy Stolicy, dlatego wierzę, że potraktują kolejnego kandydata mającego przed nazwiskiem dopisek "mgr historii" z równą atencją, jak innego kandydata na Prezydenta Warszawy - też mgr historii, Jacka Sasina. Mam nadzieję, że "nowi warszawianie", którzy przybyli kolonizować to miasto ze wschodnich województw, chcą osiągnąć poziom rozwojowy zbliżony do rodowitych Warszawiaków i wezmą z nich przykład i zagłosują zgodnie z interesem Miasta. Mam też nadzieję, że wiele osób mieszkających w naszej Stolicy pamięta zastój w rozwoju miasta (nawet dziury w jezdni nie były wówczas łatane) za czasów prezydenta z PiS od listopada 2002 do grudnia 2005r.

  • hiperon59b

    Oceniono 2 razy 2

    Dworczyk, jaki to czarny koń. Kandydatem z PiS na prezydenta Warszawy powinien zostać, "wszystko mogę", Daniel Obajtek. Tylko on ma szanse wygrać z innymi kandydatami. Panie Prezesie proszę to oficjalnie ogłosić na uroczystej konferencji.

  • drdr2

    Oceniono 4 razy 4

    Jeżeli ktoś jest bliskim współpracownikiem Macierewicza to jest skompromitowany na zawsze

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najczęściej czytane

Najnowsze informacje