PiS pielgrzymuje do o. Tadeusza Rydzyka w momentach przełomu. Teraz właśnie tak jest

Jacek Gądek
07.12.2017 16:02
20 lat temu Jarosław Kaczyński zarzucał Radiu Maryja prorosyjskość. Dziś, gdy trwoga w obozie PiS, to prezes, Beata Szydło i Mateusz Morawiecki jadą do mediów o. Tadeusza Rydzyka na wywiady. A Andrzej Duda przyjmuje redemptorystę u siebie.

Do dziś największą rysą na relacjach obozu PiS z o. Tadeuszem Rydzykiem jest rok 2007 r. Zakonnik nazwał wtedy Pierwszą Damę Marię Kaczyńską "czarownicą", która sama powinna się poddać eutanazji. Lech Kaczyński stwierdził potem, że póki jest prezydentem, to noga o. Rydzyka w Pałacu Prezydenckim nie postanie. Zakonnik obraził przecież jego żonę. Słowa dotrzymał i aż do śmierci pary prezydenckiej nie zaprosił zakonnika do siebie.

Ale już cała reszta obozu PiS była i jest dużo bardziej pragmatyczna. A najbardziej Jarosław.

Wywiady bez pytań

W ważnych dla PiS momentach liderzy tego obozu pielgrzymują do mediów ojca Rydzyka. Gdy teraz stanęła sprawa wymiany premiera z Beaty Szydło na Mateusza Morawieckiego, od razu gruchnęły wiadomości: najpierw Szydło odwiedzi TV Trwam i Radio Maryja, a dwa dni później zrobi to Mateusz Morawiecki.

Gdy prezydent Andrzej Duda zawetował ustawy sądowe PiS, to z pierwszym wywiadem Jarosław Kaczyński (na spółkę z Joachimem Brudzińskim i Mariuszem Błaszczakiem) popędził do Torunia. Gdy trwały gorączkowe negocjacje ws. kształtu ustaw o KRS i Sądzie Najwyższym, Andrzej Duda znosił cierpliwie wywody o. Rydzyka w czasie wywiadu, który odbywał się w siedzibie prezydenta.

I symboliczna już dziś scena: ojciec Rydzyk przybył na zaprzysiężenie rządu Beaty Szydło do Pałacu Prezydenckiego. W końcu przyczynił się do ich zwycięstw.

Studia radiowe i telewizyjne należące do imperium o. Rydzyka są bardzo wygodne, mimo niedzisiejszej boazerii. Ojcowie prowadzący wywiady opanowali umiejętność prowadzenia rozmowy przez kilka godzin, unikając przy tym zadawania pytań. Podobnie też słuchacze - dzwonią z recytowanymi podziękowaniami. Dziś media o. Rydzyka są dla PiS kozetką, z której komunikuje ze swoim najbardziej religijnym elektoratem.

Morawiecki w Radiu Maryja po raz pierwszy

W TV Trwam Mateusz Morawiecki był już kiedyś gościem. Nie tuż po nominacji na wicepremiera, ale już w styczniu 2016 r. - dwa miesiące po zaprzysiężeniu. Ojciec prowadzący przedstawił go jako "wybitnego ekonomistę”, który "podniósł" wielki bank. Zaraz potem duchowny poprosił wicepremiera o przedstawienie się samemu, bo Morawiecki dla słuchaczy Radia Maryja wciąż był anonimowy.

Media o. Rydzyka były dla Morawieckiego obcym środowiskiem. Kłopotliwy szczegół z premierowej wizyty u ojców: w jednym zdaniu Morawiecki trzy razy zwrócił się do zakonnika per "pan".

Po wygranych przez PiS wyborach, Radio Maryja odwiedziła też sama Beata Szydło: na 100 dni swojego rządu. Poszła w ślady Morawieckiego, ale ponad miesiąc później (pod koniec lutego 2016 r.).

Dziś już mało kto pamięta, ale gdy Kazimierz Marcinkiewicz (obecnie głośny krytyk Radia Maryja i PiS) został premierem, popędził do toruńskiej rozgłośni.

- Nie przepadałem za Radiem Maryja. Wcześniej nigdy w Radiu Maryja nie byłem, ani też nie byłem na spotkaniach organizowanych przez to środowisko. (...) Jeśli wykorzystywałem (Radio Maryja - red.), to tylko raz. Bo raz w nim byłem - tuż po wyborach - wspominał Marcinkiewicz w rozmowie z Gazeta.pl.

Morawiecki po raz kolejny

Morawiecki ma jechać do Radia Maryja po raz kolejny już w piątek. Nazajutrz po tym, jak może zostać namaszczony na nowego premiera. Mimo upływu prawie dwóch lat od wejścia w politykę, wciąż nie pojedzie tam jednak jak do przyjaciół. Jeśli ktoś chce się liczyć w obozie "dobrej zmiany", to musi czasami ukłonić się o. Rydzykowi.

Poprzednio Morawiecki był w RM w sierpniu. Wtedy o. Rydzyk wciął się w rozmowę i wylewnie dziękował Morawieckiemu, dopytywał o dzieci wicepremiera. Żartowali o... randkach. - Poszedł ojciec do zakonu, to nie wyszły te randki - docinał Morawiecki duchownemu. O. Rydzyk się odwdzięczał życzeniami, "żeby pan wytrwał".

Wicepremier zapewniał: "To daje takie paliwo, ta walka o wartości o silną Polskę, o piękną." I wiele razy przytakiwał wywodom o. Rydzyka. "Tak", "oczywiście". Wyraźnie chciał zainwestować w ciepłą relację z redemptorystą. Po ich wymianie zdań wydać było, że się to udaje.

Po co prezesowi ojciec dyrektor

A jeszcze w latach 90. kontakty z zakonnikiem i pochlebne słowo o nim było dla prezesa PiS herezją.

Można powiedzieć: 20 lat w polityce to cała epoka. Ale przez ten czas w gruncie rzeczy ani o. Tadeusz Rydzyk, ani Jarosław Kaczyński się nie zmienili. Zakonnikowi chodzi o budowanie swojego imperium. Prezesowi o budowę swojego państwa. Połączyli siły - mimo kłótni i czasowych separacji - państwo Kaczyńskiego tworzy teraz cieplarniane warunki do wzrostu imperium o. Rydzyka.

To efekt sojuszu dwóch ludzi, którzy prywatnie nigdy się nie polubili. Teraz ich alians jest wystawiony na pewną próbę. Jarosław Kaczyński podjął bowiem ryzykowną grę na zmianę premiera. Z popularnej Beaty Szydło na - jak publicznie mówią politycy PiS - siebie, bądź Mateusza Morawieckiego. Ze wskazaniem na dzisiejszego wicepremiera. Tymczasem elektorat wsłuchany w "katolicki głos w swoich domach" trwa przy Beacie Szydło - najlepszym przykładem były tu błagania widzów TV Trwam, by Szydło się ostała.

Głośne echo o. Rydzyka

Choć samo Radio Maryja ma niewielką słuchalność sięgającą raptem ok. 2 proc., to jednak kształtuje postawy i polityczne wybory większej rzeszy ludzi. Ma bowiem wpływ na kształtowanie opinii lokalnych liderów w parafiach - np. proboszczów. Część niedzielnych kazań jest więc echem o. Rydzyka.

Mimo ciągłego suflowania przez polityków PiS opinii, że Mateusz Morawiecki jest doskonałym kandydatem na premiera, słuchacze RM póki co nie wydają się przekonani. Mimo że Morawiecki cieszy się ogromnym zaufaniem i uznaniem Jarosława Kaczyńskiego, to dla ludu radiomaryjnego wciąż jest człowiekiem, który nie jest do końca "swój".

W 1998 r. Kaczyński utyskiwał: - Przecież to my (Porozumienie Centrum - partia-poprzedniczka PiS) mogliśmy zagospodarować elektorat, przejmowany dziś przez Radio Maryja.

Dziś słuchacze RM głosują na PiS, ale ufają głównie geniuszowi o. Rydzyka, a nie mądrości Jarosława Kaczyńskiego. Nota bene, zaufania między ojcem dyrektorem a prezesem PiS nie było nigdy. Nawet gdy Kaczyński dziękował redemptoryście wylewnie i nazywał "niezawodnym ojcem dyrektorem".

Przewrót w podejściu do RM

Po raz pierwszy Kaczyński z o. Rydzykiem spotkali się w 1997 r. Już wtedy prezes nosił w sobie zadrę. Bo choć na starcie Radia Maryja popierał przyznanie mu koncesji, to potem już wyrażał żal, że (w 1995 r.) o. Rydzyk "dał się wciągnąć w operację byłej Służby Bezpieczeństwa PRL". Jak? Zakonnik wspierał Wałęsę, a tego Jarosław Kaczyński nie mógł przełknąć.

Rozmawiali pół nocy. Nic się jednak nie kleiło. Obecnie prezes PiS mówi o "niebywałym dorobku toruńskiej wspólnoty w tym ćwierćwieczu":

- Wierzę, że z tej toruńskiej służby Panu Bogu i ojczyźnie wyrośnie lepszy świat oraz Polska naszych marzeń - podkreśla Kaczyński.

Ale w zestawieniu z tym, co mówił, gdy Radio Maryja rosło w siłę (lata 90.) i zagrażało jego formacji (PC), te górnolotne słowa brzmią zadziwiająco. A mówił wtedy: - Radio Maryja jest dziś głęboko antyzachodnie, niechętnie nastawione do hierarchii kościelnej, prorosyjskie, wcale nie nieżyczliwe PRL. Ma nadajnik na Uralu. W Rosji panuje wprawdzie bałagan, ale niektórych rzeczy tam jednak pilnują dość dobrze. Sytuacja jest rzeczywiście bardzo trudna, bo próby przekonania elektoratu Radia Maryja są całkowicie skazane na porażkę. (...) Rok temu, kiedy jawnie prorosyjskie Stronnictwo Polityki Realnej brylowało w AWS, przestrzegałem przed tym zjawiskiem na kongresie PC. Dzisiaj SPR trochę ucichło, ale ich oświadczenia drukowane są w "Naszym Dzienniku" (dzienniku o. Rydzyka- red.). Problem w tym, w którym miejscu kończą się pospolici głupcy, a zaczyna zwykła agentura.

Historia znajomości

Ale wróćmy do spotkania prezesa z ojcem dyrektorem. Fragment z autobiografii Jarosława Kaczyńskiego "Porozumienie przeciw monowładzy" - Kaczyński mówi o jesieni 1997 r.:

"Zaproszenie, a może inaczej, gotowość rozmowy, pojawiła się nagle. Pośrednikiem był (...) poseł Witold Nieduszyński (...). Jego środowisko miało dobry kontakt z Radiem. Było jasne, o co chodzi, o. Rydzyk bardzo negatywnie oceniał koalicję AWS-UW (...). Zaproszenie bardzo mnie zainteresowało, nie wahałem się, postanowiłem jechać".

Prezes wspominał, że "został poczęstowany kolacją, a później długo w noc ciągnęła się rozmowa" z szefem RM. - Nie rozwiała tego niepokoju, który był we mnie i przedtem - konkludował prezes. Bo "ujawniły się różnice w naszym spojrzeniu na świat wynikające z odmienności doświadczeń".

- Generalnie rozmowa, choć miła, nie była udana i musiały minąć lata, bym znów znalazł się w Radiu Maryja - dodawał. Narzekał też na to, że w kolejnych wyborach brak wsparcia RM okazywał się dla braci Kaczyńskich zgubny. Ostatecznie Jarosław Kaczyński doszedł do wniosku, że bez poparcia o. Rydzyka nie ma co marzyć o władzy w Polsce.

W 2005 r. Kaczyński już był w sojuszu z zakonnikiem. A teraz już nawet pośrednio nie krytykuje ojca dyrektora. Dla Kaczyńskiego o. Rydzyk "bierze w obronę dobro przed złem" i spełnia "funkcje ratownicze" wobec ludzi.

***

Jeśli prezes zdecyduje o zmianie premiera, to będzie liczył na ratunek o. Rydzyka w przekonywaniu słuchaczy Radia Maryja, że bez względu na wszystko prezes ma rację. Nawet jeśli zmienia matkę Polkę na byłego bankiera.

Poznasz znanego Polaka po rozpikselowanym zdjęciu? [QUIZ]
1/16Na zdjęciu jest:
Zobacz także
Komentarze (290)
Jak trwoga, to do o. Rydzyka. PiS pielgrzymuje do Radia Maryja w najważniejszych momentach
Zaloguj się
  • zraszacz

    Oceniono 2 razy 2

    Ci panowie sa na siebie skazani pierwszemu daje ten uklad kilka % poparcia a drugi wie ze kazda zmiana wladzy w prl wiaze sie z duza strata finansowa

  • piotr_andrzej

    Oceniono 2 razy 2

    Szydło,duda,morawicki czy inny taki czy jaki...co za różnica, i tak meldują wykonanie zadania do kaczego kupra...

  • koszmarex

    Oceniono 2 razy 2

    Morawiecki tak będzie premierem, jak Gowin MON-em.

  • jurek4491

    Oceniono 4 razy 4

    Cały PiS przed szamanem leży pyskiem i miałczy tak jak tatko sobie życzy .

  • loneman

    Oceniono 3 razy 3

    Co ci biedni politycy zrobia jak Rydzol trafi juz do "zaswiatow" (czyli zasluzonej Otchlani pelnej meki i strachu), jakiego zlotego cielca wtedy znajda, byle jakis tez z niewyparzonym jezorem to bedzie idol 1wody bo dla ludzi podlych i glupich tacy nadaja sie na klechow i do rzadzenia :/

  • marywil2012

    Oceniono 3 razy 3

    gdyby nie rydzyk pis uzyskałby może z 10% głosów uprawnionych do głosowania, zamiast "tłustych" 18%, bo tyle wystarczyło, żeby dostać, prawem kaduka nieco ponad połowę głosów w sejmie. Ale to przy konstelacji jaka się pojawiła (słaba lewica, prób dla koalicji), wystarczyło, by mieć więkoszość i demolować państwo z takimi kreaturami jak tarczyński, pawłowicz, bierecki, piotrowicz i innymi mniejszymi lub większymi prostakami i konformistami. Pis jest zakładnikiem ojca rydzyka za owe dodatkowe 8%.Niby mochery ale mochery zorganizowane.

  • alik-w-plomieniach

    Oceniono 4 razy 4

    Mając taką władzę, Kaczyński mógłby równie dobrze wsadzić rydzola do pierdla, a całe miliardowe imperium z pomocą Ziobry rozszabrować i rozdać elektoratowi, żeby zapchać mu mordę.
    No chyba że nie ma kontroli nad partią ani zwieraczami.

  • habranekmosze

    Oceniono 4 razy -4

    a do żydowskiej gazety dla Polaków nikt nie pielgrzymuje,
    i ból doopy na Czerskiej

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najczęściej czytane

Najnowsze informacje