Nieoficjalnie: Mateusz Morawiecki jednak nie zastąpi Beaty Szydło. "Ale pula rośnie"

Jacek Gądek
05.12.2017 14:00
Premier Beata Szydło i wicepremier, minister rozwoju Mateusz Morawiecki podczas 'Kongresu 590'. Jasionka k/ Rzeszowa, 16 listopada 2017

Premier Beata Szydło i wicepremier, minister rozwoju Mateusz Morawiecki podczas 'Kongresu 590'. Jasionka k/ Rzeszowa, 16 listopada 2017 (Fot. Patryk Ogorzałek / Agencja Gazeta)

Mateusz Morawiecki zastąpi Beatę Szydło i będzie premierem? Z naszych rozmów z osobami z Nowogrodzkiej wynika, że Morawiecki najpewniej pozostanie "super", ale wciąż wicepremierem. - Jest zamiar podniesienia jego pozycji - mówi polityk PiS. Ale dodaje, że do zmiany premiera raczej nie dojdzie.

- Teraz do puli, o której wszyscy dyskutują, dorzucony został także Mateusz Morawiecki. Najpierw wrzucono nazwisko Kaczyńskiego, a potem wicepremiera. To wskazuje, że nie chodzi o kwestie personalne, ale raczej systemowe - mówi polityk PiS.

Nowy sezon "rekonstrukcji"

Jarosław Kaczyński od lat ma przetestowaną metodę: mówi coś, zdradza jakiś możliwy scenariusz, a potem patrzy na reakcje. A po drugie: wciąż stara się równoważyć wpływy jednych ludzi i frakcji wpływami drugich. Lubi też szachować wykonawców swoich planów. Beatę Szydło szachował, nim została premierem, bo tuż po wyborach Nowogrodzka puścił do mediów sygnał, że to jednak prof. Piotr Gliński będzie premierem, a nie obiecana Szydło.

Od dwóch miesięcy goreje dyskusja o rekonstrukcji i tym, czy Beata Szydło ocaleje. Wcześniej - mimo zapowiedzi - kończyło się na niczym. Odchodzili wiceministrowie i dwóch ministrów, do którzy zbyt mocno się narazili szefostwu: Paweł Szałamacha i Dawid Jackiewicz, a także niektórzy wiceministrowie.

Po raz pierwszy na serio

W połowie kadencji - czyli teraz - ma być zupełnie inaczej. Ta rekonstrukcja ma być już na serio. Ale czy obejmie też stanowisko premiera?

Wpis Beaty Szydło jest powszechnie interpretowany jako gotowość do dymisji. Brzmiał on: "Bez względu na wszystko najważniejsza jest Polska. Dbająca o rodzinę i wartości, bezpieczna. Wyrosła na fundamencie chrześcijańskim, tolerancyjna i otwarta. Nowoczesna i ambitna. To mój kraj. Przykład dla Europy i świata. Tacy jesteśmy Polacy".

Ale właściwsza interpretacja jest inna: ton pogodzenia się z jakimkolwiek losem jest wyrazem lojalności premier, a więc gotowości do gorliwego realizowania woli prezesa PiS - jaka by ona nie była.Także w roli premiera. A im bardziej uległy wobec prezesa premier, tym dla Jarosława Kaczyńskiego lepiej. Podobnie też sam Mateusz Morawiecki w publicznych wypowiedziach mówi o swojej lojalności i poddawaniu się woli Kaczyńskiego.

Morawiecki wraca

Tygodnie temu Jarosław Kaczyński był typowany już jako pewniak do teki premiera. Teraz prawdopodobieństwo takiego scenariusza jest bliskie zeru. Możliwe, że - nie wyklucza nasz rozmówca z kręgu prezesa - cały ten serial "Kaczyński na premiera" był przemyślaną grą pozorów stwarzanych przez prezesa - na której koniec sam się z niej wycofał, wrzucając nazwisko Morawieckiego, jako kolejnego niemalże pewniaka do premierostwa.

Dla prezesa kolejny potencjalny premier to wygodna sytuacja. W ostatnich dniach huczało bowiem od pytań o poważne zdrowotne kłopoty (konieczność wykonania operacji nogi) prezesa. Temat "Morawiecki na premiera" skutecznie przekierował uwagę.

Zresztą, słyszymy od osoby z Nowogrodzkiej, sam prezes napomykał o premierowskim potencjale Morawieckiego. - To nie jest pierwsza sugestia prezesa, że Morawiecki może zostać premierem. Nie wprost, ale już to mówił. Od dość dawna można było o tym usłyszeć. Właśnie tak tworzy przeciwwagę dla Szydło - słyszymy w PiS.

Teraz scenariusz, że Morawiecki zostanie premierem, najpierw opisał tygodnik "Sieci Prawdy" (wcześniej pisał, że na pewno premierem zostanie Kaczyński), a potem prezes sugerował to na spotkaniu z liderami okręgów i posłami odpowiedzialnymi za kampanię samorządową. Jeśli Kaczyński mówił to tak szerokiemu gremium, to z pełnym przekonaniem, że zaraz znajdzie się to we wszystkich mediach.

Słowem: według informacji Gazeta.pl Mateusz Morawiecki teraz nie zostanie premierem.

Czy to zatem plan na serio? Mówi osoba z wierchuszki partii: - Widać zamiar podniesienia pozycji Mateusza Morawieckiego, bo jest on w gronie kilku osób, które spełniają kryteria na zostanie premierem. Ale do takiej zmiany teraz nie dojdzie - przekonuje.

Nikt w PiS jednak nie da głowy za to, co zrobi Jarosław Kaczyński. - Wszystko siedzi w głowie prezesa - śmieje się jeden z jego współpracowników. Faktem jest, słyszymy od polityków PiS, prezes myśli o Morawieckim jako szefie rządu, ale jeszcze nie teraz, a w perspektywie dłuższego czasu.

Serial "Rekonstrukcja" to już długa telenowela ze zwrotami akcji. Mimo, że - m.in. Beata Szydło - w PiS podkreślano jak to "rekonstrukcję się robi, a nie o niej mówi", to wbrew temu wciąż tylko się o niej mówi. Zahaczają o nią i Beata Szydło, i Jarosław Kaczyński, i rzędy polityków PiS. - I dlatego ciągłe dywagacje o zmianach w rządzie można traktować jako dyscyplinowanie rządu, a nie jako realną wolę jego gruntownej zmiany - mówi nasz rozmówca z szeregów PiS.

Lojalność i skuteczność

To, co jest najważniejsze dla prezesa PiS, to to, aby rząd realizował wolę prezesa PiS i robił to sprawnie. Ma być lojalny i skuteczny - w takiej kolejności. Czy jest zatem sens zmieniać Beatę Szydło? Nasz rozmówca z PiS nie ma wątpliwości, że póki będzie się udawało dyscyplinować rząd (groźbami dymisji, publicznymi połajankami), to ten rząd będzie działał i nie ma powodu zmieniać premiera.

Stwarzanie przez prezesa PiS niepewności w osobach, które mu podlegają, to sposób działania prezesa. A dyrygowanie publikacja w mediach wręcz go bawi. Mimo to rekonstrukcja ma stać się faktem i ma objąć kilku ministrów.

Prezes nie zburzy balansu

Politycy PiS mówią o ciągłym balansowaniu przez prezesa partii wpływów Beaty Szydło i Mateusza Morawieckiego. - Zawsze prezes tak robił - słyszymy. Strącanie Szydło z fotela premiera oznaczałoby utratę tego balansu. Nowy premier to ponadto zawsze ryzyko, a lojalność Szydło nigdy nie stanęła pod realnym znakiem zapytania.

A ponadto to, że zmieniłby ją właśnie Morawiecki, a nie sam Kaczyński, byłoby teraz dyshonorem dla pani premier.

Za pozostawieniem Beaty Szydło przemawiają też bardziej informacje z "białego wywiadu". Szydło cieszy się większym społecznym zaufaniem. A poza tym aż 20 proc. (w nowym badaniu CBOS) w ogóle nie zna Mateusza Morawieckiego - to bardzo dużo. Rozpalenie mediów dyskusją o koncepcji "premier Morawiecki" podniesie rozpoznawalność wicepremiera i uczyni go politykiem jeszcze bardziej perspektywicznym.

Kto zatem odejdzie?

Ale po takim rozbuchaniu oczekiwań co do rekonstrukcji, nie może się znów skończyć na niczym. I tak się nie skończy.

Odejście Witolda Waszczykowskiego jest niemal pewne. Jedyne co go może ocalić, to brak kandydata na następcę. - Nasza ławka rezerwowych jest krótka - mówi polityk z władz PiS. Opcje zasadniczo są dwie: Krzysztof Szczerski i Adam Bielan. Odejść może Anna Streżyńska, która jako bezpartyjna i uważająca siebie za "fachowca do wynajęcia" jest obcym elementem w obozie "dobrej zmiany".

Jan Szyszko zabiega o ratunek i pielgrzymuje do o. Tadeusza Rydzyka z myślą o jego protekcji. Andrzej Adamczyk - zaufany człowiek Beaty Szydło - ma na sumieniu kulejący program Mieszkanie+ i jest wiecznym kandydatem do dymisji, ale cały czas trwa. Antoni Macierewicz musiałby odejść w razie zmiany premiera, bo prezydent za żadne skarby nie chce go w rządzie. Jeśli więc prezes PiS sugerował na spotkaniach z szefami okręgów, że Macierewicz ocaleje, to półgębkiem przyznał, że zmiany premiera też nie będzie.

Rozprawiamy się z mitami o smogu. "3 dni czytaliśmy Wikipedię, więc jesteśmy ekspertami" [MAKE POLAND GREAT AGAIN odc. 12]

Sprawdź, co pamiętasz z lat 90. [QUIZ]
1/12Zacznijmy od czegoś bardzo łatwego. Ile województw istniało w Polsce 20 lat temu, przed reformą terytorialną? (mapka przedstawia jak jest dziś)
Zobacz także
Komentarze (319)
Mateusz Morawiecki zastąpi Beatę Szydło? Nieoficjalnie: to zamiar podniesienia jego pozycji
Zaloguj się
  • mireczekb

    Oceniono 1 raz -1

    No i kto mi powie, że Kaczyński nie jest wybitnym politykiem. Kpi sobie z was lemingowate plemię z pomiotu komuszego. Do pięt mu nie dorastacie, wy, "elyta", razem wzięci.

  • wikal

    Oceniono 1 raz 1

    Cały cyrk z rekonstrukcją jest po to, żeby przykryć likwidację niezależnego sądownictwa w. Polsce oraz skok na samorządy poprzez nową ordynację. W tle likwidacja niezależnych mediów i atak na internet, co oznacza, że będziemy wiedzieć tylko to co pokaże organ kc pis czyli tvp-szczujnia. Nie dajmy się już naprawdę nabierać na ustawki tych sługusów Putina! Kaczyński nienawidzi liberalnej Polski tsk bardzo, że nie cofnie się przed żadnym łajdactwem. A jego wzorem Stalin nie Piłsudski.

  • starszy-65

    Oceniono 1 raz 1

    To całe gadulstwo na tematy rekonstrukcyjne to po prostu wpływ demokracji na rządy typu PRL bo kiedyś w tzw "socjalizmie" I sekretarz PZPR decydował o rządzie a później był tylko komunikat wykonawczy a teraz po zmianach roku 1989 i 2015 Naród może sobie oficjalnie podyskutować (powróżyć) o tym kto będzie w rządzie a reszta bz. i to jest prawdziwa demokracja.

  • klm747

    Oceniono 2 razy 0

    podpis pod zdjęciem: "Premier Beata Szydło i wicepremier, minister rozwoju Mateusz Mazowiecki podczas 'Kongresu 590'. Jasionka k/ Rzeszowa, 16 listopada 2017 (Fot. Patryk Ogorzałek / Agencja Gazeta)"

    Mazowiecki???

    ciągle pukacie w dno od spodu, parchy...

  • johang28

    Oceniono 4 razy 2

    PiS to w historii Polski najbardziej szkodliwa partia.W porównaniu z dwoma ostatnimi latami pod rządami pisowców ,lata PRL-u to były złote lata,przede wszystkim spokojne lata (oczywiście jeżeli ktoś nie zajmował się polityką).

  • bigark

    Oceniono 4 razy 2

    Jest problem: czy kurze guano można zastąpić kocim pomiotem, a to to ostatnie - biomasą ...

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najczęściej czytane

Najnowsze informacje