Po Warszawie czas na Gdańsk. PO spiera się o "małą Sycylię". Wiemy, za kogo Donald Tusk trzyma kciuki

Jacek Gądek
27.11.2017 06:52
Donald Tusk i Paweł Adamowicz podczas uroczystości wkopania kamienia węgielnego pod budową Muzeum II Wojny Światowej w 2012 roku

Donald Tusk i Paweł Adamowicz podczas uroczystości wkopania kamienia węgielnego pod budową Muzeum II Wojny Światowej w 2012 roku (Fot. Rafał Malko / Agencja Gazeta)

Gdyby PO straciła władzę w Gdańsku, byłby to upadek partii. Matecznik Platformy - jak mówi Sylwester Latkowski - stał się "małą Sycylią", którą od 19 lat włada Paweł Adamowicz. Prezydent i jego kostniejący układ władzy wciąż ma poparcie mieszkańców, ale wygryzają go "młode wilki" PO.

Paweł Adamowicz rządzi w Gdańsku od 1998 r. W polityce oznacza to "od zawsze". Z rozmów Gazeta.pl wynika, że rok 2018 będzie końcem ery Adamowicza w Gdańsku. "Bob Budowniczy" (jak nazywają go zwolennicy), czyli dla krytyków "Budyń" (tak ochrzcili go krytycy) miałby kandydować do Parlamentu Europejskiego. Taka opinia dominuje w szeregach PO. W Brukseli Adamowicz i tak już działa, bo zasiada w Komitecie Regionów Unii Europejskiej.

Adamowicz w publicznych wypowiedziach nie trzyma się kurczowo ratusza i sugeruje gotowość odejścia z niego. Ale nie za darmo.

Za kulisami wrze

O to, aby Adamowicz dostał kopniaka - nawet w górę - chcą zadbać Agnieszka Pomaska i Jarosław Wałęsa, ale także wierchuszka Platformy chciałaby się go pozbyć z Ratusza. W oficjalnych deklaracjach wszyscy deklarują, że decyzji nie ma i trzeba czekać aż do stycznia. Za kulisami jednak wrze od emocji i rywalizacji.

Po stronie antyPiS na placu boju są cztery nazwiska: Paweł Adamowicz (prezydent miasta od 19 lat, wcześniej w PO, a teraz bezpartyjny), Agnieszka Pomaska (posłanka i szefowa PO w Gdańsku), Jarosław Wałęsa (europoseł PO) i zgłoszona przez Nowoczesną Ewa Lieder.

Tak jak Warszawie, tak i Gdańska Platforma nigdy nie odda Nowoczesnej. W pomorskim bastionie PO - na to wskazują badania, którymi dysponują politycy tej partii - kandydat Platformy wygrywa z pomazańcem PiS. Bez względu na nazwiska pretendentów.

Adamowicz odejdzie po 20 latach?

Paweł Adamowicz zmienił ton w ostatnich dniach. W PO były obawy, że nawet jeśli Adamowicz nie dostanie poparcia Platformy, to i tak może wystartować, a to oznaczałoby wojnę domową w całym środowisku Platformy.

Teraz Adamowicz uspokaja ten lęk. - Nie będę kandydował z własnego komitetu wyborczego. Nie będę rozbijał prodemokratycznych, proeuropejskich sił w Gdańsku. Zresztą namawiam PO, Nowoczesną i inne prodemokratyczne siły, żeby dogadały się wspólnie. Natomiast jestem gotowy kandydować na prezydenta Gdańska, jeśli będzie taka wola gdańszczanek i gdańszczan. (Jeśli) będzie taka wola przywództwa i PO, i innych ugrupowań. Moje doświadczenie jest do dyspozycji - stwierdził. A potem podkreślił, że jeśli Platforma namaści Agnieszkę Pomaskę albo Jarosława Wałęsę, to on też ich wesprze w wyborach.

Rozmówca z PO: - Wcześniej Adamowicz miał kłopot z tym, żeby te dwa nazwiska przeszły mu przez gardło. A teraz mu się udaje.

Choć Adamowicz podkreślał, że istotną niewiadomą jest ordynacja wyborcza w wyborach samorządowych, to jego bardziej już interesuje ordynacja w wyborach do Parlamentu Europejskiego.

Grillowanie "Budynia"

Prokuratura grilluje dziś Adamowicza, podobnie jak to robiła komisja śledcza ds. Amber Gold. Platforma przy wskazywaniu swojego faworyta bierze pod uwagę dwa czynniki: wyniki sondaży (te mają być znane w styczniu) i ryzyko procesów, a także skazania Adamowicza w kampanii jak i podczas ewentualnej, nowej kadencji.

Adamowicz cieszy się sporym poparciem w Gdańsku. W Platformie wszyscy mają jednak świadomość, że w czasie kampanii Adamowicz będzie skwierczał na PiS-owskim grillu. A na koniec mógłby stracić stanowisko przez skazujący wyrok. Jego proces trwa, a prokuratura tropi jego kroki z przeszłości.

Obok oświadczeń majątkowych śledczy wzięli pod lupę także wyjazd i bilety na mecz (miały być sfinansowane przez spółkę Saur Neptun Gdańsk) dla Adamowicza i jego współpracowników - do Madrytu. Prokuratura wszczęła więc śledztwo mające wyjaśnić, czy nie było to przyjęcie korzyści majątkowych przez urzędników. Prokuratorzy prześwietlają też papiery dot. współpracy miasta z Muzeum II Wojny Światowej. Wciąż trwa proces ws. nieprawdziwych informacji w oświadczeniach majątkowych.

"Ryzyko jest duże"

- PiS grzebie i jest gorąco. Kampania Adamowicza na pewno byłaby bardzo trudna - słyszymy w PO. Kluczem jest słowo "byłaby", bo szanse Adamowicza na namaszczenie przez Platformę są coraz niklejsze. - Odchodząc po 20 latach prezydentury, Adamowicz chciałby to zrobić w lepszej atmosferze niż Hanna Gronkiewicz-Waltz - słyszymy.

Inny rozmówca z szeregów PO: - Błędy w oświadczeniach majątkowych to, nie ma co ukrywać, wina Adamowicza. Teraz trwa więc regularny ostrzał Adamowicza. Trzeba to brać pod uwagę. A ryzyko jest duże.

I kolejny: - Nie rzucamy jeszcze żadnego nazwiska, bo wtedy zacznie się jazda. My chcemy, żeby ta jazda zaczęła się dopiero, gdy pokażemy naszego kandydata. W Warszawie zgłosiliśmy już Trzaskowskiego i teraz niech on bierze wszystko na swoją klatę. W Gdańsku też tak ma być.

Kurs na PE

Najpierw kalendarz wyborczy. Jesień 2018: wybory samorządowe. Maj 2019: wybory do Parlamentu Europejskiego. Jesień 2019: wybory parlamentarne. To wyborczy maraton.

Adamowicz do PE? Rozmówca z Platformy: - Jest to rozważane - słyszymy w PO. Sprawa wygląda tak, że jeśli Jarosław Wałęsa zostawi mandat europosła, to zastąpi go Henryka Krzywonos (dziś posłanka PO). Po zasmakowaniu w brukselskich standardach Krzywonos może chcieć znów kandydować do PE z jakiegoś "biorącego" miejsca. Długi staż w Brukseli i Strasburgu ma z kolei Janusz Lewandowski (dziś poseł do PE). Platforma ma więc bogactwo chętnych do pracy za euro, a nie za złotówki.

- Dzisiaj najsilniejszym nazwiskiem na liście PO do PE byłby właśnie Adamowicz - słyszymy od ważnej postaci w PO. Gdy tylko Adamowicz zakończy tę kadencję w Ratuszu, to ruszy kampania do PE, więc kalendarz sprzyja takiemu scenariuszowi.

Przeczytaj także: Lech Wałęsa: co Pan Bóg chciał mi powiedzieć przez śmierć dziecka? >>>

"Młode wilki" stają do walki

Na placu boju w PO pozostają Agnieszka Pomaska i Jarosław Wałęsa. Kandydatka Nowoczesnej może, tak jak i w stolicy, pretendować ale do fotela wiceprezydenta.

Jarosław Wałęsa i Agnieszka Pomaska z POJarosław Wałęsa i Agnieszka Pomaska z PO Fot. Renata Dąbrowska / Agencja Gazeta; Rafał Malko / Agencja Gazeta

Za sobą Jarosław Wałęsa ma brukselski krąg polityków PO. Nieoficjalnie słyszymy, że za jego kandydaturę kciuki trzyma też Donald Tusk. Syn Lecha Wałęsy jest bardzo zdeterminowany, by zostać prezydentem swojego rodzinnego miasta. Wraz z rodziną - podkreślał niedawno w "Gazecie Wyborczej" - pół roku temu przeprowadził się z powrotem z Brukseli do Gdańska.

Największą bolączką Wałęsy jest to, że nie jest osadzony w strukturach partyjnych Platformy w mieście. W 2010 r. startował w wyścigu o fotel szefa gdańskiej PO, ale przegrał - z Agnieszką Pomaską. A przez ostatnie lata skupiał się na pracy w Brukseli i Strasburgu - Gdańsk odwiedzał. Aby zbliżyć się do lokalnego życia miasta uczestniczył w spotkaniach z lokalnymi społecznościami. Nagrał też spot, w którym mówił, że "Gdańsk ma nową i młodą twarz". Pokazywał w nim też swoje przywiązanie do konkretnych miejsc - np. szkoły, do której chodził.

Z kolei Agnieszka Pomaska przez siedem lat była radną Gdańska i jest szefową Platformy w mieście. W partii jest osadzona dużo mocniej niż Wałęsa, który w polityce jest singlem. Pomaska najpierw zajmowała miejsce w szeregach młodzieżówki PO - Młodych Demokratach. W Sejmie jest od roku 2009, kiedy Jarosław Wałęsa wyjechał do PE, ona objęła pozostawiony mandat. W kolejnych wyborach wchodziła na Wiejską od razu. Jest zapaloną i utytułowaną żeglarką. Należy do grupy młodych wilków w PO.

Sławomir Neumann (szef PO na Pomorzu): - Decyzje mają zapaść w styczniu.

Zobacz także. Marsz Niepodległości przeszedł przez Warszawę. Polska wstaje z kolan, a politycy odstawiają klasycznego Błaszczaka [MAKE POLAND GREAT AGAIN]

[5x5] Pięć pytań, pięć kategorii - quiz wiedzy ogólnej dla ambitnych
1/25Kategoria I: Powiedzenia z diabłem i piekłem

Diabeł się w ornat ubrał i ogonem...
Zobacz także
Komentarze (151)
Platforma spiera się o "małą Sycylię". Wiemy, za kogo kciuki trzyma Donald Tusk
Zaloguj się
  • remul

    Oceniono 1 raz 1

    Zarówno Pomaska jak i Wałęsa to dobre kandydatury na prezydenta Gdańska. Natomiast Krzywonos do PE to chyba jakiś żart. Co niby ta pani miałaby tam robić? Ani intelektu, ani wykształcenia, ani znajomosci języków, ani specjalistycznej wiedzy przydatnej w PE. Czasy polityków z pracującego ludu miast i wsi byly 20 lat temu. W polskim sejmie ktos taki jak Krzywonos czy Szczypińska wtapia się w szarą masę, ale w PE byłoby to stracone miejsce.

  • 0

    Nie interesują mnie przepychanki o fotel prezydenta Gdańska....wystarczy by zaistniał jako Gospodarz Miasta.Drogi, mieszkania, usługi ogólnomiejskie , tramwaje ,tunel pod Pachołkiem,brak konfliktów z mieszkańcami.....I wystarczy!

  • zielony listek

    Oceniono 2 razy -2

    Czas aby odsunąć od władzy PO w Gdańsku i Warszawie. Dość już tego ich rządzenia.

  • yuo7leo9

    Oceniono 6 razy 6

    Trzymam kciuki za Pomaskę!

  • cleryka

    Oceniono 2 razy 2

    Nikt tak dobrze nie zna się na mafii jak red. Latkowski, członek bandy.

  • zawsze888

    Oceniono 7 razy -5

    .....budyn....kolejny zladziej z Polski....ktory "za kare" zostanie wyslany do grona swietnie oplacanych zdrajcow z Brukseli.....i prosze zawsze pamietac te nazwiska ....Barbara Kudrycka, Julia Pitera, Danuta Huebner, Róża Thun, Danuta Jazłowiecka oraz Michał Boni...

  • lares87

    Oceniono 9 razy 7

    Budyń to jest Adrian

  • rasta-mw

    Oceniono 5 razy -3

    Kto jest bardziej religijny młody Wałęsa czy Pomaska?

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najczęściej czytane

Najnowsze informacje