To wcale nie jest wpadka Andrzeja Dudy. Niby przypadkiem akurat teraz wbił Macierewiczowi szpilę

Jacek Gądek
17.11.2017 11:57
Wyglądająca na przypadkową sytuacja, gdy Andrzej Duda mówi o "ubeckich metodach" Antoniego Macierewicza, to w rzeczywistości element reżyserowanej polityki prezydenta. Cel? Nakłonić MON do przywrócenia gen. Jarosławowi Kraszewskiemu dostępu do tajnych informacji.

Akurat idąc Krakowskim Przedmieściem, tuż przed Pałacem Prezydenckim pan prezydent najpierw postanowił zdawkowo odpowiedzieć komuś na ulicy na pytanie: - Panie prezydencie, co z panem Antonim? Dogadacie się jakoś panowie?

Andrzej Duda odrzekł jedynie, że "pan minister musi sobie parę rzeczy przemyśleć". Odszedł kilka kroków, ale wrócił i dodał: - Jak będzie wobec uczciwych oficerów stosował takie ubeckie metody, jak Platforma stosowała wobec niego, to będzie kiepsko.

Przypadek? Wpadka? Prezydent się zagalopował? Chlapnął bez namysłu? Nic z tych rzeczy. Wyjaśnijmy, dlaczego.

To nie przypadek, to przemyślana narracja Dudy

Andrzej Duda musiał zdawać sobie sprawę z tego, że jest nagrywany. Prezydentowi na ulicy zawsze towarzyszą przypadkowe osoby - gapie - trzymające w ręku telefon z włączoną kamerą. Tu kamera była tuż obok Dudy: jakość dźwięku jest bardzo dobra, słowa wyraźne, kadr bliski. Ot przypadek, że prezydent chciał wyjaśnić komuś na ulicy sens swojego sporu z Macierewiczem? A na domiar za pierwszym razem uznał, że odpowiedział gapiowi w sposób niesatysfakcjonujący i zbyt krótki, więc zawrócił po chwili i wyłuszczył przechodniowi sens konfliktu z ministrem obrony?

Nagranie opublikował turysta o pseudonimie "ME in HD" na YouTubie, ale mógł to też zrobić mieszkaniec stołecznej Pragi albo ktoś, kto przyjechał na Krakowskie Przedmieście spod Radomia. Żwawi i politycznie zaangażowani właściciele profili na Twitterze czy Facebooku i tak by wyszperali i podchwycili fragment z dłuższego nagrania i udostępnili dalej. A Twitter jest najlepszym miejscem do tego, aby nagranie wypłynęło na wierzch.

I wypłynęło. W obieg puściły je osoby stojące za dwoma profilami na TT - tymi, które wcześniej udostępniły zdjęcie Ryszarda Petru i Joanny Schmidt lecących do Portugalii, choć w polskim Sejmie opozycja "broniła demokracji", a PiS odpierało "pucz". Wtedy wybuchła burza. Teraz jest podobnie.

Reżyserem jest przypadek

Karkołomne byłoby jednak stwierdzenie, że nagrywający scenę z prezydentem Kanadyjczyk jest wtyką Pałacu Prezydenckiego, że każdy ruch turysty zaplanowano, a osoba zadająca pytanie o Macierewicza podstawiona. Tak nikt rozsądny nie powie. Taka kombinacja szybko zostałaby zdemaskowana.

Nie zmienia to faktu, że prezydentowi czasami wygodnie jest w sytuacji dość przypadkowej powiedzieć rzecz dobrze przemyślaną i zdać się już na przypadek, który wyreżyseruje sposób oraz moment (zapewne szybki) wypłynięcia jego słów do przestrzeni publicznej.

Na 100 proc. można być natomiast pewny, że słowa prezydenta nie były w żadnym razie przypadkowe. Jedyne co przypadkiem mogło być, to sposób ich "wypuszczenia" do mediów. Komunikat "Macierewicz stosuje esbeckie metody, których używała Platforma" jest przemyślaną narracją Pałacu Prezydenckiego na najbliższe tygodnie.

"Przerośnięty skrzat" czuwa

Andrzej Duda ma w swojej kancelarii speca od social mediów, Marcina Kędrynę, a jego znajomość Facebooka, Twittera i innych "socjali" jest tak okazała jak jego broda.

"Przerośnięty skrzat", jak bywa nazywany w Pałacu, po rzekomej wpadce Dudy szybko pospieszył z wyjaśnieniem jego słów. Jak? Opublikował na Twitterze selfie swoje i gen. Jarosława Kraszewskiego.

Mówiąc wprost: "ubeckie metody" stosowane przez Macierewicza to odebranie gen. Kraszewskiemu poświadczenia bezpieczeństwa, a więc dostępu do informacji ściśle tajnych i pozbawiło możliwości pracy. Kraszewski to najważniejszy i najbardziej zaufany człowiek prezydenta od spraw wojska - jego uszy i oczy w armii. Odebranie dostępów "oślepiło" Kraszewskiego, a więc i Dudę. Formalnie generał pełni w Biurze Bezpieczeństwa Narodowego funkcję dyrektora Departamentu Zwierzchnictwa nad Siłami Zbrojnymi.

Poświadczenie bezpieczeństwa odebrała mu Służba Kontrwywiadu Wojskowego, a w rzeczywistości sam Antoni Macierewicz. Teraz Kraszewski, na którego zdawał się Duda, nie może opiniować kandydatów do nominacji generalskich i wielu innych rzeczy.

Kluczem są daty

Geneza dzisiejszych słów o "ubeckich metodach" Macierewicza sięga 23 czerwca tego roku. Wtedy Kraszewski negatywnie zaopiniował kandydatów Macierewicza na generałów. Następnego dnia stracił dostęp do informacji ściśle tajnych. Podlegająca Macierewiczowi Służba Kontrwywiadu Wojskowego (kieruje nią zausznik Macierewicza - Piotr Bączek) wszczęła procedurę sprawdzania jego poświadczenia bezpieczeństwa. A to wiąże się z jego czasowym odebraniem.

Macierewicz wziął broń - SKW. Cynglem był Bączek, a amunicją sprawdzanie poświadczenia bezpieczeństwa Kraszewskiego. I tak generał stał się najważniejszą ofiarą wojny Andrzeja Dudy z Antonim Macierewiczem. Co ważne: Macierewicz z Bączkiem "odstrzelili" generała prawie pół roku temu. Słowo "prawie" jest tu najistotniejsze.

Duda nie odpuści

Ale przed odpowiedzią na to kluczowe pytanie, najpierw kilka zdań o sile samego zarzutu i honorze.

Andrzej Duda nie odpuści sprawy Kraszewskiego. Ocalenie "swojego" generała to dla prezydenta punkt honoru. Jeśli tu odpuściłby Macierewiczowi, to pokazałby, że poświęcił bez walki swojego zaufanego człowieka. Straciłby wtedy w oczach wojska, a sam też pozwoliłby się Macierewiczowi upokorzyć. Na to prezydent nie chce pozwolić.

Prezydent oddał więc teraz najmocniejszą jak dotąd salwę w kierunku Macierewicza. Stosowanie "ubeckich metod" to zarzut o dużym kalibru, a do tego celny. Przecież szef MON jest weteranem walki z PRL-owską Służbą Bezpieczeństwa i komuną. Poza tym, Andrzej Duda na TT już zdążył rozwinąć swoją myśl o "ubeckich metody, które Platforma wcześniej stosowała wobec Macierewicza". Wskazał, że w 2008 r. ta sama SKW, ale kierowana przez nominata PO, to właśnie Macierewiczowi zabrała dostęp do ściśle tajnych danych oraz certyfikaty bezpieczeństwa. Tak PO "odstrzeliła" posła PiS, likwidatora Wojskowych Służb Informacyjnych.

Zatem słowa Dudy o Macierewiczu są dwiema precyzyjnymi szpilami. Po pierwsze: stosuje on "ubeckie metody", choć z ubecją walczył. Po drugie: sięga po "metody, jak Platforma", choć tą partią gardzi. W efekcie "będzie kiepsko", skoro Macierewicz idzie śladem "ubecji" i PO. W takiej narracji nie ma przypadku - to przekaz Pałacu Prezydenckiego.

Odpowiedź na pytanie: dlaczego teraz?

A teraz odpowiedź na pytanie: dlaczego akurat teraz? Kluczem są daty i ustawa o ochronie informacji niejawnych.

23 czerwca gen. Kraszewski skreślił kandydatów Macierewicza na generałów. Dzień później SKW wszczęła procedurę sprawdzania gen. Kraszewskiego, a tym samym pozbawiła go dostępu do tajnych informacji. Macierewicz z Bączkiem "odstrzelili" Dudzie generała. W grudniu minie pół roku, a SKW ustawowo ma właśnie pół roku na sprawdzenie Kraszewskiego. Termin minie za ok. miesiąc.

Wytrych w ustawie

Ustaw stanowi: "Wszystkie czynności (...) muszą być rzetelnie udokumentowane i powinny być zakończone przed upływem 6 miesięcy od dnia wszczęcia postępowania". Czy jednak wtedy sprawa Kraszewskiego się wyjaśni: odzyska dostępy bądź je straci na amen? Tak powinno się stać, ale taki scenariusz jest wątpliwy.

Dalej sięgamy do ustawy: "W szczególnie uzasadnionych przypadkach niezakończenia kontrolnego postępowania sprawdzającego w terminie (6 miesięcy), organ (...) przedłuża je o kolejne 6 miesięcy". SKW może sięgnąć po ten wytrych i dalej prześwietlać Kraszewskiego. Wówczas SKW wyśle do Kraszewskiego i szefa BBN pisma z informacją o takim wyjątkowym przedłużeniu sprawdzania generała.

Duda chce decyzji już teraz

Odpalenie przez prezydenta salwy pod tytułem "Macierewicz stosuje metody SB i Platformy" to presja na szefa MON, aby SKW nie odważyło się przedłużać postępowania do połowy 2018 r., ale już za kilka tygodni podjęło ostateczną decyzję ws. Kraszewskiego.

Andrzej Duda teraz - z wyprzedzeniem - uderza w Macierewicza, aby nie musiał przed Świętami Bożego Narodzenia odebrać pisma z informacją: SKW przedłuża sprawdzanie Kraszewskiego. O tym, że podejrzenia SKW wobec generała są dęte, przekonany jest cały obóz prezydencki, więc oczekuje przywrócenia mu dostępów.

Macierewicz: żadnego związku

A na koniec żart Antoniego Macierewicza. Gdy Kraszewski odrzucił kandydatów Macierewicza na generałów, a potem Macierewicz "odstrzelił Kraszewskiego, szef MON powiedział w wywiadzie: - Nie ma żadnego związku między tymi dwoma zjawiskami.

15 słów z PRL-u, które każdy powinien znać. Sprawdź swoją wiedzę!
1/15Bibuła miała to do siebie, że:
Zobacz także
Komentarze (58)
To wcale nie jest wpadka Andrzeja Dudy. Niby przypadkiem wbił Macierewiczowi dwie szpile
Zaloguj się
  • coikto12

    0

    Ktoś wierzy w te podchody?Przecież to jest PiS,a PiS reprezentuje wszystko,co w człowieku najgorsze.

  • jarmuk636

    Oceniono 3 razy -3

    Szkoda PAD. Swoi mu przestali chyba ufać i platfusy utopili by go w łyżce wody, na swój pełen łagodności i miłości platformerski sposób.

  • Oceniono 4 razy 2

    Plastuś Duduś tylko gada,ale naprawdę chodzi na pasku Kaczorka, więc także radzieckiego generała Antoniego Macierewicza,w Polsce znanego jako Macierewicz...

  • a.k.traper

    Oceniono 2 razy 2

    Oj Duduś, Duduś, opowiedz o tych metodach i powiedz kiedy były stosowane?
    Macierewicz od dawna, jeszcze za KOR i przed marzył o zostaniu generalisimussem a dzięki Tobie jest to możliwe, nawet Cię nie internuje bo jestes mały wacuś.

  • n29a

    Oceniono 3 razy 3

    Adrian, weźcie ludzi z łopatami i z wapne, schowajcie Antka (nawet i po ciosie szpadlem w potylicę) i ciszej już nad tym świrem.

    Zaczniesz wtedy zarabiać na względny szacunek.

  • jaceksea

    Oceniono 4 razy -2

    Szanowny Panie Imienniku Gądek! Artykuł bardzo ciekawy, słuszny i td. i td. Popieram! Natomiast nie popieram nie rozróżniania rodzajów (męski - żeński) rzeczowników! Pisze Pan "są dwoma precyzyjnymi szpilami". O ile wiem: nie jest "TEN szpil" tylko "TA szpila"! A więc "są dwiema precyzyjnymi szpilami"!

  • karo80.0

    Oceniono 6 razy 6

    Sorry, ale jakie ma znaczenie co akurat powiedział ten pajac, na dodatek wzywając... Konstytucję na swoją obronę? :))) Przepychanka dwóch prymitywnych, partyjnych wieprzów z PiS, próbujących wyrwać dla siebie kawałek "władzy", z praworządnością nie ma to nic wspólnego. Zidiociałe media wciąż próbują traktować Maliniaka jak prawdziwego prezydenta a świra jak prawdziwego ministra obrony narodowej, rezultat jest tragikomiczny.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najczęściej czytane

Najnowsze informacje