;

Obrończynie dobrego imienia Janusza Rudnickiego, stoicie po złej stronie [OPINIA]

Wiktoria Beczek
Janusz Rudnicki, Kazimiera Szczuka

Janusz Rudnicki, Kazimiera Szczuka (Agencja Gazeta)

Wiele feministek - w imię obrony "swojego" - zapomniało, o co od lat walczymy. Względy towarzyskie okazały się ważniejsze niż ideały. Siostry, nie psujcie tego, co wyzwoliła akcja #metoo, bo jeśli kobiety znów poczują, że za ujawnianie molestowania czeka je ostracyzm, to właśnie wy będziecie je miały na sumieniu.

“No cóż, kto nigdy nie wykorzystał nietrzeźwej niech rzuci pierwszy kamień…”, “A jak facet rano trzeźwieje obok kaszalota też ma prawo skarżyć ją o gwałt?” - pamiętacie? 2014 rok, Rafał Ziemkiewicz.

Wszyscy się oburzaliśmy. Tak samo, jak lata wcześniej, kiedy Andrzej Lepper z obleśnym rechotem przekonywał, że nie można zgwałcić prostytutki.

Od tego czasu zmieniło się niewiele. Prezydentem najpotężniejszego światowego imperium został człowiek, który bez zażenowania mówi o tym, że przespałby się ze swoją córką, gdyby nie była jego córką. Przyznaje, że piękne kobiety całuje “z automatu” i nie czeka na pozwolenie, a o swojej kontrkandydatce w wyborach mówił, że nie nadaje się do rządzenia krajem, jeśli nie potrafi zaspokoić swojego męża.

Opada zasłona milczenia

Ale ostatnie tygodnie to też gigantyczna akcja #metoo, która sprawiła, że wiele, bardzo wiele kobiet opowiedziało o tym, że były molestowane, lub choćby przyznało, że miało to miejsce. Historie nadchodziły zewsząd. Niektóre powinny były trafić prosto na policję, inne były wyliczaniem dziesiątek, setek, tysięcy przypadków przemocy symbolicznej, poniżania, upokorzania, zawstydzania i krępowania.

Widzimy jak opada zasłona milczenia w Hollywood. Kolejne kobiety obciążają znanego producenta, a Uma Thurman pytana o komentarz mówi, że przyjdzie czas, kiedy wszystko powie i ta deklaracja brzmi tak, że pewnie wiele potężnych osób w środowisku zaczęło rozważać ucieczkę do krajów bez umów ekstradycyjnych z USA.

Odważne kobiety zaczęły też mówić o molestowaniu w brytyjskiej polityce. Doszło już do pierwszych dymisji w rządzie i na tym z pewnością się nie skończy.

"Ku*wy już są!" i reszta obelg

A w Polsce? W najnowszych "Wysokich Obcasach", w ważnej, mądrej rozmowie o molestowaniu pada nazwisko pisarza Janusza Rudnickiego. Jak się okazuje, Rudnicki miał nazwać “kur*ami” dziennikarkę i jej koleżankę. Sprawa mogła się zamknąć na przeprosinach, ale od samego pisarza dowiedzieliśmy się, że był to żart, a kontekst zmieniał znaczenie tych słów.  Za chwilę przyszło nam się przekonać, że takich “żartów” było znacznie więcej.

“Przekonywał kolegę, że wezmą mnie na dwa baty”, “jestem za brzydka i mu przy mnie nie staje”, “jak dam mu dupy, to będę mogła dopić jego piwo”, “przedstawił mnie jako swoją kochankę”, “opisał jakieś rzekome nasze bzykanie”, “powiedział, że ojciec znalazł mnie w oknie życia”

Zdziwi się ten, kto pomyślał, że to wypowiedzi osoby, które na fali ujawnienia słów o “ku*wach”, postanowiły również opowiedzieć o swoich przejściach z Rudnickim. Nic z tych rzeczy! To są cytaty z obrończyń i obrońców pisarza.

Ci, których zapewne oburzały słowa Ziemkiewicza, Sklepowicza i rysunek Mleczki o molestowaniu brzydkich kobiet, którzy - niekiedy od lat - deklarują walkę z seksizmem i wszelkiego rodzaju przemocą, dziś mówią: ale to przecież nasz Janusz! On tak żartuje, nas to śmieszy. Nie pozwolimy naszego Janusza włożyć do jednego worka z tymi, którzy mówią to samo, co on, ale ich akurat nie lubimy.

Rudnicki nie jest Ziemkiewiczem

Pamiętam jak zaczynałam swoją przygodę z feminizmem. Byłam nastolatką, a jedną z moich idolek była Kazimiera Szczuka. Mówiła dosadnie o tym, co zaczynało mi się klarować w głowie - że mamy za mało praw, że “demokracja bez kobiet, to pół demokracji”, że razem możemy więcej. Była jedną z organizatorek Manif, które otworzyły mi oczy na to, po jak wiele rzeczy trzeba wyjść na ulicę.

Dziś ta sama Szczuka, pisze, że “historia o strasznym pisarzu jest głupia do łez”, że dziennikarka, która ujawniła zachowanie Rudnickiego “robi z siebie ofiarę”, że to “żałość rzeczywiście ośmieszająca ideę dzielenia się opowieściami o molestowaniu”. Później jakoś niezdarnie przeprasza za atak na Annę Śmigulec, ale brnie w to, że “nie potrafi zobaczyć w tej historii dziennikarki w roli ofiary”, że tego “żartu” nie należy wkładać do worka z przemocą seksualną i nienawiścią do kobiet, a przede wszystkim, że “Rudnicki nie jest ani Lepperem ani Ziemkiewiczem ani Sklepowiczem”.

A dlaczego nie jest? Bo go zna. Wielkieś mi uczyniła pustki w domu moim, moja droga Kazimiero, tym komentarzem swoim. Pełno nas feministek, a jakoby nikogo nie było...

Ziemkiewicza i Sklepowicza też ktoś zna, też pewnie uważa, że to fajne chłopaki. Pewnie w paralelnej rzeczywistości ktoś usprawiedliwia ich teksty, mówiąc, że to tylko - tu za Szczuką - ”debilne żarty w kawiarni”, a oni sami to - tu za Magdaleną Żakowską - “wrażliwi, dobrzy, serdeczni ludzie i mężczyźni”.

Ośmieszanie akcji #metoo

Jest też Eliza Michalik, która w dziennikarskim świecie chciałaby i mogła być tym, kim w świecie kina są Maja Ostaszewska i Renata Dancewicz - kobiety, które nie boją się utraty ról i stawiają - a w każdym razie sprawiają takie wrażenie - obronę swoich ideałów ponad karierę. Ale Michalik teraz oświadcza, że “robienie z Rudnickiego twarzy polskiego obleśnego molestującego show bizu to jakieś kompletne nieporozumienie”, a po fali krytyki obraża się, bo z “czegoś, co mogło być zarzewiem fajnej debaty o granicach i prawach” zrobiono “durną pyskówkę”, a wszyscy ci, którzy nie zgadzają się z jej zdaniem “robią dokładnie to, co PiS: nie dopuszczają do rozmowy (...) infantylizują, psychologizują i oceniają moralne”, a nawet “szantażują swoimi zranionymi uczuciami”.

Szczuka i Michalik sugerują, że oskarżanie Rudnickiego ośmiesza akcję #metoo, że to nie ten kaliber opowieści. Zabawne, że to samo mówił sam pisarz, jeszcze zanim Śmigulec przedstawiła go przed milionami słuchaczy. Klęczał przed Agnieszką Kublik, która miała mu zdaje się zbiorczo wybaczyć winy, a jednocześnie perorował, że “akcja traci zęby”, bo “jeśli wszystkie były molestowane, to znaczy, że nikt”, a wpisy o molestowaniu i gwałtach mieszają się z “wpisami typu: no miałam 15 lat i ktoś tam za mną krzyknął ‘lala bucik ci się roz***rdala’”.

Motto Dulskiej: brudy prać w domu

Czas na eksperyment myślowy. Gdybym była kobietą, która została np. zgwałcona przez osobę potencjalnie związaną ze środowiskiem, które reprezentują Szczuka, Michalik i inne osoby biorące udział w tej zawstydzającej dyskusji - Maciej Stuhr, Krzysztof Materna, Joanna Kos-Krauze, była minister kultury (sic!) Małgorzata Omilanowska - czy po uświadomieniu sobie z jaką zaciekłością potrafią bronić “swoich” i o ile ważniejsze okazują się być względy towarzyskie od ideałów, fundamentów feminizmu, zdecydowałabym się sprawę nagłośnić?

Bardzo wątpię. A już na pewno szalenie bym się tego bała.

Tego chcemy? Pokazać ofiarom molestowania, że mają się bać reakcji innych? Przecież to powrót do hasła, z którymi od lat walczymy - “Na to mamy cztery ściany i sufit, aby brudy swoje prać w domu i aby nikt o nich nie wiedział”.

Dulszcyzna - taki obraz wasz!

Środowiskowe samobóje

Rudnicki, w jednym z komentarzy usprawiedliwiających, pisze, że bycie feministą to ciężki kawałek chleba. I tu się zgodzę. Bo oprócz nieustannej walki o to, by nie było przyzwolenia na mówieniu o kobietach per “kur*y”, okazuje się, że ciosy zaczynają spadać z najmniej oczekiwanych stron. Środowiskowe samobóje.

Mam cichą nadzieję, że Reduta Dobrego Imienia Janusza Rudnickiego przypomni sobie o prostej zasadzie, by zawsze stawać po stronie ofiary, również jeśli została poniżona “tylko” w żartach. Mam cichą nadzieję, że przemyślicie sprawę, bo niezły zrobiłyście burdel w tym Archeo, siostry.

Jeśli chcesz opowiedzieć nam swoją historię, zetknęłaś się z seksizmem i chcesz to ujawnić, napisz: wiktoria.beczek@agora.pl.

Zobacz także
Komentarze (231)
Obrończynie dobrego imienia Janusza Rudnickiego, stoicie po złej stronie, brońcie ofiar [OPINIA]
Zaloguj się
  • 66kropek

    Oceniono 1 raz 1

    Znany( wśród elit) pisarz doznał z pewnością szoku na wieść, że nie jest dowcipny. Czemu więc pani Żakowska, Szczuka, Michalik od lat chichotały po jego żartach jak pensjonarki? A no bo kochany panie takie z nich feministki jak z k...y zakonnica. Fajne, nie?

  • Adam Persson

    Oceniono 2 razy 2

    Lesba probuje rzucic feministe na pozarcie "siostrom". Pyszne

  • Patrycja Komorowska

    Oceniono 4 razy 2

    Zawsze broniłam Elizy Michalik, kiedy inni zarzucali jej hipokryzję, ale ostatnio przekonałam się jaka jest naprawdę. Obniżając poziom dyskusji w swoich programach przeklenstwami, chociaż są " wypikowane", wiecznym mówieniem o seksie i " cipkach" , sama nie pozwala innym na najmniejszy błąd w wypowiedziach . .. Teraz czytam na forach, jak banuje nawet za pytanie o wykształcenie, albo dowiaduję się z netu o wyrzuceniu jej z prawicowych redakcji za plagiaty. Dla mnie ta osoba przestała być wiarygodna..

  • brochuf

    Oceniono 3 razy 1

    To co nazywamy kulturą w coraz większym zakresie jest "żulturą". Tzw. elity kulturalne od lat zachowują się tak, jakby Pasikowski filmem "Psy" otworzył im oczy i pokazał nowy "lepszy" świat... Równie żałosne co przygnębiające.

  • brunschwick

    Oceniono 4 razy 4

    Nie dziwi mnie to, że pan R. jest chamem, nie dziwi mnie też, że koleżanki, którym to nie przeszkadza, go bronią. Dziwi mnie jednak, że w tych opowieściach, występuje tylko jedna reakcja na to chamstwo - bezwarunkowa akceptacja. W normalnym środowisku, taki pan R. od czasu do czasu oberwałby po mordzie i nauczyłby się, że są osoby z którymi się tak nie "żartuje". W półświatku pisarsko dziennikarskim, takich osób najwyraźniej nie ma.

  • bialas_77

    Oceniono 4 razy 2

    A Kevin Spacey wylatuje z nakręconego filmu :-) Co kraj, to obyczaj, a obyczaj rzecz ważna, jak nic :-D

  • tornemorgren

    Oceniono 4 razy 2

    Niby dziennikarka, niby kształcona, a odróżnienie molestowania SEKSUALNEGO od chamstwa poza możliwościami intelektualnymi.

  • Małgorzata Kalicińska

    Oceniono 7 razy 5

    Swego czasu była podobna akcja w obronie sławnego psychologa Andrzeja Samsona. Środowisku do głowy nie przyszło, że wszystko co wykryto było ...PRAWDĄ.
    Potem był wstyd środowiska.
    I dzisiaj mam to samo wrażenie.
    Środowisko KULTURY broni chamstwa i wulgaryzmów w przestrzeni publicznej.
    Niebywałe...

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najnowsze informacje