O dwóch takich, co wydają 100 milionów zł. Przełomem była dla nich katastrofa smoleńska

Jacek Gądek
11.10.2017 06:34
Cezary Jurkiewicz i Maciej Świrski

Cezary Jurkiewicz i Maciej Świrski (BARTOSZ BOBKOWSKI, ADAM STĘPIEŃ/ AGENCJA GAZETA)

Dwóch wschodzących polityków z obozu PiS - Cezary Jurkiewicz i Maciej Świrski - trzyma stery Polskiej Fundacji Narodowej. Dla obydwu przełomem w życiu była katastrofa smoleńska. Dziś zawiadują 100 milionami złotych na - formalnie - promocję Polski.

W tym duecie bardziej wpływowy jest "wice". Maciej Świrski - były bloger o pseudonimie "Czarnowidz" ("Były Jasnowidz"), potem szef Reduty Dobrego Imienia i doradca wicepremiera Piotra Glińskiego, a teraz wiceprezes Polskiej Fundacji Narodowej. Bo tu prezesem jest Cezary Jurkiewicz - dziś szef klubu PiS w stołecznej Radzie Miasta.

Przy zadziornym Świrskim Jurkiewicz jest niemal gołąbkiem.

"Czarnowidz"

Jeden z cytatów z profilu Macieja Świrskiego na Twitterze: "Jesteśmy specjalistami od marek. Potrafimy zepsuć każdą". Dziś brzmi to jak samokrytyka, ale pisząc "jesteśmy" miał na myśli Redutę Dobrego Imienia, która tropi zakłamywanie polskiej historii ("polskie obozy śmierci", "polskie SS") w mediach na świecie i stara się je tępić.

Jego interwencje trudno dziś zliczyć. Głośny był choćby pozew przeciwko niemieckiej telewizji ZDF za serial "Nasze matki, nasi ojcowie", a także oczekiwanie, aby prezydent Andrzej Duda odebrał prof. Janowi Tomaszowi Grossowi państwowy order.

Wcale nie takie żółtodzioby

Gdy Polska Fundacja Narodowa ruszyła z kosztującą 19 milionów złotych kampanią o sądach, w świetle kamer stanęli Jurkiewicz i Świrski. I od razu znaleźli się w ogniu krytyki.

Mogłoby się wydawać, że są żółtodziobami i zupełnie nowymi postaciami w polityce - ale tak nie jest. Polityczne przebudzenie Jurkiewicz przeżył 10 kwietnia 2010 r. Z kolei Świrski już lata temu był blogerem - początkowo anonimowym - który angażował się w życie publiczne.

Batalia z Kubą Wojewódzkim

Tuż po katastrofie smoleńskiej i pochowaniu śp. Pierwszej Pary na Wawelu bił w koncern Coca-cola za to, że była sponsorem programu "WF" Kuby Wojewódzkiego i Michała Figurskiego, w którym chamsko szydzili z Jarosława Kaczyńskiego i pochówku jego brata. "WF" spadł z anteny, choć niekoniecznie za sprawą "Czarnowidza", bo oburzonych programem było wielu. Tak wprawiał się w batalie z biznesem i mediami.

Jako bloger był anonimowy, ale postacią publiczną był już wcześniej: w latach 2006-09 zajmował fotel wiceprezesa Polskiej Agencji Prasowej. Dziś jest wiceszefem rady nadzorczej PAP - wrócił więc na stare śmieci.

Tożsamość "taliba"

"Czarnowidz" ma za sobą studia historyczne i informatyczne. Dla Świrskiego 10 kwietnia też był przełomem. Był "obrońcą krzyża" i rozpierała go złość na ludzi, którzy wyśmiewali, upokarzali i atakowali osoby modlące się przed Pałacem Prezydenckim. Zdziczała i niejednokrotnie pijana menażeria upokarzała czuwających przed Pałacem.

W odpowiedzi na swoim blogu w 2010 r. "Czarnowidz" sam zdefiniował siebie jako "taliba". - Normalne zachowania nazywane są zacofaniem, zboczenia i dewiacje - normalnością, im dłużej to trwa, tym bardziej utwierdzam się w swoim przekonaniu, że nie ma, absolutnie nie ma żadnej możliwości kompromisu pomiędzy tym światem, a wartościami, które są dla mnie drogie - pisał.

Po czym dodał: - Jestem talibem, niech tak będzie. Talibowie, jak zapewne wszyscy wiedzą, to byli uczniowie szkół koranicznych w Pakistanie, którzy wprowadzili reżim szariatu w Afganistanie, po tym, gdy nastała tam próżnia polityczna. Ja jestem talibem, bo tak jak prawdziwi talibowie, jestem przywiązany do mojej wiary i tradycji, fundamentu polskiej cywilizacji i - do cholery - nie godzę się na to, co się wyprawia z moją cywilizacją, co wyprawiają z nią rozmaici ruscy macherzy od propagandy i dywersji ideologicznej.

Ton zaczepny

Świrski lubi prowokacyjny, zaczepny, publicystyczny ton. W internecie roi się od jego archiwalnych postów publikowanych na forach i platformach blogowych. Część usunął, ale część się ostała. Teraz jest w obozie władzy, ale gdy PiS było w opozycji, to klarownie kreślił "cel ostateczny" przeciwników.

Uznawał, że drugiej stronie chodzi o "doprowadzenie do odcięcia narodu od swych korzeni, a w konsekwencji do rządzenia bezwolną masą konsumentów, kupujących to, co wskaże 'zaprzyjaźniona telewizja'".

- Dlatego jestem talibem. Dość już tego. Jeżeli ten plan im się powiedzie, nie będę mógł tu żyć. (...) Innej drogi jak radykalizm religijny nie ma. W tych czasach zagrożenia podstawowych wartości nie można być letnim. Trzeba być gorącym jak rozgrzany do czerwoności miecz. Od krzyża ręce precz! - pisał. Był przy tym przekonany, że "źródłem dywersji ideologicznej jest KGB, a 'przedstawiciele społeczności międzynarodowej' to po prostu ruscy agenci wpływu". Pisał to, gdy wojna o krzyż miała swoje apogeum.

Cios w biskupów

Inny jego charakterystyczny wpis: "Zbliżamy się do pewnego kresu, kresu tej cywilizacji, która do tej pory była nazywana cywilizacją polską". Według niego "zwyrodniała tłuszcza" podniosła łby, bo "wystarczyło 5 lat braku pedagogiki papieskiej" (Jan Paweł II zmarł w 2005 r., a wpis pochodził z 2010 r.). Bił też w biskupów, którzy chcieli przenieść krzyż sprzed Pałacu w miejsce sakralne (najpierw do kaplicy w Pałacu, a potem do kościoła św. Anny, gdzie do dziś się znajduje).

Pisał więc Świrski, że "owce są bez pasterzy", bo "polscy biskupi milcząc, a przecież widzą, co się dzieje". Dawał przykład, że obrona krzyża była kiedyś dla Kościoła "podstawowym imperatywem" - był to czas wypraw krzyżowych. Według niego człowiekowi z motłochu, który atakował modlących się, "krzyżowiec jednym cięciem zdjąłby z karku ten parszywy łeb".

- Myślę, że wszystko stracone - dodawał na widok wojny o krzyż. Wobec próby przeniesienia krzyża pisał: - Nie wiem jak wy, ale ja jutro idę, żeby na to nie pozwolić. Non possumus.

Doradca od historii

Maciej Świrski poznał dobrze z prof. Piotrem Glińskim, bo zrobił z nim wywiad na wideobloga występując już pod nazwiskiem. Potem robił mu kampanię wyborczą. Został też rzecznikiem cyklu debat "Alternatywa" i zawsze był pod ręką Glińskiego.

A już po wyborach Gliński uczynił "Byłego Jasnowidza" swoim doradcą ds. polityki historycznej. Cała obecność Świrskiego w polityce jest zatem uzależniona od Glińskiego. Wcześniej zajmował się z kolei biznesem poligraficznym. Sprzedawał usługi dostępu do internetu, gdy ten jeszcze w Polsce raczkował. I był - od końcówki lat 80. - nauczycielem na Suwalszczyźnie, a nawet dyrektorem szkoły.

Jednak edukowanie dzieci nie było jego powołaniem. Poprzez PFN edukuje już masy.

Prezes kierownikiem

Zgromadzenie "Marsz Pamięci" formalnie trwa 16 godzin - od godz. 6 do 22. Kierowników zgromadzenia jest dwóch, ale za wieczory odpowiada Cezary Jurkiewicz - dziś szef klubu PiS w radzie miasta Warszawy.

Politykiem stał się, gdy rozbił się Tu-154M. "Niedziela" pytał go, jakim wydarzeniem w jego życiu była katastrofa smoleńska? - Przełomowym! - odparł.

W katolickim piśmie Jurkiewicz zwierzał się z tego, jak trafił do polityki. - Pewnie byliśmy jedną z pierwszych rodzin, które przyjechały rankiem 10 kwietnia 2010 r. na Krakowskie Przedmieście, aby w tym miejscu modlić się i zapalić znicze. Moje życie zmieniło się po tej tragedii, bo wówczas zdecydowaliśmy wspólnie z żoną o moim włączeniu się w politykę - dodawał Jurkiewicz.

Teolog

Przed Pałacem przychodził od początku, a na serio organizowaniem ochrony marszu zajął się po zamordowaniu przez Ryszarda Cybę działacza PiS Marka Rosiaka (październik 2010 r.) w Łodzi (Cybę skazano na dożywocie). Przy jastrzębim Macieju Świrskim jest łagodnym gołębiem. Z wykształcenia - teolog.

Cezary Jurkiewicz jest dziś prezesem zarządu flagowego projektu PiS, Polskiej Fundacji Narodowej. A więc zawiaduje budżetem 100 mln zł, na który składają się spółki Skarbu Państwa, a który ma służyć promowaniu Polski. Pierwszym wielkim projektem PFN jest kampania wymierzona w środowisko sędziowskie, a promujące zaoranie Sądu Najwyższego.

On sam pisze o sobie tak: "prywatnie mąż, ojciec ośmiorga dzieci oraz społecznik, angażujący się w wiele inicjatyw społecznych i patriotycznych".

Miesięcznice? Nie polityka

Jurkiewicz jest bardzo wyczulony na opinie, że miesięcznice mają w sobie elementem polityki.

- Kiedy formujemy marsz, to odmawiamy różaniec. Idziemy odmawiając tę modlitwę. Jest tylko jeden moment, gdy ją przerywamy - gdy jesteśmy przed kościołem św. Anny. Wtedy odmawiamy "Krzyżu święty nade wszystko" - to z racji, że w tym kościele znajduje się krzyż, który stał wcześniej przed Pałacem Prezydenckim - opisywał w rozmowie z nami.

Na stronie PFN rozpisano się w zawodowej biografii Cezarego Jurkiewicza. Jest "od wielu lat związany ze środowiskiem biznesowym". - Posiada wieloletnie doświadczenie w zarządzaniu przedsiębiorstwem m.in. w obszarach strategii, projektów, sprzedaży i usług - czytamy. Pracował jako menadżer dla marki Tchibo i był dyrektorem w Ruchu S.A. Miał też własną firmę - od 2010 do 2015 r. - własną firmę. Na państwowym poletku zarządzał z pozycji dyrektora Centralnego Ośrodka Sportu oraz podległych mu Ośrodków Przygotowań Olimpijskich.

Radnym PiS w Warszawie został w 2014 r. Prezesem PFN został 29 grudnia 2016 r. Ale jak do tej pory, ani on, ani Świrski nie byli w takich opałach.

Premier o kontrowersjach wokół kampanii billboardowej: Polska Fundacja Narodowa realizuje swoje statutowe cele

Sprawdź, czy wiesz, kto ma pierwszeństwo i jak trzeba zachować się na drodze. Wasza średnia to tylko 12/17
1/17Na tym skrzyżowaniu kierujący pojazdem 1:
Zobacz także
Komentarze (210)
Maciej Świrski i Cezary Jurkierwicz - o dwóch takich, co wydają 100 mln zł
Zaloguj się
  • kryweg

    Oceniono 2 razy 2

    Najgorsze, że ten przygłup spłodził jeszcze OSIEM sztuk na swoje podobieństwo ! Tak samo dzieje się na obrzeżach Rzeczpospolitej, niestety !

  • wilenski11

    Oceniono 1 raz 1

    cwani złodzieje

  • Krzysiek Ok

    Oceniono 2 razy 2

    I można się wylansować na trupach smoleńskich? MOŻNA!!!

  • junkamm

    Oceniono 2 razy 2

    WSZYSTKICH BARDZO BOGATYCH ARESZTOWAC I SPRAWDZIC SKĄD MA TYLE WSZYSTKIEGO DOKŁADNE SPRAWDZIC I ROZLICZYC . OBOJETNIE CZY TO POLITYK CZY ZWYKŁY CZŁOWIEK ALE TAK NAPRAWDE PROKURATORÓW LEKARZY POLITYKÓW ADWOKATÓW SEDZIÓW I WSZYSTKICH BOGATYCH RAZ NA ZAWSZE . W POLSCE MILIORDOWE OBROTY ALE TYLKO WSRÓD BOGATYCH . BIEDNY EMERYT NIE MA NA CHLEB TO SIE MUSI SKONCZYC ALBO SIŁĄ ZABIERZEMY IM PIENIADZE I MAJĄTKI

  • junkamm

    Oceniono 3 razy 3

    plujemy na każdego polityka w polsce a jA MOGE JESZCZE GO OSR.

  • acototak

    Oceniono 2 razy 2

    Skoro taki ultra-katolik to powinien znać siódme przykazanie.

  • junkamm

    Oceniono 2 razy 2

    ciekawe skąd ci mają tyle pieniedzy . na czym sie dorobili i skąd tyle wzieli . niech ktos zainteresuje sie tą sprawą koniecznie . a tak nawiasem widac gołym okiem jaka przepaśc jest miedzy bogatymi a biednymi . a rządy bandytów pisowskich tolerują to polska to przesrany kraj przeklety na wieki . uciekajcie ludzie z tego kraju jak najdalej a na śierodku tego kraju nasr.

  • necherculesc

    Oceniono 4 razy 4

    Pieniądze na "promocję", rady nadzorcze, "eksperci" i odpowiednio spreparowane złodziejskie prawo - to narzędzia styropianowej kleptokracji.
    I nie ma znaczenia, czy rządzi Donek, Bronek, czy Jarek lub Marek. Każdy z nich przyłożył rączkę do tworzenie tejże kleptokracji.
    I ŻADEN z nich nie zamierza tego zmieniać !
    O take - ZŁODZIEJSKĄ - Polskie oni siem ....

  • el.commendante

    Oceniono 4 razy 4

    Nabijanie się z nazwiska może i jest nie na poziomie, no ale co zrobić gdy gościu o nazwisku Świrski, naprawdę jest ciężkiego kalibru świrem...

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najczęściej czytane

Najnowsze informacje