"Jeśli się złamiemy, służba zdrowia będzie umierać. Po cichu". Byliśmy u protestujących lekarzy

09.10.2017 16:39
Trwa głodowy protest lekarzy w jednym z warszawskich szpitali pediatrycznych. Młodzi medycy od ponad tygodnia walczą w ten sposób o poprawę sytuacji w służbie zdrowia. - Nas wkrótce po prostu zabraknie - mówią rezydenci. Oto ich historie.

W chwili publikacji tekstu wciąż nie doszło do porozumienia pomiędzy lekarzami rezydentami a Ministerstwem Zdrowia. Do spotkania z udziałem obu stron ma dojść w poniedziałek wieczorem.

Zbudowany zaledwie dwa lata temu Szpital Dziecięcy WUM przy ul. Żwirki i Wigury wciąż lśni nowością. Z zewnątrz nieskazitelną bielą, w środku - kolorami. To właśnie tam tydzień temu zaczął się protest głodowy lekarzy rezydentów.

Z młodymi medykami rozmawiamy, gdy zaczyna się ósma doba akcji. Są na różnych etapach edukacji, ale wszyscy mają po dwadzieścia parę lat. W sumie kilkanaście osób. Poprzednią noc, tak jak wszystkie do tej pory, spędzili na podłodze w głównym holu szpitala. Na karimatach, w śpiworach. Rano wszyscy są już na nogach, bo pojawiają się pierwsi dziennikarze.

- Od kilku dni nie jemy. Jedyne co robimy, to pijemy, żeby się nie odwodnić. Mamy wodę, ale też kawę, herbatę i bezcukrowe izotoniki - mówi nam Marta, lekarz stażysta z Warszawy. W przyszłości chce się specjalizować w ginekologii i położnictwie.

Zapewnia, że ona sama, przynajmniej na razie, czuje się dobrze. Bez jedzenia jest już od czterech dni. - I nie odczuwam głodu. Bardziej dokucza mi osłabienie, bóle i zawroty głowy, spadek koncentracji. Wszystko dzieje się tak jakby w zwolnionym tempie. W dodatku ciężko nam się śpi, bo mamy tutaj w korytarzu cały czas włączone światło - opowiada. Ale najbardziej - mówi Marta - doskwiera im poczucie, że ten cały wysiłek może pójść na marne.

"Doszliśmy do ściany"

Na czym spędzają ostatnie dni? Jak sami mówią, głównie na czekaniu. Na komunikaty i na jakikolwiek gest dobrej woli ze strony rządzących. Upływający czas zabijają na różne sposoby: ktoś czyta książkę, ktoś rozwiązuje krzyżówki. Wszystko byleby zapomnieć o głodzie. W rozmowach przyznają, że tak drastyczna forma protestu to wynik zwykłej desperacji.

- Próbujemy zwrócić uwagę na wszystkie te problemy od co najmniej dwóch lat. Przez ten czas odbyły się dwie manifestacje i ponad 20 spotkań, w tym z prezydentem Andrzejem Dudą. Wszystkie bezowocne. Zdarza się, że do takich rozmów siadają z nami ludzie po prostu niekompetentni. I pewnie z tego po części wynika niezrozumienie nas - opowiada Mikołaj, lekarz stażysta z Poznania. Podkreśla, że służbę zdrowia zaniedbują od dziesięcioleci wszystkie rządy po kolei, a oni sami są zupełnie apolityczni. Bo przecież zdrowie to sprawa nas wszystkich.

W pewnym momencie doszliśmy do ściany. Byliśmy zbywani i ignorowani. "Pokojowe środki" zaczęły się powoli wyczerpywać, dlatego musieliśmy zrobić następny krok. Wciąż jednak chcemy uniknąć strajku generalnego i odejścia od łóżek pacjentów

- zapewniają młodzi lekarze. I podkreślają: tu nie chodzi o podwyżki dla nich samych. Chcą, by cała służba zdrowia dostawała więcej pieniędzy, by ograniczyć biurokrację.

Tłumaczą, że według Światowej Organizacji Zdrowia minimum wydatków, jakie państwo powinno ponosić na rzeczy służby zdrowia to 6,8 procent PKB. W Polsce to dziś 4,7 proc.

Czechy dały radę, Rumunia dała radę. U nas Ministerstwo Zdrowia prognozuje, że osiągniemy ten poziom dopiero w 2025 roku, czyli za osiem lat. Tylko że wtedy nasza opieka zdrowotna będzie już kompletnie niewydolna

- mówi Kuba, urolog w trakcie drugiego roku specjalizacji.

Według nich pieniądze dla służby zdrowia są, trzeba umieć tylko dobrze szukać. Jak mówią, rząd sam przecież się chwali, że np. uszczelnił wpływy z podatku VAT. Ich zdaniem problem polega jedynie na tym, że władza ma po prostu inne priorytety. - Syty głodnego nie zrozumie. Dopóki ich samych to nie dotknie, dla polityków problem będzie funkcjonował jakby "za szybą" - kwituje Tomek, lekarz rezydent z poznańskiego oddziału hematologii.

"Za nami jest już tylko Albania"

Narzekają na wiele, nie tylko na brak pieniędzy. Na nawał pracy, niepotrzebną biurokrację. Na to, że nie ma kto ich szkolić i na takie drobiazgi, jak np. wielokrotne oznaczenie grupy krwi pacjenta przed jego każdą kolejną operacją. - To zawsze koszt około 100 złotych. A przecież grupa krwi się nie zmienia - rozkłada bezradnie ręce Kuba.

- Pracowałam kiedyś z lekarzem, który był na dyżurze siódmą dobę, bez przerwy. Wtedy dotarło do mnie, że to też nasza przyszłość - wspomina Marta. Stąd, jak mówią, najbardziej przeszkadza im, że w takich warunkach nie będą mogli pomagać pacjentom tak, jak zostali tego nauczeni: bezbłędnie i na czas.

Kiedy pytamy, ilu młodych lekarzy myśli o wyjechaniu z Polski, nasi rozmówcy zgodnie i bez wahania odpowiadają: wszyscy. Ale protestują, bo mimo wszystko chcą zostać. - Kiedy zaczynałam studia, mówili mi: skończysz je, to będzie lepiej. Ale nie jest lepiej - wspomina Marta. - Dlatego teraz chciałabym, żeby koledzy, którzy właśnie zaczynają swoją przygodę z medycyną mieli pewność, że na nich będzie już czekało coś lepszego niż nas - dodaje.

-  Za nami w Europie jest już chyba tylko Albania. Nie jesteśmy skazani na bylejakość - przekonują młodzi lekarze. I zapewniają, że będą walczyć, w taki czy inny sposób, do oporu. Aż dostaną solidne zapewnienie od rządu i premier Beaty Szydło, że coś wreszcie się zmieni. - Jeśli się złamiemy, służba zdrowia będzie umierała. Po cichu - mówi wyraźnie poruszony Tomek.

A co, jeśli ich postulaty nie zostaną spełnione? - W tej chwili 40 procent chirurgów jest już w wieku emerytalnym i nie ma ich kto zastąpić. Nas wkrótce po prostu zabraknie. Za chwilę nikt z lekarzy nie będzie chciał brać odpowiedzialności za stan leczenia pacjentów w Polsce. Już dziś jest z tym źle, a jeśli nic się nie zmieni, to będzie tylko gorzej - tłumaczy Marta.

***

Popierasz strajk głodowy lekarzy? Czekamy na Twoją opinię pod adresem: listydoredakcji@gazeta.pl

Przenosisz się do PRL-u. Sprawdź, czy sobie poradzisz
1/13Twoje dziecko idzie do szkoły. Przed którym samochodem je ostrzegasz?
Zobacz także
Komentarze (252)
Protest lekarzy rezydentów w Warszawie. Relacja
Zaloguj się
  • Adam Lucjan Kalinowski

    0

    W kontekście protestu lekarzy rezydentów w Warszawie, gdyby ich starsi koledzy ze szpitali podzielili się choćby małym procentem jaki zarabiają na układach kolesioskich w szpitalach starczyło by im na godne życie. 11350 zł tyle w ciągu jednego dnia powtarzam jednego dnia pracy zarabiał jeden z lekarzy w stargardzkim Szpitalu w wyniku niekorzystnie zawartej umowy 2010 r. Zysk dla lekarza w ciągu roku to 1 125 000 zł a dla szpitala strata - 384 000 zł. Gdzie tu logika ??? Kto broni teraz tego wcześniejszego układu, komu naraził się Dyrektor dr. Paweł Bakun, dlaczego tak usilnie chcieli odwołania dyrektora z Prawa i Sprawiedliwości ? Sprawdzić wszystkie umowy również te cywilnoprawne w szpitalach i będą pieniądze dla młodych lekarzy. Potrzebny jest szeroko zakrojony audyt w
    Polskich szpitalach, wszystkie umowy niekorzystne dla szpitali powinny być rozwiązane z mocy ustawy, wprowadzić zarządy komisaryczne w szpitalach by zlikwidować patologię.

  • sacc77

    Oceniono 2 razy -2

    Na samym początku należy zlikwidować wszystkie i wszelakie udogodnienia dla (p)osłów, i całej pozostałej "wadzy".

    Niech się tak Szydło, tępa i krępa Kempa, Duda, Kaczyński, RADZIWIŁŁ!!! i reszta tej TKM "dobrej zmiany" leczą wyłącznie w ramach NFZ jak każdy NORMALNY obywatel a nie w klinice (nie)rządowej.

    Niech doświadczą kolejek, olewania, byle jakości.

    Może wówczas do tępych zakutych pał dotrze jakie sa PRAWDZIWE potrzeby społeczeństwa a nie debilne 500+ dla każdego, w tym patologicznego, dziecioroba niezależnie od poziomu dochodów na głowę w rodzinie.

  • jakis_gosc012

    Oceniono 3 razy -1

    Nie czują głodu, bo oni potrafią rozgraniczyć życie zawodowe od prywatnego i głodują tylko w godzinach pracy. :P Chyba tylko ktoś mocno głupi, albo naiwny jest w stanie uwierzyć, że oni ot tylu dni nic nie jedzą. Chociażby się nauczyli lepiej udawać, jak już chcą robić taką szopkę. :P

  • maniasza37

    Oceniono 3 razy 1

    Wyjedzajcie kochani. Jedzcie do Niemiec, do Anglii ,do Skandynawii. Na dzien dobry dostaniecie kurs jezykowy za free, dom/mieszkanie za free, perspektywe rozwoju i super zarobki. Szkoda zycia na walke z systemem.

  • mniklasp

    Oceniono 2 razy 2

    polglowki w Polsce! zrobcie prywatna sluzba zdrowia i bedzie po problemie. W Polsce jest kapitalizm jedna noga, a druga wisi w zawieszeniu ? co zrobic zeby niz nie robic i zeby jeszcze bylo tanio?. Glupi narod ,glupie problemy

  • bart5554

    Oceniono 3 razy 3

    Pełne poparcie dla protestujących lekarzy.

  • anders76

    Oceniono 1 raz -1

    "Kiedy zaczynałam studia, mówili mi: skończysz je, to będzie lepiej. "
    Przyjemnie powspominac czasy mlodosci, to byly lata 60-le PRL i tez mialo sie wkrotce poprawic. Jedzcie koledzy w swiat, nauczcie sie solidnie zawodu i jak polski "suweren" w koncu zmadrzeje to wrocicie z wiedza i checia do pracy juz na Waszych, normalnych, warunkach. Minister nie sprawdzil soie w Izbie Iekarskiej to jak ma sie teraz sprawdzic ?

  • nino.rota

    Oceniono 5 razy -1

    Konowały do roboty, a nie kawkę POpijać w POkojach pielęgniarskich z pigułami na kolanach...

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najczęściej czytane

Najnowsze informacje