Antyszczepionkowcy bronią rodziców, którzy porwali dziecko. "To praktyki totalitarne"

16.09.2017 21:13
Justyna Socha

Justyna Socha (JĘDRZEJ NOWICKI)

Rodzice z Białogardu nie zgodzili się na współpracę z lekarzami i porwali dziecko ze szpitala. W ich obronie staje przedstawicielka ruchu antyszczepionkowego. Mówi ona o "bezprawiu" i "totalitaryzmie".

Trwają poszukiwania rodziców, którzy w piątek po południu uprowadzili ze szpitala w Białogardzie swoje dziecko. Placówka twierdzi, że matka odmówiła jakiejkolwiek współpracy z lekarzami.

W rozmowie z Polsat News przedstawiciel szpitala powiedział, że matka nie tylko nie zgadzała się na wykonywanie procedur medycznych, ale odmówiła również przeprowadzenia podstawowych czynności pielęgnacyjnych, takich jak chociażby osuszenie dziecka.

W związku z tym, że rodzice nie zgodzili się na wykonanie chociażby podstawowych badań, neonatolodzy poinformowali sąd rodzinny, który zdecydował o ograniczeniu praw rodzicielskich dziecka na czas pobytu w szpitalu. Wtedy rodzice porwali wcześniaka z placówki. 

"To praktyki totalitarne wobec rodzin"

Do rozmowy na temat porwania zaproszono do Radia Maryja Justynę Sochę, agentkę ubezpieczeniową, która od wielu lat jest twarzą ruchów antyszczepionkowych. Z jej słów wynika, że jest ona w kontakcie z rodzicami z Białogardu. Jej zdaniem sąd nie wysłuchał argumentów matki i nie pozwolono rodzicom na zadawanie pytań lekarzom. 

- Musi to być ogromny stres dla młodych rodziców, szczególnie matki, która powinna zająć się opieką nad dzieckiem i dojściem do siebie po porodzie - mówiła o poszukiwaniu pary przez policję. - Są ścigani za to, że podjęli decyzję taką, jaką rodzice na zachodzie Europy mogą podejmować bez problemu. W 17 krajach europejskich szczepienia są dobrowolne. Tylko w Polsce i Bułgarii obowiązkowo szczepi się noworodki dwiema szczepionkami, więc jest to kompletny absurd. Mamy wrażenie, że są to praktyki totalitarne wobec rodzin - oburzała się

Socha przekonywała też, że dzieci z niedoborami nie powinny być szczepione, a noworodkom nie powinno się podawać witaminy K. Zdaniem działaczki szpital rozpowszechnia nieprawdziwe informacje na temat zajścia, a rodzice rozważają kroki prawne przeciw placówce. 

"Rodzice nie mogą uwierzyć w rozmiar bezprawia"

O praktykach totalitarnych Socha napisała także we wpisie na Facebooku. Jej zdaniem młoda rodzina jest "zastraszona, zszokowana totalitaryzmem medycznym, nie mogąca uwierzyć w rozmiar bezprawia". "Zamiast przeżywać najszczęśliwsze chwile w życiu i cieszyć się potomkiem – ukrywa się ścigana przez policję. Mama, zamiast w spokoju dochodzić do siebie po porodzie, karmić, tulić i pielęgnować noworodka – przeżywa najstraszniejsze chwile w życiu. Oczywiście urzędników medycznych nie obchodzi jak taki ogromny stres wpływa na matkę i dziecko, jakim jest zagrożeniem ich zdrowia" - napisała.

Alergia? Zaburzenie rozwoju? To wszystko mity

Według fachowców obawy "antyszczepionkowców" nie mają naukowych podstaw. Prof. Jacek Wysocki, szef Polskiego Towarzystwa Wakcynologii: - Dzisiaj świat nie godzi się na to, żeby dzieci o mniejszej odporności umierały w wyniku zakażeń, i to właśnie pomagają osiągnąć szczepionki - wyjaśniał w rozmowie z Gazeta.pl. - Na przestrzeni lat przeprowadzono szereg badań, które wykazały, że nie ma też związku między wprowadzeniem szczepionek a rosnącą liczbą alergii - mówi dalej Wysocki.

Czytaj więcej: Ekspert obala 14 znanych mitów nt. szczepionek

Mitem są również pogłoski, jakoby szczepionki wywoływały u dzieci zaburzenie rozwoju. - Choć nigdy nie potwierdzono, by związki rtęci - czyli właśnie tiomersal - zawarte w szczepionkach wywoływały szkodliwe objawy, społeczny lęk przed ich obecnością sprawił, że producenci praktycznie usunęli je ze wszystkich szczepionek. W Polsce związki rtęci występują tylko w starej, klasycznej szczepionce przeciwko błonicy, krztuścowi i tężcowi oraz ich pochodnych. Jeśli mimo to rodzic obawia się rtęci, może kupić szczepionkę skojarzoną (czyli taką, która jednocześnie uodparnia organizm na kilka chorób) z bezkomórkowym składnikiem krztuścowym. W jej składzie nie ma tiomersalu - tłumaczy Wysocki.

Lekarze obalają mity nt. szczepień dla dzieci: Nie powodują nowotworów ani upośledzeń

Zobacz także
Komentarze (549)
Antyszczepionkowcy bronią rodziców, którzy porwali dziecko. "To praktyki totalitarne wobec rodzin"
Zaloguj się
  • alcabin

    0

    Bandyci, którzy próbują porwać dziecko kochającym rodzicom muszą za to odpowiedzieć!
    Trzeba skończyć z totalitarnymi praktykami, w których urzędnicy decydują o losach dzieci!
    I nie pierdzielcie o antyszczepionkowcach, tych ludzi bronią wszyscy, którzy uważają, że urzędnicy nie mają prawa niszczyć życia innych ludzi, zwłaszcza tych najmniejszych.

  • kiloamper

    0

    Czy to nie jest podburzanie do łamania prawa, i to o najwyższej szkodliwości społecznej? Jestem pewien, że prawnicy wiedzą, jakie artykuły ta kobieta łamie. Na co RPO czeka?

  • bart5554

    Oceniono 1 raz 1

    Poniżej pełna oświadczenia Fundacji Rzecznik Praw Rodziców:

    Wyrażamy stanowczy sprzeciw wobec sposobu w jaki potraktowano rodziców noworodka w Białogardzie. Z wypowiedzi rzecznika szpitala absolutnie nie wynika aby konieczna była interwencja sądu i policji ani ograniczanie praw rodzicielskich. W świetle przedstawionych publicznie faktów działania instytucji wydają się brutalną, nieuzasadnioną ingerencją w prawa rodziców i dziecka gwarantowanych art. 18 Konstytucji Rzeczypospolitej.
    Opinia publiczna zaalarmowana hasłem, że „Rodzice porwali ze szpitala wcześniaka” powinna otrzymać następujące wyjaśnienie:
    Ciąża w 37 tygodniu określana jest jako donoszona. Nazywanie takiego dziecka „wcześniakiem” z pewnością podgrzewa nastroje przeciwko rodzinie. Tymczasem trzeba pamiętać że tzw. „termin porodu” wyznaczany jest przez lekarza co do zasady jedynie orientacyjnie.
    Z doniesień medialnych nie wynika aby dziecko potrzebowało specjalnego wsparcia medycznego, np. w oddychaniu co w przypadku wcześniaków jest z zasady koniecznością.
    Zarzut że rodzice nie pozwolili na zabiegi higieniczne, takie jak wytarcie z mazi płodowej i kąpiel jest najbardziej bulwersujący w całej sprawie. Matka która odmówiła kąpieli dziecka przedstawiana jest w niektórych mediach jako „szalona”. Warto uświadomić opinii publicznej że podczas gdy szpital w Białogardzie wzywa w tej sprawie sąd, szpitale w Warszawie już dawno odeszły od standardowych kąpieli noworodków.
    Maź płodowa stanowi najlepszą naturalną ochronę dla bardzo wrażliwej skóry noworodka, dlatego opóźnienie pierwszej kąpieli jest jak najbardziej wskazane. Nowoczesne podejście do porodu i opieki nad noworodkiem oznacza dziś w wielu kwestiach powrót do natury, np. zalecane jest by noworodek miał po porodzie niezakłócony kontakt skóra do skóry z matką. W tym kontekście wyśmiewanie przez media „szalonych eko- rodziców” jest zupełnie nietrafione. Zaś nagonka ze strony szpitala na rodziców każe zapytać o to czy personel w nim zatrudniony jest na bieżąco z nowoczesnymi standardami opieki nad noworodkiem.

    wpolityce.pl/spoleczenstwo/358153-stanowczy-sprzeciw-wobec-sposobu-w-jaki-potraktowano-rodzicow-noworodka-w-bialogardzie-oswiadczenie-fund-rzecznik-praw-rodzicow

  • flamingg

    Oceniono 1 raz 1

    na spokojnie i bez uprzedzen,prosze posluchac co ma Ojciec do powiedzenie i na spokojnie dajcie komentarze (wedlug gazety porywacz!!!!)
    www.youtube.com/watch?time_continue=47&v=nbiwye5C_go

  • alinaw1

    Oceniono 1 raz 1

    Mnie dziwi w tej sprawie cos innego. Jak to możliwe, ze poród odbywa sie anonimowo? No chyba, ze kobietę przywieziono np.z ulicy w stanie oszołomienia już rodzącą?

  • krzych.ayanami

    Oceniono 1 raz 1

    Ciekawe co ci "rodzice" zrobią jeśli dziecko zachoruje... Torebka foliowa na głowę i do rowu? Do lekarzy przecież nie pójdą...

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najnowsze informacje