Akcja policji po porwaniu wcześniaka ze szpitala. Nieoficjalnie: Rodzice nie zgodzili się na leczenie dziecka

W piątek po południu rodzice uprowadzili swoje dziecko ze szpitala w Białogardzie, po tym, jak sąd ograniczył im prawa rodzicielskie. Z nieoficjalnych informacji wynika, że odmówili oni leczenia wcześniaka.

W piątek późnym wieczorem policjanci z Białogardu potwierdzili w rozmowie z portalem Gazeta.pl, że rodzice porwali dziecko, w związku z czym prowadzone są czynności policyjne. Dla dobra śledztwa nie zdradzono jednak, co dokładnie się dzieje.

Lokalne media informowały, że trwa obława na porywaczy, którym sąd ograniczył prawa rodzicielskie. "Rodzice odjechali samochodem osobowym marki Mazda koloru granatowego w kierunku Połczyna Zdroju" - pisze "Głos Koszaliński".

Nie pozwolili na inkubator?

Kulisy sprawy opisali administratorzy profilu walczącego ze znachorem Jerzym Ziębą, który - jak sam twierdzi - zajmuje się naturalnymi metodami leczenia, jednak lekarzem nie jest, a środowisko medyczne uważa, że jego metody nie mają z leczeniem nic wspólnego.

Informacje profilu dotyczące tego zdarzenia nie są jednak póki co potwierdzone przez śledczych. Według tych doniesień dziecko urodziło się miesiąc za wcześnie. Rodzice mieli tuż po porodzie poinformować, że nie zgadzają się na umieszczenie go w inkubatorze, twierdząc, że promieniowanie jest szkodliwe; podanie witaminy K, która ich zdaniem mogłaby zaszkodzić życiu i zdrowiu dziecka; wykonanie zabiegu Credego (zakroplenia oczu roztworem azotanu srebra), ponieważ ich zdaniem wystarczy je zakroplić mlekiem matki; szczepienie dziecka przeciwko WZW B, twierdząc, że to śmiertelne zagrożenie. Co więcej, mieli nie zgodzić się nawet na osuszenie dziecka i kąpiel. 

Reporterka radia RMF FM ustaliła, że rodzice malucha rzeczywiście nie chcieli przystać na jego leczenie i dlatego właśnie ich prawa rodzicielskie zostały ograniczone.

Potrzebujesz wezwać pomoc? Czy wiesz, jak prawidłowo korzystać z numerów alarmowych?

Więcej o:
Komentarze (311)
Białogard: Rodzice porwali wcześniaka ze szpitala
Zaloguj się
  • trisamama

    0

    Pozbawic prawa do wykonywania zawodu!!! Co za konowal!!!

  • Eliza Bel

    0

    Bo w Austrii poziom życia zgoła inny wiec nie ma tyle biedy i choroby nie szerzą się tak ochoczo. Poza tym nie wiemy czy te ich wykazy są wiarygodne znając unię, w kktórej wszystko ma być cacy i juz . Eurokołchoz.

  • Diana Schwarz

    Oceniono 2 razy -2

    Uchowaj nas Boże od takich lekarzy jak dr Roman Łabędź! Noworodków nie kąpie się po porodzie w całej Europie Zach. substancja znajdująca się na skórze noworodka stanowi naturalną warstwę ochronnę i odżywczą dla dziecka i nie należy jej usuwać!Tak samo już od dawna nie stosuje się zabiegu Credego ze względu na duże skutki uboczne takie jak podrażnienie i zaczerwienienie oczu dziecka oraz bolesność i w niektórych przypadkach wystąpienie zapalenia spojówek.W Niemczech każda czynność jest omawiana z rodzicami i muszę wyrazić na nia zgodę. Dzieci się nie kąpie i nie usuwa warstwy ochronnej ze skóry dziecka, nie stosuje zabiegu Credego (od 1986 roku nie jest obowiązkowy), nie szczepi się dzieci w pierwszej dobie życia. Szczepienia są decyzją indywidualną rodziców i nie ma żadnego przymusu przez żadne instytucje. Dwoje moich dzieci otrzymały pierwsze szczepienie dopiero po ukończeniu 12 miesięca życia i nigdy nie były szczepione przy podejrzeniu nawet małej infekcji. Poza tym problem żółtaczki u noworodków to problem braku higieny w szpitalach, jakoś w Europie Zach. to zachorowanie jest marginalne. Jak ordynatorem może być lekarz stosujący tak przestarzałe procedury medyczne? Czy nie ma innych kandydatów? Przecież chodzi na pewno o brak zgody rodziców na szczepienia.Czy pan dr powiedział wyraźnie, że lekarze nie mieli w planach szczepienia dziecka urodzonego w 36 tygodniu? Koncerny farmaceutyczne opanowały polską służbę zdrowia! Jakim trzeba być bezwzględnym człowiekiem, aby nasyłać na młodych rodziców sąd rodzinny. Sędzia też nie zadał sobie zbyt wiele trudnu, aby się zorientować, że ma do czynienia raczej z felczerem niż z dobrze wykształconym lekarzem.Powodzenia i zdrowia młodej rodzinie.

  • Marek Chodaszczak

    Oceniono 4 razy 4

    Dla tych mocno wyedukowanych pochodzących od małp polecam przejść na google i wpisać "szczepienia wykresy" i kliknąć grafika. Pojawią się wykresy zrozumiałe dla małpy potrafiącej obsługiwać smartfona. Można tam wyczytać, jak szczepienia miały wpływ na zmniejszenie się chorób.

  • hen-live

    Oceniono 5 razy 5

    Nie ma co się dziwić.W tej pisowskiej Polsce coraz więcej debili.hazanowców,rydzykowców,antyszczepionkowców narażających dzieci na choroby i śmierć.Najważniejsze aby ksiądz pokropił wodą.

  • topiramax

    Oceniono 6 razy -6

    Co za tempo!
    Można? Można.
    Szkoda, że dzieciak z bólem brzucha nie miał tak szybkiego przebiegu w procedurach i nie żyje.
    Jak personel chce pokazać kto tu rządzi to wszystkich w trymiga na nogach postawi, sąd, kuratora, policję.
    Tylko rodzice nie mają nic do powiedzenia w tym kraju.
    Skoro te wszystkie procedury są leczeniem w interesie dziecka to po cholerę rodzicom podsuwa się do podpisania zgody na ich wykonanie?
    Żeby nie mogli dochodzić roszczeń jeśli dziecku się po nich nie polepszy ale pogorszy. Taka prawda.
    Ścigają ludzi, którzy nie chcieli zostać frajerami.

  • Eliza Bel

    Oceniono 4 razy 2

    Co aluminium w dezodorantach czy szczepionkach to zastanówmy siebie chemii zjadamy my i nasze dzieci przez całe życie zanim się spostrzeżemy i zaczniemy robić świadome zakupy.

  • jan_sobczak1

    Oceniono 6 razy -4

    Jak porwali żeby zabić to już widzę nowych bohaterów nowoczesnej jeuropejskiej lewicy uciśnionych przez złe rządy prawactwa.

  • jaga500

    Oceniono 1 raz 1

    Aluminium, drogie panie i panowie, wcieracie sobie codziennie pod pachami w formie dezodorantów. W wielu krajach to zabronione, w dzikiej Polsce dozwolone, a rzecznik praw konsumentów udaje, że nie wie o niczym i pozwala handlarzom nas truć.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX