Skok na media pod flagą biało-czerwoną. Rząd woli pozbawić publiczne media konkurencji, niż je ulepszyć

30.08.2017 18:08
Manifestacja KOD pod siedzibą radia Kraków

Manifestacja KOD pod siedzibą radia Kraków (ŁUKASZ KRAJEWSKI)

Posłanka prof. Krystyna Pawłowicz obiecała, że "po wakacjach weźmie się za nas". "My" to dziennikarze. A konkretniej: dziennikarze mediów "polskojęzycznych". Czyli niby takich, które komunikują się w naszym ojczystym języku, ale nie są to - oj nie! - media polskie. Należą do Niemców, Szwajcarów, Amerykanów.

Media „polskojęzyczne” – te szczekaczki w rękach obcego kapitału – należy zdaniem rządu i większości sejmowej w końcu zrepolonizować. Trzeba ograniczyć „dominację” obcego kapitału w polskim kiosku, radioodbiorniku i telewizorze. I po wakacjach rząd się za to, czyli za nas, zabierze.

Gdyby chodziło wyłącznie o Krystynę Pawłowicz, można by na sprawę spojrzeć przez palce. W końcu lista problemów z Polską i Europą, jaką pani profesor widzi, jest prawdopodobnie dłuższa niż jej rozprawa doktorska i istnieje spora szansa, że widnieją na niej nazwiska większości polityków oraz dziennikarzy. Ale pomysł repolonizacji – czy, jak mówi Prawo i Sprawiedliwość, „dekoncentracji” – wraca regularnie. Dyskutowane zmiany zakładają, że w ramach repolonizacji wprowadzone zostanie ograniczenie dla kapitału zagranicznego, którego ma być nie więcej niż 20 proc. w spółce medialnej. To oznaczałoby „dobrą zmianę” dla stacji TVN, która współnależy do korporacji amerykańskiej. Obok tego jest istotny właściciel tytułów lokalnych Polska Presse (kapitał niemiecki) oraz Axel Springer, właściciel m.in. Onetu i Faktu. Na rynku radiowym jest, również niemiecki, Bauer i jego RMF FM. Nie wiadomo jeszcze dokładnie, jak w praktyce oszacowane zostanie, kto i w jakim zakresie ma być „zrepolonizowany”, ale że ktoś ma być, to już wiemy. Temat ten, co sugerują także przedstawiciele rządu, nie zostanie odstawiony na boczny tor.

Ucieczka do przodu

Weźmy Jarosława Sellina, wiceministra kultury, i jego niedawną wypowiedź w radiowym poranku redaktora Jana Wróbla na antenie TOK FM. Sellin nie tylko potwierdził, że prace nad projektem trwają, a jego resort sprawuje nad nimi pieczę, ale i dał do zrozumienia, że rząd pójdzie z nim do przodu, bo ma poważne argumenty. Selin wskazywał, że po pierwsze: podobne regulacje obowiązują w innych krajach (to znaczy: we Francji). Po drugie: że to sprawa tak naprawdę koncentracji kapitału i walki z monopolem (a nie polityki i poglądów). Po trzecie: że w istocie chodzi również o dostęp do mediów polskiej prowincji. Skoro wiceminister podejmuje poważne argumenty – i domaga się poważnej dyskusji – potraktujmy jego prośbę poważnie.

Polemika z każdym z tych argumentów wymagałaby sporej analizy, której pojedynczy felieton nie pomieści. Żeby wyrobić sobie zdanie, czym jest dekoncentracja mediów i jaki jest charakter krajowego właścicielstwa w różnych krajach można zajrzeć chociażby opracowania Instytutu Staszica, raportu Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji albo porównania regulacji przygotowanego przez zespół BIQ Data „Gazety Wyborczej”. Załóżmy jednak, że wszystkie argumenty ministra Sellina są prawdziwe. Że ma sens porównywać Polskę i na przykład Francję (niekoniecznie), że chodzi wyłącznie o monopole, a nie o politykę (to wątpliwe) i że ustawa w planowanym kształcie może bez problemu wejść w życie.

Lekarstwo gorsze od choroby

Jest więc koniec roku 2017 czy początek 2018, ustawa zostaje podpisana, wchodzi w życie, zagraniczni właściciele rozpoczynają wyprzedaż swoich udziałów, być może ktoś wycofuje się z rynku w ogóle. I co wtedy? Zakładamy również, że Komisja Europejska milczy, pomimo zasady wolnego przepływu towarów i usług oraz wbrew jasnemu założeniu, że w UE nie ma kapitałów narodowych? Że Niemcy, którzy jeszcze pewnie przy okazji zobaczą gest Kozakiewicza i swoje usłyszą, nie wezmą w mniej lub bardziej skuteczną obronę interesów swoich wielkich firm? Że integrująca się coraz ściślej w gronie strefy euro „karolińska”, francusko-niemiecka Europa, nie wykorzysta tego przeciwko Polsce? Że Amerykanie, genetycznie wręcz przeciwni idei nacjonalizacji, puszczą płazem wyganianie ich mediów z dużego rynku? To wszystko założenia trudne, wręcz niemożliwe.

Nie chcę porównywać Polski pod rządami PiS do Wenezueli Chaveza czy Rosji Putina, ale można trzeźwo zapytać, komu w ostatnich latach próby nacjonalizacji, przejmowania czy wypychania amerykańskich firm z rynku wyszły na dobre.

Oto paradoks: dekoncentracja i repolonizacja, nawet jeśli pójdą dobrze, to raczej nie wyjdą nikomu na dobre. Starając się przypisać rządowi PiS najlepsze intencje, dostrzegając w jego działaniach chęć budowy nowej równowagi na rynku mediów, równolegle musimy mieć świadomość, że skutki tych działań mogą być przeciwne do zamierzonych. Może być tak, że sprzedawane media kupi inny koncern w Polsce i dojdzie tylko do większej koncentracji. Może być tak, że część mediów po prostu zniknie. Dziennikarze i redaktorki stracą pracę – podział, polaryzacja, zwykła ludzka wściekłość w środowisku tylko się wzmogą. Okazje wyczują cwaniacy, zarabiający na śmieciowej pracy w mediach, produkujący śmieciowe dziennikarstwo i fejki. Może – jak to się stało w pokryzysowych Stanach czy Grecji – wściekli na rząd pracownicy mediów pozbędą się oporów i pójdą pracować do mediów rosyjskich albo chińskich.

Jak zaorać konkurencję

Tymczasem w szczytnym przedsięwzięciu budowy mocnych polskich mediów rządowi nikt szczególnie nie przeszkadza. Ma telewizję, radio, swoje gazety, agencje informacyjne, portale informujące o Polsce w językach obcych, Biełsat. Może wykorzystać te narzędzia w dowolny sposób. Robi to, jak robi: TVP przynosi straty, Biełsat ma stracić finansowanie, zwolenników „zaorania” lub prywatyzacji mediów publicznych po odejściu PiS od władzy raczej przybywa. Można zrobić wiele, ale rząd – zamiast media publiczne ulepszyć - woli pozbawić je prywatnej, zagranicznej konkurencji. 

Nawet uznając wszystkie argumenty rządu i zakładając powodzenie reformy, trzeba zapytać, czy cena „repolonizacji” nie jest wyższa niż ewentualny pożytek. Po prostu, czy warto?

Jakub Dymek - kulturoznawca, dziennikarz i publicysta. Członek „Krytyki Politycznej”, stały współpracownik Dwutygodnik.com i nowojorskiego magazynu "Dissent". Za publikacje o tajnych więzieniach CIA w Polsce nominowany do nagrody dziennikarskiej Grand Press. Pracuje nad książką o powstaniu rewolucyjnej prawicy w ostatniej dekadzie.

Wielki test z miast w Polsce. Masz powyżej 13/15? Jesteś mistrz
1/15Które miasto może pochwalić się Operą Leśną?
Zobacz także
Komentarze (231)
Skok na media pod flagą biało-czerwoną. Rząd woli pozbawić publiczne media konkurencji, niż je ulepszyć
Zaloguj się
  • Adam Persson

    Oceniono 2 razy -2

    Łżemedia kazdego dnia udowadniaja, dlaczego repolonizacja jest całkowicie niezbędna

  • sorrry

    Oceniono 7 razy -5

    Dla takich dymków polonizacja mediów oznaczałaby konieczność emigracji bo na zejście do podziemia są zbytnio ciotowaci:)

  • poparzony

    Oceniono 11 razy -5

    Oooo! Pejsata krytyka POlityczna na dobre weszła do Łżę Gazety ;) Dymane Dymki plują jadem ;)

  • popieramkukiza

    Oceniono 9 razy -7

    No i słusznie, nie będzie niemiec pluł nam w twarz ......

  • ixi77

    Oceniono 7 razy -1

    Akurat o mediach (wszystkich) w Polsce nie mam dobrego zdania i umierać za nie nie mam najmniejszego planu. Ale PiS robi duży błąd. Ci dziennikarze pójdą w szarą strefę, której rząd nie będzie mógł kontrolować. I to narobi im większego problemu niż to co teraz jest. Weźmy za przykład Ucho P. A jak rząd padnie to wszystko wróci do normy. Więc jestem za tym, żeby sobie "repolonizowali". Jestem nawet za tym, żeby wprowadzili pełną cenzurę, łącznie z całym internetem. Może się wtedy ludziska obudzą

  • prawdziwyendrju

    Oceniono 9 razy 7

    A Radio Maryja to jakie jest? Polskie czy watykanskie? Skoro zakon podlega papiezowi.....

  • andrzejmat

    Oceniono 4 razy 2

    Ten tłumok powinien zniknąć z medialnej sceny; wywołuje zaburzenia gastryczne u osób wrażliwych

  • jurostach

    Oceniono 6 razy 4

    przestancie tytulowac te malpe Pawlowicz mianem profesora... nie ma nominacji i raczej nie dostanie takowej za zaslugi naukowe

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najnowsze informacje