"Mam broń atomową wobec TVP". Jeśli Jacek Kurski chce ocaleć, to musi spełnić twardy warunek

Jacek Gądek
- Nic nie uratuje obecnego zarządu TVP, jeżeli będzie spadała oglądalność TVP. Ale też nic mu nie zaszkodzi, jeżeli oglądalność nie będzie spadać, a oferta będzie interesująca - mówi w wywiadzie dla Gazeta.pl Krzysztof Czabański. Jak podkreśla, "ma broń atomową" wobec TVP, ale rozliczenie Jacka Kurskiego zapowiada na wiosnę 2018 r.

Jacek Gądek: - O taką TVP pan walczył?

Krzysztof Czabański: - Telewizja publiczna ma różne wymiary, a więc ocena jest zróżnicowana. Jeśli spojrzę generalnie na rynek medialny w Polsce, to na pewno walczyłem, żeby uległ zmianie. Narracja głównych stacji telewizyjnych - TVP, TVN i Polsat - do 2015 r. była taka sama.

Dziś wszyscy się zgodzą, że telewizje prywatne i TVP to dwa różne światy.

Na pewno. Inna narracja jest w TVN, a inna w TVP - już samo to jest dla widza dobre. Widz może sobie obejrzeć "Fakty", "Wydarzenia" i "Wiadomości". Sfera informacji budzi największe emocje, jest jednak warstwą naskórkową w telewizji - to ok. 5 proc. czasu antenowego i tyle też ludzi ogląda te programy.

Różne narracje w telewizjach to korzyść. Odpowiadam więc: tak, o to walczyłem. Wcześniej 1/3 społeczeństwa nie miała swojego głosu w mediach elektronicznych. Teraz ma.

Walczył pan o "inną" narrację, ale czy akurat o taką?

To jest pytanie o profesjonalizm mediów w ogóle - w tym mediów publicznych.

Jeśli chodzi o jakość oferty TVP dla widzów, to telewizja ta ma przed sobą bardzo dużo pracy. Mam nadzieję, że tę pracę wykona. A szczegółowe uwagi do konkretnych programów, relacji... - zawsze można rozmawiać, czy coś zostało zrobione dobrze czy nie. Moim zdaniem TVP musi bardzo dużo nad sobą pracować.

Ależ pan jest delikatny. Pół wieku pan pracował jako dziennikarz, a teraz mówi pan jak dyplomata.

Bo jest to materia, w której bardziej zależy mi na efekcie niż na emocjach. Nie chcę nikogo specjalnie urazić. We współczesnym dziennikarstwie wiele mi się nie podoba. W komercyjnych telewizjach zasada bezstronności już dawno została wyrzucona do kosza.

Nadawcy prywatni nie zgodziliby się z panem, ale nawet gdyby, to media prywatne powstają za prywatne pieniądze.

Telewizja to nie fabryka gwoździ ani butów, gdzie wszystko jedno, kogo właściciel i pracownicy popierają, bo mają robić proste gwoździe i buty bez dziur. W telewizji stronnicze serwisy informacyjne są złe tak w stacji prywatnej jak i w publicznej.

Pan mówi o "dużej pracy" przed mediami publicznymi. Prościej ujmuje to Wojciech Mucha z "Gazety Polskiej": "K...wa, no nie manipulujcie aż tak".

Nie znam tej sprawy.

Serio?

Naprawdę.

A ogląda pan TVP Info?

Akurat ostatnio byłem na urlopie - poza Polską.

Ale słowa swojego byłego szefa - wicepremiera i ministra kultury prof. Piotra Glińskiego - już pan na pewno zna: "To jest jakiś koszmar, dom wariatów, państwo oszaleliście! Jesteście skrajnie nieprofesjonalni!". Tak mówił o "Wiadomościach" TVP1.

I widocznie miał powód. Profesjonalizm to na pewno wielka praca dla polskich mediów - w tym publicznych. Nie chcę być gołosłowny: mam wrażenie, że gonienie za sensacją, która w tabloidach jest jakoś uzasadniona, przechodzi na media poważniejsze. Ta gonitwa przesłania jednak istotę dziennikarstwa.

Dam przykład. Chciałbym się dowiedzieć, a nie mogę, jak to było i czy można było uniknąć tragedii na obozie harcerskim, gdzie zginęły dwie osoby. Jak działał system ostrzegania i w którym momencie coś zawiodło? Na okrągło oglądałem uczestników i ich wrażenia, emocje, ale żadne medium nie pokazało mi, co działo się od momentu, gdy IMGW ostrzegał o nawałnicy.

W prasie wypowiadał się szef wydziału bezpieczeństwa i zarządzania kryzysowego z Chojnic. Mówił, że dostali ostrzeżenie z IMGW, ale po godz. 15 komputery były już wyłączone, a urzędy już i tak nie pracowały, więc uznano: nie ma sensu dalej dzwonić.

Też dotarłem do tych wypowiedzi. Chodzi o urzędników samorządowych, ale potem atak w mediach poszedł na rząd. Media powinny się skoncentrować na tym, a nie na emocjach związanych z tym, że las został położony pokotem i zginęły harcerki.

A widział pan w TVP informację, która rozkładała na czynniki pierwsze tę tragedię?

Nie widziałem. Nigdzie.

Sukcesy w TVP zapewne się panu rzuciły w oczy. Bronisław Wildstein, z którym się pan zna, pisze: "Starszy widz szczypie się, bo czuje się jakby wehikuł czasu przeniósł go 40 lat wstecz i oglądał TVP Szczepańskiego". Czyli "krwawego Macieja" odpowiadającego za propagandę państwowej telewizji za czasów Edwarda Gierka. No i co pan mu odpowie?

W TVP Macieja Szczepańskiego Bronisław Wildstein nie uraczyłby własnego programu. A go miał: "Południk Wildsteina". Zalecałbym więc trochę umiaru w ocenach i porównaniach. To nie wyklucza tego, że pewne programy publicystyczne i informacyjne mogą budzić takie opinie jak Wildsteina. Nie wiem, konkretnie do których programów odnosił się Wildstein.

Chodziło o materiał nt. programu Mieszkanie+.

Nadgorliwców nie sieją - sami się rodzą. Później przekaz medialny staje się autoparodią i staje się - jak to mówi młodzież - przeciwskuteczny.

Jarosław Kaczyński już nie jest młodzieżą.

Duchem jest młody. Jeśli coś się nam w życiu chce, to w tym sensie wszyscy jesteśmy młodzi. Myślę, że w TVP występują takie zjawiska jak nadgorliwość i skłonność do propagandy. Te zjawiska trzeba zwalczać i tu nie ma dyskusji. W tym sensie z Bronkiem Wildsteinem się zgadzam.

Trzeba jednak widzieć, że polskie media są zupełnie inne niż za czasów Szczepańskiego. Rozumiem, że gorliwość, być może neofitów, widoczna na ekranie może budzić skojarzenia do "krwawego Macieja" - zwłaszcza w pokoleniu Bronka i moim, bo braliśmy udział w życiu opozycji w PRL-u. Generalnie jednak nie ma w Polsce podporządkowania publicznych i prywatnych mediów propagandzie. Mogą być elementy propagandy - są one widoczne także w mediach komercyjnych, które w niektórych tematach stały się zbrojnym ramieniem opozycji.

Dużo pan mówi o mediach prywatnych, na które nie ma pan wpływu. Jest pan za to odpowiedzialny za media publiczne. Także od pana zależy kształt TVP...

...i tak, i nie.

Jak nie? Jest pan szefem Rady Mediów Narodowych, która powołuje i odwołuje zarząd Telewizji Polskiej.

Mówiąc pewnym skrótem myślowym, to mam broń atomową, ale nie mam broni konwencjonalnej. Rada może odwołać władze spółek medialnych i powołać nowe. Ale na tym nasze uprawnienia jako RMN de facto się kończą. Mamy też prawo wglądu w sprawy TVP - podobnie jak rada nadzorcza. RMN nie może jednak podejmować żadnych decyzji operacyjnych w mediach publicznych, czyli obsadzać stanowisk kierowniczych - to może tylko zarząd.

Pan wybierał władze TVP i Polskiego Radia, więc na pana spada odpowiedzialność.

Nie uchylam się od takiej odpowiedzialności. Codzienność tych mediów to jednak wyłączna rzecz zarządów - przy pewnej funkcji kontrolnej rad nadzorczych.

Dlaczego pan nie chce użyć "broni atomowej"? Naprawdę nie ma powodów?

Broni atomowej można użyć raz - to po pierwsze. A po drugie: skutki jej użycia mogą być zbyt daleko idące.

Mówiąc o jednokrotnym użyciu broni atomowej ma pan na myśli atomowy niewypał z próbą odwołania prezesa TVP, wstrzymaną przez Jarosława Kaczyńskiego, rok temu?

To jest pana ocena. Nie będę do tego wracał.

Odpowiedzialność zarządów TVP i Polskiego Radia za to, co proponują widzom i słuchaczom, na pewno będzie podsumowana i rozliczona. I przez rady nadzorcze, i przez walne zgromadzenie, czyli ministra kultury. A także przez Radę Mediów Narodowych i Krajową Radę Radiofonii i Telewizji.

Kiedy?

W tej chwili główny argument usprawiedliwiający braki w ofercie TVP, czyli brak pieniędzy, staje się nieaktualny.

800 milionów pożyczki dla TVP robią różnicę - przynajmniej w budżecie.

Zobaczymy, jaka będzie wiosenna ramówka TVP. Ta jesienna, z którą będzie teraz ruszać telewizja, wciąż jest efektem biednego budżetu. Ale już wiosenne programy będą przedmiotem wnikliwej analizy i oceny. Również skutki tej ramówki, które będzie można zbadać bardziej obiektywnie niż obecnie. Na przełomie roku powinny już być uruchomione nowe badania oglądalności i słuchalności - na innej próbie, niż robi to Nielsen. Zobaczymy, czy tendencje...

...spadkowe...

...zarysowane w wynikach Nielsena się potwierdzą czy nie. Będziemy mieli ramówkę stworzoną nie za "budżet śmierci" i zobaczymy, jak jest ona oglądana i oceniana przez widzów. Wtedy będzie można wyciągać wnioski.

Czyli najwcześniej za pół roku?

Wiosną 2018 r.

Aż tak długo?

Niezależnie od różnych wydarzeń na antenach TVP, co do których oceny pewnie byśmy się zgodzili, to przy ocenie pracy zarządy TVP trzeba docenić fakt, że działa on w trudnej sytuacji finansowej. A produkcja telewizyjna jest bardzo kosztowna.

Nawet z "budżetu śmierci" można wyciągać gażę dla Zenona Martyniuka i na "Discopoland" albo na ambitniejsze seriale bądź dokumenty. Prawda?

I tak, i nie. Disco polo jest pewną granicą, której nie należy przekraczać w sposób zdecydowany. Nie mówię, że disco polo w ogóle ma nie istnieć w obrębie zainteresowania TVP, bo trzeba się zajmować różnymi zjawiskami kulturowymi. Disco polo - też. Jeżeli - a tak zakładamy - abonament będą płacić wszyscy, to również miłośnicy disco polo, więc mają prawo oczekiwać, że czasem pojawi się coś związanego z tą muzyką.

"Wszędzie mówię, że dosyć z tą hipokryzją i z tym udawaniem, że to jest jakiś gorszy gatunek. Absolutnie - ludzie to kochają i pan zawsze ma otwarte miejsce w TVP dopóki ja jestem prezesem" - mówił prezes Jacek Kurski Zenonowi Martyniukowi.

Disco polo to nie może być "twarz telewizji" i standard. TVP powinna raczej podciągać widza, a nie umacniać go w tych gustach - niekoniecznie najwyższego lotu. Rzeczywiście można wydać pieniądze na wartościowy serial, a nie na Martyniuka. Tak by się wydawało, ale proszę spojrzeć: jeśli się okaże, że wpływy z reklam będą niższe, bo spada oglądalność (powodują to wyniki badań Nielsena), to oczywiste jest pilnowanie oglądalności, bo inaczej TVP dostanie po kieszeni.

Bardzo przykro mi to mówić, ale dobry serial przynosi niższą oglądalność niż Zenon Martyniuk. Co ja na to poradzę? Jeśli jest się w szponach komercji i pod ciśnieniem finansowym, to prawdę mówiąc nie ma wyboru. No prawie nie ma.

Mam bardzo dużo zastrzeżeń do jakości oferty TVP - tej obok publicystyki i informacji. Uważam, że do tej pory jakość ta jest bardzo niska. Brak jest własnych produkcji. To są bardzo poważne zarzuty do zarządu i kierownictwa TVP. Mam dużo zarzutów do konkretnych programów. Mam dużo zarzutów do maniery ekranowej. Wielu ludziom, którzy prowadzą programy w TVP i PR, nie dałbym karty ekranowej czy mikrofonowej. Uważam, że kryteria należy niesłychanie zaostrzyć - wprowadzić szkolenia i egzaminy. Nie należy na zasadach wyjątków dopuszczać ludzi do anteny.

To jakiś przykład poproszę.

W bardzo popularnych programach na ekranie pojawia się pani, która nie potrafi się uśmiechnąć, źle mówi po polsku, bo błędnie stawia akcenty, uczy widzów złej polszczyzny, a wygląda jakby wyrwała się z rąk fryzjera nie dając mu dokończyć pracy. To jest amatorszczyzna, której w telewizji nie może być. Takiej amatorszczyzny nie powinno być w TV Grójec, a co dopiero w Telewizji Polskiej. A takich rzeczy jest za dużo i trzeba nad nimi pracować.

Stara się pan mówić bardzo dyplomatycznie. Ujmę pana słowa bardziej lapidarnie sięgając do tygodnik "Sieci Prawdy”: to "paździerzowa telewizja", którą trudno oglądać.

Niektórzy taką opinię stawiają, ale radzę ostrożność. Bardzo lubię i cenię panów Igora Zalewskiego i Roberta Mazurka, którzy w swojej rubryce tak piszą o TVP. Pamiętam jednak, że robili kiedyś w TVP swój program satyryczny i spuśćmy nad nim kurtynę milczenia. Niech teraz oni będą ostrożniejsi w szafowaniu takimi określeniami jak "paździerzowa telewizja". Mają przecież swój wkład w ten "paździerz" na ekranie TVP przed laty.

Ich "Lekka jazda..." to historia sprzed dekady.

Ale jednak.

Niewiele osób cieszy się na prawicy takim autorytetem jak Piotr Zaremba z "Sieci". Do TVP zwraca się tak: "Powtórzę: nie idźcie tą drogą. Pomijając już standardy dziennikarskie, szkodzicie także swojemu rządowi. Bo po akcji zwykle przychodzi reakcja".

A ja uparcie powtarzam: nadgorliwców nie sieją, sami się rodzą.

Ale sami się do pracy nie przyjmują! Ktoś im daje robotę.

Zgoda. Zarząd TVP, szefowie kanałów i programów, całych struktur w ramach telewizji, szefowie TVP Info, Telewizyjnej Agencji Informacyjnej - to oni odpowiadają za jakość programu. I na pewno będą z tego rozliczeni.

Cały czas pan mówi "zarząd", "prezes", a jakoś nazwisko Jacka Kurskiego nie przechodzi panu przez gardło.

Bo zarząd jest dwuosobowy...

..."Maciej Stanecki" też pan nie mówi.

Jacek Kurski ma taką osobowość, że buduje swój image: "TVP to ja, Jacek Kurski".

Prezes ma władzę - nie tylko image.

Zarząd telewizji jest dwuosobowy i jego członkowie mają podział obowiązków, ale wspólnie odpowiadają za efekty. Wcale tak nie jest, że nie chcę wymawiać nazwiska Jacka Kurskiego. Ja tylko nie chcę sprowadzać rozmowy do personaliów.

Bądźmy szczerzy: to konkretna persona, Jacek Kurski, decyduje o kształcie całej telewizji.

To prawda. Prezesi powinni narzucać swój ton. Ale też mówię: będą za to ponosić odpowiedzialność. Dają swoja twarz, nazwisko i będzie można zobaczyć, czego Kurski i Stanecki dokonali.

Czy z "broni atomowej", czyli odwołania przez RMN prezesa TVP, może pan skorzystać tylko wtedy, jeśli guzik zostanie wciśnięty na Nowogrodzkiej przez Jarosława Kaczyńskiego?

Pan żartuje?

Ależ skąd. Serio.

Na Nowogrodzkiej nie ma żadnego guzika atomowego.

Są telefony i osobiste spotkania z J. Kaczyńskim. Tak można aktywować broń.

RMN liczy pięć osób, a decyzje zapadają większością 3/5 głosów.

Głosami trzech członków Rady, których nominowało Prawo i Sprawiedliwość.

Wybrał nas Sejm większością głosów.

Głosów posłów PiS.

A proszę się zastanowić: RMN budzi niechętne odczucia, są żądania likwidacji. Są zapowiedzi, że jak PiS przegra wybory, to nowa władza zmieni ustawę.

Zostaniecie zaorani - po prostu.

Tak - zaorani. A nie zwraca to pana uwagi, że RMN jest przedmiotem ataków, a nie Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji? Mimo, że KRRiT ma wszystkich pięciu członków wskazanych przez obecny obóz władzy, a RMN ma dwa miejsca gwarantowane opozycji.

A kto ma wpływ na to, kto rządzi TVP, PAP i Polskim Radiem?

Już odpowiadam: opozycja chce, aby to KRRiT znów o tym decydowała. Skąd takie pomysły? Z miłości do zasady, że rządzący biorą wszystko. RMN łamie właśnie tę logikę - także na przyszłość. Opozycja liczy, że jeśli wygra wybory, to będzie mogła pozbawić PiS wglądu w media publiczne. Dlatego opozycja chce zlikwidować RMN. Niech się pan nad tym zastanowi.

Tylko, że dzisiejsza opozycja de facto nic nie może, poza ograniczonym wglądem w sprawy mediów publicznych. RMN nie jest ciałem konstytucyjnym, więc można ją szybko zlikwidować, bo jako członkowie Rady z 6-letnimi kadencjami jesteście nieodwoływalni.

Dostęp do informacji jest już elementem wpływu i nadzoru, choć oczywiście dwa głosy to nie jest większość, bo obóz władzy ma ich trzy.

W samym obozie PiS pojawiały się głosy o możliwym zlikwidowaniu RMN, gdy Rada chciała użyć "broni atomowej" i odwołać Jacka Kurskiego. To pana koledzy z PiS przebąkiwali.

Więc jednak nie jesteśmy na naciśnięcie guzika.

Czy bez decyzji Jarosława Kaczyńskiego RMN odważyłaby się zmienić zarząd TVP?

Do zmiany prezesa TVP nie jest potrzebna decyzja Jarosława Kaczyńskiego. Potrzebna jest, ale ocena pracy tego, co się dzieje w TVP. Jeśli ta ocena będzie negatywna, to konieczność zmiany zarządu Telewizji Polskiej będzie automatyczna.

Jacek Kurski wygrał konkurs na prezesa TVP. Można było wtedy zobaczyć, czy rzeczywiście ktokolwiek został w tym konkursie skrzywdzony.

Bądźmy szczerzy: konkurencja nie była najmocniejsza.

Nie była najsilniejsza, więc trudno powiedzieć, żebyśmy kogoś skrzywdzili wyborem Jacka Kurskiego. Dostał czas na zrobienie swojej telewizji, zdjęto mu z barków ciężar finansowy, więc po wiosennej ramówce 2018 będziemy go oceniać.

Chyba już się pan pali do oceniania Jacka Kurskiego i wyników TVP?

Dostrzegam pewien sarkazm w pana słowach. Ale odpowiem: jestem bardzo ciekaw badań rynku - czy to, co pokazuje Nielsen się potwierdzi? To jest szalenie istotna informacja dla mnie i dla całego życia publicznego.

Spadek oglądalności "Wiadomości" według Nielsena jest wyraźny. W pierwszym półroczu 2017 r. program oglądało 2,65 mln widzów, a rok wcześniej było to 2,94 mln osób, a przed dwoma laty - 3,51 mln widzów. Dziennik w ciągu 2 lat stracił 860 tys. Pan nie wierzy w spadek?

Jest to dla mnie niepokojący sygnał - na pewno. Przyjmuję jednak do wiadomości zastrzeżenia ekspertów wobec doboru próby przez Nielsena.

Jeśli te dane się potwierdzą, to powiem tak: nic nie uratuje obecnego zarządu TVP, jeżeli będzie spadała oglądalność. Ale też nic nie zaszkodzi zarządowi TVP, jeżeli oglądalność nie będzie spadać, a oferta będzie interesująca. Nie ma gier personalnych. Nie jest tak, że ktoś nie lubi Jacka Kurskiego - na przykład ja - więc będzie dążył do tego, aby na Woronicza rządził jakiś inny Kurski. Nie jest tak, że nie widzimy negatywów, ale dostrzegamy też konieczność dania czasu na poprawę.

Niedługo Jackowi Kurskiemu stuknie zaraz drugi rok na Woronicza.

Wszystko się dobrze złoży: połowa kadencji, weryfikacja oglądalności, własna ramówka za większy budżet. Będzie materiał do przemyśleń.

Nie żałuje pan, że głosował za kandydaturą Jacka Kurskiego?

W konkursie niestety nie miał konkurencji.

Bo wszyscy i tak wiedzieli, że Kurski i tak wygra?

Nie wiem. Wcześniej też odbywały się konkursy, choć nie aż tak przejrzyste jak ten nasz.

Z dzisiejszej perspektywy żałuje pan tej decyzji czy nie?

Cały czas uważam, że przed TVP - i mediami publicznymi, a telewizja jest okrętem flagowym - jest wiele pracy nad własnym profesjonalizmem.

Mógłby pan z takim dyplomatycznym językiem być szefem MSZ.

Dziękuję. Nie sądzę jednak, aby minister Witold Waszczykowski był z tego zadowolony, choć domyśliłby się, że pan żartuje.

Lubi pan Twittera?

Czasami używam - podobnie jak Facebooka. Twitter jest niszowy - społecznie nie jest zbyt istotny.

Czy to jest dobre miejsce, aby ogłaszać, że się kogoś zwalnia z pracy?

Fatalne. Jeśli prawdą jest...

...a jest prawdą, że szef TAI Klaudiusz Pobudzin ogłosił zwolnienie szefowej "Wiadomości" TVP na Twitterze.

Będziemy się tym zajmować. RMN zaprosiła zarząd TVP, by wyjaśnić czy i dlaczego, red. Marzena Paczuska o swoim odwołaniu dowiedziała się z internetu. W mediach społecznościowych czytam, że choć została odwołana, to nie ma jeszcze na to papieru. A to byłoby już jakieś horrendum świadczące o złym działaniu korporacji. Za to odpowiadają konkretni ludzie jak dyrektor TAI czy zarząd.

I pan wie, i jak wiem, że na ważnych stanowiskach w TVP ludzie się żrą. Czyż nie?

Nie bywam na Woronicza - tylko czasem zaglądam tam na spotkaniach. Jednak to, co widzę w mediach świadczy, że ludzie z TVP zaczynają robić do mediów przecieki na swój temat. To nie jest dobre.

Stworzył pan kłębowisko żmij na Woronicza?

Nie. Proszę mnie w to nie mieszać.

A kto głosował na Jacka Kurskiego?

Rada Mediów Narodowych go wybrała na prezesa - tak. Ale to nie znaczy, że wybraliśmy kłębowisko żmij. Od zarządu zależy od tego, jak działa firma. A jeśli zarząd nie panuje nad firmą, to powinien się zastanowić nad sobą samym.

I ma pan w sobie przekonanie, że prezes Kurski i wiceprezes Stanecki poczynią autorefleksję?

Nie wyobrażam sobie, żeby Jacek Kurski mógł się wyzbyć kontroli nad firmą, której jest prezesem. Do głowy mi nie przychodzi nawet myśl, żeby prezes Kurski mógłby stracić kontrolę nad własną firmą - to kłóci się z jego osobowością i funkcją, którą pełni.

Nie mogę się oprzeć pokusie zacytowania panu kilku pasków TVP Info i "Wiadomości".

Proszę.

"Koniec postkomunizmu w Polsce - niezadowoleni protestują", "Generał z zarzutami współpracy z FSB dał zgodę na produkcję broni Fundacji, która chce obalić rząd", "Opozycja próbuje zorganizować pucz przeciwko demokratycznie wybranej władzy", "Próba destabilizacji państwa", "Szokujące zapowiedzi opozycyjnych bojówkarzy", "Słaba frekwencja przed Sejmem pomimo nawoływań Grzegorza Schetyny do puczu". I z "Wiadomości": "Opozycja straciła szansę, żeby milczeć". I na koniec: "Kot prezesa twardo stawił czoła zwolennikom opozycji".

To o kocie bardzo mi się podoba.

Pan jest miłośnikiem kotów, podobnie Jarosław Kaczyński, którego kocur "stawił czoła opozycji". Ale pytanie: czy taka twórczość powinna być obecna w telewizji informacyjnej?

Jeżeli sytuacja polityczna jest napięta i część mediów - komercyjna - staje się medialnym ramieniem opozycji i uprawia na jej rzecz propagandę, to media publiczne chcąc nie chcąc wchodzą w zwarcie i same też zaostrzają ton. Ja bym tych różnych rzeczy nie napisał, ale to jest sprawa gustu. Nie oszukujmy się: media komercyjne zdefiniowały swoje polityczne umiejscowienie, więc to działa jak wahadło. Propagandyzować będą się również media, które sympatyzują z inna stroną sporu politycznego. Tak to jest.

Chciałbym, żeby wszystko było zgodne z ideałami, ale czasami brutalna rzeczywistość weryfikuje te oczekiwania.

Przetłumaczę pana słowa na bardziej zrozumiałe: TVN przegina, więc TVP przegina w drugą stronę.

TVN przegina od dawna - ma jednostronną narrację mówienia o Polsce i świecie. Na spotkaniach ze zwolennikami mojego obozu politycznego, a jestem też posłem PiS, można posłuchać, co ludzie mówią o TVP. To są głosy pełne poparcia i dobrych słów o publicznej telewizji, nawet jeśli dostrzegają błędy warsztatowe. A dlaczego tak jest?

Bo na spotkaniach z politykami PiS przychodzą sympatycy PiS?

Bo przełamaliśmy narrację w mediach. Wcześniej ci ludzie czuli, że są w TVN, Polsacie i TVP obrażani. Oni też odreagowują emocjonalnie. To też ma znaczenie dla dzisiejszego funkcjonowania mediów publicznych - następuje rekompensata. Po pierwsze jednak nie powinno to trwać za długo, a po drugie nie powinno spychać na margines względów profesjonalnych, warsztatowych telewizji.

"Rekompensata"?

Psychiczna rekompensata.

Odreagowanie? Wręcz zemsta?

Nie. Jeśli ludzie codziennie czuli się upokorzeni, bo "Wiadomości" TVP zaczynały się od zbliżenia na Pałac Kultury i Nauki, a później nastąpiła zmiana na Zamek Królewski, to dla tych ludzi jest to bardzo istotne. I to nie jest żadna zemsta, ale rekompensata.

A tekst "Opozycja straciła szansę, żeby milczeć", to też rekompensata?

Z każdego medium możemy cytować kwiatki.

Ale nie każde medium bierze prawie 400 milionów złotych z abonamentu. A TVP - tak.

No tak, ale zwracam uwagę, że abonament płaci ok. 10 proc. gospodarstw domowych w Polsce. Nie jest tak, że wszyscy obywatele płacą, więc ktoś jest urażony, bo płaci, a mu się TVP nie podoba. Podejrzewam, że ci, którym TVP się nie podoba, to już dawno na nią nie płacą.

To jeszcze jeden kwiatek: "Obrońcy pedofilów i alimenciarzy twarzami oporu przeciwko reformie sądownictwa". Podoba się panu? Ma pan pół wieku doświadczenia w pracy w dziennikarstwie i by się pod tym nie podpisał?

Pan chce, żebym odpowiadał za każdy pasek, każdy program i kanał publicznej telewizji i radia. Boże... są tam zarządy i dyrekcje, które za coś biorą pieniądze.

"Wiadomości" TVP1 pan zapewne ogląda i co myśli? "Długa droga"?

Długa - mówię to uparcie.

Ale ileż lat można ją pokonywać? Prawie od dwóch lat już idą drogą "dobrej zmiany".

Tyle, ile trzeba. Nie jest łatwo przebudować te media - zapewne są różne błędy i wahnięcia w drugą stronę wynikające. To wszystko prawda. Profesjonalizacja mediów publicznych jest niezbędna. Żeby nabrały dobrych kształtów, to mam nadzieję zostanie wykonana duża praca. I niech pan nie pogania z tym czasem.

Zacytuje panu pana z 2012 r.: "Gdy słyszę, co dzieje się w 'Rzeczpospolitej' i 'Uważam Rze', gdy widzę programy informacyjne i publicystyczne w TVN, Polsacie i TVP, gdy straszą mnie prawicą jako terrorystami, gdy władza zaostrza prawo przeciw wolności słowa i niszczy demokrację, gdy w życiu publicznym szarogęszą się agenci obcych mocarstw, gdy czytam - tu wymienił pan plejadę dziennikarzy - to przypomina mi się arcydzieło 'Przygody dobrego wojaka Szwejka'. A zwłaszcza jeden cytat: 'Nachalne są te kurwy i zuchwałe'".

Taka specyfika publicysty. Publicysta może pohasać, a polityk już nie. Wtedy harcowałem jako publicysta. Byłem reporterem i publicystą, więc harcowanie mam we krwi, a teraz muszę się hamować.

I z tych cytatów, które panu serwowałem - z Glińskiego, Zaremby, Wildsteina - przebija ocena: propaganda i linia PiS w TVP stała się nachalna. Czy pana słowa z 2012 r. nie zaczynają się odnosić do dzisiejszych mediów publicznych?

Cytat z "Przygód dobrego wojaka Szwejka" na pewno nie jest dziś stosowny. Zgadzam się z wydźwiękiem krytyki zawartej w słowach Wildsteina, Zaremby czy wicepremiera Glińskiego. Propaganda może się wydawać się łatwiejsza, lepsza i skuteczniejsza, ale z drugiej strony nieprawda jest kontrskuteczna. Propaganda jest pułapką intelektualną i polityczną.

Ale wierność linii partii w TVP jest też sposobem na przypodobanie się mocodawcom.

Nie interesują mnie w mediach ludzie, którzy swoją pracę w mediach podporządkowują temu, aby załatwić swoje prywatne interesy. Jeśli tacy się zdarzają, to patrzę na nich tak krytycznie jak Bronek, Zaremba i Gliński.

A widział pan te zdjęcia, na których dwóch świeżo przyjętych reporterów TVP Info pokazuje wulgarne gesty w kierunku osób protestujących przed Sejmem?

Z satysfakcją przyjąłem, że zostali usunięci.

Gdy pan włącza TVP1 o godz. 19:30, to z niepokojem?

Po 50 latach w mediach już nic w tych mediach nie jest w stanie wywołać drżenia mojego serca.

No może oprócz kocura Jarosława Kaczyńskiego.

Tylko ze względu na aspekt koci. A nie medialny.

Zobacz także: Donald Tusk na przesłuchaniu w prokuraturze. Doszło do spięcia z dziennikarzem TVP

Więcej o:
Komentarze (230)
Krzysztof Czabański: nic nie uratuje władz TVP, jeśli oglądalność będzie spadać
Zaloguj się
  • lblblblb

    0

    Oślizły zakłamany pisowski karierowicz. Tfuu!

  • acototak

    Oceniono 2 razy 2

    Dojdzie do tego, że oglądalność TVP przestanie spadać. Po prostu nie może być ujemna.

  • fromG y

    Oceniono 1 raz 1

    jacek kórski to zwykły bubek bez klasy, myli arenę z rzeźnią, kupę z lodami, dziadka z wnukiem...

  • r0b0l_reaktywacja

    Oceniono 4 razy 4

    powiem dosadnie:
    chój na grób polskiej telewizji publicznej

    nic już jej nie uratuje

  • cy.nick

    Oceniono 5 razy 5

    Nie czytałem tego "wywiadu". Szkoda mi czasu dla takiego "intelektualisty".
    Już kiedyś swoją broń wyjął i pogonił J.Kurskiego.
    Chyba na całe dwie godziny.

  • guru133

    Oceniono 5 razy 5

    Jak może jeszcze spadać oglądalność, która sięgnęła dna rynsztoka.

  • dar61

    Oceniono 4 razy 0

    '...1/3 społeczeństwa nie miała swojego głosu...'
    1/3 ≠ 18 %
    18 % ≠ 100 %

    Dlaczego PiS nie stworzy własnych komercyjnych mediów? Bo TV Trwam nie jest ich?
    To stwórzta sobie TVP Parlament jako swą tubę i nie zawłaszczajta TVP(ublicznej), z jej jednostronną 'narracją'.
    Polska telewizja publiczna [i radio] to nie tylko wy.

    '...następuje rekompensata...'
    'Spadaj dziadu' vel Teraz, K[...], My?

    '...abonament płaci ok. 10 proc...'
    Acha, czyli 10 % jakości, poziomu niebrukowego i misji.

    '...Jacek Kurski wygrał konkurs na prezesa TVP/ W konkursie niestety nie miał konkurencji...'
    Kpina?
    Prawdomówny, uczciwy, neutralny, rozumny i ... niezależny radca Rady MN?
    Cóż, „Sprawa gustu"

    ***
    Do trzech razy sztuka, Redakcjo:
    '...rozmawiać, czy coś zostało zrobione dobrze czy nie...'
    >>> dobrze, [PRZECINEK] czy nie...

    '...serwisy informacyjne są złe tak w stacji prywatnej jak i w publicznej...'
    >>> prywatnej, [PRZECINEK] jak i w...

    '...Mimo, że KRRiT...'
    >>> Mimo że... [BEZ PRZECINKA = zasada COFANIA PRZECINKA]

    '...Tylko, że dzisiejsza opozycja...'
    >>> Tylko że... [BEZ PRZECINKA = zasada COFANIA PRZECINKA]

    '...Lubi pan Twittera [...] Facebooka...'
    >>> lubi [co?] Twitter [co?] Facebook

    '...Za to odpowiadają konkretni ludzie jak dyrektor...'
    >>> ludzie, [PRZECINEK] jak dyrektor...

    '...Jednak to, co widzę w mediach świadczy, że ludzie...'
    >>> w mediach, [PRZECINEK] świadczy, że...

    '...Od zarządu zależy od tego, jak działa firma....'
    >>> zależy, jak działa firma.

    '...Jeśli ludzie codziennie czuły się [...] to dla tych ludzie jest...'
    >>> CZULI się [...] ludzi...

    '...Propaganda może się wydawać się łatwiejsza...'
    >>> się³

  • alefizyk

    Oceniono 1 raz 1

    Okazuje, że aparatczyk Kurski musi zachować stanowisko bo tak chce PWP (Prezes Wszystkim Prezesów ) to nie ma co mówić o poprawne poziomu mediów. Tak jest w każdej autokratycznie zarządzanej strukturze. Tak też jest teraz w Polsce, może się wszystko walić ale ważne co powie wódz. Takie struktury przestały być wydajne dlatego w żadnym liczącym się kraju nie są stosowane. Autokracja jest przestarzałym i zacofanym systemem

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX