Kim jest wojewoda pomorski Dariusz Drelich? To jego obwiniają o nieudolność po wichurach

Jacek Gądek
18.08.2017 09:40

JAN RUSEK

Wojewoda pomorski Dariusz Drelich (PiS) jest obwiniany o nieudolność po tym, gdy opóźnił pomoc wojska dla spustoszonego przez wichurę Rytla. A jeszcze w dzień po potwornej nawałnicy dumnie siedział po prawicy premier Beaty Szydło.

Mówi polityk PiS z Pomorza (anonimowo) o karierze wojewody pomorskiego Drelicha dla Gazeta.pl: - Jest sąsiadem Hanny Foltyn-Kubickiej, no i tak udało mu się Pana Boga złapać za nogi.

Hanna Foltyn-Kubicka o wichurach, które nawiedziły jego województwo, dla Gazeta.pl: - Pretensje o to, co się stało, proszę zgłaszać do Pana Boga.

***

Kim jest pan Dariusz Drelich? Gdy pod koniec 2015 r. Dariusz Drelich przyjął z rąk premier Beaty Szydło tekę wojewody pomorskiego, wciąż był człowiekiem znikąd.

Wojewoda zza płota

Kariera Dariusza Drelicha jest fascynująca w swojej prostocie.

Polityk PiS: - Tylko pogratulować mu przeskoku. Nie każdy miał okazję na tak szybki awans: z radnego powiatu na wojewodę pomorskiego. No to jest oszałamiająca kariera. Gratuluję!

I to nie dziwi? "Nie". Dlaczego? - Jest sąsiadem zza płotu pani Hanny Foltyn-Kubickiej. Gdy ona miała problemy ze zdrowiem, to nosił jej siatki z zakupami i kosił trawę w jej ogródku, woził ją... Tylko z tego wzięła się jego kariera. Dla ludzi rządzących w pomorskim PiS jest bardzo wygodnym człowiekiem. On nic nie ma, a nagle dostaje bardzo wysokie stanowisko. Będzie za to wdzięczny i posłuszny. Jest idealną marionetką albo słupem dla osób trzymających władzę w partii na Pomorzu, czyli głównie pana Janusza Śniadka - mówi rozmówca Gazeta.pl.

Hanna Foltyn-Kubicka była eurodeputowaną PiS. A prywatnie przyjaciółką rodziny prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Jedną z najbliższych przyjaciółek. I ona, i Dariusz Drelich mieszkają w podgdańskim Lublewie.

Janusz Śniadek to były szef "Solidarności", a dziś wpływowy poseł PiS, bo jest szefem struktur partii na Pomorzu.

Foltyn-Kubicka: porządny i prawy

Hanna Foltyn-Kubicka w rozmowie z Gazeta.pl broni wojewody i sąsiada.

- Pan wojewoda wyrasta w mediach na co nieco nieporadnego? - pytam.

- To jest pana subiektywna ocena. Uważam, że świetnie sobie radził właśnie w ostatnich dniach. Jestem ciekawa, jak by sobie inna opcja - opozycja totalna - poradziła z takim nieszczęściem. Najpierw trzeba było ocenić te szkody, a potem wysłać pomoc, a nie wysyłać wszystkich naraz, aby jedni drugim przeszkadzali. Proszę mnie nie denerwować. Powoli już tego wszystkiego nie mogę znieść. Wojewodzie przypina się nie wiadomo co, a to jest bardzo porządny i prawy człowiek. Pretensje o to, co się stało, proszę zgłaszać do Pana Boga - odpowiada Foltyn-Kubicka.

Rozmówca Gazeta.pl z gdańskich szeregów PiS: - Foltyn-Kubicka nie jest osobą, która miała intencję obrony jakichś swoich interesów, ale z wdzięczności po prostu mu pomogła zostać wojewodą.

Gospodarny? "Nie dotyczy"

Sięgamy do oświadczeń majątkowych Drelicha. A tam co? Prawie nic - do momentu "dobrej zmiany". Jedynie środki pozwalające na skromne życie. Prywatnie jest żonaty i ma dziecko.

Dom: nie posiada. Mieszkanie: nie posiada. Gospodarstwo rolne: nie posiada. Inne nieruchomości: nie posiada. Samochód: "nie posiadam". Pieniądze: w sumie ok. 15 tys. zł w gotówce i funduszach. W 2015 r. zawiesił działalność gospodarczą, która przynosiła niewiele (15 tys. dochodu w rok). Nim został wojewodą, to w rok dostał też 15 700 zł diet. Jeszcze kilkaset złotych za zasiadanie w komisji wyborczej. I zasiłek chorobowy.

Jak wspomina nasz rozmówca z Gdańska, wcześniej Drelich chodził i sprzedawał ubezpieczenia, a po awansie dostał dobrze płatny etat: - Nie każdemu musi się powieść w życiu.

Gdy został wojewodą, to na koniec 2015 r. i tak oszczędności stopniały o kilka tysięcy złotych. Z kolei w całym 2016 r. wojewoda zarobił już - astronomiczne w porównaniu do poprzedniego roku - 138 tys. zł, ale jego oszczędności prawie w ogóle nie wzrosły. Samochodu o wartości powyżej 10 tys. zł dalej nie ma - zyskał za to służbowy. Żadnych innych cennych składników majątku nie deklaruje.

Po zawodowym i finansowym awansie z radnego w powiecie na wojewodę pomorskiego pieniądze mu się jakoś rozchodzą. PiSowiec z Gdańska: - W KLD nie załapał się na stanowiska, to załapał się w PiS.

Jak to w KLD? W partii, na której czele w początkach lat 90. stał Donald Tusk? Partii, która wspierała Lecha Wałęsę? Tak.

Pan na urzędzie

Po nominacji na wojewodę Dariusz Drelich wziął się do roboty. W sali prezydialnej Urzędu Wojewódzkiego zdjął portrety swoich poprzedników. Nadał sali patrona: prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Na granitowej tablicy z portretem zmarłej głowy państwa napisano: "Wybitny mąż stanu, patriota i człowiek Solidarności. Idei niepodległości poświęcił całe życie. Poległ w służbie ojczyzny 10 kwietnia 2010 roku pod Smoleńskiem".

Na stronie Urzędu Marszałkowskiego w Gdańsku krótka notka. Informacji o panu wojewodzie jako "mężu stanu" nie ma. Jest skromnie.

"Urodził się 10 lipca 1967 r. w Kolbudach. Ukończył studia magisterskie na Wydziale Organizacji i Zarządzania Uniwersytetu Gdańskiego, a także studia podyplomowe na Politechnice Gdańskiej i w Wyższej Szkole Bankowej w Gdańsku. Samorządowiec, w latach 1990-94 był radnym i członkiem Zarządu Gminy Kolbudy. W 2014 r. uzyskał mandat radnego powiatu gdańskiego, obejmując funkcję przewodniczącego klubu Prawa i Sprawiedliwości. 8 grudnia 2015 r. został powołany na stanowisko wojewody pomorskiego”.

Jego przyjście na urząd wojewody pomorskiego to efekt partyjnych rozgrywek i rozdań. Gdy w październiku 2015 r. PiS wygrało wybory, to z miejsca - co jest to naturalne - przystąpiło do wymiany wojewodów, którzy są reprezentantami rządu w terenie. Oczami i uszami premiera oraz ministra spraw wewnętrznych. Tu nie ma miejsca na ludzi przypadkowych - to jest miejsce dla ludzi, którym partia rządząca ufa.

Pan znikąd

W batalii o obsadę stołka wojewody na Pomorzu pierwsze skrzypce grał Janusz Śniadek. On zastopował kandydaturę faworyta, który miał wsparcie w województwie (a był nim Mariusz Łuczyk - dziś wicewojewoda, na pocieszenie). Wbrew oczekiwaniom lokalnych posłów - ale z poparciem Śniadka - nominację dostał Dariusz Drelich.

Radny Drelich nie był liderem wyścigu o tekę. W swoistych prawyborach w partii został nawet skreślony. Nie bez powodu. Drelich był wówczas niezbyt znanym członkiem PiS, ale za to bliskim nie tylko Foltyn-Kubickiej, znał się też z Jerzym Milewskim z Ruchu im. Lecha Kaczyńskiego. Milewski prywatnie był jednym z najbliższych przyjaciół tragicznie zmarłego prezydenta, a w gdańskim PiS jest bardzo wpływową i majętną postacią. Śniadek na Nowogrodzkiej przeforsował kandydaturę Drelicha.

Blisko z Kościołem

Zaraz po odebraniu nominacji Drelich udał się z wizytą do gdańskiego arcybiskupa Sławoja Leszka Głódzia. Z Kościołem stara się zresztą utrzymywać bliskie kontakty i mieć sympatię pałacu arcybiskupiego. Później poprosił arcybiskupa o powołanie kapelan urzędników w archidiecezji gdańskiej, co stało się ciałem.

Błogosławieństwo to jednak nie lek na całe zło.

Mówi polityk PiS z Gdańska: - Ten nasz wojewoda to jest katastrofa. Dlatego dorzucono mu do urzędu wojewódzkiego takich ludzi, żeby mu wszystko ogarniali. On sam bez zgody swoich protektorów nie pójdzie nawet do łazienki. Przygotowanie merytoryczne wojewody do czegokolwiek jest tragiczne. Może by i się nadawał gdzieś na wójta. Nie chciałbym obrażać wójtów, bo akurat on mógłby sobie nie poradzić.

Wojewoda ze skazą

Cała ta kariera po "dobrej zmianie" mogłaby się jednak nie wydarzyć.

W gdańskim PiS są pewni, że gdyby Drelich nie przemilczał swojej przeszłości, wojewodą pomorskim by nie został. A ta wzbudziła na Pomorzu konsternację. Okazało się, że Drelich, którzy dziś jest twardogłowym PiS-owcem, był w przeszłości działaczem Kongresu Liberalno-Demokratycznego, czyli partii Donalda Tuska.

"Liberały - aferały" - takie powiedzenie o KLD w latach 90. było popularne w środowisku braci Kaczyńskich. Tymczasem Drelich startował (w 1993 r.) z jednej listy razem z Donaldem Tuskiem. W swojej ulotce pisał: "U ludzi cenię uczciwość, odwagę i skuteczność w działaniu". Gdy jego koledzy z PiS dowiedzieli się o tym - dopiero w 2017 r. - byli zadziwieni, bo Drelich milczał o tym epizodzie, i tym, że z czasem przechrzcił się z liberała na konserwatystę.

Rozmówca Gazeta.pl z gdańskiego PiS: - Przecież jego kariera to wydmuszka. Najpierw był w KLD, potem oszukał działaczy PiS, bo zataił tę informację. Już za to powinien zostać wyrzucony z partii! Ale on awansował i póki co ma się dobrze.

Późne olśnienie

Do PiS Drelich zapisał się dopiero w 2005 r. (partia działa od 2001 r.), a więc czasie, gdy PiS przejmowało w Polsce władzę. Startował w wyborach w 2011 r. W kampanii gromił "chore układy i patologie takie jak korupcja, nepotyzm, manipulowanie ludźmi". Efekt: raptem 666 głosów.

Druga sprawa, która kładzie się cieniem na reputacji Drelicha to reprywatyzacja na... Śląsku. Prokuratura już pod wodzą Zbigniewa Ziobry chwaliła się, że zastopowano próbę reaktywowania przedwojennej firmy Śląski Przemysł Cynkowy S.A., która dysponowała gruntami o obecnej wartości ok. 40 mln zł. Drelich miał 2 z 700 akcji - dostał je od znajomego Rolanda L., też pochodzącego z Lublewa. Drelich zasiadał też - pisał "Dziennik Zachodni" - w jej zarządzie.

Gdyby reaktywowanej spółce udało się przejąć grunty, to te dwa papiery byłyby warte ok. 100 tys. zł. W rozmowie z "Dziennikiem Zachodnim" Drelich tłumaczył się, dlaczego jego nazwisko pojawia się w sprawie tej (uznanej przez PK za dziką) reprywatyzacji: - Zaciekawiła mnie historia Śląskiego Przemysłu Cynkowego i osiągnięcia zakładu. Stąd moja deklarowana pomoc.

Drelich wpisał te akcje do oświadczenia majątkowego jako radny powiatowy, ale już nie jako wojewoda pomorski. Potem tłumaczył, że je zgubił... w czasie remontu.

Polityk PiS zastrzegający anonimowość: - No to jeszcze wychodzi na to, że jest straszną pierdołą. Skoro tak dba o własne interesy, że gubi akcje, to jak ma dbać o interesy mieszkańców? Strach pomyśleć, co się dzieje z dokumentami w urzędzie. Śmieję się, bo trzeba być naiwnym, aby wierzyć w to, co mówi Drelich - mówi. Według niego i za to powinno go już nie być w PiS.

Cichy wojewoda

Drelich dotychczas stronił od kontaktów z mediami i dziennikarzami. Nasz rozmówca wie, dlaczego: bo jak otworzy usta, to szkodzi partii. - Do zbierania gałęzi, do zamiatania liści nie będziemy wzywać wojska - mówił w rozmowie z TVN24 wojewoda Dariusz Drelich, gdy w zawalonym drzewami i zagrożonym powodzią przez te drzewa Rytlu czekano na żołnierzy. Słowa Drelicha szybko obiegły media.

Nim to powiedział, jeszcze gryzł się w język. - Mam nadzieję, że ta sytuacja zostanie rozwiązana w miarę szybko - mówił Drelich w sobotę. Wichura przeszła w nocy z piątku na sobotę. Apelował też o odwołanie większych imprez, bo województwo jest w żałobie. Także w sobotę siedząc po prawicy premier Beaty Szydło pan wojewoda wyglądał na dumnego z siebie. Sztab kryzysowy zakończył się stwierdzeniem, że jego służby pracują, a sytuacja jest opanowana. A nie była. To wojewoda jest oczami i uszami rządu w terenie - te na Pomorzu okazały się one ślepe i głuche.

Parę dni później ten sam wojewoda Dariusz Drelich oprowadzał po zniszczonym Rytlu tę samą premier Beatę Szydło. A zniszczone przez wichury wsie i nadleśnictwa wizytował tabun polityków, bo przyjechali minister obrony Antoni Macierewicz i jego zastępca Bartosz Kownacki, minister środowiska prof. Jan Szyszko i szef MSWiA Mariusz Błaszczak. Ich przewodnikiem był wojewoda Drelich.

Kolega Drelicha: niech wojewoda zobaczy

Senator PiS Waldemar Bonkowski, prywatnie kolega wojewody: - Wczoraj (środa - red.) od rana objechałem część powiatu bytowskiego, powiat kościerski i jak to zobaczyłem, to zadzwoniłem do pana wojewody, żeby natychmiast przyjechał. Żeby zobaczył - tam lasy leżą, znikły. Samorządowcy posili, żeby zainterweniować. Obwieźliśmy wojewodę po terenie, żeby zobaczył skalę zniszczeń. Zdeklarował pomoc.

Gdy wcześniej wojewoda pomorski prosił o pomoc wojsko, to chciał je skierować do gminy Rytel, choć takiej gminy nie ma.

Z Bonkowskim przyjechał w garniturze, pod czerwonym krawatem. Ze zdjęć wynika, że też z iPhonem w ręku. Oprowadzając ministrów był tylko w mniej oficjalnej kurtce.

Dobry wojewoda? Zły wojewoda? - Nie mnie oceniać. To już mieszkańcy powinni oceniać - odpowiada Bonkowski. - Ale pan też jest mieszkańcem tych terenów. - No widzę, że wojewoda się stara, a czy można lepiej i więcej, to sprawa ocenna - dorzuca senator PiS.

Na pieńku z PO

Nie tylko w PiS krzywo patrzą na Drelicha. Polityk bliski PO z Gdańska: - Drelich? Mikra postać. Nie wykazuje żadnej samodzielności.

W trójmiejskiej Platformie mają mu za złe choćby blokowanie uchwały rady miasta Gdańska ws. finansowania in vitro. Za pierwszym razem ją unieważnił. Za drugim już nie mógł.

Na wiele wobec Platformy Drelich pozwalał sobie na Facebooku. Już samo zdjęcie profilowe sporo o nim mówi: uśmiechnięty Drelich pozuje z uśmiechniętym Macierewiczem. Udostępniał fotomontaże z Donaldem Tuskiem w kajdankach. O Bronisławie Komorowskim pisał "Bredzisław ZeWSI", a o Ewie Kopacz "seryjny naciągacz - pilnujcie rzeczy i pieniędzy". Drelich deklarował też, że "Polska zwycięży Różańcem, pod sztandarem Królowej Nieba. Krucjata trwa".

Polityk PiS z Gdańska: - Dla jednych to człowiek pomyłka, a dla innych człowiek wygodny. Drelich nadaje się najwyżej do kręcenia karuzeli. Mam nadzieję, że to jego ostatnie podrygi.

Zobacz także. Duda na Święcie Wojska Polskiego: To nie jest armia prywatna!

Woda. Quiz wiedzy ogólnej
1/18"Burza w szklance wody" jest wtedy gdy:
Zobacz także
Komentarze (231)
Dariusz Drelich - kim jest wojewoda, który przyniósł PiS-owi klęskę?
Zaloguj się
  • obserwatorfiubziu

    Oceniono 1 raz 1

    TEN TROGLODYTA JUŻ POWINIEN SIEDZIEĆ ZA BRAK DECYZJI!TAK JAK RESZTA RZĄDU:BECIA, BŁASZCZAK Z ZIELIŃSKIM I MACIEREWICZ!

  • Krzysztof Kowalski

    Oceniono 1 raz 1

    Matko, tą kreatura obok Szydło to to co myślę czyli nasz lesniczy??? O matko...

  • grabarz_po

    Oceniono 3 razy -1

    Pracownik Gazety proszący o anonimowosc w rozmowie z jednym z tygodników twierdzi, że w siedzibie Gazety odbywają sie orgie z nieletnimi....i tyle w temacie pragnących zachować anonimowość

  • pis-na-wode_fotomontaz

    Oceniono 3 razy 3

    Ktoś, kto nagminnie używa określenia "opozycja totalna" wobec nieporadnych delikwentów z PO i Nowoczesnej, dowodzi, że jest zwykłym goebbelsowskim aparatczykiem bolszewickiej sekty PiS !. Foltyn-Kubicka to taka "krzyżówka Sasin-Czarnecki" w spódnicy !

  • mimcio

    Oceniono 2 razy 2

    Drelich - świetny materiał na wojewodę

  • houq

    Oceniono 5 razy 5

    takich przechrztów w piSS jest wiecej...piotrowicz,czarnecki, jasinski i wielu wielu innych

  • iwonazetka

    Oceniono 6 razy 6

    Kufa... Jak pomyślę, że królem mojego województwa został facet, którego jedynym atutem jest znajomość z jakąś panią Hanią, to mnie kur...wica strzela.

  • wujtommy102

    Oceniono 4 razy 4

    Pan wojewoda jak wszyscy pisowscy funkcjonariusze skonsultował najpierw swoje działania z Nowogrodzką , bo tam działa zawsze sztab antykryzysowy. w każdej sprawie.Druga ostoja ideowa PIS o.Tadeusz kazał mu się modlić o dobrą pogodę i łaskę Pana.Sztab antykryzysowy postanowił dla celów PR poświecić wojewodę., dla którego już szykowany jest stołek ambasadora w jakimś państwie afrykańskim. W końcu wichura była taka ,że by sam Chuck Norris nie poradził chyba, żeby go wsparł sam Rysio Czarnecki.

  • zerozer52

    Oceniono 1 raz 1

    Więcej takich przygłupów.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

Najczęściej czytane

Najnowsze informacje